Kacze Opowieści - sezon 1, odcinki 20-25 - recenzja

Kończymy TYDZIEŃ SERIALI recenzją finałowych sześciu odcinków pierwszego sezonu Kaczych Opowieści. Wśród nich znajdziecie wyczekiwany finał z Magiką De Czar, ale też odcinek z gościnnym występem Don Karnage'a z Super Baloo. Czy są to dobre odcinki? Tak, choć nie wszystkie.
Przy okazji przypominam, że w poniedziałek pojawiła się recenzja wcześniejszych odcinków serialu, a w środę recenzowałem Hildę.

17 września - Powietrzni piraci w akcji!
Centralną postacią odcinka jest Dyzio, który postanawia odłączyć się od rodziny i zostać członkiem latających piratów, których przywódcą jest Don Karnage. Dodatkowo: dwie piosenki piratów w tym jedna z Dyziem w roli głównej.
Po tym odcinku spodziewałem się wiele, w końcu miał to być epiziod z piosenkami, a na dodatek miał pojawić się złoczyńca z Super Baloo. Na papierze wszystko wyglądało fajnie, piosenki wyszły genialne (zarówno po polsku jak i po angielsku), ale zabrakło pewnej niezwykle istotnej rzeczy - dobrego scenariusza.
Fabuła odcinka jest banalnie prosta i strasznie przewidywalna. Nie ma w niej żadnego suspensu, a przez brak humoru w niektórych scenach, odcinek czasem nudzi. Zawiodłem się też się na występie Don Karnage'a, który nie licząc początkowej piosenki, niczym nie zapadł mi w pamięć. Odcinek ma kilka dobrych elementów, m.in. parę fajnych gagów czy śmieszny wątek z udziałem Śmigacza, ale są to tylko pojedyncze fajne sceny w bezkresnym oceanie nudy.
Także nie spisali się twórcy polskiej wersji językowej, ponieważ Don Karnage został zdubbingowany naprawdę słabo. Nie czuć w jego głosie emocji, przez co wypada niezwykle blado na tle barwnej głównej obsady. No i pojawia się Pikuła w trzeciej roli w trzecim odcinku z rzędu.
Ocena: 5,5/10

18 września - Tajemnica zamku McKwaczów!
Sknerus powraca do swojego rodowego zamku, gdzie spotyka swoich długowiecznych rodziców i próbuje odnaleźć skarb templariuszy. Dodatkowo: Dyzio i reszta paczki poszukują wskazówek dotyczących zaginięcia Delli.
Jak rozzłościć wszystkich fanatyków Dona Rosy? Wystarczy ożywić rodziców Sknerusa. Mi natomiast podoba się, że twórcy serialu przedstawiają zupełnie inną historię, opartą na komiksach, lecz w paru elementach zmienioną. Dzięki ożywieniu rodziców, udało się stworzyć odcinek skupiający się na relacjach Sknerus - Fergus. Wątek ten wyszedł bardzo dobrze, jest ciekawą mieszanką przygody i humoru oraz doskonale pogłębia relacje ojcowsko-synowską.
Pozostałe dwa wątki, czyli Dyzio szukający poszlak dotyczących Delli oraz Śmigacz udający Donalda - wyszły świetnie. Jeden schodzi na poważniejsze tony, natomiast drugi prowadzi do jednej z najśmieszniejszych scen w serialu. W epizodzie zabrakło mi jednak jakieś głównej, spójnej myśli, a czasem przypomina on bardziej serię luźno ze sobą związanych gagów niż spójny odcinek. Jeżeli w innych odcinkach niezbyt mi to przeszkadzało, to w tym wypadku wadą było zupełne oderwanie od siebie poszczególnych wątków.
Bardzo mi się podobało, że odcinek był pełen nawiązań do komiksów Rosy czy Barksa. Samej posiadłości jest daleko od tej znanej z komiksów, ale w dialogach przewija się masę miejsc czy postaci znanych z komiksów. Wszystkich fanów powinna natomiast ucieszyć pewna scena z końca odcinka, podczas której można zobaczyć wiele znajomych twarzy.
Pod względem tłumaczenia polski dubbing wypadł jak zwykle rewelacyjnie, wszystkie lokacje czy imiona zostały przetłumaczone zgodnie z obowiązującym kanonem. Z głosem jest trochę gorzej, Fergusa dobrze zagrał Janusz Wituch, natomiast w roli Kaczencji O'Draki wystąpiła Moni... Klementyna Umer i wypadła średnio.
Ocena: 8/10

19 września - Ostatni dzwon Słonecznej Strzały!
Samolot Sknerusa rozbija się na szczycie góry, w międzyczasie Siostrzeńcy próbują go przeszukać by poznać prawdę odnośnie zaginięcia ich matki. Dodatkowo: niesamowicie wzruszające zakończenie z Sknerusem w roli głównej.
Wszyscy mówiąc o tym odcinku rozpływają się nad końcowymi scenami. Jest to prawda, ponieważ finałowe sceny będące dwoma retrospekcjami są GENIALNE, szczególnie druga, pozbawiona jakiegokolwiek komentarza. W ciągu kilku minut widz dostaje większość odpowiedzi dotyczących zaginięcia Delli, a wszystko jest przedstawione w niesamowicie piękny i wzruszający sposób. Bardzo dobrym pomysłem (trochę skopiowanym z ŻiCSM) jest nawiązanie do Wielkiej niedźwiedzicy. Patrząc na retrospekcję zastanawia mnie zawsze jedna rzecz, czy twórcy Kaczych Opowieści zainspirowali się holenderskim komiksie o Delli? Nie wiadomo, podobieństwo jednak jest dość spore.
Jednak nie tylko retrospekcja, lecz cała reszta odcinka jest też ciekawa i niezwykle ekscytująca. Wszystko to zasługa genialnego pomysłu scenarzystów, którzy uwięzili bohaterów na samolocie uwięzionym na szczycie góry, który przy każdym, nawet najmniejszym ruchu, może spaść. Dzięki temu odcinek nie tylko ma rewelacyjne zakończenie, ale w każdym momencie jest niezwykle ekscytujący. Epizod jest też pełen niezwykle ciekawie przedstawionych relacji, m.in. między Siostrzeńcami a Sknerusem. Sytuacja związana z pobytem na górze została też wykorzystana do kilku dobrych żartów, miło też widzieć Donalda po długiej przerwie.
Trudno się przyczepić się do jakiegokolwiek elementu polskiego dubbingu, tym razem jednak muszę wyróżnić Marka Robaczewskiego, który świetnie zagrał Sknerusa w końcówce odcinka. Nawet Boberek był jakoś bardziej zrozumiały niż zwykle.
Ocena: 10/10

20 września - Kim jest Robokwak?!
Tym razem głównym bohaterem odcinka jest Robokwak, którego Mark Dziobs zatrudnia do ochrony całego Kaczogrodu, a dokładniej posiadaczy telefonów firmy Wafel. Dodatkowo: Masę gościnnych występów oraz wpadająca w ucho piosenka.
Zacznę od krytyki Disney Channel, który puścił ten odcinek w złym miejscu, pomiędzy dwoma ściśle ze sobą związanymi epizodami. Sam odcinek wypadł jednak nieźle, choć rozkręcał się według mnie bardzo wolno, to im dalej, tym było lepiej. Jednak zanim widz dotrwa do świetnych scen z Dziobsem, to musi znieść odrobinę nudy, którą przerywają tylko krótkie występy Donalda i mamy Hydranta.
Jednak w momencie, kiedy zaczyna się właściwa akcja związana z Wafelkwakiem, to odcinek wznosi się na znacznie wyższy poziom. W drugie połowie jest to niesamowicie ciekawy i mądrze napisany odcinek, który posiada świetnego, nieoczywistego wroga, ogromną ilość zabawnych występów gościnnych (np. scena z Zyziem) oraz pojawia się pewna piosenka, która natychmiastowo zapada w ucho. Jest też nawiązanie do Sailor Moon oraz końcówka trochę zainspirowana filmem Mroczny rycerz powstaje.
Do dubbingu trudno mieć jakiekolwiek zastrzeżenia, szczególnie że udało się zachować wszystkie głosy z wcześniejszych odcinków.
Ocena: WAFELKWAK!/10
(WAFELKWAK! = 7,5)

21 września - Wojna cieni?!
Głównym wątkiem finałowego, podwójnego odcinka jest potyczka Sknerusa z Magiką, która od 15 lat próbowała się zemścić na kaczym miliarderze, czarownica realizuje swój plan przywołując cienie wszystkich mieszkańców Kaczogrodu. Dodatkowo: Donald z innym niż zazwyczaj głosem.
Wszystko dobre, co się dobrze kończy. Wojna cieni to znakomity odcinek w pełni wykorzystujący potencjał serialu, bo nie tylko opowiada o ekscytującej potyczce pomiędzy Sknerusem i Magiką, lecz także doskonale wykorzystuje całą paletę barwnych postaci. W Polsce został wyemitowany w wersji dwuczęściowej, co jest nawet dobrym rozwiązanie, ponieważ połowy znacząco różnią się między sobą klimatem.
Noc czarów można nazwać wstępem do decydującego starcia, ponieważ w nim są bezpośrednio kontynuowane dwa wątki z wcześniejszych odcinków. Pierwszy z nich, z udziałem Leny i Sknerusa , jest niesamowicie ekscytujący, a przy tym bardzo zabawny. Sknerus pogodzony z życiem, pływający wśród pudełek pizzy jest doskonałym przykładem tragikomicznej postaci. Równolegle prezentowane są sceny z Donaldem, Siostrzeńcami i resztą paczki, które także dostarczają sporo śmiechu. Wydaje mi się jednak, że ten wątek został ciut przeciągnięty.
Dzień kaczek to już finał w pełnym tego słowa znaczeniu. Podczas niego pojawiają się praktycznie wszystkie istotniejsze postaci z wcześniejszych odcinków, tutaj też następuje kulminacja wszelakich wątków z wcześniejszych odcinków. Jest to także okazja do ciekawego wykorzystania, budowanych przez cały sezon, relacji między postaciami. Choć finał jest często dość poważny, a nawet smutny i wzruszający (pod koniec dwa razy nawet mi łezka poleciała), to nadal można w nim znaleźć wiele niesamowicie zabawnych scen, m.in. tańczącego Sknerusa czy Donalda z innym głosem. Nie do końca spodobało mi się rozwiązanie wątku Magiki i Leny, które choć zaskakujące, to trochę jest pozbawione logiki.
Nawet polski dubbing wypadł nadzwyczajnie dobrze, Donalda zagrał w polskiej wersji Boberek i... Boberek, co jest świetnym zagraniem. Także powróciła cała paleta głosów postaci z wcześniejszych odcinków, a Pikuła jako Magika spisała się nadspodziewanie dobrze. Do dialogów trudno mieć jakiekolwiek zastrzeżenia, a pojawiła się w nich m.in. Równina Okropności czy barksianski modulator.
Ocena: 9,5/10

Ranking Kaczych Opowieści
1. Ostatni dzwon Słonecznej Strzały?! -10/10
2. Wojna cieni! - 9,5/10
3. $zczęki  - 9,5/10
4. Operacja: dziesięciocentówka - 9,5/10
5. Drugi skarbiec Sknerusa McKwacza - 9/10
6. Wesołe przypadki Gogusia szczęściarza - 9/10
7. Łuu-u! - 9/10
8. Uwaga B.O.D.E.K. - 8,5/10
9. Złota Laguna w Dolinie Białej śmierci - 8,5/10
10. Z tajnych akt Agentki 22 - 8/10
11. Tajemnica zamku McKwaczów - 8/10
12. Terra-Firmianie: W kleszczach lęku - 8/10
13. Włócznia Selene - 8/10
14. Żywie mumie Totha-Ra - 7,5/10
15. Wielka wyprawa na Mount Nieverest - 7,5/10
16. Kim jest Robokwak?! - 7/10
17. McŚledztwo u McKwacza - 7/10
18. Wycieczka zagłady - 6,5/10
19. Urodzinowa masakra klanu Be - 6/10
20. Brakujące ogniwa z Moorshire - 6/10
21. Powietrzni piraci w akcji - 5,5/10
22. Straszny staż u Marka Dziobsa - 5,5/10
23. Dzień jedynaka - 5/10

Uwaga! Recenzuję odcinki w kolejności emisji w Polsce. Wg kolejności produkcji (podawanej też w programach) są to odcinki 19., 22., 23., 21., 24. i 25.
Źródło ilustracji: Disney/materiały własne 

Komentarze

  1. Wątek Delli w pierwszym sezonie uważam generalnie za słabo poprowadzony. Mieliśmy od czasu do czasu jakieś wzmianki, ale niewiele posuwało to sprawę do przodu. Aż do odcinka "Ostatni dzwon Słonecznej Strzały!", w którym mamy "deus ex machina" - Sknerus rozwiązuje sprawę w minutę.

    SPOILER
    Ponadto jest tu pewna niekonsekwencja. Z końcówki ostatniego odcinka dowiadujemy się, że Della przebywa na Księżycu. Abstrahując od tego, jak tam przeżyła tak długi czas, zastanawiające jest to, dlaczego Sknerus jej nie odnalazł na dość bliskim Ziemi miejscu, skoro, jak wiemy z wcześniejszego odcinka, zorganizował poszukiwania na wielką skalę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, wątek Delii jest bardzo słabo poprowadzony, nie oznacza to jednak, że jego finał nie jest świetnym odcinkiem. Jak wspomniałem w komentarzach bodajże pod wcześniejszymi recenzjami, jedynie dobrze poprowadzonym wątkiem w 1. sezonie jest ten z Leną i Magiką. On w przeciwieństwie do wątku zaginięcia Delli, dostał kilka świetnych odcinków i był rozwijany przez cały sezon.

      Odnośnie spoilera. Nie jest to według mnie niekonsekwencja, lecz potencjalne źródło niekonsekwencji. Zobaczymy jak z tego twórcy wybrną w 2. sezonie serialu.

      Usuń
    2. Może twórcy wybrną z tego w przekonujący i nieprzekombinowany sposób. Pewnie wyjaśnią to tym, że Della okrążyła kosmos, nastąpiła dylatacja czasu i z ziemskiego punktu odniesienia rozbiła się na Księżycu niedawno... zobaczymy.

      Liczę też, że twórcy się zrehabilitują za słaby wątek Delli i dadzą nam porządny wątek poszukiwania drugiego rodzica siostrzeńców. Myślę, że wielu fanów na to czeka.

      Usuń
  2. "Powietrzni piraci w akcji!" -lekki epizodyczny odcinek z paroma fajnymi piosenkami, może nie rewelacyjny, ale na pewno nie taki zły.

    "Kim jest Robokwak?!" -może być, chociaz jakoś ten wątek specjalnie nie porusza. Dziobs -po prostu wkurzający, a szkoda, bo postać miała potencjał (jako ktoś kto niekoniecznie w kazdym odcinku musi być tym złym, ogólnie satyra na nowe technologie), tylko za bardzo skoncentrowano się na jego bufonowatości, która przestaje nieco śmieszyć. W przyszlym sezonie myśle ze dobrze byloby może niekoniecznie go skasować calkowicie, ale ograniczyc nieco jego wystepy na rzecz Kawkerfellera.

    Jedna rzecz mnie zastanawia -jak takie coś w ogóle przeszło w Stanach -Hydrant i jego matka mają BRĄZOWE piórka i wprost podkreślone jest ich latynoskie pochodzenie (co przypomina Dziobs poslugując się rasistowskimi okresleniami). Dla pełnej poprawności politycznej brakuje jeszcze żeby im nakazano wstawić określony procent kaczek o czarnym upierzeniu. No, ale pewna czarna kaczka jest wlasnością intelektualną konkurencyjnej wytwórni (tu scenka z "Kto wrobił Królika Rogera: https://www.youtube.com/watch?v=MzxZ8qtdun0 ).

    "Tajemnica zamku McKwaczów!" -moim zdaniem overhyped, wszystko co istotne w zasadzie bylo w kilkuminutowych zajawkach (i żadnych większych rewelacji nie było). To że Fergus dal monetę kopaczowi, by zapłacił nią Sknerusowi za czyszczenie butów -każdy kto czytął komiksy wie, żadna rewelacja. Gag ze Śmigaczem -tak naprawdę po to by zakryć fakt że Donald póki co przez większośc sezonu był odstawiony na drugi plan. Plus za małą scenkę z Tasią w bibliotece -podobnie mam gdy przebywam w swojej własnej bibliotece (pokoju z szybko przyrastająca ostatnio ilością książek).

    "Ostatni dzwon Słonecznej Strzały!" -no cóż jeszcze powiedzieć? Absolutny Top na liście odcinków, pokazujący że nowe KO, powstałe po Rosie, tak naprawdę prezentują dorosłe podejście do świata Kaczek.
    Pomijając pewną typowo kaczą nielogiczność (skoro Skenrus zorganizował gigantyczną akcję ratunkową, to co to w ogóle za tajemnica, przecież w każdej bibliotece, ba w Poradniku Młodego Skauta powinna się znaleźć wzmianka na ten temat), epizod właściwie wywraca kaczy świat do góry nogami i porusza wątki typowe dla "dorosłych" seriali.

    "Wojna cieni" -domknięcie sezonu, oraz (tymczasowe, bo ciąg dalszy jak najbardziej pewnie nastąpi) drugiego "poważnego" wątku dramtycznego Magiki i Leny -co równiez stawie KO w szeregu bardziej dorosłych produkcji. Z czym prędzej czy później KO będą musiały się zmierzyć. Poziom odcinka jednak lekko poniżej "ostaniego dzwonu", a nie wszystkie gagi moim zdaniem w dobrym guście (Zyzio rzucający na swych braci na pożarcie "potowrowi" -to on na serio byłby w stanie takie coś zrobić?).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kilka obserwacji:

      -"Wojna cieni" dzieje się podczas zaćmienia Księżyca. W kilku scenach widzimy zaciemniający się księżyc ponad horyzontem ZA DNIA. Co prawda to są Kaczki, ale zaćmienie Księżyca (zapewne to aluzja do tegorocznego z 27 Lipca) może się wydarzyć tylko podczas pełni, kiedy Księzyc jest po przeciwnej stronie Ziemi niż Słońce -co sprawia że nie da się go zaobserwoać ponad horyzontem za dnia.

      -Mapa gwiezdna z retrospekcji z "Ostatniego Dzwonu" jest wpół-dokładna: https://i.imgur.com/UVE5QpK.png Zarysy i wzajemne położenie pewnych gwiazdozbiorów jest dośc dokładne (Pegaz, Źrebię, Baran, tradycyjne przedstawienia Ryb jako powiązanych sznurkiem, Wodnika, Wieloryba, sięgające jeszcze starożytnych Aratosa i Ptolemeusza), inne jednak nie (Koziorożec - łaciński Capricornus i Cygnus -Łabeðź -sa nie na miejscu). Zastanawia mnie: skąd ta pół-dokładność?

      -Donald i barksjański modulator -moim zdaniem kiepski pomysł. Widać bylo wyraźnie że wprowadzenie Donalda z jego ikonicznym glosem jest problemem w kreskówce (a problemu tego nie ma w komiksach), stąd też rzadko Donald się pojawia. No ale co dalej? Czy za każdym razem jak Donald ma wygłosic dłuższą kwestię, będzie sobie wsadzał to urzadzenie do dzioba? Niezbyt mi to pasuje.

      Ogólnie moim zdaniem jest trochę za dużo self-reference żartów, które sprawiają że do show podchodzi się nieco mniej poważnie, chce się niejako z niego wyjść do świata realnego.

      Kilka kwestii:

      "W ciągu kilku minut widz dostaje większość odpowiedzi dotyczących zaginięcia Delli, a wszystko jest przedstawione w niesamowicie piękny i wzruszający sposób"

      Większość odpowiedzi -ale nie sądze że wszystkie. W komentarzach na You Tube wszyscy jada po Delli, jaka wyrodna matka, zostawiła trójkę dzieci tylko dlatego że chcialo jej sie przelecieć rakietą. Podejrzewam że wzięła tę rakietę "w stanie wyższej konieczności", a na czym ów stan polegał (a czego Sknerus zapewne nie wie) -dowiemy sie w przyszłości.

      No i pozostaje fundamnetlane pytanie, które wszyscy sobie zadają: gdzie był/jest ojciec?

      "Patrząc na retrospekcję zastanawia mnie zawsze jedna rzecz, czy twórcy Kaczych Opowieści zainspirowali się holenderskim komiksie o Delli? Nie wiadomo, podobieństwo jednak jest dość spore."

      W zasadzie chyba nie mieli innego wyboru -żeby nie tworzyc dwóch diametralnie różnych scenariuszy. Od początku w zasadzie wszyscy wiedzieli że Della jest w kosmosie. Pytanie tylko: co bylo pierwsze: pomysł na Kacze Opowieści, czy holenderski komiks?

      "Nie do końca spodobało mi się rozwiązanie wątku Magiki i Leny, które choć zaskakujące, to trochę jest pozbawione logiki." -można prosic o rozwinięcie?

      Usuń
    2. Odnośnie wątku Leny i Magiki.
      SPOILERY:
      Nie kupuje zupełnie rozwiązania, że Lena to cień Magiki, skoro sama Magika była zamknięta w monecie, ale nawet jeżeli to da się jakoś uzasadnić, to te wyjaśnienie ma jeszcze więcej dziur.
      Lena nie zauważyła, że (co wynika z wyjaśnienia) jest niestarzejącą się nastolatką? To jeszcze można uzasadnić tłumaczeniem w stylu "jej mózg tego nie rejestrował".
      Jednak kompletnie nie rozumiem, dlatego przez 15 lat Lena nie próbowała w żaden sposób zdobyć dziesięciocentówki. A jeżeli próbowała - to dlaczego Sknerus jej nie kojarzył?

      Usuń
    3. Jeśli Lena to cień Magiki i są fizycznie nie rozłącznymi bytami to w pewnym momencie musiało nastąpić rozdwojenie jaźni (rozdzielenie bytów wewnętrznych ) bo choćby w finałowym odcinku postrzegam Lenę i Magikę autonomicznie od siebie. Skąd pewność, że Lena się nie starzała ? Nie przypominam sobie by było to wspomniane w odcinku. (Nawiasem mówiąc niezauważanie starzenia się choć nie swoje a własnych dzieci było jednym z motywów bardzo dobrego filmu ,,Piękny umysł" opowiadającego o historii Johna Nasha). Magika mogła stworzyć byt Lenę, który w pewnym momencie uniezależnił się od niej (przedtem stanowiły jedność) i posiadł uczucia (także te ,,dobre") i własną odrębność dzięki także magii przyjaźni.
      Dlaczego Lena nie próbowała przez 15 lat zdobyć 10-centówki ? Myślę, że Sknerus był wtedy zbyt podejrzliwy (przypominam, że mieszkał w rezydencji bez rodziny i znajomych) a pojawienie się Tasii i Siostrzeńców dało możliwość Magice wproszenie się do skarbca McKwacza jako przyjaciółka Leny .

      Usuń
    4. <>

      Lena powstała z cienia Magiki tuż przed tym jak ona sama została zaklęta w monecie.

      << ale nawet jeżeli to da się jakoś uzasadnić, to te wyjaśnienie ma jeszcze więcej dziur.
      Lena nie zauważyła, że (co wynika z wyjaśnienia) jest niestarzejącą się nastolatką? To jeszcze można uzasadnić tłumaczeniem w stylu "jej mózg tego nie rejestrował".>>

      Kto powiedział że nie zauważyła? Lena to byt powołowany przez Magikę w wiadomym celu, a żeby osiągnąc ten cel, posługiwała się klamstwem oszustwem, udawaniem przyjaźni. Z tym że (oczywiście malkontenci mogą narzekac że to już N razy było, ale dajmy spokój) w pewnym momencie ten byt się uniezależnił od Magiki i zaczął żyć własnym życiem.

      Nie jest do końca jasne czy Lena sie nie starzeje (pomijając to że w Kaczkach, w "teraźniejszości" nikt się nie starzeje -i dlatego nie podobają mi się wszelkie nawiązania do upływu czasu, np. w "Ostatniej Strzale" na poczatku Sknerus wspomina że przygarnął siostrzeńców ok. pół roku wcześniej) - w scenie pokazano ją już w "obecnej" formie, ale tego wprost nie powiedziano.
      Nigdzie też nie powiedziano np. z czego Lena żyje, je, ma w miarę porządne ciuchy itp. Osobiście byłoby moim zdaniem ciekawiej gdyby wprost zrobiono z niej po prostu "dziecko ulicy" z którym zaprzyjaźnia sie Tasia, ale to już chyba za dojrzały temat i nie wiadomo czy by przeszedł.

      Oczywiście Kaczki (jak chyba każdy fikcyjny swiat) ma mnóstwo dziur i nielogiczności, które wszyscy tu punktujemy. Ale przecież nie o to w tym wszystkim chodzi -zawsze jest w widowisku pewna teatralna umownośc i zawieszenie niewiary.

      Nawiasem mówiac Lena mówi do Magiki per "ciociu". Patrzac na historię jej powstania to bardziej się narzuca że Magika jest jej "matką" -co rodzi pewna niezręczna sytuację, kto jest ojcem, zważywszy że została "poczęta" podczas pojedynku Magiki ze Sknerusem (no i oczywiście ludzie doszukują sie różnych dwuznaczności).

      Usuń
    5. Skąd pomysł, że Lena nie wiedziała kim/czym jest? Wiedziała - przecież Magika ostrzegała ją: "odwrócą się od ciebie, uznają cię za potwora". A że wcześniej nie próbowała zdobyć dziesięciocentówki - nie miała jak. Zaufania Sknerusa by sobie nie zaskarbiła, a Tasia nie opuszczała granic posiadłości. Dopiero kiedy pojawili się chłopcy, Tasia zaczęła wychodzić na zewnątrz i wtedy Lena miała szansę się do niej zbliżyć.

      Usuń
    6. Ja tak tylko wtrącę co do rzekomego "rasizmu" z Fentonem i jego mamą - Akurat Disney wręcz chlubi się obecnie faktem, że dodaje dużo latynowskich postaci (to samo było z Don Karanshem) Brążowe piórka same w sobie nie są rasisotwkie a to, że postacie mówią (przynajmniej postać mamy) łamanym hiszpańskim jest Ok, ponieważ obojga podkładają latynowscy aktorzy więc wiedzą co robią.

      Te postacie nie wyglądają jak rasistowskie karykatury a wręcz przeciwnie są uważane za "pozytywne reprezentacje mniejszości"... Aczkolwiek co prawda sugeruje, że wzystkie inne postacie w obsadzie KO są białe - co mi się tak sobie podoba bo w Kaczej obsadzie jednak fajna była pewna neutralność, że nie myśli się o kwestiach rasowych i ktoś równie dobrze może sobie wyobrażać, że Donald jest czarny czy azjatom - tutaj przyciągają faktycznie niepotrzebnie uwagę do etniczności pozostałych postaci...

      Aczkolwiek jak mówię - to jest coś co w USA było akurat pozytywnie odebrane bo latynosi to jedna z ich największych mniejszości... Też przypuszczam, że nawet jak nie inny kolor piór to musieli by z wyglądem Fentona i tak i tak coś zrobić bo zdaniem wielu za bardzo przypomina Donalda więc chcieli jakoś urozmaicić obsadę od strony wizualnej (stąd gruby Forsant czy różne wyglądy siostrzeńców)

      Usuń
    7. Aha i wydaje mi się, że to, że Dziobs nazywa Fentona "Chico" jeszcze jest dalekie od rasistowskiego... podkreśla jego pochodzenie ale jednak... z drugiej strony to czarny charakter więc tu można to sobie to pozwolić ;) Nawet w "Księżniczce i Żabie" jedyne rasistowskie komentarze (W wersji angielskiej) padają z ust tych dwóch palantów co nie chcą sprzedać Tianie restauracji, z powodów enigmatycznych dla dzieci, a dla dorosłych dosyć oczywistych w swojej dwuznaczności...

      Usuń
    8. Jakby nie patrzeć we wszystkim można doszukiwać się rasistowskich podtekstów.

      Usuń
  3. No i w końcu wystawiłeś czemuś 10.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja nie rozumiem krytyki na to że z Forsanta zrobili postać komediową.Jak dla mnie to właśnie dobrze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żeby jeszcze żarty z nim były śmieszne. Niestety nie wszystkie są, a często wstawiają tego Forsanta wszędzie, również tam gdzie mało jest potrzebny (jak moim zdaniem do epizodu ze Złotką).

      Granit to kawał łajdaka, który 1) nie jest wcale taki głupi jak w tym wcieleniu KO 2) oczywiście z chęcią by wbił nóż w plecy Sknerusowi, ale po kryjomu, tak by się nikt o tym nie dowiedział. Tu natomiast chwali się swoimi złowieszczymi planami wszem i wobec, pytanie jest czy w ogóle w tymże Kaczogrodzie jest jakieś prawo? Bo gdyby było, to McKwacz miałby mnóstwo kwitów na Forsanta, co nawet jeśli nie doprowadziłoby go za kraty (gościa stac na adwokatów), to na pewno odbiło by sie na nim finansowo. A tymczasem Sknerus nawet sie nie przejmuje.

      To już Kwakerfeller, jako pewien nieudacznik (acz nie do końca) ma większy potencjał komediowy od Forsanta.

      Usuń
    2. Można uzyskać efekt komiczny zarówno w mądrzejszy, jak i bardziej prostacki sposób. Pamiętasz Forsanta z komiksów Rosy? Tam też był przezabawny, tyle że miał przy tym swoją klasę, urok. Tymczasem w nowych KO jest to jakaś karykatura będąca nośnikiem do bólu prostych gagów.

      Usuń
    3. Tak mnie się skojarzyło co do przeciwników Sknerusa Mckwacza. Bardzo chętnie bym zobaczył w Kaczych Opowieściach Arszena Lampena aka Czarnego Rycerza. Komiksy z nim to jedne z moich ulubionych Rosy.

      Usuń
  5. Co do epizodu z piratami to dodałbym, że to co zabiło też ten odcinek to Dyzio, który zmienia strony i swoje zachowania jak chorągiewka. To może i byłby dobry odcinek gdyby po pierwsze twórcy nie próbowali zmieścić tyle w jednym odcinku (Dyzio zostaje kapitanem tylko po to by po dosłownie paru minutach już nim nie być - źle to wygląda bez pogłębiania całego wątku; staje się dla piratów surowy ot tak z minuty na minutę bez wyraźnego powodu) i gdyby ten aktor od Don Karnage'a włożył choć odrobinę pracy w to co robi...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiele się spodziewałem po tym epizodzie, a wyszła kaszana, moim zdaniem, gorsza nawet od "Dnia jedynaka"

      Usuń

Prześlij komentarz