Kacze Opowieści - sezon 1, odcinki 15-19 - recenzja

CZAS NA... TYDZIEŃ SERIALI, czyli tydzień w czasie którego na blogu pojawią się aż trzy teksty poświęcone produkcjom związanymi z komiksami.
Na początek zapraszam do przeczytania recenzji pierwszych pięciu odcinków Kaczych Opowieści wyemitowanych w tym miesiącu w Polsce, w środę planuję publikację recenzji Hildy (serialu Netflixa opartego na komiksie wydawanym przez Centralę), a w czwartek powinna pojawić się recenzja sześciu ostatnich odcinków pierwszego sezonu Kaczych Opowieści. Grafikę promującą akcję znajdziecie na fanpage'u.
W pierwszym w tym tygodniu tekście o Kaczych Opowieściach znajdziecie m.in. recenzje odcinków z Gumisiami, Złotką czy Kaczuchem. Czy były to dobre odcinki, czy może nie? Odpowiedź na to pytanie nie jest prosta.

10 września - Złota Laguna w Dolinie Białej Śmierci!
Akcja kolejnego odcinka Kaczych Opowieści toczy się dookoła Złotki O'Gilt, dawnej miłości Sknerusa, która wraz z miliarderem postanawia odnaleźć złotą lagunę znajdującą się w Dolinie Białej Śmierci. Dodatkowo: nowa "miłość" Złotki - Granit Forsant oraz tańczący Sknerus.
Według mnie największym atutem odcinka ze Złotką nie jest sama postać Złotki O'Gilt, lecz to jak zostało fenomenalnie stworzone trio Sknerus, Złotka i Granit, które było źródłem masy świetnych gagów jak i pchało akcję do przodu. Chyba mój ulubiony moment to scena retrospekcji Forsanta, która nie tylko jest niesamowicie zabawna, ale też świetnie przedstawiona graficznie. Nie gorzej wypadły też cięte rozmówki pomiędzy Złotką a Sknerusem, a także dwie sceny tańca z dwojgiem poszukiwaczy złota.
Sama fabuła odcinka nie była zbyt ciekawa, ponieważ jest to prosta historia o poszukiwaniu skarbu, szczególnie w połowie odcinka bywały pojedyncze nudniejsze sceny. Wydaje mi się, że ostatecznie twórcy nieźle się spisali tworząc odcinek pełen nawiązań do Barksa i Rosy (jest m.in. mamut znany w ŻiCSM), lecz oparty na własnym, autorskim pomyśle. W końcu po raz pierwszy (wliczając w to komiksy) Złotka spotkała się z Forsantem. Dobrze, że twórcy tak urozmaicili odcinek, a nie stworzyli n-tą adaptację Powrotu do Klondike.
Polski dubbing wypadł nieźle, w roli Złotki wystąpiła Katarzyna Kozak, która pasowała do roli. Natomiast Steciuk jako Granit spisuje się coraz lepiej i teraz nie wyobrażam się kogokolwiek innego w roli Forsanta. W dialogach pojawiło się parę nazw znanych z komiksów Barksa i Rosy w przekładzie znanym z komiksów. .
Ocena: 8,5/10

11 września - $zczęki!
Odcinek kontynuuje wątek Leny oraz jej cioci Magiki De Czar, która tym razem będzie próbowała ukraść dziesięciocentówkę za pomocą złotożernego rekina. Dodatkowo: Sknerus w telewizyjnym wywiadzie.
Jest to według mnie być może najlepszy odcinek Kaczych Opowieści, co jest zasługą trzech sporych zalet. Po pierwsze - wątek Leny, Magiki i Tasi został genialnie w nim rozwinięty. Początkowo wydawało się, że odcinki z Leną będą najsłabszymi punktami serialu, a stało się zupełnie odwrotnie. Świetnie została zarysowana tragiczna postać Leny, która chce się przyjaźnić z Tasią, lecz tę przyjaźń próbuje w niecnych celach wykorzystać jej ciocia Magika. Dzięki temu wątkowi, z wielką ciekawością oglądałem odcinek od początku do końca.
Po drugie - wątek związany z rekinem Magiki jest świetnym nawiązaniem (może nawet parodią) do Szczęk Spielberga. Dzięki temu wszystkie sceny rozgrywające się w skarbcu, są jeszcze lepsze i często jeszcze śmieszniejsze. Jak zwykłe w kilku scenach zabłysnął Śmigacz, lecz także Siostrzeńców mieli kilka fajnych gagów. Po trzecie - genialny drugi wątek z Sknerusem, dziennikarką oraz świetnym gościnnym występem Forsanta, z którym każda scena śmieszy do łez.
Dubbing odcinka wypadł przeciętnie, z jednej strony Pikuła zadebiutowała w roli Magiki i wypadła średnio (na szczęście później było już lepiej), z drugiej strony, przez zbieg okoliczności w polskiej wersji pojawia się fajne nawiązanie. W jednej ze scen Tasia (grana przez Magdalenę Krylik) mówi, że najmocniejszą magią jest magia przyjaźni. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że Krylik dubbinguje też główną bohaterkę serialu MLP: Przyjaźń to magia.
Ocena: 9,5/10

12 września - Dzień jedynaka!
Główną rolę w Dniu jedynaka odgrywa Dyzio, który wymyśla święto jedynaka, czyli dzień w którym będzie sam w domu bez swoich braci. Dodatkowo: Bracia Be na zbiórce Młodych Skautów oraz powrót Kaczucha po 30 latach.
Pierwsze 10 minut odcinka było świetne. Wątek z Hyziem oraz Braćmi Be został świetnie rozegrany, zarówno pogłębił postacie Braci Be jak i był okazją do wielu dobrych gagów. Następnie twórcy zachwycili niezwykle ciekawą reinterpretacją postaci Kaczucha (pierwszy jego występ od 1. sezonu klasycznego serialu!), pojawiły się nawet elementy horroru i... w tym momencie twórcom skończyły się pomysły.
Cały wątek z Dyziem i Tasią  oraz końcówka to wielkie nieporozumienie zlepione na kolanie scenarzystów. Program tworzony przez Dyzia (Dyzio ma głos) był fajny w 1,5-minutowych filmikach udostępnionych na Youtube, ale nie jako kilkuminutowa scena oparta na jednym gagu. Także zakończenie było stworzone na siłę, by jako tako połączyć wszystkie wątki.
Do dubbingu nie mam większych zastrzeżeń, Kaczuch dostał odpowiedni głos, natomiast w samym tłumaczeniu nie było większych wyzwań dla tłumacza. Co ciekawe, w odcinku po raz pierwszy pojawiło się polskie nazwisko Kaczucha - Kwik.
Ocena: 5/10

13 września - Z tajnych akt Agentki 22!
Tym razem Sknerus będzie próbował uratować panią Dziobek gosposię z rąk Czarnej Czapli, wrogą szpieg, z którą miliarder z gosposią walczyli lata temu. Dodatkowo: wielu bohaterów znanych z różnych seriali animowanych Disneya.
Zwykle odcinki Kaczych Opowieści są zbudowane z dwóch przeplatających się ze sobą wątków, tym razem było trochę inaczej, bo sceny z teraźniejszości przeplatały się z retrospekcjami. Niestety to prowadzi do tego, że zbyt często poszczególne sceny są powtórkami innych, a akcja momentami siada.
Mimo tego sądzę, że odcinek wypadł bardzo dobrze, choć potencjał był jeszcze większy. Stworzono ciekawą kryminalną historię z wieloma nawiązaniami czy to do Darkwing Ducka (nazwy agencji), czy to do Gumisii, a na moment pojawia się Ludwig Von Drake. Bardzo mi się też podobało, ze był to pierwszy odcinek, który rozwinął postać pani Dziobek, a także relacje Tasii ze Sknerusem. Z całego odcinka chyba najbardziej podobała mi się finałowa scena walki, która szczególnie powinna się spodobać wszystkim fanom serialu o leśnych misiach.
Tłumaczenie Z tajnych akt Agentki 22! było wyzwaniem z powodu dużej ilości nawiązań do klasycznych seriali, lecz poradzono sobie z tym nieźle. Profesor Kwaczyński był Ludwigiem Von Drakem jak we wszystkich serialach (był też dubbingowany jak w Raźnych rajdowcach przez Andrzeja Chudego), natomiast nazwy agencji z Przygód Agenta Kupra zostały przetłumaczone inaczej niż w starym dubbingu, być może wzięto nazwy z nowego, niewyemitowanego. Nieporozumieniem jest natomiast zatrudnienie Pikuły jako Czarnej Czapli, która brzmiała identycznie jak Magika dwa odcinki wcześniej.
Ocena: 8/10

14 września - Drugi skarbiec Sknerusa McKwacza!
Lena nocuje u Tasi, co jest doskonałą okazją do zwinięcia pierwszej dziesięciocentówki Sknerusa, młoda kaczka i jej ciocia wykorzystują Tasię, by ukraść monetę. Dodatkowo: przygody Siostrzeńców z Wielką Stopą.
Jeżeli myśleliście, że w $zczękach nastąpiło apogeum wątku Leny, Tasi i Magiki, to grubo się myliliście. W Drugim skarbcu jest to jeszcze ciekawszy, bardziej dramatyczny oraz mroczniejszy wątek. Odcinek zaczyna się z wysokiego C od sceny w której Lena próbuje zerwać dziesięciocentówkę, a dalej jest jeszcze lepiej. Szczególnie ostatnie 5 minut to prawdziwy mroczny majstersztyk, który nie wiem jak przeszedł w kreskówce teoretycznie skierowanej dla dzieci.
Poza głównym wątkiem, w odcinku parę minut poświęcono na historię Wielkiej Stopy, która zamieszkała w rezydencji McKwaczów. Trochę żałuję, że wątek ten praktycznie był oderwany od reszty odcinka, ale wyszedł z niego bardzo przyjemny i śmieszny komediowy wątek, który pozwala na chwilę oddechu pomiędzy mroczniejszymi scenami.
W odcinku nie zabrakło też nawiązań do wydarzeń z życia Sknerusa McKwacza, które oczywiście pochodzą z komiksów Barksa i Rosy, wymienię tu m.in. 1877 jako rok zarobienia dziesięciocentówki. Polski dubbing wypadł naprawdę dobrze, Pikuła jako Magika brzmi coraz lepiej, świetnie też spisała się Garstka w roli Leny.
Ocena: 9/10

Ranking Kaczych Opowieści
1. $zczęki  - 9,5/10
2. Operacja: dziesięciocentówka - 9,5/10
3. Drugi skarbiec Sknerusa McKwacza - 9/10
4. Wesołe przypadki Gogusia szczęściarza - 9/10
5. Łuu-u! - 9/10
6. Uwaga B.O.D.E.K. - 8,5/10
7. Złota Laguna w Dolinie Białej śmierci - 8,5/10 
8. Z tajnych akt Agentki 22 - 8/10
9. Terra-Firmianie: W kleszczach lęku - 8/10
10. Włócznia Selene - 8/10
11. Żywie mumie Totha-Ra - 7,5/10
12. Wielka wyprawa na Mount Nieverest - 7,5/10
13. McŚledztwo u McKwacza - 7/10
14. Wycieczka zagłady - 6,5/10
15. Urodzinowa masakra klanu Be - 6/10
16. Brakujące ogniwa z Moorshire - 6/10
17. Straszny staż u Marka Dziobsa - 5,5/10
18. Dzień jedynaka - 5/10

Uwaga! Recenzuję odcinki w kolejności emisji w Polsce. Wg kolejności produkcji (podawanej też w programach) są to odcinki 17., 16., 15., 18. i 20.
Źródło ilustracji: Disney/materiały własne

Komentarze

  1. "w kreskówce teoretycznie skierowanej dla dzieci"

    Po obejrzeniu całego 1 sezonu KO (szczególnie ostatnich odcinków), mam wrażenie że bynajmniej jest to tylko teoretycznie kreskówka skierowana dla dzieci, a tak naprawdę po prostu normalny serial dla dorosłych, jedynie udający kreskówkę dla dzieci.

    Porównując z oryginalnymi KO sprzed 30 lat, które pamietam z wczesnego dzieciństwa (a które odświeżyłem sobie ostatnio na DVD), widać wyraźnie różnice. Stare KO to była klasyczna bajka dla dzieci, niegłupia i mająca swój urok, jednak przeznaczona właśnie dla młodszych dzieci. Cukierkowa animacja, proste dialogi, epizodyczna natura (przynajmniej w pierwszych seriach) sprawiająca że odcinki można oglądać praktycznie w dowolnej kolejności.

    Nowe KO to serial dla tych samych dzieci, które dorosły po 30 latach. Skomplikowana fabuła z wieloma przeplatającymi się wątkami (story arcs) przewijającymi się przez cały serial, stopniowe budowanie charakteru postaci poprzez wzajemną interakcję i ujawniane rewelacje w kolejnych odcinkach (które trzeba oglądać po kolei). Wyrafinowane dialogie pełne subtelnych gierek słownych. Dużo bardziej mroczny niekiedy klimat i brutalniejsze scenki (no ale dzisiaj dzieciaki sa chyba na to bardziej odporne). Dramatyczne wybory mające wpływ na przebieg całej historii. Pewne zdawałoby się malo istotne zdarzenia w jednym odcinku mogą mieć kluczowe znaczenie w innym. Z tego też powodu ocenianie pojedynczych epizodów może nieco zaciemniać sprawę.

    Oceny zreszta też moga być skrajnie różne. Tu "Drugi skarbiec Sknerusa" oceniany jest jako jeden z najlepszych odcinków (moim zdaniem słusznie) zaś "Dzień jedynaka" jako najgorszy (moim zdaniem niekoniecznie zasłużenie). Natomiast np. wg tego pana: https://www.avclub.com/c/tv-review/ducktales jest na odwrót, "Dzień jedynaka" to jeden z najlepszych (lekki odcinek, który ma swój subtelny urok i przesłanie), zaś "Drugi skarbiec Sknerusa" jako najgorszy (co jest wg mnie totalnym nieporozumieniem).

    Co do indywidualnych odcinków. "Złota Laguna w Dolinie Białej Śmierci" mnie dośc rozczarowała, wątek Złotki moim zdaniem jest poprowadzony raczej w złą stronę w stosunku do komiksowego pierwowzoru. Forsant jest tam potrzebny jak kwiatek do kożucha, zresztą i tak w serialu go nadużywają, czyniąc z niego po prostu idiotę, parodię Forsanta jak ktoś to określił. Za dużo self-reference jokes (co zresztą jest prztyczek do całej serii), na zasadzie "my wiemy że wy (widownia) to wiecie", jak np. absurdalny wiek Sknerusa (151 lat, wg potwierdzonej w serialu wersji Rosy o narodzinach w 1867 r.) i równie absurdalne odmładzające(?) tkwienie w lodzie przez 5 lat. Lepiej może zostawić pewne niedmówienia. Plus za sceny tanga.

    $częki -jedno mnie zastanawia; jak siostrzeńcy "ot tak" weszli sobie nocą do skarbca by popływac w forsie? No ale w kaczkach nie wszystko musi zawsze miec sens. Swoja droga ciekawe, jak będa przebiegac ataki Braci Be na skarbiec znajdując się tym razem dla odmiany na wodzie?

    I jeszcze jedna mała uwaga ogólna, pewien szczegół którego mi w serialu brakuje. Dlaczego Donald jeździ sobie zwyczajnym samochodem, zamiast ikoniczną 313?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Nowe KO to serial dla tych samych dzieci, które dorosły po 30 latach. Skomplikowana fabuła z wieloma przeplatającymi się wątkami (story arcs) przewijającymi się przez cały serial, stopniowe budowanie charakteru postaci poprzez wzajemną interakcję i ujawniane rewelacje w kolejnych odcinkach (które trzeba oglądać po kolei). " - No właśnie nie do końca, poza wspomnianym wątkiem Leny, reszta odcinków to pojedyncze epizody (dodałbym jeszcze początek, odcinek z Dellą i finał), które w jakimś tam stopniu czasami są powiązane z resztą odcinków, lecz nadal można je oglądać nie znając reszty serialu. Powiem ci, że sporo osób narzekało, że brakuje w tym serialu ciągłej fabuły podając za przykład "Wodogrzmoty małe", tylko (w czerwcu obejrzałem w końcu w całości serial) 1. sezon tej produkcji był jeszcze bardziej epizodyczny od 1. sezonu nowych KO.

      "$częki -jedno mnie zastanawia; jak siostrzeńcy "ot tak" weszli sobie nocą do skarbca by popływac w forsie? No ale w kaczkach nie wszystko musi zawsze miec sens. "- z tego co pamiętam to w paru komiksach było, że Donald i HDZ mogą bez problemu wejść do środka skarbca

      Usuń
    2. "No właśnie nie do końca, poza wspomnianym wątkiem Leny, reszta odcinków to pojedyncze epizody (dodałbym jeszcze początek, odcinek z Dellą i finał), które w jakimś tam stopniu czasami są powiązane z resztą odcinków, lecz nadal można je oglądać nie znając reszty serialu"

      Niby można, ale wówczas traci się znaczną część wątków, bo odniesień do wcześniejszych odcinków jest w nowych KO pełno. I oglądając późniejsze epizody przed wcześniejszymi pewnych rzeczy się nie zrozumie. Oraz w druga stronę -pewne "dziwne" zachowania postaci (zwłaszcza Tasi i Pani Dziobek) w pierwszych odcinkach stają się bardziej zrozumiałe w późniejszych.

      Zresztą to jest serial, a nie film fabularny koncentrujący się na 1-2 wątkach (a poza tym przeciez wcale nie o to w Kaczkach chodzi). Więc zawsze jakieś epizodyczne przygody, niepowiązane bezpośrednio z główna osią fabuły (by nie powiedzieć: zapychacze czasu ekranowego) muszą być.

      A co do doroslości -choćby dialogi. Stare KO mają proste niewyszukane zwykle dialogi, które dziecko w wieku przedszkolnym zrozumie. Natomiast w przypadku nowych KO wyrzucających gierki słowne z szybkościa karabinu maszynowego -absolutnie nie.

      Plus wiele "dorosłego" humoru -wykłady Hyzia o płytach tektonicznych czy statystyce ataków rekinów, systemy klasyfikacji bibliotecznej (wiele tych dowcipów jest nieprzetłumaczalnych), postać Marka Dziobsa i satyra na nowe technologie -o bardziej dramatycznych i dojrzałych kwestiach jak postać Leny, Delli, Złotki, Sknerusa (czy cała rozbudowana psychologia każdej z postaci) nie mówiąc. Satyra na dorosły świat byla oczywiście zawsze obecna w komiksach. A po Rosie to już w ogóle na Kaczki patrzy się inaczej.

      Tego wszystkiego nie da się wylapac za jednym obejrzeniem (to nie komiks, gdzie można dostosować tempo czytania) -każdy odcinek tak naprawdę trzeba oglądać po wiele razy, by dostrzec pewne subtelności.

      Usuń
  2. Z wymienionych odcinków dobre były jedynie "Złota laguna Doliny Białej Śmierci" oraz "Drugi skarbiec Sknerusa McKwacza". Reszta jest tylko niezła ("Z tajnych akt Agentki 22") lub po prostu słaba ("Dzień jedynaka", "Szczęki").

    Co do tematu (nie)dziecinności tej kreskówki, mam wrażenie, że jest pół na pół. Za dojrzałością produkcji przemawia złożoność postaci bohaterów, nieraz ciekawy humor i bardzo pomysłowe uniwersum (zarówno w odniesieniu do starych KO, jak i samo w sobie). No właśnie... i tu przechodzimy do mankamentów. Wydaje mi się, że uniwersum i postacie mają ogromny potencjał, który nie został w pełni wykorzystany. Bywa wręcz marnowany na niezbyt interesujące, infantylne epizody.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z końcówką twojej wypowiedzi w pełni się zgadzam - twórcy próbowali za wiele rzeczy "odhaczyć" w pierwszym sezonie, co spowodowało, że poza wątkiem Leny, reszta wątków/postaci dostała tylko jeden-dwa odcinki. Część z tych występów gościnnych była okej, ale po jakiego diabła wcisnęli Don Karnage'a? Ani to nie pasuje do reszty serialu, a odcinek z nim poza piosenkami prezentował się bardzo słabo.

      Usuń

Prześlij komentarz