Nie tak fantastyczne przygody - Czarolina 1-2 - recenzja [Komiksy dla wszystkich]

W poprzednim roku Egmont rozszerzył swoją ofertę o trzy przepięknie wydawane frankofońskie serie komiksowe opowiadające o młodych bohaterkach - Śledztwa Enoli Holmes, Pamiętniki Wisienki oraz Czarolinę. Pierwsze dwa wymienione cykle zachwyciły nie tylko mnie, więc oczekiwania co do serii stworzonej przez Sylvię Douyé i Paolę Antistę były spore. Niestety Czarolina raczej nie jest komiksem zaliczanym do tej samej ligi co Wisienka czy Enola Holmes, choć została nagrodzona przez czytelników disnejowskiego magazynu Le Journal de Mickey.

Czarolina to opowieść o młodej dziewczynce, która wyrusza na wyspę Vorn, by wziąć udział w letnim kursie o istotach fantastycznych, czyli kryptydach. Wraz z innymi nastolatkami rozpoczyna naukę, jednak wkrótce zaczynają dziać się dziwne rzeczy - kolejni uczestnicy kursu giną, a pozostaje po nich tylko dziwny pył. Jak się okazuje nie jest to jedyna tajemnica, którą główna bohaterka będzie musiała odkryć, ponieważ Czarolina sama do końca nie wie kim jest, z czego wynikają jej szczególne umiejętności i kim był jej ojciec. 

W ciągu ostatnich dwóch dekad na fali popularności Harry'ego Pottera pojawiło się wiele książek i komiksów opowiadających o przygodach nastolatków w szkołach z fantastycznym motywem, w których kryje się jakaś tajemnica. Czarolina wpisuje się w ten gatunek, ale nie jest to jakakolwiek wada, ponieważ pomijając sam początkowy zamysł, jest to zupełnie inna seria niż cykl o młodym czarodzieju.  Ja prawdopodobnie mam jakiś sentyment do tego typu opowieści, ponieważ mimo wad, o których więcej później, lektura dwóch pierwszych albumów cyklu Douyé i Antisty była przyjemnością. Jednak to nie fantastyczne stworzenia, czy ciekawie zarysowane relacje między bohaterami najciekawiej wypadły, ale wątek detektywistyczny, czyli śledztwo dotyczące zaginięć uczniów. Jest on naprawdę sprawnie poprowadzony, z kilkoma fajnymi zwrotami akcji, które sprawiają, że lektura jest wciągająca.

Mam jednak wrażenie, że autorki wątkiem detektywistycznym chciały trochę przykryć braki pozostałej części komiksu. Pierwszy album serii frankofońskiej, w tym wypadku Pewnego dnia zostanę fantastykolożką! powinien czytelnika wprowadzić w świat danego cyklu oraz przedstawić jakąś składną historią, opcjonalnie z otwartą furtką do kontynuacji. Tu jednak pierwsze skrzypce odgrywa wątek śledztwa, który, uwaga, nie zostaje w żaden sposób rozwiązany w tym albumie, ale wytłumaczenie znajduje się dopiero w kolejnym, czyli Dziewczynka, która kochała zwierzołaki. Nie jest to zbyt dobre wyjście jak na serię wychodzącą oryginalnie co około rok. O czym praktycznie zapomniałem w ciągu kilku dni po lekturze, w serii można znaleźć także zamykające się w obrębie jednego albumu wątki dotyczące Czaroliny i opieki nad kryptydami, ale wypadają tak blado, że nikną obok historii związanej z zaginięciami uczniów. 

W wielu miejscach występują także podstawowe błędy narracyjne utrudniające lekturę. Na przykład na pierwszych stronach można znaleźć scenę, w której Czarolina rozmawiając z koleżanką stojąc niedaleko profesora mówi, że Madame S jest wampirzycą. Kilka stron później okazuje się, że bohaterki jednak gadały szeptem, a profesor nie słyszał ich rozmów, co nie było w żaden sposób zaznaczone. W późniejszej części albumu zdarzają się też momenty, gdzie rysunki i dymki są tak zaprojektowane, że nie do końca wiadomo kto wypowiada jaką kwestię.

Jednego Czarolinie nie można odmówić - okładki poszczególnych albumów są przepiękne i można zachwycać się ich stylem czy kompozycją przez wiele minut. Niestety to co widać na okładce nie do końca przystaje do zawartości. Są pojedyncze strony, które także są pełne szczegółów i świetnych kadrów, ale jest też wiele scen, szczególnie rozgrywających się w murach szkoły, które wypadają blado i pod względem ilości szczegółów bardziej przypominają wydawane w mniejszym formacie komiksy amerykańskie czy W.I.T.C.H.. Nic szczególnego nie można też powiedzieć o wyglądzie głównych postaci. Po komiksie tak pięknie prezentującym się na półce spodziewałem się czegoś więcej.

Czarolina jest sympatyczną opowieścią o przygodach dziewczynki w tajemniczej szkole pełnej magicznych stworzeń, która na pewno spodoba się wielu młodym czytelniczkom i czytelnikom. Jednak jeżeli oczekiwaliście po serii czegoś w stylu Enoli Holmes czy Pamiętników Wisienki - komiksu, który wyróżnia się na tle innych wydawanych w Polsce tytułów - to niestety tym Czarolina nie jest. Jest to seria jakich wiele, bardzo ładnie wydana, z interesującym wątkiem detektywistycznym, ale w podobnej cenie można znaleźć w ofercie Egmontu wiele lepszych serii dających zdecydowanie więcej frajdy. 

Ocena: 6,5/10

Dziękujemy wydawnictwu Egmont Polska za przesłanie egzemplarzy recenzenckich

Czarolina 1 - Pewnego dnia zostanę fantastykolożką
Data premiery: 2 września 2020, liczba stron: 48, cena okładkowa: 34,99 zł, format: A4, oprawa: twarda, scenariusz: Sylvia Douyé, rysunki: Paola Antista, wydawnictwo: Egmont Polska, ISBN: 978-83-281-9752-7

Przykładowe strony:

Czarolina 2 - Dziewczynka, która kochała zwierzołaki
Data premiery: 2 grudnia 2020, liczba stron: 48, cena okładkowa: 34,99 zł, format: A4, oprawa: twarda, scenariusz: Sylvia Douyé, rysunki: Paola Antista, wydawnictwo: Egmont Polska, ISBN: 978-83-281-9753-4

Przykładowe strony:
Źródło ilustracji: materiały prasowe - Egmont

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Egmont przyśpiesza z "Gigantami"!

Komiksowe premiery - listopad 2021 - święta z Barksem i Gigantem, Caballeros i steampunkowy Miki

Gigant Poleca Extra 4 "Gwiazdkowy prezent" - od dziś w sprzedaży - świąteczny tom