Pomocnicy Sherlocka Holmesa - Czwórka z Baker Street 1 "Tajemnicze porwanie" - recenzja [Komiksy dla wszystkich]

Trochę się smucę, że Egmont ostatnio praktycznie nie sięga po europejskie tytuły przeznaczone dla młodzieży. Z jednej strony pojawia się wiele albumów (m.in. z linii Komiksy są super), których główną grupą docelową są dziecięcy czytelnicy, a z drugiej strony jest masę serii przeznaczonych tylko dla dorosłego czytelnika.
Jest jednak parę wyjątków, a jednym z nich jest Czwórka z Baker Street, osadzony w wiktoriańskich klimatach komiks o młodych pomocnikach Sherlocka Holmesa. Historia zebrała doskonałe recenzje wśród francuskich czytelników, ale czy także mi się spodobała? Odpowiedź na pytanie znajdziecie w recenzji.

Każdy kto czytał książki lub oglądał filmy z Sherlockiem Holmesa na pewno kojarzy, że niezwykły brytyjski detektyw miał uszy i oczy ukryte po całym Londynie. Ulice stolicy Zjednoczonego Królestwa obserwowali młodzi pomocnicy, którzy za drobną opłatę przekazywali cenne informacje detektywowi. Czwórka z Baker Street, seria stworzona przez Djiana, Legranda i Etiena, opowiada o trójce z nich (w sumie czwórce, trzech ludzi + kot) - Billym, Charliem i Czarnym Tomie. Ostatni z nich po wykonaniu kolejnej misji dla Sherlocka, udaje się do Betty, młodej kwiaciarki, która na jego oczach zostaje uprowadzona. Na dodatek Sherlock wyjechał, więc młodzi pomocnicy sami będą musieli znaleźć dziewczynkę. Porywacz okazuje się być sutenerem...
Najczęściej czasy wiktoriańskie są pokazywane we wszelakich tekstach kultury dwojako, albo, jak np. w Piotrusiu Pan Loisela, jest w nich niezwykle realistycznie prezentowany wiktoriański bezmiar biedy i cierpienia ludzi, albo przedstawiany jest wyidealizowany punkt widzenia na tamten okres. Autorzy Czwórki z Baker Street postanowili stworzyć komiks, który znajduje się gdzieś pomiędzy, jednocześnie w komiksie są uwypuklone pojedyncze problemy jak wykorzystywanie seksualne kobiet w burdelach czy też biedę na ulicach Londynu. Jednak sporo rzeczy nadal pozostaje w wyobraźni czytelnika, a historia nie szokuje brutalnością, realistycznym przedstawieniem biedy czy też scenami seksu. W sumie - pod względem podejścia do realizmu historii bardzo mi przypomina powstały parę lat później film Hugo i jego wynalazek.
Czy Tajemnicze porwanie to komiks odpowiedni dla dzieci? Niekoniecznie, ale nie przez to, że w albumie można znaleźć przekleństwa, bohaterowie piją whisky litrami, albo są sceny z nagością, ponieważ niczego takiego w nim nie ma. W sumie jedyna rzecz, która mogłaby kogokolwiek zbulwersować to nagie... rzeźby na jednym z kadrów. Raczej wynika to z tego, że dzieci nie zrozumieją komiksu opowiadającego o porwaniu trzynastoletniej dziewczynki, która ma zostać jedną z pracownic domu publicznego.
Jednak sama zagadka związana z porwaniem Betty nie wystarczy by zapełnić ponad 50 stron albumu. Co mnie zaskoczyło, to nie główny wątek fabularny najbardziej zapadł mi w pamięć. Chyba zabrakło w nim pewnego elementu zaskoczenia, choć nie mogę zaprzeczyć, że był bardzo ekscytujący. Szczególnie końcowe sceny związane z próbą wyrwania Betty z domu publicznego przypominały sekwencję z dobrego filmu akcji.
Znacznie bardziej spodobał mi się wątek związany z Charliem, bohaterem, który w sumie przez większość historii zbytnio się nie wyróżniał. Dopiero w końcowej fazie albumu czytelnik poznaje jego wielki sekret i tragiczną historię jego życia, która ściśle łączy się z porwaniem Betty i głównym wątkiem albumu. Wówczas nowego, głębszego znaczenia zaczynają nabierać sceny z nim z wcześniejszych kart opowieści. Jednak mimo wielu poważniejszych momentów, Tajemnicze porwanie nie przytłacza czytelnika, a co parę stron pojawia się jakiś sympatyczny gag.  Sam Sherlock natomiast pojawia się w komiksie na dwie lub trzy strony i wydaje mi się wydaje, że scena z jego udziałem została wstawiona trochę na siłę.
Cała opowieść idealnie współgra z rysunkami, które są połączeniem kreskówkowej kreski z realistycznie narysowanymi postaciami i plenerami Londynu. Sporą zaletą albumu jest to, że czuć na jego stronach, że wykreowany w nim Londyn żyje własnym życiem. Kadry są wypełnione bogatą paletą różnorodnych mieszkańców stołecznego miasta. Twórcom udało się też wpleść w album parę niezwykle widowiskowych scen akcji, które są nie tylko rewelacyjnie napisane, ale też niezwykle dynamicznie narysowane.
Do polskiego wydania albumu trudno się przyczepić - tłumaczenie zostało wykonane bardzo dobrze, czcionka użyta w dymkach wygląda nieźle, a kredowy papier jest taki sam jak w pozostałych tytułach Egmontu. Bardzo mi się podoba, że Czwórka z Baker Street jest wydawana w miękkiej oprawie, przez co zajmuje mniej miejsca na półce, ale też jest tańsza.
Tajemnicze porwanie to bardzo dobry młodzieżowy komiks, który choć z pozoru jest sympatyczną opowieścią o młodych detektywach, to tak naprawdę jest zapadającą w pamięć historią o dramacie młodych dziewczyn we wiktoriańskim Londynie. Historia jednak jest napisana w na tyle przyjazny i ciekawy dla czytelnika sposób, że może być czytana nie tylko przez dorosłych, ale też młodzież i starsze dzieci. Czwórka z Baker Street to także doskonałe rozszerzenie lekcji historii opowiadających o Europie końca XIX wieku oraz problemach wynikających z rewolucji przemysłowej.
Gorąco polecam!

Ocena albumu: 8,5/10

Dziękujemy wydawnictwu Egmont Polska za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego.

Czwórka z Baker Street 1 - Tajemnicze porwanie
Data premiery: 27 marca 2019, liczba stron: 56, cena okładkowa: 34,99 zł, format: A4, oprawa: miękka, scenariusz: Jean-Blaise Djian i Olivier Legrand , rysunki: David Etien, tłumaczenie: Ernest Kacperski, wydawnictwo: Egmont Polska, ISBN: 978-83-281-3596-3
Przykładowe strony:
 Źródło ilustracji: materiały prasowe  - Egmont

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Kaczor Donald 2019-11 (1000. numer) - będą plakaty, wystartowała przedsprzedaż

Kaczor Donald 2019-11 (1000. numer) - informacja prasowa

Co dalej mógłby wydać Egmont? - 10 interesujących propozycji zza granicy