Te dziewczyny na pięknych wierzchowcach - Kamila i Konie 1 "Miłość Oceana" i 2 "Mistrzowie" - recenzja [Komiksy dla wszystkich]

Gdy prawie trzy i pół roku temu recenzowałem na blogu Wyspę skarbów Radice i Turconiego, nie spodziewałem się, że kolejnym komiksem narysowanym przez Turconiego, o którym będę pisał, nie będzie żadna historia z disnejowskimi myszami, lecz seria o koniarach. Czas przyjrzeć się bliżej dwóm pierwszym tomom Kamili i koni, także z perspektywy fana komiksów Disneya.

Koń jaki jest, każdy widzi. Biorąc pod uwagę jak duże grono młodych czytelniczek jest zainteresowanych koniami, nie można się dziwić, że powstaje wiele tytułów poświęconych tej tematyce. Kamila i konie to francuska seria stworzona przez Frédérica Brémauda (ukrywającego się pod pseudonimem Lili Mésange) i Stefano Turconiego, który głównie zasłynął z pracy nad komiksami Disneya - m.in. historiami z serii Doubleduck, KAWA, PKNA i Ultraheroes. Opowiada ona o tytułowej Kamili, 10-letniej dziewczynce, która przez pewien zbieg okoliczności trafiła do klubu jeździeckiego, choć wcześniej nie przepadała za końmi. Czytelnik śledzi też losy innych bohaterów - Anais, siostry Kamili, innych członków klubu Cztery podkowy oraz pracowników, poza tym, co oczywiste, ważną rolę odgrywają konie, nie tylko Ocean, ale też kucyk Pompon i wiele innych wierzchowców.

Do tej pory na rynku pojawiły się dwa tomy - Miłość Oceana i Mistrzowie - każdy z nich składa się z trzech oryginalnych albumów, z których każdy zawiera kilkadziesiąt krótkich historyjek. Podobnie jak w przypadku wielu innych serii komediowych, Kamila i konie składa się głównie z jednostronicowych komiksów, ale zdarzają się i ciut dłuższe, i krótsze opowieści. Sam nie jestem miłośnikiem jeździectwa, więc nie miałem jakichkolwiek oczekiwań. Biorąc pod uwagę jak bardzo spodobała mi się Szkoła tańca, której tematyka podobnie wykraczała poza moje zainteresowania, myślałem, że kolejny raz pozytywnie się zaskoczę. Niestety - tak się nie stało.

Głównym zarzutem wobec serii jest towarzyszący od początku do końca chaos. Na czym on polega? W przypadku serii humorystycznych składających się z gagów często twórcy nie zwracają uwagi by historyjki tworzyły większą całość. Ja nie mam z tym żadnych problemów - jeżeli ma to sens w kontekście danej serii, to może tak być. Jednak seria Mésange i Turconiego stoi w dziwnym rozkroku - buduje ciut większe fabuły, lecz pomiędzy je wplata gagi kompletnie z nimi nie powiązane, a czasem przeczące im. Koronnym przykładem są ostatnie strony pierwszego tomu, w którym historie związane z zawodami Pony Games są przeplatane opowieści wyrwanymi z kontekstu. Często także nagle kontynuowane są wątki po kilkudziesięciu stronach, co też nie sprzyja przejrzystości lektury. Jak dla mnie - wprowadza to niepotrzebny bałagan, który sprawia, że w wielu momentach nie mogłem się w pełni cieszyć z lektury.

Nie do końca spasowały mi gagi, a jest to rzecz najważniejsza w komiksie humorystycznym. Zbyt dużo jest według mnie powtarzania tych samych sytuacji, choćby tego, że Ocean wraca po zmroku do stajni, czy Artur ma ciągłego pecha. Zabrakło mi ciekawego pokazania relacji pomiędzy Kamilą i znajomymi, a także większego skupienia się na wątku pogodzenia szkoły i jeździectwa. Wiele tematów jest zaledwie ruszonych, a inne pojawiają się ciągle i nudzą. Brakuje też ciekawych pomysłów przewodnich, a te które się pojawiają, choćby zawodów Pony Games, są bardzo słabo wykorzystane.  Pewną miłą odmianą w późniejszych albumach jest większa rola siostry głównej bohaterki - Anais i kucyka Pompona, ponieważ ich potencjał humorystyczny jest znacząco większy i gagi z nich udziałem rzeczywiście śmieszą. Bardzo fajne są wstawki z udziałem Klary-Luizy przedstawiającej ciekawostki związane z koniami, jednak pasują one do reszty serii jak pięść do nosa. Pojawia się też kilka ciekawych nawiązań komiksowych, ale są to pojedyncze przypadki.

Ogromne brawa się jednak należą Stefano Turconiemu, który z niezwykłą finezją kreśli kolejne strony serii. To dzięki niemu z przyjemnością czytałem kolejne albumy, a nudne i ledwo zarysowane w scenariuszu postaci, stawały się unikatowymi bohaterami z ciekawym wyglądem i mimiką. Szkoda jednak, że za tak dobrymi rysunkami często nie stoi scenariusz. Podczas lektury mysiej Wyspy skarbów niezwykle zachwalałem kreskę Turconiego, jednak w Kamili i koniach prezentuje się jeszcze lepiej - nie jest sztywna, czarna, lecz wygląda niczym ilustracje rysowane węglem, trochę szkicowane. W połączeniu z świetnie nałożonymi kolorami przez Helene Lenoble, sprawia to, że seria wygląda znakomicie. Świetnym urozmaiceniem są także strony dodatkowe, na których często jest pokazane jak narysować poszczególne postaci. Na pewno jest to ciekawy dodatek dla młodych czytelników i czytelniczek.

Komiks został wydany w formacie B5 oraz w miękkiej oprawie ze skrzydełkami, podobnie jak inne serie z linii Komiksy są super. Pod względem edytorskim albumy są przygotowane na bardzo dobrym poziomie, choć w pierwszym tomie dostrzegłem kilka plansz wydrukowanych w ciut gorszej jakości. Nie wiem jednak czy jest to wina oryginalnego wydawcy, czy Egmontu. Do tłumaczenia nie mogę się w żaden sposób przyczepić.

Seria Kamila i konie miała potencjał na bycie świetnym komiksem humorystycznymi o jeździectwie, ale nie został on właściwie wykorzystany. Pojedyncze dobre gagi i świetne rysunki Turconiego sprawiają, że albumy są przyjemną lekturą, która jednak głównie spodoba się młodym czytelnikom uwielbiającym konie. Osobiście bardziej czekam na inne historie narysowane przez Turconiego w ofercie Egmontu.

Ocena: 6,5/10

Dziękujemy wydawnictwu Egmont Polska za udostępnienie egzemplarzy recenzenckich.

Kamila i konie 1 - Miłość Oceana
Data premiery: 12 lutego 2020, liczba stron: 144, cena okładkowa: 39,99 zł, format: B5, oprawa: miękka z skrzydełkami, scenariusz: Lili Mésange, rysunki: Stefano Turconi, tłumaczenie: Maria Mosiewicz, wydawnictwo: Egmont Polska, ISBN: 978-83-281-9754-1
 

Przykładowe strony: 

Kamila i konie 2 - Mistrzowie
Data premiery: 12 sierpnia 2020, liczba stron: 144, cena okładkowa: 39,99 zł, format: B5, oprawa: miękka z skrzydełkami, scenariusz: Lili Mésange, rysunki: Stefano Turconi, tłumaczenie: Maria Mosiewicz, wydawnictwo: Egmont Polska, ISBN: 978-83-281-9755-8

Przykładowe strony: 


Źródło ilustracji: materiały prasowe - Egmont

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Egmont wraca do albumów z Mikim od Glenatu!

Kolekcja Dona Rosy 6 "Rozpuszczalnik uniwersalny" - data premiery

Kaczogród Carla Barksa 11 "Na dalekiej północy" - okładka