Komiksowa gadka #1 - geniusz Alberta Uderzo

We wtorek do mediów trafiła smutna wiadomość - Albert Uderzo zmarł. Świat stracił jednego z najważniejszych twórców frankofońskich komiksów, współtwórcę prawdopodobnie najsłynniejszego europejskiego komiksu, czyli Asteriksa.
Z tego smutnego powodu redakcja Kaczej Agencji Informacyjnej (z gościnnym udziałem Radka Sołtysiaka z kanału Disney Mania i Macieja Kura, czyli twórcę m.in. Lila i Puta) postanowiła porozmawiać o twórczości Uderzo oraz jego wpływie na całą europejską kulturę.

Radosław Koch: Zebraliśmy się tutaj ze smutnego powodu - Albert Uderzo, współtwórca "Asteriksa", zmarł. Więc chciałbym się spytać, czy kojarzycie swoje pierwsze wspomnienie związane z jego najpopularniejszym dziełem, czyli  "Asteriksem". Zaczęliście swą przygodę z serią od komiksu, czy może filmu w telewizji?
Bartłomiej Stanula: W moim przypadku były to filmy animowane (mój ulubiony to chyba: 12 prac Asteriksa) oraz filmy aktorskie (Asterix i Obelix kontra Cezar i Asterix: Misja Kleopatra) w szkole podstawowej. Pierwszy raz album komiksowy z przygodami Asteriksa i innych Galów przeczytałem w gimnazjum wypożyczając go w bibliotece.
Radosław Sołtysiak: Niepowetowana strata dla świata komiksu i animacji, jak również całej kultury popularnej. Cóż... ja przyznam szczerze, że przez długi czas byłem święcie przekonany, że Asteriks jest postacią wyłącznie filmową. Z dzieciństwa dobrze kojarzyłem przygody wąsatego Gala jednak tylko z filmów animowanych i dość późno zorientowałem się, że są jakieś komiksy (bodajże w 4 czy 5 klasie podstawówki), a nawet wtedy chwilę myślałem, że to komiksy bazują na filmach, a nie odwrotnie.
Krzysztof Leszczewski: Pamiętam, że kiedyś do Kaczora Donalda była dołączona płyta z demami gier, i wśród nich był Asteriks. Wojna Galów. Zresztą po kilku latach kupiłem pełną wersję gry, i uważam, że jest naprawdę dobra. A kiedy się na poważnie zainteresowałem komiksami, to postanowiłem zbierać Asteriks, głównie z tego powodu, że to ten sam scenarzysta, co Lucky Luke, którego byłem wielkim fanem.
Maciej Kur: Mam jakieś migawki jak w wieku przedszkolnym oglądałem, wypożyczonego na VHSie Asteriksa u Brytów. To musiał być ten bo długi czas w pamięci miałem (nie wiem czemu) miałem karczmę z afiszem w kształcie dzika i statek piratów na samym początku.  Co intrygujące bardziej niż film pamiętam, że jak padło od mojej mamy hasło Wypożyczyliśmy Asteriksa to odruchowo myślałem, że to jakiś stworek/zwierzak… bóbr nie wiem czemu. Asteriks brzmi jak dobre imię dla bobra. Z drugiej strony od zawsze miałem album Złoty Sierp więc możliwe, że znałem już tą postać z widzenia wcześniej tylko nie skojarzyłem ją z imieniem. Jakoś w tym samym okresie co obejrzałem tamtą animację, dostałem od cioci albumy Na Igrzyskach i Niezgoda, ale pierwszym świadomie przeczytanym albumem (czyt. gdy już umiałem czytać) był Syn Asteriksa. Miałem lat siedem albo osiem.  
RK: Ja w sumie nie pamiętam pierwszego kontaktu z Asteriksem, ponieważ cały czas filmy o Galach pojawiały się w telewizji, więc w sumie wydaje mi się, ze znałem postać od "zawsze". Pamiętacie może  jaki z albumów przeczytaliście jako pierwszy? W moim wypadku to były Przygody Gala Asteriksa.
RS: Nie licząc 3 stron z Asteriksa na Igrzyskach Olimpijskich, które zamieszcczone były w szkolnym podręczniku do jezyka polskiego to była to Galera Obeliksa - jedyny album dostępny w mojej lokalnej bibliotece.
BS: Nie jestem pewien do końca, który album przeczytałem jako pierwszy. Prawdopodobnie to był to: Wyprawa dookoła Gallii lub Asteriks i Goci. Mogłem też te dwa albumy wypożyczyć razem.
KL: Heh... ja celowo zacząłem od Jak Obeliks wpadł do kociołka druida, kiedy był mały, bo wiecie, w tym albumie były przedstawione NAJWCZEŚNIEJSZE wydarzenia z życia naszych bohaterów. I podczas lektury wielu postaci nie kojarzyłem. Mimo to bawiłem się przy tym opowiadaniu. Tego samego dnia przeczytałem też Przygody Gala Asteriksa, i to było ciekawe doświadczenie, gdyż okres między powstaniem rysunków do tych albumów to było kilkadziesiąt lat, i było widać, jak warsztat Mistrza się rozwinął.
RK: Poruszyłeś ciekawy temat. Uderzo poza komiksami tworzył też ilustracje do książek z Asteriksem, m.in. 12 prac Asteriksa i Jak Obleiks wpadł do kociołka druida... I troszkę jak Barks - tworzył doskonałe rysunki do komiksów, ale jego ilustracje czy obrazy, też były na najwyższym poziomie.
MK: Jak Obeliks wpadł do kociołka… ma pięknie ilustracje. Gdy po raz pierwszy go zobaczyłem będąc na wakacjach w Grecji (dobre półtorej dekady nim się ukazał w Polsce) byłem zafascynowany, że takie coś powstało… Choć nie ukrywam, że po latach jest część mnie co by wolała by ta książka nie powstała z trochę specyficznego powodu. Mianowicie wcześniej zawsze wyobrażałem sobie, że Obeliks wpadł do kociołka jako NIEMOWLĘ (w niektórych filmach tak to adresowali, w angielskim tłumaczeniu także, być może też w jakimś polskim), więc trochę mi zdemistyfikował serię.
KL: Wiadomo, jak oni rysowali komiksy, to mieli ograniczenia techniczne, że mogli dawać tylko kreskę, i wypełnić to kolorem. W pojedynczych ilustracjach mieli więcej swobody, co na dobre im wyszło.
RS: Fanem stylu Uderzo byłem odkąd zobaczyłem tę kreskę na ekranie mojego telewizora (chociażby w 12 pracach Asteriksa). Do dziś uważam go za jednego z najwybitniejszych rysowników i w zasadzie to i artystów ogółem.


RK: Skoro wspomniałeś o znakomitym stylu Uderzo, to postawię takie pytanie - co według was bardziej przyciąga ludzi do Asteriksa - scenariusz czy rysunki.
KL: Scenariusz, a przede wszystkim humor mają ogromne znaczenie dla serii, jednak to dzięki talentowi rysownika poszczególne sceny, żarty lepiej wybrzmiewały.
BS: Wydaję mnie się iż bardziej przyciąga interesujący scenariusz (najpierw autorstwa Goscinny'ego, potem Uderzo, a obecnie innych twórców) oraz dobrze rozpoznawalne postaci. Niemniej jednak rysunki w Asteriksie oceniam wysoko i uważam iż dla bardzo dużej liczby czytelników są przyswajalne i ładne. 
RS: Najpiękniejsza jest synteza tych dwóch aspektów. Dowodzi temu chociażby to, że najlepsze albumy to te, które pisał Goscinny (przykro powiedzieć, ale w tej kwestii Uderzo radził sobie słabiej). Jednak na pewien klimat serii nie składa się tylko historia, postacie czy gagi, ale i osobliwa kreska, której nie sposób zobaczyć w żadnym innym dziele
RK: Według mnie także zarówno scenariusz i rysunki tworzyły sukces Asteriksa. Oczywiście, genialny pomysł na serię rozgrywającą się w czasach Juliusza Cezara był sednem serii, ale bez doskonałych rysunków przedstawiających nie tylko wioskę Galów, ale w sumie cały świat, komiks nie osiągnąłby takiej popularności. A kreska Uderzo była znakomita, a kadry aż pękały od szczegółów.
MK: Dla mnie to trochę pytanie jajko czy kura, bo symbioza rysunki-fabuła jest tam dla mnie spora. Z jednej strony to wspaniałe rysunki i śmieszne wyglądy bohaterów przyciągają w pierwszej kolejności, czego najlepszym powodem są dzieciaki, które zakochują się w tych postaciach, choć jeszcze nie umieją czytać. Uderzo zaprojektował bohaterów, których sam wygląd to ikona. Z drugiej… no jakby scenariusz to by te postacie nie powstały. 
KL: Duży wpływ miał projekt głównych bohaterów. Ich wygląd od razu po pierwszym zobaczeniu zapadał w pamięć.
RS: Dokładnie o to mi chodziło. Nawet najlepiej napisana seria potrafi dużo stracić przy miernych obrazkach. Żyjemy jednak w czasach kultury wizualnej i w pierwszym kontakcie z czymkolwiek przede wszystkim patrzymy najpierw na sferę graficzną. Gdy ta przyciągnie czytelnika bardzo łatwo wciągnąć się w świat przedstawiony i polubić zaprezentowanych bohaterów.
RK: Odnośnie bohaterów - to nie tylko główni byli świetnie sportretowani. Ogólnie Uderzo miał wielki dar do karykaturalnego przedstawienia postaci z całego świata. Co idealnie łączyło się z genialnym satyrycznym humorem Goscinny'ego.
RS: To jeden z aspektów, które w Asteriksie cenię najbardziej. Pomysłowe przedstawienie różnych nacji poprzez chociażby używanie odzielnych czcionek dla każdej narodowości.
RK: Goscinny wymyślił, że Asteriks na zmianę powinien mieć przygodę w wiosce i zagranicą, ale nie byłyby to tak dobre komiksy, gdyby nie rysunki Uderzo przedstawiające różnorodnych bohaterów z całego świata.
KL: Uderzo pięknie rysował najdalsze zakątki świata, jednak samej wiosce też nadał charakter swoją kreską.


RK: Odnośnie samego Uderzo - jak doskonale wiemy, po śmierci Goscinny'ego zabrał się za pisanie własnych scenariuszy. Co sądzicie o tym okresie?
BS: Szczerze mówiąc nie czytałem albumów stworzonych po śmierci Goscinny'ego.
RS: Miewał zdecydowanie lepsze i gorsze historie, choć często z fajnym pomysłem na siebie. Jednak różnica poziomu przed i po Goscinnym jest zdecydowanie wyczuwalna. Słowem - nie szło mu to źle, ale też nie jakoś wybitnie. Zwłaszcza źle wspominam finałową historię Kiedy niebo spada na głowę. Całkiem dobre okazały się za to np. Asteriks u Reszehezady czy Syn Asteriksa. No i były też takie albumy jak Galera Obeliksa, który były zwyczajnie średnie.
RK: Ja akurat dość wcześnie przeczytałem większość albumów napisanych przez Uderzo i co do większości mam całkiem dobrą opinię. Wspominane wcześniej Reszeherezada czy Syn Asteriksa to naprawdę dobre albumy, ja sam do nich dodałbym Różę i Miecz.
RS: Tak, tak. Róża i Miecz też jest bardzo dobra.
KL: Przyznam się bez bicia, że serię zacząłem kompletować dopiero niedawno (czyli jakieś 6 lat temu), i nie zdołałem zebrać wszystkich albumów. Z "runu" Uderzo przeczytałem zaledwie trzy tomy (Wielki Rów, Asteriks u Reszehezady oraz Asteriks i Latraviata). Ogólnie było czuć, że Uderzo choć rysownikiem był znakomitym, to jako scenarzysta miał braki warsztatowe. Jednak przyjemnie się te tomy czytało, bo jednak klimat zachowywały, i czuć było, że się jako scenarzysta starał.
MK: Odyseja Asteriksa i Syn Asteriksa są wśród moich ulubionych albumów, acz przyznam się, że z wyjątkiem problematycznego Nieba lubię wszystkie. Nawet Latrawiatę, mimo naciągniętej fabuły – ciągle mam teorię, że ten album istnieje głownie dla tego bo przez lata fani męczyli Uderzo o więcej Falbalii. Pozwolę sobie jednak tu na małą dygresję: Od kiedy pamiętam (jeszcze przed Latrawiatą) obserwuję jak część fanów narzeka na solowe albumy Uderzo. Spotkałem się już z przyrównywanie ich do Prequeli Gwiezdnych Wojen czy wręcz nieprzyjemnie ostrymi komentarzami jak to „Uderzo psuje piękną serię” itd. A tymczasem mam wrażenie, że lwia część tych narzekań wynika z typowo fanowskich widzimisię – bo u Uderzo więcej motywów fantastycznych (smoki, latające dywany), bo lubi robić w nim duże zmiany w postaciach (Asteriks i Obeliks nagle mają urodziny jednego dnia). I jakby nie patrzeć to są tylko autorskie decyzje. Jakby odłożyć to kompletnie na bok… to są to ciągle świetnie napisane komiksy. Zabawne, pomysłowe i naprawdę dobrze skonstruowane. Pomijam już, że rysunki piękne. Oczywiście, Uderzo zawsze będą zestawiać z Goscinnym, ale on był geniuszem, więc w zestawieniu z nim każdy wypadnie blado. Jakby stworzył jakąś serię z nowymi bohaterami i byłby ten sam poziom to uważam, że byłaby przyjęta bardzo ciepło. 
RK: W płeni się z tym zgadzam. Trudno jednak nie zauważyć, że na opinię współczesnych fanów o scenariuszach Uderzo wpłynęły mocno ostatnie albumy. Wydaje mi się, że Uderzo zbyt długo chciał pisać i rysować Asteriksa. Może wynikałoby to z tego, że nie potrafił znaleźć zastępcy? Bo gdyby skończył tworzenie serii na 30. albumie, albo opcjonalnie na 31., to sądzę, że byłby znacznie lepiej wspominany przez fanów. A tak - przyszło Kiedy niebo spadnie na głowę, które... nie mówi się źle o zmarłych, więc może lepiej nie wspominać o tym albumie. Jednak praktycznie do samego końca zachował niezwykle wysoki poziom rysunkowy.
RS: Niezmiennie rysunki miał cudowne i z odpowiednim klimatem.
KL: O ile dobrze słyszałem, nowego scenarzystę Uderzo wybrał raczej przypadkiem. Kiedyś przeczytał zabawny szort napisany przez Ferri'ego, spodobał mu się, i mianował go następcą. Warto zaznaczyć, że postanowił sam udźwignąć ciężar pisania, gdyż zwyczajnie nie mógł znaleźć nikogo innego.
MK: Pamiętam jakieś jego wypowiedzi, że nie chciał by ktoś inny niż Goscinny pisał mu tę serię, bo miał swoje wyobrażenie tego świata i by się źle czuł by ktoś nowy zaczął w grzebać w świecie jego i René według własnych przekonań. Ten komiks był dla niego bardzo osobisty. Oczywiście później zmienił zdanie i pozwolił na przejęcie pałeczki ale to już było po latach, gdy oficjalnie przeszedł na emeryturę. Plus pewnie inaczej się z tym czuł jak jakiś nowy duet robił album niż jakby miał osobiście z kimś współpracować.
  

RK: A skoro wspominamy o jego doskonałym warsztacie, czy kojarzycie twórców, u których widać inspirację stylem Uderzo? Oczywiście pomijając Conrada, czyli obecnego rysownika Asteriksa.
KL: Na pewno spor polskich twórców nim się inspirowało, na przykład laureaci konkursu Christy, jak Krzysztof Trustuła, czy Mietek Fijał..
RS: Cóż z współczesnych twórców kreska Sławka Kiełbusa przypomina mi nieco albumy Asteriksa.
RK: Właśnie chciałem o tym napisać. Jeżeli w kresce Christy ciężko szukać "Uderzowych" elementów, to styl Kiełbusa jest już znacznie bliższy stylowi Uderzo. Ja natomiast sporą inspirację Uderzo wyczuwam u Giorgio Cavazzano.
KL: Christa rzecz jasna inspirował się Asteriksem.
MK: Piotr Bednarczyk. Don Rosa twierdził, że Asteriks był wśród jego inspiracji, zwłaszcza jeśli chodzi o rysownie zwierząt (np. konie). U Williama Maury’ego też widzę wpływy, zwłaszcza w męskich postaciach. Dla mnie jednak dobra inspiracja to taka, której nie widać… bo autor zawsze weźmie ze stylu co mu pasuje, ewoluuje, wymiesza z innymi wpływami i wyjdzie mu coś nowego i własnego.  Patrząc na gigantyczną popularność ma Asteriks pewnie większość franko-belgijskiego rynku z niego czerpała pełnymi garściami w większym albo mniejszym stopniu.  
RS: Będąc na Pyrkonie byłem w stroju Asteriksa i idąc po autograf rozpoznał mnie Jeff Smith. Możliwe że Uderzo miał więc jakiś wpływ na jego pracę, choć w samym Gnacie nie widzę jakiejś większej inspiracji stylem asteriskowym.
RK: A ja właśnie widzę u Jeffa Smitha inspiracje (przypadkowe lub nie) Uderzo. Ogólnie bym Uderzo, Cavazzano i Smitha dał do jednej grupy twórców. Rysowników, którzy opanowali aż do mistrzostwa posługiwanie się falistą kreską pełną zaokrągleń. Wystarczy tylko popatrzyć na twarze postaci z Asteriksa, Gnata czy też kaczych historii Cavazzano.
KL: Z rysowników komiksów Disneya, to u Fecchiego widzę dużą inspirację Uderzo. Jego Odysseus bardzo z wyglądu Asteriksa przypomina.
RS: Odnośnie Smitha - bardziej patrzyłem pod kątem twarzy ludzkich, ale pod względem kreski jako takiej są faktycznie pewne zbieżności. U Smitha sylwetki ludzi mimo, że wciąż kreskówkowy sznyt mają jednak w sobie, to jest w nim nieco więcej realizmu w porównaniu do Uderzo.
RK: Akurat Smith rysuje postaci ludzkie zupełnie inną kreską, bardziej realistyczną.
RS: No właśnie.
KL: Uderzo też często rysował ludzi w Asteriksie w bardziej realistyczny sposób.
RS: Często jako parodie znanych postaci/celebrytów itp..
KL: A u Smitha jednak byli trochę karykaturalni. 
RK: W ogóle - można pomyśleć o dalszych inspiracjach. W porównaniu do takiego Morrisa czy Hergé, innych "klasyków" frankofońskiego komiksu humorystycznego, rysunki Uderzo jednak charakteryzowały się znacznie większą ilością szczegółów czy też bardziej realistycznym przedstawieniem postaci (choć w karykaturalny sposób). Więc w sumie prawdopodobnie elementy inspiracji Uderzo można dostrzec u wielu współczesnych twórców.
BS: Hergé przede wszystkim rysował Tintina w stylu ligne claire, którego nie używał Uderzo w Asteriksie
KL: I to jest ciekawe, bo choć w Tintinie postacie mają bardziej naturalne proporcje, to jednak ich rysunki były uproszczone. Z kolei Uderzo bardziej szczegółowo wyrysowywał ich części ciała, lecz zaburzał proporcje. 
RK: Zresztą warto zaznaczyć, że Uderzo i Goscinny były jednymi z założycieli Pilote, czyli pisma w którym przez lata ukazywało się wiele genialnych serii.


RK: Choć Uderzo jest znany głównie z pracy nad Asteriksem, to na początku kariery rysował także parę innych serii komiksowych, które nie zdobyły wielkiej popularności. Po polsku wydano dwie z nich - Janko Pistoleta i Umpa-Pa. Znacie je?
RS: Czytałem oba tytuły. Janko Pistolet dobrze pokazuje ewolucję stylu Uderzo. Ma się wrażenie jakby każdą historię ilustrował inny rysownik. Także scenariuszowo bywało różnie. Pamiętam, że choć jarałem się bardziej niż Umpa-Pą, był to komiks po prostu dobry. Za to Umpa-Pa był po prosru świetny. Czuć w nim było ducha Uderzo, a sam Indianin nie bez powodu nazywany jest "kuzynem Asteriksa"
RK: W sumie mógłbym się pod tym podpisać, choć sam w Umpa-Pie też dostrzegam pewną ewolucję, choć znacznie mniejszą niż w Janku.
KL: Tak, choć dawno temu. Miałem bardzo pozytywne uczucia po ich lekturze. Fabularnie prezentują się bardziej ubogo, od Asteriksa, ale humor już wtedy reprezentował wysoki poziom, i mam wrażenie, że polscy fani nie docenili tych serii. A szkoda, bo chciałby, żeby wydali jeszcze po polsku Luca Juniora oraz Benjanin et Benjanine. Z Jankiem Pistoletem jest w ogóle ciekawie, bo Uderzo postawił na niemalże 100% realizm. Poza Małym Reniem postaci mieli normalne proporcje ciała i rysy twarzy.
RS: To akurat zależy od historii o ile dobrze pamiętam. Były tam opowieści zarówno w 100% realistyczne, jak i takie częściowo zahaczające już o styl, jakim posłużył się w Asteriksie.
MK: Akurat dzisiaj sobie odświeżałem Janka. Ten integral jest dla mnie od tej strony fascynujący. Zaczyna się właśnie taką pseudo-realistyczną kreską (choć wszystko wygląda chwilami jakbyśmy oglądali obraz w krzywym zwierciadle), a potem styl zmienia się drastycznie przez pierwsze dwie historie ze strony na stronę… trochę takie oglądanie przyśpieszonej ewolucji, aż pod koniec integrala mamy styl, któremu jeszcze do Asteriksa brakuje, ale przynajmniej już widać charakter Uderzo.  Mi się obie te serie czytało dobrze choć nie wiem czy na Janku nie ubawiłem się nieco lepiej, może dlatego, że trochę w nich więcej swobody. Chwilami miało się wrażenie, że to z biegu wymyślali, ale w taki sposób jaki doceniam.  
RK: Sam także sądzę, że Umpa-Pa jest świetny i szkoda, że został tak szybko zakończony. Według mnie seria ma wręcz olbrzymi potencjał i chętnie bym zobaczył... kontynuację. Bo skoro nowi twórcy mogą kontynuować "Asteriksa", to może, przy odpowiedniej promocji we Francji, dałoby się przywróćić Umpa-Pę do życia?
RS: Oj tak.
KL: O tak, marzy mi się kontynuacja Umpa-Py w sumie po śmierci Peyo z Johana et Pirloiuta oraz Benoita Brisefera zrobili kolejne tomy, więc czemu z Umpa-Pą miałoby się nie udać?
MK: Z jednej strony – choć podkreślę jeszcze raz obie serie mi się podobały bardzo – po lekturze obu trochę czułem czemu te serie nie zagalopowały daleko. Na pewno potencjał by wycisnąć jeszcze więcej w samych tematykach był, ale same obsady postaci nie były dla mnie tak ciekawe jak w Asteriksie. Były barwne, ale nie tak unikatowe. Prawdę mówiąc miałem wrażenie, że przez większość czasu kompanów Janka można by zamienić kwestiami i by to wiele nie zmieniło. Pewnie jakby nie nazwiska autorów te serie pozostałyby archiwalnymi ciekawostkami bez wznowień (jak bardzo wiele innych z tej epoki), co oczywiście byłoby stratą. Z drugiej uważam, że byłby to fascynujący eksperyment dać się komuś dzisiaj z tymi seriami zmierzyć.
RK: W ogóle - warto podkreślić, że zarówno polskie wydanie Umpa-Py jak i Janko Pistoleta ma sporo fajnych dodatków o tworzeniu serii, które momentami dość ładnie zazębiają się z nowym wydaniem Przygód Gala Asteriksa z dodatkami.


RK: Powoli zmierzając do końca rozmowy chciałbym spytać, który album Asteriksa uważacie za swój ulubiony i dlaczego?
RS: Dość ciężko odpowiedzieć na to pytanie. Po pierwsze - dlatego, ze Asteriks to seria pełna doskonałych albumów. Po drugie - długo nie czytałem komiksów z Asteriksem i nie wszystkie mogę w 100% pamiętać, ale gdybym miał teraz wybrać jakiś jeden to prawdopodobnie mój wybór padłby na Osiedle bogów. Pokazało ono że na bardzo prostym koncepcie można zbudować świetną, zabawną historię. Był to zdecydowanie jeden z najzabawniejszych albumów, na którym oparto też całkiem niezgorszy film (choć w mojej opinii komiks wciąż był lepszy).
RK: Według mnie też to jest bardzo ciężkie pytanie, ponieważ sam niektóre albumy czytałem 2 razy, a niektóre kilkanaście, ale chyba moim ulubionym jest Asteriks u Brytów, który jest jedną wielką świetną satyrą Anglików.
BS: Osiedle Bogów, które uważam za bardzo dobry album, gdyż Rzymianie nie próbują w nim podbić wioski Galów militarnie, a niejako usiłują kulturowo zasymilować Galów z kulturą rzymską. Uderzo i Goscinny doskonale w nim pokazują zmiany które zaszły w wioskę Galów po ich ucywilizowaniu i "odgalowieniu". Pod względem humoru wysoko cenię także Asteriksa Legionistę.
MK: Laury Cezara. Dla mnie ten album to chyba największa zbitka perełek w serii, gdzie akcja naturalnie przechodzi z jednej absurdalnej sytuacji w drugą. Humor jest jakby też bardziej dorosły – Czegoż tu nie mamy? Pijana kłótnia wodza ze szwagrem, dowcipy o niewolnictwie, cała masa czarnego humoru, a charaktery Asteriksa i Obeliksa wszystko pięknie napędzają. To także jeden z najlepiej narysowanych albumów. Mrowie detali w architekturze Rzymu, świetne wykorzystanie cieni, wybornie wyeksponowany slapstick i mimika postaci. Pewnie na drugim miejscu byłby Wróżbita, Asteriks u Belgów czy wspomniane Osiedle bogów.
KL: Bardzo miło wspominam Złoty sierp. Wynika to trochę z tego, że to jeden z moich pierwszych komiksowych kontaktów z Asteriksem, i zauważalny był wzrost poziomu, zarówno scenariusza jak i rysunków, między tym albumem, a Przygodami Gala Asteriksa. Ale duży wpływ miał też sprawnie napisany scenariusz z ciekawą zagadką kryminalną i mnóstwem śmiesznych żartów. Zresztą nowa okładka wywarła na mnie szalenie pozytywne wrażenie, bo jak patrzyłem na to miasto, to miałem myśli typu: Zadziwiające, że się Uderzo chciało.


RK: Ostatnie pytanie - jak myślicie, jak wyglądałby świat bez Alberta Uderzo?
BS: Kajko i Kokosz stałby się tym czym Asteriks jest w Europie i byłby znany szerokiej publice głównie nie z komiksów a z filmów animowanych i aktorskich. A tak na poważnie...
Nie jestem znawcą komiksu ale być może komiks frankofoński nie byłby tak rozwinięty (i popularny) jak jest obecnie i może rozwinął by się w innym kierunku jeśli chodzi o mainstream.
RK: Na pewno byłby inny, bo wpływu Uderzo nie da się zmierzyć. Może wówczas wszyscy podążyliby za Hergé i ligne claire? A może zamiast Uderzo pojawiłby się jakiś inny znakomity rysownik, z zupełnie odmiennym stylem? Albo twórcy bardziej inspirowaliby się protszym i bardziej kreskówkowym stylem Morrisa? Ciężko powiedzieć.
BS: Nie licząc komiksów Marvela i DC z superbohaterami, Asteriks był też jednym z pierwszych komiksów, który przebił się poza bańkę fanów komiksu dzięki magii kinematografii. i z pewnością pomógł rozpropagować komiks szerszej publiczności. Ciekawe czy innej serii by się to udało w podobnym czasie jak Asteriksowi.
RS: Uderzo wielkim artystą był. Zainspirował masę innych twórców oraz w sposób istotny ukształtował europejski komiks. Ciężko powiedzieć co by było gdyby nie jego wkład. Niewykluczone że nie mielibyśmy nawet naszego rodzimego Kajka i Kokosza (ta kwestia jest wciąż dość otwarta), nie powstałoby czasopismo Pilote, które umożliwiło wtedy karierę wielu młodszym twórcom. Inna sytuacja byłaby także na rynku europejskiej animacji, gdzie często wymienia się filmy Uderza jako jej największe osiągnięcia. W końcu spekulować możemy nad kwestiami czysto teoretyczni np. jak zmieniłaby się kreska (i czy zmieniłaby się kreska) Cavazzano, Smitha, Kiełbusa czy im podobnym. Nie wytworzyłyby się pewne kręgi społeczne (jak Skrybawka), a pewne frazy typu "jak to jest być skrybą" nie weszłyby w obieg powszechny w naszym kraju. Konsekwencji byłoby mnóstwo i długo można by ciągnąć takie "co by było gdyby".
MK: Też mam wrażenie, że "scenariusz" jakby się potoczyły losy świata komiksowego bez Uderzo jest absurdalny do oszacowania. Jakby Asteriks nie powstał nie byłoby jednej z najbardziej wpływowej serii, która zwróciła uwagę świata na rynek franko-belgijski, zainspirowała niewątpliwie tysiące ludzi (w tym autorów) światem komiksowym i zawojowała w popkulturze… Do cytatów używanych i u nas mogę dorzucić „Dom który czyni szalonym”. To też trochę jakby rozważania jakby się dziś miała animacja bez Walta Disneya… Ja od siebie mogę powiedzieć śmiało, że bez Asteriksa by nie było na pewno Lila i Puta.
BS: Wydaje mi się też, że bez Asteriksa galijski etap historii Francji byłby w powszechnej opinii mniej znany, szczególnie poza krajami francuskojęzycznymi.
KL: Według mnie komiksowy świat komiksów bez Uderzo wyglądał by ciut inaczej, ale raczej drastycznej różnicy by nie było. Nie tylko Uderzo miał dynamiczny i szczegółowy styl rysowania, ale też Jean Roba, czy słabo znany w Polsce Andre Franquin, więc nimi też przyszłe pokolenia artystów mogli się inspirować. A z franko-belgijskich komiksów globalny sukces np. Smerfy osiągnęły, myślę, że nawet większy od Asteriksa.
BS: W dużej mierze dzięki serialowi animowanemu. 
RS: Mimo, że już od dawna nic nie tworzył, wszystkim nam będzie go brakować, niech spoczywa w pokoju, a my postarajmy się by Asteriks żył dalej jego duchem.


Źródła ilustracji: comicbook.com, Egmont, lanmedia.fr, francefilia.files.wordpress.com

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Fanowski komiks na komiksydisneya.pl - "Kaczor Donald: Super-Wujek"

MegaGiga i Gigant Mamut - quo vadis?

Kaczogród Carla Barksa 9-10 - przegląd zawartości