Graficzna wydmuszka - Myszart 1 - recenzja [Komiksy dla wszystkich]

Parę tygodni temu Egmont zaskoczył czytelników zapowiadając Myszarta, komiksową wersję życia Wolfganga Amadeusza Mozarta z udziałem antropomorficznych bohaterów stworzoną przez Thierry'ego Joora i Gradimira Smudję. Czytelnicy od razu zauważyli niezwykle szczegółowe rysunki, ale czy pod względem scenariusza także jest to dobra historia? Odpowiedź znajdziecie w treści recenzji.

Od wielu dekad włoscy twórcy komiksów Disneya tworzą coś co nazywane jest le grandi parodie, czyli tłumacząc na polski - wielkie parodie. Znane działa literackie lub też historie postaci historycznych są przerabiane na opowieści z udziałem kaczych i mysich bohaterów. Tego typu komiksy zwykle wykorzystują tylko pewne elementy oryginałów przerabiając je na coś co, w zależności od pojedynczego przypadku, jest albo po prostu śmieszną historią, albo czymś będącym bardziej pastiszem.
Dlaczego o tym wspominam przy okazji recenzji Myszarta? Ponieważ, pomijając jeden aspekt historii, komiks nie wyróżnia się niczym specjalnym na tle disnejowskich wielkich parodii. Zarówno w komiksie Joora i Smudji, jak i historiach Disneya mamy do czynienia z światem pełnym antropomorficznych bohaterów. Równie dobrze w roli Myszarta, czyli Mozarta mógłby się wcielić Miki, a wielkim wilkiem-kompozytorem, Antonio Salierim, mógłby być Piotruś. W roli króla dałoby się burmistrza Myszogrodu, a na dworze królewskim zamiast różnych zwierzęcych postaci pojawiałyby się postaci z kaczego i mysiego uniwersum.
Pod względem fabularnym komiks nie zbliża się choćby na kilometr do Blacksada, czyli genialnej hiszpańskiej serii komiksowej rozgrywającej się także w antropomorficznym świecie. Sama fabuła niczym nie przerasta możliwości komiksów Disneya -  jest to prosta opowieść o tym jak Myszartowi udało się wybić i stworzyć Czarodziejski flet. 32-stronicowa historia, która w sumie ledwie co się na dobre zaczyna. Może zachęci jakiegoś młodego czytelnika do poznania głębiej historii muzyki klasycznej, ale wydaje mi się, że podobny cel lepiej realizowało wiele innych komiksów familijnych. Momentami widać też braki warsztatowe scenarzysty objawiające się nadmierną ilością niepotrzebnych tekstów narratora, dialogi także nie są najwyższych lotów.
Co jest jednak tym jedynym aspektem opowieści, który raczej trudno byłoby przenieść na łamy komiksów Disneya? Myszart jest niewielki, ale nie niewielki jak Miki, lecz niewielki jak mysz. Wielka dysproporcja pomiędzy rozmiarem tytułowego bohatera, a innymi postaciami, prowadzi do wielu ciekawych, ale też zabawnych sytuacji. Wydaje mi się jednak, że nawet ta dysproporcja nie została całkowicie wykorzystana i mogłaby być podstawą do kolejnych świetnych scen. Na pewno pozwala ona rysownikowi zabłysnąć w wielu miejscach ciekawą perspektywą, czy też kadrami z niezwykle ciekawą kompozycją .
Skoro już wspomniałem o rysunkach, to jest to według mnie największa zalet Myszarta i chyba jedyny powód dlaczego warto go mieć w swojej kolekcji. Album jest zbiorem niesamowitych ilustracji, które w niezwykle szczegółowy sposób przedstawiają barokowe wnętrza domów i pałaców. Antropomorficzne postaci też są oddane z wieloma szczegółami, a patrząc na rysunki czuć jakby świat żył i istniał naprawdę. Nawet jednak rysunkowo komiks pozostawia pewien niedosyt, który jednak rekompensuje kilkanaście stron szkiców i dodatkowych ilustracji zamieszczonych na końcu albumu.
Do polskiego wydania ciężko mieć jakiekolwiek zastrzeżenia, choć mam wrażenie, że Myszart jako komiks opierający się praktycznie w całości na warstwie ilustracyjnej, mógłby zostać wydany w jeszcze większym formacie, czyli A4+. Jednak wydanie przygotowane przez Egmont jest pewnym kompromisem pomiędzy jakością a ceną albumu.
Jeżeli uwielbiacie doskonale narysowane komiksy o postaciach antropomorficznych - bierzcie śmiało. Jeżeli chcecie zanurzyć się w barokowym klimacie scenerii i miejsc - droga wolna. Natomiast jeżeli chcielibyście dostać ciekawą fabułę - to nawet w dowolnym tomie Giganta znajdziecie bardziej skomplikowane i ciekawsze historie.

Ocena albumu: 6/10

Dziękujemy wydawnictwu Egmont Polska za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego.

Myszart 1
Data premiery: 11 marca 2020, liczba stron: 48, cena okładkowa: 34,99 zł, format: A4, oprawa: twarda, scenariusz: Thierry Joor, rysunki: Gradimir Smudja, tłumaczenie: Marek Puszczewicz, wydawnictwo: Egmont Polska, ISBN: 978-83-281-9804-3
Przykładowe strony:

źródło ilustracji: materiały prasowe - Egmont Polska

Komentarze

  1. ,,...antropomorficzną wersję życia Wolfganga Amadeusza Mozarta". Przecież Mozart był człowiekiem, więc ta wersja jest właśnie mniej antropomorficzna, a bardziej zwierzęca.

    OdpowiedzUsuń

Publikowanie komentarza

Popularne posty z tego bloga

Kolekcja Dona Rosy 6 "Rozpuszczalnik uniwersalny" - data premiery

Egmont wraca do albumów z Mikim od Glenatu!

Kaczogród Carla Barksa 11 "Na dalekiej północy" - okładka