Kolekcja Dona Rosy 5 "Najbogatszy kaczor świata" - dziś oficjalna premiera

Tak narodziła się legenda - przygody Sknerusa w Klondike i pierwsze zarobione miliardy! Wydany dziś został piąty tom kolekcji Rosy - Wujek Sknerus i Kaczor Donald. Najbogatszy kaczor świata, który ponownie przybliża czytelnikom losy Sknerusa od czasów Klondike do pierwszego spotkania z Hyziem, Dyziem i Zyziem. Komiks już powinien być dostępny we wszystkich dobrych księgarniach internetowych.

Piąty tom z liczącej dziesięć albumów pełnej kolekcji Dona Rosy zawiera historie oryginalnie opublikowane pomiędzy 1993 a 1994 rokiem, czyli pięć ostatnich rozdziałów Życia i czasów Sknerusa McKwacza i dwa komiksy niezwiązane z cyklem. Album liczy 192 strony, a jego cena okładkowa to 69,99 zł. Więcej informacji o całej kolekcji znajdziecie m.in. tutaj i tu. Na blogu jest też dostępny artykuł z szczegółowymi informacjami o ŻICSM, przykładowe strony z tomu, a także jego prezentacja.

W ramach tomu znajdują się komiksy m.in. pokazujące losy Sknerusa w trakcie gorączki złota w Klondike (Król Klondike), pierwszą wizytę miliardera w Kaczogrodzie (Najeźdźca z Kaczogrodu) czy spotkanie skąpca z Donaldem i jego siostrzeńcami (tytułowy Najbogatszy kaczor świata). Dodatkowo zawarte są też dwa komiksy niezwiązane z serią - Skarbnica wiedzy, przygodowy komiks o Młodych Skautach, nie raz uznawany za jeden z najlepszych w karierze Rosy, oraz Najdłuższy skok, humorystyczna historia związana z igrzyskami w Lillehammer. Nie brakuje też wielu ciekawych ilustracji, tekstów i dodatków, w tym drzewa genealogicznego z komentarzem Rosy - po raz pierwszy po polsku.

Warto pamiętać, że w poprzednim miesiącu do sprzedaży trafił Ostatni z klanu McKwaczów, czyli tom zawierający pierwsze rozdziały Życia i czasów Sknerusa McKwacza. Natomiast już na początku grudnia ukaże się tom kolekcji Barksa - Zagubieni w Andach pełen znakomitych historii z kaczkami.

      Najbogatszy kaczor świata
      Liczba stron: 192, Stron komiksów: 133 (w tym 0 premierowych)

Źródło ilustracji: materiały prasowe - Egmont

Komentarze

  1. Z okazji publikacji tego posta, chciałbym trochę ponarzekać na odwołania Rosy do Barksa. I zanim ktoś zacznie tu pisać, że to okazywanie szacunku dla mistrza, że nie ma w tym nic złego...chciałbym sprecyzować, o co mi chodzi.
    Nie przeszkadza mi, że Rosa kopiuje niektóre pomysły Barksa. Nie przeszkadza mi, że odwołuje się do komiksów mistrza. Ale strasznie irytuje mnie to, że uważa, że wszystko co nie Barksa jest nic nie warte. Jak sam przyznaje w jednym z artykułów w tym tomie, nie uznaje istnienia Dziobasa, ponieważ nie występował w komiksach Barksa. Zresztą- każda postać, której nie wykorzystywał w historiach jego guru, jest zła, a każdą która wystąpiła u Barksa może wykorzystać w swojej fabule. I twierdzi, że wszystkieckomiksy ze Sknerusem nie stworzone przez Barksa są ,,apokryfami", jak sam to ubrał w słowa. Serio? Nie obiera nowych kierunków, nie odkrywa nowych szlaków, tylko uparcie tkwi przy Barksie i nawet nie śmie powiedzieć, że któraś z jego historii była zła. Przypomina to logikę Ceauçescu, który nie chciał wierzyć, że zachodzą zmiany i tkwił w swoim komunizmie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no cóż, każdy autor ma swoje uniwersum. Ja z kolei nie przepadam za Scarpą i raczej nie uwzględniłbym jego komiksów w moim uniwersum. Barks stworzył (w miarę) spójne uniwersum a gdyby brał pod uwagę wszystkie komiksy jakie przeczytał to byłoby to coś w stylu niespójnej papki. Ja lubię takie komiksy rosy bo to mi sprawia dodatkową frajdę przy czytaniu.

      Usuń
    2. Zgadzam się. Bardzo szanuję Rosę i uważam go za prawdopodobnie 2 najwybitniejszego rysownika kaczego uniwersum (po Barksie oczywiście), ale jako czytelnik, który wychowywał się głównie na Gigantach, a co za tym idzie europejskich rysownikach, jest dla mnie czymś naturalnym że Dziobas jest jednym z kanonicznych mieszkańców Kaczogrodu, na równi z Gogusiem, Diodakiem czy Daisy (tak, tak!). Sam odbiór Dziobasa przez czytelników powinien dać Rosie do myślenia bo przecież był on dużo bardziej entuzjastyczny niż w przypadku niektórych postaci Barksa (kto to w ogóle jest ten Kaczor Krzywodziób Fiksat?)
      W dodatku nie wyobrażam sobie by wszystkie komiksy ze Sknerusem musiały się toczyć w latach 50. ,bo byłoby to zwyczajnie niezrozumiałe i nieinteresujące dla dzisiejszych dzieciaków.

      P.S. Dodam, że uwielbiam stworzoną przez Rosę wizję młodzieńczych lat Sknerusa, choćby przez ogrom pracy jaką w to włożył i od momentu jej przeczytania jest ona dla mnie kanonem.

      Usuń
    3. no rosa trochę się uparł na tego barksa ale przynajmniej uwzględnił dziobasa w drzewie genealogicznym. Kaczo Krzywodziób Fiksat? hmm, myślę że dzięki kolekcji barksa niedługo się dowiemy.

      Usuń
    4. Uwzględnił Dziobasa, bo tak mu kazał redaktor. Zresztą- nie ma porównania pomiędzy jakimś Fiksatem wyciągniętym znikąd, który pojawia się 3 razy we WSZYSTKICH komiksach, a Dziobasem, który występuje ponad 4,5 tysiąca razy...zresztą o połowie osób z tych Barksowskich komiksów usłyszałem pierwszy raz w życiu.
      I do Rosy powinno dotrzeć, że świat kaczych komiksów nie ogranicza się do Barksa.
      A czy istnieje jakiś długi komiks Barksa, którego Rosa nie stworzył sequela? Bardzo wątpię. Czy istnieje jakaś postać nie wymyślona przez Barksa, która występuje w komiksie Rosy? No właśnie.

      Usuń
    5. przykład komiksu: Siedem miast ciboli

      Usuń
    6. W komiksach Rosy jest dużo postaci nie wymyślonych przez Barksa. (Rosa sam wymyślał postacie).

      Usuń
  2. Rosa sam sugeruje w przedmowach do komiksów, że jego historie należy traktować jak fanowskie kontynuacje uniwersum stworzonego przez Barksa, więc dla mnie to jest oczywiste, że jego opowieści rozgrywają się w tych samych czasach co Barksowe i zawierają te same postacie. Sam też pisze o tym, że sprawiało mu radość dorzucanie jak największej ilości szczegółów odnoszących się do komiksów Barksa i stąd postacie czy przedmioty, które grały jakąś marginalną rolę w Barksowych komiksach. To jego uniwersum i nie ma w tym nic dziwnego, że obowiązują w nim jego reguły ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wybitnie- co prawda dalej uważam, że Sknerus jest "zbyt przesadzony", ale może nie aż tak już plus co pisałem już kilka razy wcześniej z niezbyt lubiącego styl Keno dzięki tej kolekcji zostałem fanem. Nie największym, ale jednak. "Życie" czytałem pierwszy raz w wydaniu z 2000 roku i wiele zapomniałem i z powodów wyżej nie chciałem nabywać reedycji z 2017 roku. Ale szczerze pisząc po lekturze tego tomu odpłynąłem.. bez wstydu przyznam, że wzruszyłem się do łez w momencie gdy Sknerus odwiedza grób swojej mamy czy cała scena ze śmiercią taty. I jakoś umknęło mi ta akcja z afrykańską wioską. Mimo wszystko wolę Sknerusa z przeróżnych komiksów, bo jednak z tej epopei wychodzą jego pewne wady, których osobiście nie lubię- przy całym szacunku do postaci i jej osiągnięć.
    Do tego świetne komentarze, fajne okładki i mimo, że nie wszystko mi się podoba to jest to zacnie wydana seria i cieszę się, że jest. Na pewno obraźliwym i wysoce dyletanckim nazwać ją "międleniem Rosy po raz setny" jeśli spojrzy się na to globalnie i przede wszystkim...przeczyta należycie całość.

    OdpowiedzUsuń
  4. Zwykle nie wyłapuję takich rzeczy ale znalazłem drobny błąd w tłumaczeniu tekstu na stronie 174 gdzie mowa o rodzicach Gogusia którzy zmarli "z przegrzania na pikniku z darmowym jedzeniem". Na szkicu drzewa genealogicznego Barksa jest "overate", sprawdziłem wersję Fanty i w tekście jest "overeaten" czyli z przejedzenia co można łatwo pomylić z "overheat" czyli przegrzaniem. Przegrzanie na pikniku z darmowym żarciem nie ma sensu jako żart ale przejedzenie już tak...

    OdpowiedzUsuń

Publikowanie komentarza

Popularne posty z tego bloga

Gigant Poleca Extra 1 "Agenci i detektywi" - skład i okładka - CASTY, KAWA i Doubleduck

Jak Fantagraphics niszczy swoją kolekcję Barksa

Egmont nadal będzie wydawać disnejowskie komiksy i magazyny