Zaginiona historia o Kakofoniksie - Asteriks "Złoty Menhir" - recenzja [Komiksy dla wszystkich]

Mogłoby się wydawać, że żaden nowy album Asteriksa autorstwa Goscinny'ego i Uderzo nie może pojawić się na rynku, ponieważ obaj twórcy serii o dzielnych Galach niestety już nie żyją. Jednak w tym miesiącu do sprzedaży trafiła zupełnie nowa historia słynnego duetu zatytułowana Złoty Menhir. Czym ona jest? Dlaczego nie wydano jej wcześniej jako album? I czy warto się z nią zapoznać? To tylko niektóre z pytań na które postaram się odpowiedzieć. 

Warto od razu zaznaczyć, że Złoty Menhir nie jest komiksem. W sumie nie jest także opowiadaniem, ponieważ ta, powstała w 1967 roku, historia autorstwa René Goscinny'ego oryginalnie ukazała się w formie słuchowiska z dołączoną tekstową wersją okraszoną ilustracjami Alberta Uderzo. Później przez dekady zapomniano o jej istnieniu, aż ponad 50 lat później postanowiono wydać ją w formie albumu, a także cyfrowo odnowić rysunki Uderzo. Sama historyjka nie jest szczególnie skomplikowana - Kakofoniks chce wziąć udział w konkursie o Złoty Menhir przeznaczonym dla galijskich bardów. Biorąc pod uwagę jakie reakcje wywołuje śpiew Kakofoniksa, Asteriks i Obeliks postanawiają ruszyć na wyprawę wraz z nim. W trakcie konkursu przez przypadek bard trafia na Rzymian, którzy łapią go jako prezent dla generała Syropeukaliptusa.

Jeżeli oczekujecie po Złotym Menhirze pełnej zwrotów akcji wielowątkowej opowieści - to niestety nią nie jest. Bardziej przypomina ona inną ilustrowaną historię ze świata Asteriksa, czyli Jak Obeliks wpadł do kociołka druida, kiedy był mały, oba albumy po usunięciu rysunków zmieściłyby się na zaledwie kilku stronach  Trochę też przypomina opowiadania z Mikołajkiem, co nie jest zaskoczeniem, skoro obie serie stworzył René Goscinny. Jednak prostota w tym wypadku nie jest wadą, lecz zaletą. Czytelnik dostaje sympatyczną, fajną na kilka, maksymalnie kilkanaście minut lektury, opowieść o wojowniczych Galach. Jest w niej wszystko za co kochamy Asteriksa - sprzeczki pomiędzy mieszkańcami wioski, irytujące piosenki Kakofoniksa czy potyczki Asteriksa i Obeliksa z Rzymianami. Wszystko to jest zawarte na łamach proste opowiastki, która niczego nie zmieni w waszym życiu, ale na kilka chwil pozwoli się ponownie przenieść do świata Galów.

W sumie jedyną większą wadą albumu jest to, że oryginalnie był słuchowiskiem, a polski czytelnik może zapoznać się jedynie z wersją drukowaną, która nie pozwala oddać wszystkiego z oryginału. Ze względu na swój słuchowiskowy rodowód historia jest w 95% dialogiem, co w sumie nie jest jakąkolwiek przeszkodą w lekturze. Czuć jednak w paru momentach, że podobnie jak w książkowych wersjach sztuk teatralnych, powinny pojawić się didaskalia. Z tego powodu nie raz trzeba się dokładnie zgłębić w każde słowo i wyobrazić sobie jak mogłoby to wyglądać w wersji audio. 

Cała historia jest okraszona wspaniałymi rysunkami Alberta Uderzo, które sprawiają, że radość z lektury albumu jest jeszcze większa. Ilustracji nie ma zbyt wiele, ale każda z nich to kawał porządnej roboty pozwalający zanurzyć jeszcze głębiej w świat wojowniczych Galów. Szczególnie wielkie wrażenie robią dwie największe ilustracje ukazujące walki Asteriksa z Galami i Rzymianami. Rysunki zostały wspaniale odnowione, choć widać upływ lat. W kilku miejscach ze względu na ograniczoną ilość oryginalnych ilustracji wstawiono fragmenty innych rysunków lub kadrów, ale nie przeszkadza to w żaden sposób lekturze.

Trochę blado wygląda polskie wydanie. Choć pod względem wizualnym prezentuje się ono podobnie jak pozostałe albumy z serii, więc można je postawić na półce obok innych Asteriksów, to ilość błędów na tak krótki album jest trochę zbyt duża. Na 24. stronie pojawia się jakaś bardzo dziwna zbitka słów "poszukaliśmymujmy", natomiast w artykule jeden z akapitów zaczyna się od "Nowy album będzie zawierał", choć wydaje mi się, że bardziej poprawne byłoby zapisanie tego zdania w czasie teraźniejszym, czyli "Nowy album zawiera".

Według mnie dla fanów Asteriksa Złoty Menhir jest lekturą obowiązkową. Choć jest to jedynie prosta historia, którą można przeczytać w ciągu kilkunastu minut, to pozwala przenieść się pół wieku w tył i zapoznać się z zapomnianym przez lata epizodem, który dostarcza sporo rozrywki. Nie jest to żaden siódmy cud świata, ale sympatyczna opowieść w której czuć humorystyczny sznyt Goscinny'ego i wspaniałą kreskę Uderzo.

Ocena albumu: 8,5/10

Dziękujemy wydawnictwu Egmont Polska za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego.

Asteriks - Złoty Menhir
Data premiery: 12 listopada 2020, liczba stron: 48, cena okładkowa: 22,99 zł, format: A4, oprawa: miękka, scenariusz: René Goscinny, rysunki: Albert Uderzo, tłumaczenie: Marek Puszczewicz, wydawnictwo: Egmont Polska, ISBN: 978-83-281-5886-3

Przykładowe strony: 

źródło ilustracji: materiały prasowe - Egmont Polska

Komentarze

  1. "Niesprawiedliwie zapoznana" to nie błąd. "Zapoznany" to lekko przestarzały synonim słowa "zapomniany". Dawniej mówiono np. o "zapoznanych artystach".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Być może, nie sprzeczam się, wymieniam na inny błąd.

      Usuń

Publikowanie komentarza

Popularne posty z tego bloga

Gigant Poleca Extra 1 "Agenci i detektywi" - skład i okładka - CASTY, KAWA i Doubleduck

Jak Fantagraphics niszczy swoją kolekcję Barksa

Egmont nadal będzie wydawać disnejowskie komiksy i magazyny