Wszystkie grzechy "Kaczora Donalda" - numer 2020-07 (1008)

Gdy ponad miesiąc temu stworzyłem artykuł wytykający błędy w czerwcowym numerze Kaczora Donalda, to pojawiło się trochę komentarzy typu "każdy popełnia błędy". Co jednak podkreślałem w tamtym tekście, nie był to pierwszy raz, ani nawet drugi, kiedy w ramach jednego numeru Kaczora Donalda zostało zamieszczonych kilka sporych błędów. Trzeba pamiętać, że mówimy tutaj o zaledwie 52-stronicowym piśmie, a nie o grubym tomiszczu. 

Minęło parę tygodni i do sprzedaży pod koniec lipca trafił kolejny numer Kaczora Donalda. Czy wydanie, które otwiera naprawdę ładna okładka narysowana przez Midthuna i ciekawy komiks tego samego twórcy, wypada lepiej pod względem edytorskim? Niestety nie. Z tego powodu jestem zmuszony do przeprowadzenia analizy kolejnego Kaczora Donalda. Co chciałbym jednak podkreślić, w większości sytuacji nie mam dostępu do oryginalnych wersji komiksów, więc być może błędów jest jeszcze więcej.

KACZOR I PORZĄDEK, s. 7., k. 3
Błędy niestety nie ominęły "okładkowej" historii. W jednym z kadrów pokazujących Donalda, który robi generalne czyszczenie domu pojawia się dziwne zdanie - Od tej macie bawić się prosto i oszczędnie. Prawdopodobnie w miejscu słowa tej miało być teraz.

BALON CZAPKĘ NIESIE, s 16., k. 1
Nie zamierzałem zamieszczać w ramach artykułów pojedynczych literówek, ale tu jednak sytuacja jest wyjątkowa. W pierwszym kadrze historyjki o Młodych Skautach w pierwszym dymku druh Śpioch stał się druga Śpiocha. Czy na tym tonącym statku jest korektor? Nie sądzę.

ATAK ROBALI, s. 29, k. 6
Jak tłumacz nie zrobi błędu, to skład/redakcja pomoże. W historyjce o Donaldzie i Daisy w jednym z kadrów Daisy rozmawia z bogatym sąsiadem Donalda. On pyta się Daisy Czy pani jest moją nową sąsiadką na co Daisy odpowiada pytaniem Czy do swojego przyjaciela... przecież to nie ma sensu. Całkowicie bełkotliwa rozmowa jest spowodowana błędem polegającym na zamianie pierwszego dymka Daisy z drugim dymkiem sąsiada Donalda.

ATAK ROBALI, s. 32, k. 7
W tej samej historii, ale kilka stron dalej, tekst narratora brzmi następująco: Zbliża największa podwórkowa bitwa roku. Prawdopodobnie w zdaniu brakuje słowa się. Błąd niewielki, ale przynajmniej mnie mocno wybił z lektury.

PECH PRZYNOSI PECHA, s. 36, k.1-2
Czyżby panowała jakaś zasada, że w każdym kilkustronicowym komiksie holenderskim muszą być zamienione dymki? W historii Guliena i Geradtsa, inaczej niż kilka stron wcześniej, zostały zamienione wypowiedzi pomiędzy dwoma kadrami. W piśmie Siostrzeńcy najpierw mówią Tam sprzedamy nasze stare zabawki, a dopiero potem Tak, bo jutro jest pchli targ. Nie trzeba znać oryginału by wiedzieć, że teksty powinny być w odwrotnej kolejności.

DO FORSY KLUCZ, s. 48., k. 1
W klasycznej historii Vicara też nie mogło zabraknąć błędu. W jednym z kadrów Sknerus mówi Braciom Be bełkotliwe zdanie W ten będziecie mogli sprawdzić, czy dostaliście wszystko, na co się umówiliśmy. Prawdopodobnie początek zdania miał brzmieć W ten sposób, ale jest to tylko jedna z możliwych hipotez.

DO FORSY KLUCZ, s. 48., k. 7
Literówki literówkami, ale mocno mnie zastanawia co się stało w ostatnim kadrze historii Vicara. W niej wypowiedź Sknerusa brzmi Dwa dolary i za plus pożyczone trzy dolary i osiemdziesiąt pięć centów. W jaki sposób i przeskoczyło w złe miejsce? Trudno znaleźć racjonalne wytłumaczenie.

PODEJRZANA, s. 49, k. 1
Kolejna literówka, ale w sumie nie jest ona najważniejsza w tym kadrze. Sknerus mówi do swojej sekretarki Panno Dziab, jak wcześniej pani przyszła. Wiadomo, że zamiast wcześniej powinno być wcześnie. Większy problem jest z samym imieniem sekretarki. W polskich tłumaczeniach się przyjęło, że w KD sekretarkę Sknerusa nazywa się panną Stempel, a w Gigantach panną Dziab. Jest to tylko tradycja. W tym wypadku jednak chodzi o coś innego, we wcześniejszym komiksie postać, która wyglądała tak samo, została nazwana panną Stempel. Starzy wyjadacze wiedzą z czego wynika błąd, ale młodzi czytelnicy prawdopodobnie nie są już aż tak uświadomieni i tego typu sytuacja może wprowadzić ich w konsternację.

PODEJRZANA, s. 49, k. 6.
Na sam koniec warto zwrócić uwagę na popis tłumacza, który zupełnie przypadkowo (a może i nie) złamał czwartą ścianę. Sknerus zwraca się do swojej sekretarki: Dlaczego robi pan tyle błędów? Bez komentarza.

Mógłbym, gdybym chciał, kontynuować tę listę, ponieważ w wydaniu można znaleźć jeszcze wiele błędów interpunkcyjnych (podwójne odstępy, spacja przed przecinkiem itp.). Pewnie się powtórzę, ale pytam się szczerze. Jak przy takim poziomie edytorskim Kaczora Donalda jakikolwiek młody czytelnik zechce czytać komiksy z kaczkami i myszami? Doskonale rozumiem, że sprzedaż pisma spada z miesiąca na miesiąc, ale na ile jest to wynik rzeczywistego spadku popularności kaczek, a na ile połączenia słabej dystrybucji z fatalną jakością edytorską magazynu?  W tym momencie nawet gdyby w Kaczorze Donaldzie pojawiłyby się najlepsze historie z kaczkami w historii, to nie wiem czy czytelnicy doceniliby je, ponieważ pewnie byłyby one opatrzone wieloma błędami.

Co chciałbym jednak podkreślić, nie zniechęcam nikogo do kupowania Kaczora Donalda, ponieważ pod względem samej jakości komiksów jest to obecnie naprawdę dobra rzecz. Nie ma w nim cudownych historyjek, ale każdy numer to solidna dawka różnorakich komiksów Disneya. Najnowsze wydania pisma są dostępne na Egmont.pl. Mam ogromną nadzieję, że po wydaniu kolejnego numeru, który pojawi się w sprzedaży 4 września, nie będę zmuszony do stworzenia kolejnego tekstu.

Współpraca: Bartłomiej Stanula i ComicBookGuy

Źródło ilustracji: materiały własne

Komentarze

  1. Zamiana dymków nastąpiła też na górze strony 36. Natomiast na stronie 18 mamy "druha śpiocha" zamiast "druha Śpiocha".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. str 36. - fakt, nie zauważyłem, już dodaję
      str 18. - jest jeszcze co najmniej jedna literówka w całym piśmie, tak jak pisałem, nie wspominając kilkunastu błędów interpunkcyjnych - nie mam siły ich wszystkich wymieniać.

      Usuń
  2. Ja bym nie znajdywał winy w błędach edytorskich, zwłaszcza że wiele osób nie kupuje pisma wcale, więc dla nich czy w piśmie nie będzie błędów, czy będzie ich multum, nie stanowi żadnej różnicy. Bardziej bym obstawiał fatalną dystrybucję (bo jak nazwać to że w wiejskim sklepiku można dostać najnowszy numer w dniu premiery a w kiosku w Warszawie trzeba się nieźle naszukać), jak i to że... wiele osób nie chce wychodzić na ,,dziecinne", że jak kupi KD to od razu gigantyczny wstyd, co ludzie pomyślą itd.

    OdpowiedzUsuń
  3. "Od tej macie bawić się prosto i oszczędnie" - ja myślę, że zdanie miało zaczynać się "od tej pory..." :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Co do zamiany dymków, to chyba taka stara kacza tradycja - podobne przypadki zdarzają się od wielu, wielu lat, zarówno w KD, Gigantach jak i innych wydaniach. Oczywiście to tak pół żartem, pół serio :)

    Ogólnie można się powtórzyć (jak przy każdym kolejnym numerze KD) : widać, że na wydawaniu KD oszczędzają jak mogą, osoby odpowiedzialne za korektę, pewnie już dawno zwolniono...
    Po za tym "zjedzone" słówka i inne błędy składniowe mogą świadczyć, o tym że KD jest wydawany w dużym pośpiechu, byle skompletować i wydrukować o czasie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pośpiech jest o tyle niezrozumiały ponieważ od tego roku pismo ukazuje się rzadziej. Jakoś kiedyś nowy numer wychodził co tydzień a błędów było mniej. Stopka KD (w porównaniu do np. stopki giganta poleca) nie zawiera pozycji ,,korekta" .

      Usuń
    2. No właśnie, kiedyś korekta była w KD, dziś nie ma. Kiedyś podchodzono bardziej pieczołowicie do wydawania KD. Teraz jest bylejakość "byle wydać". Niestety...

      Usuń
  5. Nie wiem czy można napisać, że tłumacz lub inna osoba zatrudniona przy tworzeniu i wydawaniu komiksu ,,złamała czwartą ścianę" - zawsze robi to postać, w tym wypadku Sknerus.

    OdpowiedzUsuń

Publikowanie komentarza

Popularne posty z tego bloga

Egmont wraca do albumów z Mikim od Glenatu!

Kolekcja Dona Rosy 6 "Rozpuszczalnik uniwersalny" - data premiery

"Życie i czasy Sknerusa McKwacza" jednym z najlepiej sprzedających się komiksów Egmontu!