Warto wydać #13: komiksy z uniwersum "Kaczych opowieści"

Dzięki dwóm serialom animowanym i filmowi marka Kacze opowieści jest doskonale kojarzona przez polskich czytelników. Choć na 100% nie wiemy, jak wygląda obecnie kwestia praw w Polsce, ponieważ nie zawsze prawa do tych komiksów sprzedawane są razem z prawami do tradycyjnych komiksów Disneya, to i tak warto podjąć ten temat.

Publikacji związanych z Kaczymi opowieściami było dość sporo na świecie, jedne lepsze, inne gorsze, i w sumie ciężko znaleźć idealne wydanie, które zawiera wszystkie najlepsze komiksy związane z tym uniwersum, ale chyba najlepszą propozycją byłoby Lustiges Taschenbuch DuckTales wydane kilka lat temu przez niemiecki Egmont. Choć jak sama nazwa wskazuje, jest to wydanie "gigantowe", to zawiera ono głównie komiksy publikowane oryginalnie w większych formatach, więc w Polsce można byłoby je wydać zarówno jako "większy" Gigant jak i bardziej ekskluzywną publikację. Tomy liczą po 248 stron, czyli są minimalnie chudsze od tradycyjnych Gigantów.

Co sprawia, że jest to interesująca seria? Główną atrakcją są dwie długie historie, które zostały przedrukowane w dwóch pierwszych tomach - w pierwszym Scrooge's Quest pisane przez Marva Wolfmana, a w drugim podobna The Gold Odyssey. Są to rozpisane na prawie 200 stron komiksy, które na paru rynkach doczekały się porządnych zbiorczych wydań. Późniejsze dwa tomy to już zbiór różnych komiksów stworzonych przez Egmont na początku lat 90., które są przyjemnymi, ale dość prostymi opowieściami. Wydaje się jednak, że sporo osób ma dużą nostalgię do serialu, więc nawet i te historie mogłyby się dobrze przyjąć na polskim rynku.

Równolegle niemiecki Egmont wydał DuckTales Classics, czyli pojedyncze 48-stronicowe albumy z komiksami z uniwersum Kaczych opowieści, ale poza większym formatem i mniejszą liczbą stron, środek nie różni się znacząco od wcześniej wspomnanej serii. Ciekawą propozycją byłoby natomiast amerykańskie DuckTales Classics. Seria niestety została anulowana po 1. tomie, ale jedyny opublikowany tom to 164-stronicowe zbiorcze wydanie zawierające wszystkie komiksy Williama Van Horna z uniwersum Kaczych opowieści oraz adaptację Poszukiwaczy zaginionej lampy. Jest to kawał porządnego komiksu.

A co wy sądzicie o tym pomyśle? Bylibyście nim zainteresowani, a może bardziej czekacie na inne wydania? Wszelkie zastrzeżenia i propozycje piszcie w komentarzach.

Źródło ilustracji: materiały prasowe - Egmont

Komentarze

  1. nie chciałbym, kacze opowieści jako serial nie mają podjazdu do zwykłych historii, a co dopiero komiksy tworzone do serialu, pewnie część na siłę (bo trzeba coś wydać na fali popularności)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie zgadzam się z Pańską opinią. Myli Pan odbiorców. Kacze opowieści, jako serial były kierowane do dzieci, a jak Disney je robił, to musiał iść na ustępstwa. Można powiedzieć, że Kacze Opowieści są wydzieloną częścią świata kaczek o określonym schemacie np. w służbie Sknerusa i w podziale opieki nad siostrzeńcami. Dodatkowo wprowadziły kilku świerzych i ciekawych bohaterów (Pani Dziobek, Śmigacz, Cyfron i Bubba). Te postaci, pomimo określonych stanowisk piastowanych w kreskówce, mogą zyskać nową ,,otoczkę". Świat nie jest oczywiście zamknięty i pozwala na bardzo dużo rozwinięć i dopowiedzeń, które mogły by nawet być spójne z twórczością m.in. Barksa czy Rosy. Można dodać bohaterów niewystępujących wcześniej w serialu np. Kwakerfeller, Dziadek Be, Dziobas, Kaczencja czy Babcia Kaczka i Gęgul. A wszelkie niespójności z serialu można rozwiać zwykłym wytłumaczeniem na początku serii. Wydaje mi się że gdyby Disney dał obecnie taką możliwość obecnym twórcom kaczych komiksów, to sukces murowany. Miałem też okazje czytać kilka komiksów, bazowanych na Kaczych Opowieściach, po angielsku i zachwyciłem się nimi. Także twierdzenie, że ich jakość nie ma podjazdu do standardowych komiksów jest błędne. Pozdrawiam.

      Usuń
    2. też czytałem te komiksy i raczej mnie zmęczyły niż zachwyciły, początkowe Van Horna dużo słabsze od jego późniejszych klimatycznych komiksów, adaptacja filmu była najlepsza ze wszystkich, ale to film 1:1 praktycznie, Scrooge Quest i Gold Odyssey rozwleczone do granic, a seria od Boom to skakanie z miejsca a do miejsca b bez fabuły. być może dałoby się stworzyć dobre komiksy w tym settingu, ale te dostępne na ten moment zdecydowanie nie są priorytetem na polskim rynku, gdzie brakuje setek dużo lepszych historii

      Usuń
    3. Serial Kacze Opowieści (ten z lat 80) to klasyk. O komiksach trudno coś powiedzieć, bo mało co wydali w Polsce. Warto by spróbować.

      Usuń
    4. Ostatnio obejrzałem cały serial i nie był dziecinny. Jak na Disneya było dużo przemocy, pentagramy etc. Do tego nawiązania kulturalne, których dzieci nie rozumieją (oryginalna ścieżka, nie tłumaczenie).

      Usuń
  2. Moja ulubiona kreskówka z lat 90tych. Pamiętam jak się czekało cały tydzień na Walt Disney przedstawia

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Nasz wielki Donald - skład rocznicowego tomu - Barks, Taliaferro, Scarpa, Kelly

Gigant Mamut 41 "Podróże małe i duże" - dziś premiera - kapitan Nemo, Kwantomas i Vicar