Dobre komiksy Disneya #16 - "W krainie kreciurów" (GP 212)

Nawiązanie do "Życia i czasów Sknerusa McKwacza" we włoskim komiksie? Jeszcze kilka lat temu byłoby to niemożliwe, ale czasy się zmieniają.

W krainie kreciurów
30 stron
scen. Sio, rys. Stefano Intini
wyd. pol. Gigant Poleca 212: Przytul mnie, glino! (tłum. Jacek Drewnowski)

Włoskie komiksy Disneya w końcu się zmieniają. Do scenariuszy zaczynają zabierać się twórcy, którzy wychowali się nie tylko na lokalnych klasykach, ale też na komiksach Rosy czy innych zagranicznych autorów. Jednym z twórców należących do nowej fali jest Simone Albrigi ukrywający się pod pseudonimem Sio, twórca m.in. W krainie kreciurów.
Komiks opowiada o tym jak Sknerus chce zdobyć unikatową miliondolarową monetę w celu zaprezentowania jej na wystawie. Jest to jedyna moneta, której nie posiada w swojej kolekcji. Niestety australijska mennica, w której była moneta, zapada się pod ziemię z powodu tajemniczych stworzeń - kreciurów.
Komiks Sio pod wieloma względami zupełnie różni się od historyjek pisanych przez starszych kolegów. Według mnie największą różnicą jest sposób pisania dialogów. W krainie kreciurów jest aż zalane tekstami, które są pełne nawiązań popkulrowych (m.in do formularza A38 z 12 prac Asteriksa), ale też zawierają sporo nawiązań do wcześniejszych historii (np. ŻiCSM). Jest także znacznie więcej komizmu słownego, do którego można zaliczyć m.in. "running joke" z Sknerusem mylącym siostrzeńców, czy satyry. Widać, że autor jest świadomym twórcą, który chce nie tylko przypodobać się niedzielnemu czytelnikowi, ale też fanowi uniwersum.
Nie wszystko jednak w pełni gra. Są momenty w których tekst jest niepotrzebnym opisem wydarzeń dziejących się na obrazku. Przypomina to stare komiksy Marvela i nie jest to wcale zaleta. Pod koniec komiksu Sio także stosuje manewr znany z współczesnych amerykańskich komiksów, polegający na umieszczeniu w zaskakującej sytuacji dwóch identycznych kadrów, jednego bez tekstu, a drugiego z. Wydaje mi się, że jest to już zbytnie memizowanie komiksów, które tylko im szkodzi i uwspółcześnia je za bardzo.
Pod względem fabuły komiks prezentuje się nieźle, choć trudno powiedzieć, że w czymkolwiek mnie zaskoczył. Jest to kolejna typowa zagraniczna przygoda Sknerusa, przypominająca pod wieloma względami klasyki Cimino. Chyba najbardziej podobał mi się sposób w jaki został wprowadzony do głównego wątku Forsant. Jednak dla jednej sceny komiks trzeba przeczytać - tej, w której Sknerus dzwoni do Kaczenetu.
Osobiście bardzo lubię styl Intiniego, który rysuje kaczory w dość karykaturalny sposób, z dość prostokątnymi głowami, których kształt na danym kadrze zależy głównie od mimiki. Bardzo mi się natomiast podobało jak zostały narysowane kreciury. Wydaje mi się, że rysunki Intiniego dodały sporo do śmieszności komiksowi. Także polskie tłumaczenie zostało wykonane bezbłędnie, Drewnowski zachował wszystkie smaczki z oryginału.
W krainie kreciurów to porządna historyjka przygodowa, z sporą dawką humoru, która pokazuje, że komiksy Disneya w końcu weszły w XXI wiek (15 lat po jego rozpoczęciu).
Tom z komiksem W krainie kreciurów jest dostępny w kioskach do 26 lipca.
źródło ilustracji: materiały własne, Inducks

Komentarze