Nieszablonowa opowieść o przyjaźni - Emilka Sza "Jak wiele to nic?" - recenzja [Komiksy dla wszystkich]

Delisie Macieja Kura i Magdaleny Kani powoli podbijają świat - komiks został już wydany w Kanadzie, a w przyszłym roku pojawi się także w Polsce. Jednak zanim polscy czytelnicy będą mogli dostać w swoje ręce albumy o dziewczynkach będących odpowiednikami różnych rodzajów jedzenia, na półki księgarń trafiła inna seria stworzona przez ten sam duet - Emilka Sza, w której główną bohaterką jest młoda mim. Brzmi to naprawdę ciekawe, ale czy udało się dookoła Emilki stworzyć dobry album? 

Emilka Sza - Jak wiele to „nic” rozpoczyna się całkiem niewinnie, ponieważ Natalia, niewidoma dziewczyna, chce pokazać swojemu kuzynowi Erykowi jedną ze swoich przyjaciółek, która powróciła do miasta. Jednak nie jest to zwyczajna dziewczyna, lecz urodzona mim, Emilka Sza, która żyje w niewidzialnym domku, z niewidzialnym ścianami, przedmiotami i popiersiami znanych filozofów. Może się to wydawać niewiarygodne, ale lepiej nie natknąć na żaden z delikatnych przedmiotów, bo mogą się stłuc. Nie wszyscy jednak do końca rozumieją kim Emilka jest i choćby Maja, współlokatorka Natalii, przez długi czas uważa mim za gotkę, a także jest zazdrosna o jej przyjaźń z Natalią. Do paczki przyjaciół dochodzi jeszcze Justyna, która zawsze jest w stanie pomóc Emilce, choć czasem może wiązać się to z dodatkowymi problemami. Razem bohaterki przeżywają rozmaite przygody pełne humoru.

Już od pierwszych stron widać, że Emilka Sza nie jest zwyczajną humorystyczną serią. Często twórcy gagowych komiksów biorą banalne koncepty i budują dookoła nich różnorakie gagi. Jednak mało kiedy myśl przewodnia jest tak niepowtarzalna jak w tym wypadku, ponieważ nie tylko główna bohaterka jest mimem, której cała interakcja ze światem opiera się na mimice i gestykulacji, ale jej najlepszą przyjaciółką jest niewidoma dziewczyna. Gdyby tylko na tej relacji opierał się komiks, to już byłby niezwykle interesującym działem pokazującym, że nawet tak dwie odmienne dziewczyny, porozumiewające się w zupełnie inny sposób, potrafią się ze sobą dogadać i się przyjaźnić. Jednak twórcy idą krok dalej. Choć album jest w większości ciągiem lekko ze sobą powiązanych opowieści o Emilce i jej znajomych, to ostatecznie wszystko razem układa się w niezwykle mądrą historię o tym, że przyjaźń może mieć różne oblicza i warto być szczerym z najbliższymi osobami oraz mieć w nich oparcie.

Niezwykłe w Emilce są także gagi, ponieważ twórcy dwoją się i troją, by czytelnik był zaskakiwany co chwilę. Już na samym początku pojawia się scena z niewidzialnym domem Emilki, która jest wypełniona nieszablonowymi gagami, ale na tym nie kończy się inwencja twórców. Oczywiście spora część humorystycznych scen wykorzystuje fakt, że Emilka jest mimem, przez co przesuwa niewidzialne pudła, komunikuje się tylko gestykulacją, a także trochę inaczej rozumuje świat niż reszta bohaterek. Mogłoby się wydawać, że są to gagi ciut oklepane i przetrawione przez popkulturę, ale dzięki oddanej doskonale gestykulacji Emilki, nie raz potrafią zaskoczyć. Nie wszystko jest też widoczne od razu i podejrzewam, że podczas każdej kolejnej lektury komiksu można znaleźć drobne gagi ukrywające się w niewielkich detalach. Jednak na tym nie kończy się inwencja autorów - nie raz jest łamana czwarta ściana, choć nie wiem czy w przypadku tego komiksu należałoby raczej powiedzieć, że są łamane obrysy dymków i kadrów.

W przygodach Emilki każdy znajdzie coś dla siebie, zarówno młodszy jak i starszy czytelnik, nie tylko ze względu na niezwykle mądrą treść, ale też liczne nawiązania popkulturowe. Parę razy pojawiają się odniesienia do klasycznych filmów, w tym najstarszych animacji z Myszką Miki czy Oswaldem, co nie powinno być zaskakujące biorąc pod uwagę, że Emilka wygląda niczym postać wyrwana z czarno-białych kreskówek. W komiksie pojawiają się też nawiązania do Deszczowej piosenki czy innych serii stworzonych przez Macieja Kura. Warto podkreślić, że poza główną historią album zamiera kilkanaście stron dodatków, w tym historię Duuuuch!, w której pojawia się chyba najciekawsze nawiązanie z całego albumu. Czytelnik może się też przyjrzeć jak była tworzona seria, a trzeba przyznać, że zarówno projekty postaci jak i całego świata są utrzymane na najwyższym poziomie i sprawiają, że komiks nie tylko jest interesujący fabularnie, ale zachwyca graficznie.

Emilka Sza to nieszablonowy humorystyczny komiks, który w odpowiednich proporcjach łączy zabawne przygody tytułowej bohaterki z mądrą opowieścią o przyjaźni. Historia nie raz śmieszy do łez, ale nic nie jest w niej pozostawione przypadkowi, a każda kolejna plansza prowadzi do cennego morału. Obecnie Maciej Kur i Magdalena Kania bardziej koncentrują się na Delisiach, ale być może także pełna nietypowego humoru oraz wyjątkowego ciepła Emilka kiedyś podbije świat.

Ocena albumu: 9/10

Emilka Sza - Jak wiele to „nic”
Data premiery: 13 października 2021, liczba stron: 64, cena okładkowa: 34,99 zł, format: A4, oprawa: twarda, scenariusz: Maciej Kur, rysunki: Magdalena „Meago" Kania, wydawnictwo: Egmont Polska, ISBN: 978-83-281-6098-9

Źródło ilustracji: materiały prasowe - Egmont

Komentarze

  1. No proszę, chociaż z reguły nie interesuję się innymi komiksami to zerknąłem i ... wydaje sie ciekawe i nietypowe. Także dobrze wiedzieć, że i nasi twórcy coś potrafią- jak będę miał dodatkowe fundusze na pewno o tym pomyślę.
    PS: Jeśli ma być to seria, to mniej więcej wiadomo o częstotliwości?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Emilka Sza na razie jest pojedynczym wydaniem, autorzy obecnie skupiają się na rozwoju "Delisi", których 2 tomy wyjdą po polsku w przyszłym roku.

      Usuń
    2. Aha, rozumiem. Dobrze wiedzieć, dzięki. Jak fajne to mam nadzieję, że doczeka sie kontynuacji.

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Egmont przyśpiesza z "Gigantami"!

Gigant Poleca Extra 4 "Gwiazdkowy prezent" - od dziś w sprzedaży - świąteczny tom

Kolekcja Dona Rosy 10 "Druga tajemnica starego zamczyska" - przykładowe strony