Kacze Opowieści - sezon 1, odcinek 12 - recenzja

Dziś na antenie Disney Channel (amerykańskiego i polskiego) został wyemitowany dwunasty odcinek Kaczych Opowieści. Był to kolejny odcinek, który był wyczekiwany przez fanów, ponieważ w nim miał zadebiutować Hydrant Pisanko-Cabrera znany też jako Robokwak, jak się jednak okazało, w odcinku pojawiła się też inna doskonale znana przez fanów postać - Darkwing Duck (Agent Kuper). Oj, powieje grozą! Zapraszam do przeczytania recenzji Uwaga B.O.D.E.K!, recenzja nie zawiera spoilerów dotyczących zakończenia odcinka.
Natomiast za tydzień, 19 maja, zostanie wyemitowany kolejny odcinek serialu, który będzie opowiadał o rywalizacji pomiędzy Sknerusem, a Granitem w Szkocji.

Uwaga B.O.D.E.K.!
Kolejny odcinek Kaczych Opowieści opowiada o rywalizacji pomiędzy Śmigaczem, a robotem B.O.D.E.K., czyli automatycznym kierowcy wynalezionym przez Marka Dziobsa, o wyniku potyczki ma zadecydować wyścig samochodowy. Dodatkowo: Przygody Agenta Kupra i pewien stażysta Diodaka.
Uwaga B.O.D.E.K. jest kolejnym odcinkiem, który potwierdza moje przypuszczenia, że pierwsza połowa sezonu była swego rodzaju wprowadzeniem, natomiast teraz twórcy zaczynają rozwijać i łączyć wątki przedstawione w pierwszych odcinkach. Czasem nawet takie o których zapomniała część widzów. W przypadku najnowszego odcinka serialu, jest to jednocześnie kontynuacja Operacji: dziesięciocentówka (Diodak oraz wątek Robokwaka), Strasznego stażu u Marka Dziobsa (tytułowy miliarder), a nawet Łuu-u!. A przy okazji jest to pierwszy odcinek, w którym ważną rolę odgrywa Śmigacz McKwak.
Co wyszło z tej mieszanki wybuchowej?  Według mnie świetny odcinek. Po raz pierwszy (nie licząc odcinków związanych z Dellą) czuję, że Kacze Opowieści to serial z prawdziwego zdarzenia, a nie ciąg niezwiązanych ze sobą epizodów. W końcu dochodzi do niezwykle ciekawych interakcji pomiędzy postaciami, które przedstawiono we wcześniejszych odcinkach. Tutaj najbardziej mi się spodobał wątek rywalizacji Diodaka z Markiem Dziobsem. Naprawdę fajnie ogląda się potyczkę pomiędzy tymi dwoma postaciami, a zakończenie wątku ich rywalizacji jest doskonałe, a przy tym zaskakujące.
Nie gorzej wypada debiutujący w odcinku Hydrant, który w nowych Kaczych Opowieściach jest stażystą Diodaka, a nie (jak w klasycznej serii) księgowym Sknerusa. Według mnie bardzo dobrze, że twórcy nie kopiują 1:1 rozwiązań z oryginalnego serialu, ponieważ daje to dodatkowe pole do popisu twórców, a przy okazji dodaje świeżości serialowi. Nie zapomniano jednak o korzeniach i nadal Hydrant w wielu sytuacjach podejmuje głupie decyzje. Już po pierwszym odcinku widać, że danie Hydrantowi roli stażysty Diodaka było świetnym pomysłem, ponieważ Hydrant jest doskonałą przeciwwagą dla lekko gburowatego wynalazcy.
Całe show jednak kradnie Śmigacz, który w tym odcinku... dostaje prawo jazdy. Jeżeli lubiliście gagi z nim związane, które pojawiły się we wcześniejszych odcinkach, to ten odcinek powinien się wam spodobać. Odcinek jest pełen absurdalnych gagów ze Śmigaczem w roli głównej, które są na tyle różnorodne i dawkowane przez cały odcinek, że nie czuć przesytu nimi. A na dodatek - Śmigacz jest bohaterem doskonałej sceny akcji wieńczącej odcinek.
Ogólnie odcinek bardzo mi się podobał, choć według mnie zabrakło trochę humoru niezwiązanego ze Śmigaczem. Minusem jest też pojawienie się Agenta Kupra (bohatera serialu Darkwing Duck). Z jednej strony fajnie, że twórcy zdecydowali się na występ Agenta Kupra, ale nie do końca się to sprawdziło w tym odcinku. Jest to według mnie na siłę dodany wątek, który tylko niepotrzebnie odwraca uwagę od głównej fabuły odcinka. Mam nadzieję, że w przyszłości powstanie odcinek w całości skupiający się na Darkwingu.
Odnośnie dubbingu: świetną robotę wykonał dialogista serialu, ponieważ w odcinku pojawiło się wiele nazw znanych z wcześniejszych seriali z kaczkami i każde imię zostało przetłumaczone tak samo jak w drugich wersjach dubbingowych Kaczych Opowieści i Przygód Agenta Kupra. Z głosami jest gorzej, Hydranta dobrze gra Krzysztof Szczepaniak, ale już znacznie gorszym wyborem jest Ciołkosz w roli Kupra.
Ocena: 8,5/10

Ranking Kaczych Opowieści
1. Operacja: dziesięciocentówka - 9,5/10
2. Wesołe przypadki Gogusia szczęściarza - 9/10
3. Łuu-u! - 9/10
4. Uwaga B.O.D.E.K. - 8,5/10
4. Terra-Firmianie: W kleszczach lęku - 8/10
5. Włócznia Selene! - 8/10
6. Żywie mumie Totha-Ra - 7,5/10
7. Wielka wyprawa na Mount Nieverest - 7,5/10
8. Wycieczka zagłady - 6,5/10
9. Urodzinowa masakra klanu Be - 6/10
10. Straszny staż u Marka Dziobsa - 5,5/10

Uwaga! Recenzuję odcinki w kolejności emisji. Wg kolejności produkcji (podawanej też w programach) jest to odcinek 14..
Źródło ilustracji: Disney/materiały własne

Komentarze

  1. Odnotujmy jeszcze ciekawy easter-egg: data urodzenia w prawie jazdy Śmigacza to 18 września 1987 r. czyli data premiery oryginalnych "Kaczych opowieści"

    OdpowiedzUsuń
  2. Mi występ Darwkinga się podobał (mam wrażenie, że szykują coś na dalszy odcinek) Początek dla mnie odgrywał dwie role :
    1) Wprowadził wcześnie motyw superbohaterski, który potem gra rolę w odcinku z Gizmoduckiem (jak i zaznaczenie, że to odcinek napchany akcją).
    2) Przypomnienie młodszemu widzowi - co ma prawo nie znać - kto to Darwking, że to bohater którym Śmigacz się idolizuje dzięki czemu pop w jego samochodzie powtarzający motto Darwkinga nabiera dodatkowego sensu.

    A ogólnie odcinek dla mnie super! Ciągle widzę Didoaka jako zupełnie inną postać niż w komiksie ale to jedyny jako-tako minus i to taki do którego już przywykłem. Oglądało się świetnie i bawiłem się od początku do końca.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wprowadził niby superbohaterów ale istnieje to jako wsparcie dla wątku Śmigacza. Ale ja ciągle mam jakieś problemy z tym serialem. Wydawało mi się że poprzedni odcinek kończył się Cliffhangerem. A to był zwykły żart. Naprawdę nie trafia to do mnie kiedy serial z ciągłością fabularną praktycznie nie ma napięcia i marnuje czas na nadmiar żartów. Hyzio nigdy nie przeprosił Tasi po przygodzie w podziemiach. Dyzio naraził życie swojej rodziny chcąc rozbić samolot a wcześniej w piramidzie kiedy ludzie praktycznie umierali w walce postanowił zrobić sobie jaja i zatańczyć taniec mumii. Jak mam traktować poważnie serial skoro są takie kwiatki? Ten odcinek kończył się reakcją Dziobsa na wydarzenia dziś pokazane. A co jeżeli to i tak jest zwykły żart który poprowadzi do kupna nowej lodówki lub coś podobnego?

      Do samego odcinka: Ciągle uważam że kupno robota który chce mnie zabić jak go obrażę jest dużo bezpieczniejsze niż spędzanie czasu z Śmigaczem.

      Usuń
    2. Poprzedni odcinek nie kończyć się cliffhangerem, to był gag na koniec odcinka. Coś co często pojawia się w serialach komediowych, a np. w przypadku komiksów Barksa można przytoczyć "Opowieść przedświąteczną".
      Choć tak szczerze, wolałbym gdyby wówczas ktoś rzucił tekst "no to użyję telefonu satelitarnego" czy coś w tym stylu.
      Co do Hyzia i Tasi - za co miał ją przeprosić? Tasia miała rację, że wierzyła w Terra-Firmian, koniec kropka.
      Odnośnie Dyzia - a nastąpiła na razie jakaś przemiana? Na razie jest to skłonny do przygód kaczorek, który poszukuje swojej mamy. Jeżeli miałaby nastąpić jakaś przemiana to późnie.
      Wątek Marka Dziobsa - będzie kontynuowany, a dlaczego nie. To jest podobna sytuacja co z Dellą z "Łuu-u" czy Diodakiem z wcześniejszego odcinka.

      Usuń
    3. Po primo, i tak, i tak trzeba zaznaczyć, że kolejność odcinków też znów została zmieniona :

      "McMystery at McDuck McManor" powinien być 11sty, "Spear of Seline" 12sty, "Missing Links of Moonshire" 13sty, a powyższy ocinek 14sty. Stąd mam wrażenie, że chronologiczność w tym serialu nie jest aż tak mocna - w sensie jest (np. w prowadzenie poszczególnych postaci/wątków) ale sporo też można obejrzeć w dowolnej kolejności.

      Ale odnosząc się do wszystkiego :

      Tj. nie tyle wprowadził superbohaterów do świata KO, co sam motyw, który potem gra rolę w odcinku. To jakby mieli odcinek, gdzie w ostatniej 1/3 któryś z bohaterów staje się wampirem i zaczęli od sceny gdzie Śmigacz ogląda horror - od razu ustawia konkretny ton na resztę historii.

      Co do zakończenia - naprawdę trzeba rozróżniać, gdy coś jest po prostu absurdalnym gagiem na dowidzenia, a coś jest po to by zaintrygować. Dla mnie tu zakończenie ewidentnie zwiastuje przyszły wątek, zakończenie ze Śmigaczem - ot fajny, żarcik na koniec odcinka "Ho-ho-ho! Kaczory mają przerąbane". Pewnie jakby kolejny odcinek miał być pociągnięciem wcześniejszego by nie skończyli ujęciem zadowolonego Śmigacza, a Kaczkami które odwracają się przerażone w stronę Zeusa... choć znów, zrobili z niego takiego komicznego bufona, że raczej nie sądzę by na tym etapie ktoś odebrał jego gniew jako coś naprawdę niebezpiecznego.

      Też nie rozumiem za coś Hyzio ma przepraszać Tasię. Że upiera się przy tym co racjonalne choć na koniec wyszło, że nie miał racji? To nie tak, że ją jakoś bezbośrednio uraził czy zranił emocjonalnie. Jasne, wątek zamknęli żartem, ale to żart co świetnie ilustruje charakter (obecnego) Hyzia - nie ma racji, ale na koniec tak to obróci by wyszyło na jego. Ot, zadufany intelektualista.

      Hyzio i Tasia narażający życie rodziny by rozbić samolot to akurat nie żart tylko coś co zrobili by wylądować na wyspie (w sumie to bardziej winna Tasia bo to jej pomysł) Oczywiście chodziło im tylko o lądowanie awaryjne ale jak to ze Śmigaczem.. Jasne, Hyzio i Zyzio mają prawo im to wytknąć w późniejszym odcinku gdy (jeśli?) wreszcie też się dowiedzą o Delli.

      Dyzio tańczący w piramidzie to żart ale nie wygłupy tylko pociągnięcie wcześniejszego motywu - Dyzio uczy mumie by zachowywały się jak filmowe Mumie, nie wychodzi mu to więc zmiana planu, przechodzą do Frankenstainów, to ewidentnie nie wychodzi więc przechodzą do zombie - w tym przypadku zachowują się jak zombie z "Thrirell'a" z Michaelem Jacksonem, którego scena jest parodią. Ta, zgodzę się, że gag słaby i głupawy acz bardziej chodziło o to, że Dyzio uczy ich robić to co wydaje mu się, że zombie robią... Prawdę mówiąc nie wiem ile dzieci dziś załapie te odniesienie do lat 80'siątych

      By nie było, Ja się zgodzę, że obecny serial kładzie ostry nacisk na gagi i te są z bardziej absurdalnej puli i też bym wolał by w odpowiednich momentach je tonowali - w tym odcinku położyli mniejszy nacisk na głupotę Śmigacza a bardziej na fakt, że chce by Sknerus był z niego dumny, jego entuzjazm i determinację i proszę - jak dla mnie wyszedł on idealnie, a pod koniec się wręcz wzruszyłem. O wiele bardziej to kupuję niż jego rola w odcinku o mumiach, gdzie spędził całość będąc po prostu głupawy i nie rozumiejący o co chodzi... Z drugiej strony w odcinku o Terra-Firmianach bawił mnie szalenie.

      Usuń

Prześlij komentarz