Zachwycające japońskie opowieści - "Usagi Yojimbo Saga" 1-2 - recenzja [Komiksy dla wszystkich]

Wbrew pozorom Usagi Yojimbo nie jest mangą, lecz amerykańskim komiksem wydawanym niegdyś przez Dark Horse, a obecnie przez IDW. Jednak mimo to opowieści Stana Sakai w niezwykły sposób pokazują japońską historię, kulturę i obyczaje. W jaki sposób komiksowi o króliku-roninie udało się tak doskonale uchwycić klimat średniowiecznej Japonii oraz uczynić go tłem do niezwykle interesujących i wzruszających opowieści? Postaram się na to pytanie odpowiedzieć w recenzji dwóch pierwszych tomów Usagi Yojimbo Saga.


Kim jest Usagi Yojimbo? Długouchym roninem, który wiele lat służył jako samuraj dla pana Mifune. Po klęsce w bitwie na równinie Adachi zaczął wędrować w poszukiwaniu spokoju duszy, w trakcie której przy okazji pomaga napotkanym osobom. Usagi Yojimbo Saga nie zawiera jednak pierwszych opowieści z Usagim, lecz zbiera wszystkie przygody wydane przez Mirage i Dark Horse. Każdy tom zawiera około 600 stron opowieści zawartych oryginalnie w trzech wydaniach zbiorczych. W pierwszym tomie nowego wydania znajdują się historie z Cieni śmierci, Daisho i Pomiędzy życiem a śmiercią, a w drugim komiksy z Pór roku, Ostrza bogów i Szarych cieni. Pierwsze siedem tomów zostało oryginalnie wydane przez Fantagraphics i prawdopodobnie w późniejszym czasie także pojawią się w nowej edycji.
Jednak z tego powodu trzeba na starcie odpowiedzieć na pytanie - czy można zacząć swoją przygodę z Usagim od Sagi? Tak, choć nie obejdzie się bez problemów na starcie. Przez cały pierwszy tom będą pojawiać się przypisy do wcześniejszych komiksów, lecz w większości sytuacji są one nieistotne lub dotyczą bohaterów, którzy zostali przedstawieni na pierwszych stronach. Dark Horse podjęło mądrą decyzję rozpoczynając wydanie od prezentacji głównych bohaterów oraz krótkiej wprowadzającej historii z Usagim. Jednak jeżeli już w pełni wejdziecie do niezwykłego świata serii, to lektura drugiego tomu będzie już tylko przyjemnością.
Jednak już od samego początku niezwykłym doświadczeniem będzie obcowanie z rysunkami Stana Sakai. Choć Usagi Yojimbo jest komiksem brutalniejszym niż historie ze świata Kaczogrodu, to w opowieściach z Usagim można znaleźć wiele wspólnych elementów z historiami Barksa i Rosy. Podobnie jak najlepsi twórcy kaczogrodzkich komiksów, Stan Sakai tworzy komiksy o antropomorficznych postaciach, które zachowują się i odczuwają takie same emocje jak ludzie. Kogoś może śmieszyć komiks o kaczym miliarderze czy roninie-króliku, ale tak naprawdę są to historie o ludziach przeżywających swoje problemy i rozterki. Antropomorfizacja postaci jest tylko sposobem by urozmaicić świat oraz zainteresować czytelnika.
Kreska Sakai oraz sposób przedstawienia przez niego postaci czy walk jest na tyle charakterystyczny i przejrzysty, że komiks nie potrzebuje kolorów, a przez to trochę bardziej przypomina japońskie historie obrazkowe. Mimo kreskówkowego wyglądu, która objawia się czy to w mimice bohaterów czy bardzo umownym przedstawieniu śmierci, seria o króliku-roninie zawiera wiele sekwencji walk oraz parę brutalniejszych scen, co powoduje, że raczej jest to komiks dla osób od 12 roku życia.
Pierwszy tom Sagi rozpoczyna się od jednego z najdziwniejszych komiksów w historii serii, czyli trzyczęściowych Zielonych cieni z udziałem słynnych Wojowniczych Żółwi Ninja. Prawdopodobnie jednym z warunków przeniesienia Usagiego Yojimbo do wydawnictwa Mirage było stworzenie crossovera z ich najpopularniejszą wówczas marką. Choć pomysł wydaje się być absurdalny, to ostatecznie komiks nie jest zły. Szczególnie świetnie wypadają relacje pomiędzy żółwiami, a tytułowym roninem, które są pełne doskonałego humoru, a także włączenie ninja w dalszej części historii. Jednak jest to chyba ostatni komiks, który poleciłbym na start przygody z Usagim.
Bardziej reprezentatywne są kolejne historie - krótsze, ale także umożliwiające zaprezentowanie Sakaiemu serii z różnych stron. Pojawia się zarówno krótkie Jiro, które jest opowieścią z punktu widzenia przydrożnej statuetki, pozbawiona dialogów niebywale śmieszna Jaszczurcza opowieść o Usagim uciekającym przed jaszczurkami, ale też parę komiksów z małym Usagim, w tym Pobojowisko opowiadające o pierwszej konfrontacji przyszłego samuraja z ogromem wojny. Są to często dość proste historie, ale doskonale rozwijają i przedstawiają świat Usagiego Yojimbo, czy nawet bardziej ogólnie - klimat średniowiecznej Japonii. Dzięki zastosowaniu nietypowych technik narracyjnych, każda z nich jest małym majstersztykiem.
Niezwykle też mi się podoba w jaki sposób seria jest prowadzona. Autor nie ogłasza poprzez fabułę komiksu, że za chwilę będzie wielka historia, która zmieni życie wszystkich postaci. Sakai powoli rozstawia pionki na planszy, które być może kiedyś zostaną użyte, czasem w najmniej spodziewanym momencie. Tak trochę jest z Muzyką niebios, która jest nieoczekiwanym rozwinięciem wcześniej wspomnianej Jaszczurczej opowieści.
Tę płynność można dostrzec także w tematyce opowieści, które choć są jedną całością, to zahaczają o różne gatunki. Niewolnicy są komiksem o Usagim pomagającym wiosce dręczonej przez zbójów, lecz komiks okazuje się być punktem wyjścia do historii o kradzieży mieczy ronina - Daisho. W tym momencie w każdej innej serii czytelnik dostałby wielki pościg za złodziejem, ale w tym wypadku poprzedza go 5-stronicowa sekwencja dotycząca kucia mieczy w średniowiecznej Japonii. W ten oto sposób Sakai nie tylko buduje napięcie, ale też wprowadza niesamowitą kulturową otoczkę do swojej serii, dzięki której dalsza część historii jest znacznie bardziej zrozumiała dla czytelnika.  
Często japońskie tradycje są sednem poszczególnych opowieści, najczęściej pojawiają się historie z różnego typu demonami, ale mi najbardziej zapadli w pamięć Uciekinierzy rozgrywający się w okresie Tanabata Matsuri, święta złączonych gwiazd. Komiks wspaniale zarysowuje relację pomiędzy Usagim, a księżniczką, którą samuraj miał za zadanie chronić. W pewnym momencie główny bohater ma dylemat - zostawić wszystko za sobą, ożenić i spędzić resztę życia na prowincji, czy może nadal wieść niespokojne życie wojownika. Choć zakończenie historii jest dość przewidywalne, to komiks niesamowicie wzrusza i doskonale rozszerza psychikę głównego bohatera.  Nie jest to jedyna miłość ronina pokazana na kartach komiksu, trudną relację pomiędzy nim, a Chizu, szefową ninja, pokazuje ostatnia strona Królik, kotka i nietoperze. Jest to przepiękna, dająca do myślenia, ale niesamowicie smutna scena.
Sakai przedstawia też wiele doskonałych opowieści, w których tytułowy bohater pomaga napotkanym w trakcie swojej wędrówki osobom, często jest to też okazja do pokazania różnorakich elementów świata średniowiecznej Japonii. Tego typu historią jest Kaiso o łowcach wodorostów. Banalna historia, ale doskonale pokazuje ułamek ówczesnego świata. Pojawia się też parę opowieści z zaskakującymi zakończeniami jak Śnieg i obietnica czy Miecze mojego ojca, tego typu komiksy doskonale łączą wzruszające historie z tajemniczym światem duchów, który często ważną rolę odgrywa w historiach z królikiem-roniniem.
Niezwykle podobały mi się dwie historie z nową bohaterką, Inazumą, niezwykle bezwzględną kobietą świetnie władającą mieczem. Pierwsza historia z nią, Spotkanie nieznajomych, jeszcze tak nie zachwycała, choć postać niesamowicie intrygowała od samego początku. Wszystko zmienił niezwykle mroczny i tajemniczy komiks Piorun uderza dwa razy, w którym bohaterka opowiada o nieszczęśliwych losach swojego życia. Klimatem bardzo przypomniało mi ostatni, mocno horrorowy, fragment Ballady o Busterze Buggsie. Sakai jednak nie potrafił nie zaskoczyć, jak się okazało historie z Inazumą, a także krótka, ale niezwykle mocna i zapadająca w pamięć Opowieść Bonzy, czy dająca sporo do myślenia Cierpliwość pająka opowiadająca o byłym generałem, były powolnym wprowadzeniem do największego do tej pory wydarzenia w świecie Usagiego - Ostrza bogów.
Zwykle wielkie crossovery w świecie Marvela lub DC są słabe. Trudno stworzyć opowieść o wielu postaciach, w której każda z nich będzie odgrywała jakąś rolę, a fabuła komiksu nie zniknie pomiędzy gigantyczną ilością walk i bitew. Ostrze bogów jest komiksem opowiadającym o wielu postaciach, wszelakich potyczek też jest wiele, ale opowieść nie cierpi na przypadłości innych crossoverów. Sam pomysł na historię jest doskonały, ponieważ łączy Usagiego z historią i mitologią Japonii - sednem komiksu jest tytułowy Miecz Wioski Skłębionych Król, który zgodnie z legendami najpierw należał do bogów, a potem do cesarza. Jego odnalezienie może zmienić japońską sytuację polityczną.
Sakai jednak tworzy komiks w jedyny w swoim rodzaju sposób. Usagi jest jego główną postacią, ale pojawia się dopiero na 70. stronie opowieści, wcześniej czytelnik dostaje między innymi 4 prologi w skrócie przedstawiające historię miecza. Mogłoby się wydawać, że tego typu wstępy mogą za bardzo przerodzić się w nudny wykład historyczny, ale w tym wypadku historie wprowadzające są doskonałą podbudową do właściwej części komiksu, a same w sobie są doskonałym streszczeniem japońskiej mitologii.
Główna część komiksu jest jeszcze lepsza, na prawie 200 stronach komiksu pojawiają się postaci znane z wielu wcześniejszych historii, splatają się ich losy, dochodzi do wielu niezwykle ciekawych scen, w tym rewelacyjnie napisanej sekwencji z mostem linowym, ale nie czuć ani na chwilę przesytu nadmiarem akcji. Każdy z wątków sam w sobie jest niezwykle ciekawy, ale razem tworzą niepowtarzalną historię. Historię, której zakończenie jest doskonałe, ale bardzo smutne. Czym jest zwycięstwo wobec tak wielkich strat - pyta poprzez swoją opowieść Stan Sakai.
Przez chwilę obawiałem się, że dalej seria może nie utrzymywać tak wysokiego poziomu. W końcu - punkt kulminacyjny już był, teraz może tylko gorzej. Na szczęście Sakai nie zawodzi i dostarcza na kolejnych stronach trochę inne, ale nadal doskonałe opowieści. W jednym z komiksów, Momo-Usagi-Toro, Usagi opowiada dzieciom bajkę. Miłym urozmaiceniem jest opowieść utrzymana w trochę innym stylu niż reszta komiksu, w bajce opowiadanej przez Usagiego można też zauważyć sporo wpływów z japońskich legend..
Mnie najbardziej pozytywnie zaskoczyły dwa komiksy należące do nowego cyklu - Tajemnice inspektora Ishidy. Jeżeli w tym momencie przestraszyliście i pomyśleliście o komiksach typu Zagadki Mikiego, to nic bardziej mylnego. Komiksy z Ishidą w roli głównej, a Usagim drugoplanowej, są niezwykle ciekawe, ponieważ nadal są w nich charakterystyczne elementy serii o Usagim jak trzymające w napięciu sceny walk, ale głównym ich tematem są ciekawe zagadki detektywistyczne.  Zarówno Morderstwo szpilą do włosów jak i Tameshigiri są dobrymi komiksami, a ciekawa postać tytułowego inspektora jak i relacja łącząca go z królikiem-roninem, spowodowały że historie były zarówno ciekawe, zaskakujące i śmieszne.
Nowe wydanie Usagiego Yojimbo to nie tylko komiksy. Tomy zawierają zarówno wstępy pisane przez znane osoby z branży jak i komentarze autora, natomiast okładki poszczególnych zeszytów zamieszczono na ostatnich stronach w kolorze. Bardzo mi się podoba też sposób wydania. Wiele osób przed premierą narzekało, czy to na mały format, czy to na miękka oprawę, a w sumie trzymając Usagi Yojimbo Saga w rękach, ciężko się do czegokolwiek przyczepić. Komiks nie jest aż tak ciężki, oprawa ze skrzydełkami wygląda nieźle, a grzbiet komiksu, choć gruby, to nie pęka przy lekturze.
Tłumaczenie też jest bardzo dobre, poprawiono błędy związane m.in. z pominięciem Barksa w jednym ze wstępów, natomiast znalazł się pewien poważny defekt - przypisy. W pierwszym i na początku drugiego tomu jest wiele przypisów odnoszących się do wcześniejszych historii, które niestety czasem są błędne. Oryginalnie przypisy wskazywały albo do zeszytu, albo do wydania zbiorczego. W polskim wydaniu połączono je i tak na 71. stronie drugiej Sagi powinien być przypis do trzeciego zeszytu serii Dark Horse'a (10. wydanie zbiorcze, 1. Saga), a w polskiej wersji jest do trzeciego wydania zbiorczego.
wzmianka o Usagim w Kaczorze Donaldzie 2007-38
Stan Sakai stworzył komiks genialny, niezwykłą opowieść o króliku-roninie, która swoją dojrzałością nie ustępuje najlepszym komiksom w historii, a dodatkowo w niezwykle ciekawy sposób pokazuje japońską kulturę i mitologię. Tak samo jak w przypadku komiksów Barksa czy Rosy, jest to opowieść o ludziach, a antropomorficzne wizerunki postaci nie spłaszczają komiksu, lecz czynią go atrakcyjnym wizualnie.
Choć nie każda historia zawarta w dwóch pierwszych tomach Usagi Yojimbo Saga jest doskonała, to na każdy słabszy komiks przypadają dwie lub trzy doskonałe perełki, które zachwycają wzruszającą historią, niezwykle ciekawą fabułą albo interesującym wykorzystaniem japońskiej kultury. Majstersztykiem jest jednak 250-stronicowa opowieść Ostrze bogów, w której nie tylko doskonale połączono wiele wcześniej rozpoczętych wątków, ale w niezwykłe ciekawy sposób wpleciono mitologię i historię Japonii do przygód królika-ronina. Wszystko to dopełnia dramatyczny wątek związany z jedną z postaci. Jest to niezwykły komiks, który, tak samo jak całą resztę Usagiego, warto mieć w kolekcji.

Łączna ocena tomów: 9,5/10 (I - 9/10, II - 10/10)

Dziękujemy wydawnictwu Egmont Polska za udostępnienie egzemplarzy recenzenckich.

Usagi Yojimbo Saga - 1
Data premiery: 24 kwietnia 2019, liczba stron: 632, cena okładkowa: 89,99 zł, format: A5, oprawa: miękka, scenariusz i rysunki: Stan Sakai, wydawnictwo: Egmont Polska, ISBN: 978-83-281-4249-7
Przykładowe strony:
Usagi Yojimbo Saga - 2
Data premiery: 24 kwietnia 2019, liczba stron: 672, cena okładkowa: 89,99 zł, format: A5, oprawa: miękka, scenariusz i rysunki: Stan Sakai, wydawnictwo: Egmont Polska, ISBN: 978-83-281-4250-3
Przykładowe strony:
 Źródło ilustracji: materiały prasowe - Egmont Polska, materiały własne

Komentarze

  1. Ponoć "Usagi Yojimbo" nigdy nie został wydany w Japonii. Ciekawe...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trochę inna stylistyka, ale też inny układ plansz. Jednak nie sądzę, żeby nagle japońscy czytelnicy chcieli czytać coś co trochę wygląda jak manga, ale czyta się "na odwrót".

      Usuń
    2. Nie znam dobrze rynku komiksów w Japonii, ale zakładam, że Japończycy nie czytają tylko Mangi, że mają też "zachodnie" komiksy (choć może się mylę). A kto każe im czytać "na odwrót"? Można wydać w układzie wygodnym do czytania dla Japończyków.
      Generalnie Japończycy nie przepadają za produktami niby japońskimi (tu autor z pochodzenia Japończyk i komiksy rozgrywające się w Japonii), ale w stylu zachodnim. I tyczy się to wielu dziedzin kultury. Np.: Kurosawa nie był i nie jest w Japonii tak wielbiony jak na zachodzie, bo jego filmy mimo, że japońskiej, to zrealizowane bardziej w stylu zachodnim niż japońskim.

      Usuń
    3. Jednak odwracanie komiksów nie jest za dobre, o czym przekonali się amerykańscy wydawcy mang.
      Komiksy amerykańskie istnieją w Japonii, lecz ich popularność jest, lekko mówiąc, słaba i ogranicza się praktycznie do komiksów superhero. w ofercie nie wiem czy nie mniejszej niż w Polsce. Warto przy okazji zauważyć, że Japonia jest jednym z niewielu rynków, gdzie komiksy Disneya nie zdobyły żadnej popularności (a parę prób było).
      Wracając do "Usagiego", pewnie masz rację, choć jest to komiks na wskroś japoński, to sposób narracji jest bardziej amerykański. Patrząc nawet pod względem komiksowym, w Usagim nie znajdziesz gigantycznej ilości splash-paneli, fabuła jest bardziej skoncentrowana, a także nie ma charakterystycznych dla mangi wyolbrzymionych gestów bohaterów.

      Usuń
    4. O to mi chodziło - "Usagi" jest oczywiście na wskroś japoński, bo dzieje się w Japonii, dotyczy historii, kultury, sztuki Japonii - ale jest opowiedziany w stylu zachodnim, a nie japońskim (tj. mangi).
      Wyobrażam sobie, że gdyby jakiś Amerykanin polskiego pochodzenia stworzył w USA komiks rozgrywający się w Polsce, o polskich bohaterach i traktujący o polskiej historii, kulturze, itd. to dość szybko znalazłby wydawcę w Polsce i swoich fanów. Krytyków zapewne też, że nie wszystko jest takie, jak być powinno itd.
      W Japonii pewnie znaleźliby się puryści, którzy wytknęliby Sakaiemu jakieś mniej lub bardziej poważne błędy. Może kiedyś któryś japoński wydawca zaryzykuje.

      Usuń
    5. To jednak ciut inna sytuacja, polski rynek jest pełen zagranicznych komiksów, a japoński jest raczej zamknięty na inne tytuły. Nie wspominając, że raczej da się znaleźć więcej historii rozgrywających się w Japonii niż w Polsce.
      Wiem natomiast, że kilku Japończyków wie o Usagim, ponieważ na Twitterze znalazłem zdjęcie od japońskiego fana z amerykańskim wydaniem Usagiego.

      Usuń
  2. Jasne, trochę inna. W końcu my i Amerykanie należymy do tego samego kręgu kultury zachodniej. Japończycy to już inny krąg kulturowy, choć ta amerykańska od czasu okupacji jest u nich dość popularna.
    Japończycy z językiem angielskim raczej nie mają problemu, a anglojęzyczne wydania Usagiego można kupić na japońskim Amazonie, więc mają szansę go poznać.

    OdpowiedzUsuń
  3. Wierzchy komiksów oczywiście pozdzierane pod nietknięta folią. Cały Egmont. Bardziej uszkadza to wszystko niż kurierzy.

    OdpowiedzUsuń
  4. Czy poboczne przygody 'Usagi w kosmosie' będą wydane w ramach tej kolekcji?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W USA wyszedł w ramach Usagi Yojimbo Saga Legends. Czy w Polsce ukaże się ten dodatkowy tom? Raczej tak, ale oficjalnego potwierdzenia chyba nie było.

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

25 lat "Kaczora Donalda": Powolny upadek (2009-2014)

25 lat "Kaczora Donalda": Marginalizacja (2014-2019)

25 lat "Kaczora Donalda": Złota era (1994-1999)