Zalew przygód - Krasnolup Nap 3 "Śmiech nadejdzie jutro" - recenzja [Komiksy dla wszystkich]

W dotychczasowych edycjach konkursu im. Janusza Christy pojawiło się wiele ciekawych komiksów, ale chyba żaden z nich nie jest utrzymany w tak christowskiej stylistyce jak Krasnolud Nap. Choć zarówno pierwszy jak i drugi album serii bardzo mi się podobały, to twórcy nie ustrzegli się w nich błędów. Jak względem ich wypadłą kolejna, trzecia przygoda o krasnoludzie, pod tytułem Śmiech nadejdzie jutro? Dowiecie się z najnowszej recenzji.

Od samego początku seria Krzysztofa Trystuły i Macieja Jasińskiego cierpiała na pewien problem - w komiksie zwanym Krasnolud Nap tytułowa postać była tylko jednym z wielu głównych bohaterów. Twórcy przez dwa albumy nie potrafi podjąć męskiej decyzji, czy wolą opowiadać o przygodach krasnoluda, czy moje najważniejszymi postaciami uczynić księżniczkę Klarę i jej przyjaciela Rodricka. Inaczej jest w przypadku najnowszego albumu, Śmiech nadejdzie jutro, w którym cała fabuła kręci się dookoła krasnoluda oraz podróżującego z nim gadającego psa Aza.
Album rozpoczyna się od powrotu Napa z Azem do swojej rezydencji w Miszmaszu. Dzięki skarbom zdobytym podczas wcześniejszych przygód, dwójka jest na tyle bogata, że może zatrudnić ochronę. Jednak nawet zawodowi ochroniarze nie potrafią obronić bohaterów przed nikczemnymi Bodorem i Dartorem, którzy po trzech latach zostali zwolnieni z więzienia. Duet porywa Napa i Aza, jednak jest to zaledwie początek wielkiej przygody. Krasnolud i pies trafiają później m.in. na kuter rybacki, targ niewolników czy do wnętrza ziemi.
Śmiech nadejdzie jutro nie tylko wyraźnie zaznacza Napa jako głównego bohatera, ale też jest komiksem zupełnie innego typu niż poprzednie historie. Dwa pierwsze albumy serii były opowieściami fantastyczno-przygodowymi, mającymi jasno zdefiniowaną fabułę i cel do którego dążyli bohaterowie. Tym razem jest to tak naprawdę ciąg przygód krasnoluda i psa pakujących się w kolejne kłopoty, których jedynym celem jest powrót do domu. Wątki fantastyczne objawiają się praktycznie tylko w postaci stylistyki albumu, ponieważ nie licząc tego, jest to stricte komediowa historia. Zupełnie nie tego spodziewałem się po albumie, ale i tak jestem zadowolony. Przynajmniej przez pierwsze 30 stron komiks jest naprawdę fajny. Poszczególne komediowe perypetie bohaterów są zabawne, przejścia pomiędzy kolejnymi przygodami sprytnie zrobione, a także niektóre wątki w ciekawy sposób powracają po pewnym czasie. Nie brakuje też postaci z wcześniejszych przygód, ale są one włączone do historii w naturalny sposób.
Niestety na końcówce albumu mocno się zawiodłem. Twórcy zdecydowali się na zabieg polegający na tym, że pierwsza strona komiksu pokazuje bohaterów w niebezpieczeństwie, następnie akcja przeskakuje o kilka dni do tyłu, by czytelnik na końcu poznał rozwiązanie wątku z początku. Z tego powodu liczyłem, że zapowiedziana na pierwszej planszy akcja z podziemnymi istotami będzie wielkim, monumentalnym finałem albumu, a tu się okazało, że była to tak naprawdę przygoda na parę stron z rozwiązaniem mocno cuchnącym deus ex machina. Dodatkową zaletą komiksu są przewijające się przez całą opowieść różnorakie nawiązania. Sporo z nich jest celowych, np. pojawiają się pewne postaci z Asteriksa, część przypadkowych, o czym świadczy niezwykłe podobieństwo pomiędzy jednym kadrem z albumu, a panelem pochodzącym z Ghost of the Grotto Barksa.
Najwyższy poziom od początku do samego końca prezentują rysunki. Trystuła doskonale czuje się w fantastycznym świecie Napa i na zaledwie 38 planszach albumu prezentuje niezliczoną ilość postaci, budynków czy lokacji. Nie brak tu fantastycznych istot z legend i mitów, bohaterowie podróżują po pustyniach, lasach, morzach, miastach, a każdy kadr komiksu jest niezwykle dopracowany. Choć jednak dokładnie analizując poszczególne plansze, wydaje mi się, że jednak początek jest ciut bardziej dopracowany niż końcowe strony. Być może ze względu na goniące terminy, rysownik musiał pójść na parę kompromisów na planszach kończących album. Samo wydanie prezentuje się podobnie jak wcześniejsze tomy - miękka oprawa, papier kredowy, format A4.
Trzeci album Krasnoluda Napa jest kawałem doskonałej rozrywki wprost z fantastycznego świata. Historia o krasnoludzie oraz o gadającym psie, mimo słabszej końcówki, jest całkiem przyjemnym komediowym komiksem. Dzięki licznym nawiązaniom do innych utworów, zabawnej i przyjemnej historii oraz fenomenalnym rysunkom, album powinien spodobać się zarówno młodszym jak i starszym czytelnikom.
Ocena albumu: 8,5/10 

Dziękujemy wydawnictwu Egmont Polska za przesłanie egzemplarza recenzenckiego.

Krasnolud Nap 3 - Śmiech nadejdzie jutro
Data premiery: 2 października 2019, liczba stron: 48, cena okładkowa: 24,99 zł, format: A4, scenariusz: Maciej Jasiński, rysunki: Krzysztof Trystuła, wydawnictwo: Egmont, ISBN 978-83-281-4258-9

Przykładowe strony:
źródło ilustracji: materiały prasowe - Egmont Polska

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Kaczogród Carla Barksa 8 "Latający Holender" - przedpremierowa prezentacja

Wszystkie grzechy "Kaczora Donalda" - numer 2020-06 (1007)

MegaGiga i Gigant Mamut - quo vadis?