Maniacy bananów - Mimonki 1 "Banana!" - recenzja [Komiksy dla wszystkich]

Jak ja nienawidzę Minionków! - mówiąc o żółtych ludzikach z serii Jak ukraść Księżyc mógłbym sparafrazować słowa Gargamela. Prawdopodobnie przy okazji premiery filmu animowanego z nimi w roli głównej byłem jednym z większych krytyków produkcji. Jednak czy takiej osobie może spodobać się komiks o Minionkach? Wbrew pozorom - TAK

Czym są Minionki? To małe, żółte istoty, które próbują czynić zło na wszelki możliwy sposób, najczęściej służąc jako pomocnicy łotrów. Nie zawsze im to wychodzi, ale całymi dniami konstruują różne urządzenia w swojej podziemnej kryjówce. Łączy je też ogromna miłość do bananów.
Urocze stworzonka mówiące w kółko słowo Banana! podbiły serce młodych widzów na całym świecie. Jaki jednak ja mam z nimi problem? Minionki są stuprocentowym comic reliefem, czyli zabawną postacią będącą źródłem gagów w filmie. Pod tym względem nie różnią się od takiego R2D2 czy C3PO i w takiej roli sprawdzają się świetnie. Niestety żółte ludki stały się popularniejsze od reszty postaci z filmu, więc zaczęto dawać im coraz to większe role. Nie wyszło z tego nic dobrego, tak samo jakby nie wyszło nic ciekawego z filmu z droidami w roli głównej. Na dodatek w pewnym momencie nastąpił taki przesyt gadżetów związanych z Minionkami, że z całkowitym obrzydzeniem reagowałem na każdy ich występ na ekranie.
Aż tu pojawił się komiks od Bum Projektu. Już od samego początku byłem nim zainteresowany, ponieważ nie jest to kolejna miernej jakości seria powstała na fali popularności marki, którą zajmują się nieznani nikomu bliżej twórcy. Autorami komiksowych Minionków jest dwóch Francuzów - Didier Ah-Koon i Renaud Collin, a oryginalnie komiks ukazywał się w magazynie Spirou. Podobnie jak w przypadku Kid Paddle czy Ptysia i Billa, seria składa się z jednostronicowych gagów, których w pierwszym albumie można znaleźć prawie 50.
Pomysł okazał się być strzałem w dziesiątkę. Tak jak twórcy filmowi z coraz to gorszym skutkiem próbują pakować Minionki w dłuższe opowieści, tak komiks poszedł w zupełnie odmiennym kierunku, czyli krótkich, zabawnych gagów. Historyjek, które niby opowiadają o żółtych stworkach, ale w sporej części są satyrą codziennego ludzkiego życia. Na kartach komiksu postaci mierzą się z skomplikowanymi systemami rekrutacji do pracy, z wizytami u psychologa czy z ludźmi hałasującymi w kinie.
Oczywiście w albumie jest też sporo mniej przyziemnych gagów, najczęściej związanych z wynalazkami czy broniami, które Minionki konstruują czy testują. Ataki wielkiej dżdżownicy, testy zbroi na żywych osobnikach, problemy z nadzwyczaj mądrymi szczurami czy tunele pełne laserów są tutaj codziennością. Czy dzięki temu komiks jest zabawny? Nie zawsze, ale zwykle tak. Historie są praktycznie pozbawione dialogów, co mogło być wadą, ale dzięki niezwykle dobrze oddanej mimice bohaterów, nie czuć tego zupełnie. Patrząc na inne serie, wprowadzenie dialogów mogłoby doprowadzić do przegadania gagów.
Dodatkową zaletą albumu jest też jego oprawa graficzna. Komiksy związane z dużymi markami zwykle są narysowane bardzo słabo i odtwórczo. W tym wypadku jest zupełnie inaczej, ponieważ historia ma unikalną oprawę graficzną, która w doskonały sposób przekłada trójwymiarową grafikę na plansze komiksu. Jednak prawdziwym graficznym majstersztykiem jest piękna 2-stronicowa mapa jaskini, która otwiera album. Niezwykle pomysłowa, ale też świetnie zrealizowana.
Trudno skomentować polskie wydanie komiksu, który zawiera tak mało rzeczy do tłumaczenia. Jednak nie zauważyłem żadnych błędów, a sam komiks jest dość dobrze wydany na papierze offsetowym, w dużym formacie A4 i w stosunkowo dobrej cenie. Także nie ma żadnych problemów z fontami czy jakością materiałów.
Nie sądziłem, że kiedy to powiem, ale tak, polecam Minionki. Ale komiks Minionki, nie film. W nim żółte ludziki nie denerwują, lecz czasem nawet śmieszą do łez. Album jest odpowiedni dla każdego czytelnika, który kojarzy kim są Minionki i wie, że uwielbiają banany. Choć jest to dość stosunkowo krótka lektura, to te kilkanaście minut spędzonych z bohaterami wspominam niezwykle miło.

Ocena albumu: 8/10

Dziękujemy wydawnictwu Bum Projekt za przesłanie egzemplarza recenzenckiego

Minionki 1 - Banana!
Data premiery: 20 maja 2019, liczba stron: 50, cena okładkowa: 24,90zł, format: A4, oprawa: miękka, scenariusz: Didier Ah-Koon, rysunki: Renaud Collin, tłumaczenie: Zuzanna Witwicka, wydawnictwo: Bum Projekt, ISBN: 978-83-942294-7-4
Przykładowe strony:

 Źródło ilustracji: materiały prasowe  - Bum Projekt

Komentarze

  1. ,, tak samo jakby nic nie wyszło z filmu o R2 D2 i C - 3PO"

    W latach 80. powstał nawet o nich serial. Zgodnie z twoimi przewidywaniami nie odniósł sukcesu - wyprodukowano tylko 1 sezon z 14 ( czy raczej 13 + film pełnometrażowy) odcinków. W wersji na DVD złączono to w cztery pełnometrażówki. W tym samym czasie i wyemitowano podobny w konwencji serial o Ewokach, który miał troszeczkę więcej szczęścia ( 2 sezony i 39 odcinków) Obie produkcje nie zostały nigdy wyemitowane po polsku.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Kaczor Donald 2019-11 (1000. numer) - będą plakaty, wystartowała przedsprzedaż

Co dalej mógłby wydać Egmont? - 10 interesujących propozycji zza granicy