Zabawne przygody młodego Luke'a - Kid Lucky 1 "Uczeń kowboja" - recenzja [Komiksy dla wszystkich]

Od wielu lat na polskim rynku są wydawane albumy z serii Lucky Luke. Opublikowany ostatnio przez Egmont Uczeń kowboja nominalnie jest 75. albumem cyklu o dzielnym kowboju, ale jest to zupełnie inny komiks niż wszystkie do tej pory wydane po polsku, ponieważ opowiada on o przygodach młodego Luke'a, czyli Kid Lucky'a. Czy historie o młodym Lucky Luke'u są równie ciekawe i śmieszne co historie o dorosłym kowboju? Przekonajmy się.

Trend opowiadania o przygodach mniejszych wersji znanych bohaterów jest znany nie od dziś. Zapewne każdy kojarzy Mapeciątka, Szczeniaka zwanego Scooby-Doo, Kaczora Dońka, Małego Sprytka czy Młodego Indianę Jonesa. Nic dziwnego, że podobny pomysł przyszedł twórcom Lucky Luke'a i w ten sposób powstał Kid Lucky, a teraz Egmont w związku z premierą animacji opartej na komiksie na TVP ABC wydał po polsku pierwszy album serii zatytułowany Uczeń kowboja. Lecz tak naprawdę Kid Lucky nie powstał na potrzeby tego tomu z 2011 roku, lecz zadebiutował znacznie wcześniej na łamach dwóch albumów stworzonych w połowie lat 90. przez Jeana Léturgie, Didiera Conrada i Yanna le Pennetiera. Jednakże w związku z tym, że albumy te nie zostały stworzone przez Morrisa, to nie są obecnie zaliczane do głównej serii. Po latach postać młodego Luke'a przywrócił obecny rysownik serii Lucky Luke, czyli Achdé, a nowy cykl, całkowicie niezależny od wcześniejszego, jest tworzony do dziś. Co warto zaznaczyć, w przypadku Lucky Luke'a Achdé jest tylko rysownikiem, a Kid Lucky'a zarówno pisze i rysuje.

Uczeń kowboja jest wręcz sztampowym przykładem pierwszego tomu serii, ponieważ rozpoczyna się on od sekwencji pokazującej same początki Luke'a. Okazuje się, że tytułowy bohater był zagubionym niemowlęciem, które przygarnęli szeryf Eliasz z Nothing Gulch i prowadzącą saloon Martha. Młody bohater od pierwszych dni życia ma niesamowite szczęście, więc został nazwany Lucky Lukiem. Dalsza część albumu skupia się już na przygodach Luke'a mającego kilka lat i przeżywającego różne zabawne, a czasem niebezpieczne przygody z grupką przyjaciół, w tym Dopeyem, Małym Kaktusem, Billy Badem, Paquito, Hurricane Lisette i Joannie Molson. Nie brakuje tutaj Indian, kowbojów, pistoletów, a także innych elementów znanych z głównej serii, lecz młody Luke musi zmierzyć się także ze... szkołą!

Warto już na samym początku podkreślić, że pomijając sekwencję początkową, Uczeń kowboja składa się w całości z jednostronnicowych niezwiązanych ze sobą fabularnie gagów. Przypomina on w tej kwestii bardziej Sisters, Ptysia i Billa, Kamile i Konie i inne tego typu gagowe serie niż główny cykl o samotnym kowboju. Jeżeli więc ktoś nastawiał się na spójną fabułę, to jej nie znajdzie, ale nie oznacza to, że jest to zły komiks, jednak bardziej przeznaczony do młodszego czytelnika niż główna seria. Nie jest to jednak komiks infantylny i momentami przebijają się dojrzalsze motywy. Choć muszę przyznać, że największe wrażenie z całego albumu wywołała na mnie kilkustronicowa sekwencja pokazująca pierwsze lata życia Luke'a, to późniejsza gagowa część albumu nie jest zła. Sam jednak osobiście bardziej niż jednostronicowe humorystyczne opowieści wolę takie liczące co najmniej kilka plansz, ponieważ w nich zawsze można nie tylko skupić się na gagowym aspekcie, ale także rozwinąć choć w podstawowym stopniu fabułę.

Gagi są całkiem zabawne, oczywiście niektóre z nich są lepsze, a niektóre gorsze, ale wydaje mi się, że album wypadłby zdecydowanie lepiej, gdyby na samym początku bardziej zostali przedstawieni koledzy Kid Lucky'ego. W początkowej sekwencji poznajemy głównego bohatera, a także jego przybranych rodziców, natomiast nic w niej nie ma o kolegach z podwórka, którzy stanowią ogromną część komiksu, a czasem to oni są głównymi bohaterami gagów. Ostatecznie jednak czytelnik dopiero na łamach kolejnych stron powoli poznaje wszystkich bohaterów i w sumie o niektórych z nich więcej dowiedziałem się z ilustracji zamieszczonej na koniec albumu niż z samego komiksu. Tak chyba nie powinno być i to sprawiło dlaczego ciężko mi zaliczyć album do ulubionych serii gagowych. Choć sam pomysł na stworzenie paczki różnorodnych przyjaciół jest bardzo dobry, tego typu postaci sprawiają, że komiks jest nudny, ale jest to pomysł, który powinien być lepiej przedstawiony. Miłym dodatkiem są zamieszczane pod każdą planszą ciekawostki z Dzikiego Zachodu, które szczególnie spodobają się młodym czytelnikom.

Achdé jednak w żaden sposób nie zawodzi w warstwie wizualnej - komiks jest naprawdę dobrze narysowany, podobnie jak najnowsze albumy Lucky Luke'a, Widać, że zarówno w warstwie rysunkowej jak i kolorystycznej, komiks stoi pomiędzy klasycznymi albumami Morrisa, a nowoczesnym stylem, co sprawia, że czuć pewien klimat serii o samotnym kowboju, ale jednocześnie jest to coś świeżego i nowego. Bardzo podobają mi się też projekty postaci, każdy z kolegów Lucky'ego czymś się wyróżnia w wyglądzie. Polskie wydanie wygląda identycznie jak innych albumów Lucky Luke'a - jedyną różnicą jest to, że logo Kid Lucky na grzbiecie jest czerwone, a nie czarne.

Uczeń kowboja to sympatyczny album o młodym Lucky Luke'u, którą ze względu na początkową sekwencję pokazującą genezę słynnego kowboja, warto mieć, nawet jeżeli nie do końca przepada się za humorystycznymi komiksami skupiającymi się na jednostronicowych gagach. Humorystyczne perypetie Luke'a i jego kumpli powinny spodobać się szczególnie młodszym czytelnikom, ja natomiast mam nadzieję, że seria jeszcze rozwinie swoje skrzydła, ponieważ ma zdecydowanie większy potencjał niż to co pokazała w ramach pierwszego albumu.

Ocena albumu: 7/10
Dziękujemy wydawnictwu Egmont Polska za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego.

Kid Lucky 1 - Uczeń kowboja
Data premiery: 2 czerwca 2021, liczba stron: 48, cena okładkowa: 24,99 zł, format: A4, oprawa: miękka, scenariusz i rysunki: Achdé, tłumaczenie: Maria Mosiewicz, wydawnictwo: Egmont Polska, ISBN: 978-83-281-5922-8

Przykładowe strony

Źródło ilustracji: materiały prasowe - Egmont

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

"Myszka Miki i kraina Pradawnych" i "Horrifikland" jednak we wrześniu!

Kolejna podwyżka ceny prenumeraty "Giganta"