Dlaczego zmieniono częstotliwość wydawania "Kaczora Donalda"? - analiza danych sprzedaży

Egmont na początku roku poinformował o zmianie Kaczora Donalda w pismo wydawane co ok. 1,5-miesiąca. W związku z udostępnieniem końcowych danych sprzedaży pism za 2019 rok, warto pochylić się nad nimi i zrozumieć z czego wynikła ta zmiana.
Najpierw warto jednak podać informacje dotyczące grudniowego numeru pisma, które pojawiły się ostatnio ze sporym opóźnieniem. Zgodnie z ZKDP grudniowe wydanie (KD 2020-01) sprzedało się w 14 434 egz. Nakład wyniósł 34 000 egz., czyli sprzedało się 42,5% wydrukowanych kopii.
Wyniki praktycznie odzwierciedlają roczny wynik Kaczora Donalda.  Średnia sprzedaż pisma w 2019 roku wyniosła 14 532 egz. co jest spadkiem o 11,8% względem wyniku z 2018 roku.
Warto podkreślić, że nawet w czasie pandemii koronawirusa można wspierać Kaczora Donalda kupując wydania na Egmont.pl. W ofercie sklepu znajdziecie zarówno najnowsze wydanie, jak i numer kwietniowy

Decyzji o zmianie częstotliwości Kaczora Donalda można jednak doszukiwać się raczej porównując dane sprzedaży kaczego magazynu z innymi pismami wydawanymi przez Egmont. Poza KD 8 czasopism Egmontu jest notowanych przez ZKDP. Wszystkie, poza magazynem Hot Wheels będącym dwumiesięcznikiem, są wydawane 12 lub 13 razy rocznie.
Analizując dane dotyczące nakładu można zauważyć, że pomijając Krainę Lodu i dwumiesięcznik Hot Wheels, pisma skierowane raczej do dziewczynek są wydawane w znacznie większych nakładach niż te skierowane głównie do chłopców. Z danych jednak wynika, że Kaczor Donald ma wyraźnie większy nakład niż Auta i Tomek i przyjaciele. Czy podobna jest widoczność magazynów w sklepach? Każdy może odpowiedzieć sam na to pytanie.

Porównanie dotyczące sprzedaży nie jest już tak dobre dla Kaczora Donalda. Magazyn wyraźnie ma niższą sprzedaż (o kilkanaście tysięcy) od większości pism Egmontu, a niższe od KD, lecz bardzo porównywalne wyniki, notują jedynie Tomek i przyjaciele oraz Auta.

Z dwóch poprzednich wykresów musi wynikać taki, a nie inny, wykres przedstawiający procent sprzedaży. Większość pism Egmontu sprzedaje się całkiem dobrze w porównaniu do nakładu - są to wyniki od 58 do 68%, sprzedaż wysokości połowy nakładu notuje Tomek i przyjaciele, Auta mają niewiele niższy wynik, a wyraźnie odstaje Kaczor Donald z sprzedażą wynoszącą 41% nakładu.
Nie można się dziwić, że ludzie zarządzający wydawnictwem patrząc na takie dane podjęli taką a nie inną decyzję. Trzeba jednak zadać inne pytanie - czy zmniejszenie częstotliwości cokolwiek zmieni? W tym wypadku bardziej trzeba byłoby zastanowić się nad tym jak dotrzeć mniejszym nakładem do obecnego grona klientów, które wcale nie jest tak małe w porównaniu do innych chłopięcych pism Egmontu, niż stosować po raz kolejny manewr związany ze zmienią cyklu wydawania.

Źródła ilustracji: materiały własne

Komentarze

  1. Trochę nie na temat, ale też o pomysłach Egmontu.
    Giganty wychodzą co dwa miesiące, w tym roku po polsku ukazały się dwa przedruki niemieckich LTB pod rząd (tj. przedrukowali pierwszy i drugi tom a nie pierwszy i trzeci), ale zapomnieli, że ,,Donald Quest" jest drukowane w każdym kolejnym LTB od 528, a wątpię żeby drukowali po polsku wszystkie niemieckie oryginały z tego roku. Moim zdaniem, mogli w ogóle nie zaczynać drukowania ,,Donald Quest", tylko wybierać komiksy z LTB/LTB Spezial/Enten Edition itp.itd które nie wyszły w Polsce, a które pokrywałyby się z ilością stron w DQ.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Giganty są drukowane w koprodukcji z innymi krajami. Jedyną możliwością pominięcia DQ w całości byłoby danie jako 1. tegoroczny numer 5. niemieckiego wydania, co nie jest fizycznie możliwe.

      Usuń
  2. Zmienianie częstotliwości KD ma związek...z oszczędnościami a nie zrobiono tego by ratować pismo Dwa numery mniej to ....oszczędność dla pisma, kolportaż, magazynowanie, druk....Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ale jedno z drugim a nawet trzecim się łączyć. Chodzi o to, żeby oszczędzić, a chcą oszczędzić żeby pismo dalej wychodziło, czyli pośrednio ratować go. Moim zdaniem nie ma czego już ratować. Oczywiście jeszcze długo można tak jechać i z czasem zmniejszać częstotliwość ukazywania się pisma - jest 1,5 miesiąca, potem będzie dwumiesięcznik, dwu i półmiesięcznik, trzy miesięcznik i itd. Tyle, że to już nie ma co ratować. Mam ogromny sentyment do KD, to potężny kawał mego dzieciństwa ale niestety KD przyszłości już nie ma. Zostaje tylko żal i smutek...

      Usuń
    2. Pozwolę sobie zacytować Bułata Okudżawę : ,,
      A kiedy nie sposób już płynąć pod prąd,
      nie sposób juz wyrwać się z matni,
      niebieski trolejbus zabiera mnie stad,
      trolejbus
      ostatni.
      Mój promie północny, żeglujesz przez noc
      i nie dbasz: głęboka czy płytka,
      gdy zbierasz nas wszystkich - idących na dno
      z bulwarów
      rozbitków "

      Oby ten Kaczor Donaldowy rejs trwał jak najdłużej ...

      Usuń
  3. Aż mi się nie chce pisać, bo chyba wszyscy wiedzą, dlaczego KD tak słabo się sprzedaje. Dystrybucja! W większości punktów trzeba się nieźle naszukać, żeby KD znaleźć. No i te badziewne zabawki zasłaniają okładkę.
    A gdyby były zabawki tematyczne (tj. związane z postaciami komiksowymi) - np.: figurki, itp. to sprzedawałoby się znacznie lepiej. Niejeden dorosły kupowałby KD dla figurek. No ale wtedy koszt zabawki byłby większy, bo trzeba by było odpalić Disneyowi za licencję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niektóre obecnie dodawane zabawki do pisma są na licencji Disneya, więc tutaj bym nie upatrywał problemów, choć podejrzewam iż koszt takiego dodatku mógłby być wyższy od średniej (dlatego też prawdopodobne tak rzadko jest dodawane Lego).

      Usuń
    2. Moim zdaniem dystrybucja nie ma aż takiego znaczenia... prawdziwy fan zawsze znajdzie KD w sklepie, albo i kupi przez internet. Problem to brak świeżości, pomysłu, brak chęci do porządnego wydawania KD, a przede wszystkim złe targetowanie pisma - kupuje je zupełnie inna grupa docelowa (w większości) niż zakłada Egmont.

      Usuń
    3. Prawdziwy fan czy ogólnie każda inna osoba (prawie) zawsze znajdzie KD w sklepie lub kupi przez internet ; tylko jeśli idzie do sklepu lub stoiska prasy z zamiarem kupna konkretnego pisma a mianowicie Kaczora Donalda. Przypadkowy potencjalny nabywca jeśli tylko przegląda stoisko z pracą poszukując ,,jakiś nieokreślony magazyn" już niekoniecznie .
      Pytanie czy chcemy poszerzać grono czytelników pisma i poszerzać target czy utrzymywać jak najdłużej stałych czytelników ? Czy tylko jedno z dwojga, czy i to i to a może ani to ani to.

      Usuń
  4. Nie wiadomo kiedy 3ci to Dona Rosy?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na razie nie są znane zapowiedzi Egmontu na czerwiec i kolejne miesiące.

      Usuń
  5. A 53 MGG to będzie (wg. Ciebie) 93 tom LTB Spezial czy Temapocket 3/20?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A może jeszcze coś innego?

      Usuń
    2. Szczerze mówiąc obawiam się trochę czy obecna sytuacja z epidemią koronawirusa i nadciągający kryzys gospodarczy nie będzie kolejnym gwoździem do trumny dla pisma Kaczor Donald .
      Rozwiązaniem moim zdaniem mogłyby być komiksy cyfrowe, prenumerata lub wysokie zniżki na egmont.pl

      Usuń
    3. Jak już wiele osób pisało, e-wydanie nie zastąpi papierowego, i takie rozwiązanie dobre byłoby na jeden numer, a niektórzy przewidują że epidemia potrwa nawet dwa lata...
      Prenumerata? Wątpię.
      Zniżki? Egmont raczej nie obniży 10 złotych, już nie przesadzajmy, fortuna to nie jest, a płacąc tyle co 1,5 miesiąca nikt chyba pod mostem nie skończy.

      Usuń
    4. Pisząc o zniżkach miałem na myśli zniżki w sklepie internetowym od ceny okładkowej a nie zmianę (obniżkę) ceny okładkowej. Odnośnie e-wydań to mając do wyboru papierowe wydania osobiście bym wybrał te papierowe ale e-wydania mogą potencjalnie kupić osoby które by papierowych nie kupili.

      Usuń
    5. Wydania cyfrowe można by zastosować do numerów już wydanych a nie do nowych.

      Usuń
  6. FB - "kiedyś był Barks i Rosa, teraz ni ma", "kiedyś było zabawniejsze tłumaczenie, teraz jest sztywno", "zaraz to wszystko upadnie, kiedyś było lepiej". Kiedyś to były czasy, teraz nie ma czasów. To nic, że nie można jechać na dwóch autorach 20 lat. To nic, że PONAD 20 lat temu mogły nas bawić, rozśmieszać inne rzeczy niż obecnie. Przypomnijcie też sobie, jak wyglądały półki z komiksami 2 dekady wstecz i obecnie. Nostalgia i tyle. Co do zmiany częstotliwości. Najważniejsze pytanie powinno być do samego Egmontu. Jak dobrze sprzedają się KG, MGG i Mamut. Jeżeli % sprzedaży jest wyższy to może jednak warto coś zmienić w samej gazecie ? Jeżeli nie, to cóż...Et in Arcadia Ego. Co do innych czasopism :). Chciałbym zobaczyć ich sprzedaż za 20 lat. Większość tych gazet ma jednak wspólny mianownik, którego nie ma KD. TEMATYCZNE DODATKI !.Nie sztuczne kupy, miniaturowe kible, zestawy do woskowania uszu...Można wiele pisać ale i tak przeważą "potrzeby biznesowe firmy" i "jednostkowe fluktuacje niezwiązane z modelem sprzedażowym produktu". Chyba, że się mylę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No nie tylko nostalgia. Też dość obiektywny fakt. Komiksy w obecnych KD mają niski poziom w porównaniu do tego co było te kilkanaście i więcej lat temu czy nawet 10. I przecież nie chodzi tylko o Barksa, Rosę czy nawet Vicara ostatecznie dawne KD broniły się nie tylko tymi autorami.
      Generalnie nas powinno bawić mniej więcej to samo. To następne pokolenia po nas bawi co innego niż nas. I tu niestety KD nie nadąży, nie ma szans za modą. Próba nadania młodzieżowego stylu KD na początku wieku skończył się klapą. Dziś nostalgia to jedyne co sprawia, że KD jeszcze się ukazuje. Nikt nie ma odwagi KD skasować a, że ciągle sprzedaje się te +/- 10-15 tys egzemplarzy to wystarczy i nikomu nie wadzi. W razie czego ciągle można redukować częstotliwość wydawania... Ja już przestałem się łudzić, co do KD. I tak Egmont nie słucha dobrych rad. I pismo jest nie do uratowania, ale będzie wegetować w takiej formie pewnie jeszcze relatywnie długo. Chyba, że koronowirus dobije sprzedaż to może i szybciej pójdzie...

      Usuń
    2. TL:DR - zmieńmy coś.

      Nie zgadzam się. Czym broniły się numery z lat np. 1990 - 2000 ? Samymi komiksami ? Szczerze - poziom jest zmienny ale nie słaby. Jest inny. Przy numerze 1000 odświeżyłem sobie numer 1, który za gówniaka czytałem setki razy zanim nie spłonął w piecu. Serio, jest aż taka różnica ? Czy może dziś, mając MASĘ innych rzeczy plus internet nie idealizujemy tamtych numerów ? Na pewno dodatki wtedy były o niebo lepsze. Giełda to coś, co nie pojawiło się nigdy więcej w żadnej gazecie. Gra tematyczna, która zmuszała do myślenia i planowania. Komiksy jednak nie odbiegają aż tak. Sorry, mam zdanie prosto z frontu :). Zapewniam też, że nikt nostalgią w biznesie się nie kieruje. Wielkie marki już padały, wracały w zmienionej formie. Tylko $. Moim zdaniem, gazetę dobija obecnie gigantyczna konkurencja na rynku, inne media (internet) plus niesprecyzowana grupa docelowa. Kaczki, w przeciwieństwie do np. Barbie lub kucyków nie mają za sobą większego marketingu. Masy zabawek, bajek w telewizji. Mają gów...słabe dodatki do gazety które zlewają się z armią innych gazet na półce. Nie mają resoraków, mają sztuczny stolec. Idzie z tym pytanie - kto to ma kupować ? 6-7 kieruje się raczej tym co zobaczy w tv / komputerze/ dodatkiem do folii, + 10 ma fortnite. Widzę jednak szansę pisma na rynku. Dwumiesięcznik na zmianę z KG, 96 stron i naprawdę sensowne dodatki, związane z uniwersum. Figurki, gry, cokolwiek. Można zaryzykować lub trwać w status quo i za rok przeczytać "uu, ostatni numer, mówiłem że tak będzie".

      Usuń
    3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    4. A może dwumiesięcznik 120 stron z samymi komiksami bez dodatków ? W latach 90 ogromna popularność też wyrosła na gruncie zachłyśnięcie się ,,amerykańszczyzną " i otworzeniem na zachód ; poza tym wydaję mnie się iż już przed II wojną światową Myszka Miki czy Kaczor Donald to były popularne i powszechnie rozpoznawalne postaci przez większość Polaków, nie tylko dzieci. Dystrybucja kioskowa też w latach 90 była duża prężniejsza, wiele z wtedy istniejących kiosków Ruchu już nie istnieje . Odnośnie tego iż w biznesie nie ma miejsca na sentymenty tylko czysty bilans zysków i strat.
      Częściowo zgoda, ale jednak komiksy Disneya to były jedne z pierwszych produktów jakie Egmont zaczął wydawać w Polsce i nie zamyka się od tak pisma z 26 letnią tradycją (a licząc Mickey Mousa z prawie 30 letnim dziedzictwem).

      Usuń
    5. Fajnie byłoby gdyby Egmont zamawiał u polskich rysowników komiksy do KD. Chociaż to raczej nieraelne, pomażyć zawsze można.

      Usuń
    6. Bez dodatków jest Gigant, MG i Mamut. Czwarte czasopismo z identyczną zawartością może się już nie zmieścić. Obecna sytuacja dodawania różnych rzeczy do gazet tak rozpieściła młodych, że bez tego już niestety ani rusz. Nie powiesz mi chyba, że np. HW jest kupowane dla komiksu a nie zabawki :). Tylko ta zabawka musi mieć wartość dodaną. Możliwość realnej zabawy, zbieractwa. Nie będziesz przecież bawił się muszlą klozetową (choć niektórzy najwidoczniej zasmakowali). Dystrybucja - fakt, tu jest bieda. Widziałem KD w Żabce, nie widziałem w kioskach. Co do tradycji itepe - nie takie tytuły znikały i jeszcze będą znikać.

      Usuń
    7. Czym się różniły stare KD od obecnych? Chyba żartujesz, że niczym - przede wszystkim wielokrotnie lepsze komiksy niż obecnie (Barks!). Tematyczne gadżety (a nie ten badziewi co teraz) , konkursy, generalnie kiedyś pismo "żyło" miało kontakt z fanami. A dziś? Dziś to trup, wydawany wyłącznie z sentymentu bo to w końcu 26 lat... I oczywiście KD ciągle jeszcze się sprzedaje i raczej do niego nie dokładają (zwłaszcza, że to przedruk) ale tak naprawdę z biznesowego punktu widzenia to powinni byliby zrezygnować z wydawania KD... No ale sentyment te sprawy.

      Usuń
    8. O to to! Barks! Dorzućmy jeszcze Rosę i wydawajmy to 30 lat bez przerwy ;). Nie no, poważnie, jest masa innych rysowników. Gorszych, lepszych - jest wybór. Pytanie, czy jest wpływ na zawartość czy to kopiuj - wklej. Te nieszczęsne dodatki - o tym pisałem, tu i wcześniej. Przydałoby się, żeby ktoś z możnowładców wziął przykładowe dodatki i dał swoim dzieciom. Jak one zareagują, tak samo reaguje reszta. Idziemy w kierunku gazeta z dodatkiem czy dodatek z gazetą ? Obstawiałbym, że ten drugi bardziej się sprzeda - patrząc na HW. Nie ma sentymentów wśród fanów (patrz sprzedaż 1000 numeru, choć tu akurat zawalił też Egmont), tym bardziej nie ma wśród wydawców. Wątpię też, żeby przejście na wydania cyfrowe miało pomóc.Widząc, ile pirackich plików lata w sieci, sprzedaż mogłaby być liczona nie w tysiącach a w setkach.

      Usuń
    9. Przede wszystkim kiedyś powstawało też dużo więcej komiksów duńskich 4-rzędowych niż obecnie . Oprócz Barksa w latach 90 (ale i później) motorem napędowym KD były też komiksy Vicara. Odnośnie sentymentów to zgoda iż Egmont nie będzie dokładał do pisma oraz zlikwiduje Go jak zyski będą zbyt niskie aczkolwiek wydaję mnie się iż gdyby Kaczor Donald miał dużo krótszą tradycję wydawania to już byłbym anulowany a nie byłaby zmniejszana częstotliwość.
      Odnośnie gazetki jako dodatek do zabawki to i tak jest lepiej niż jeszcze kilka lat temu gdyż np. w 2013r. w numerze było 32 strony komiksów a obecnie są 43 strony średnio.

      W kwestii zmian myślę iż musimy sobie też odpowiedzieć na pytanie czego bardziej chcemy ? Poprawy jakości pisma czy wzrostu sprzedaży gdyż nawet jeśli pismo nagle by się stało dużo lepsze to sprzedaż może wzrosnąć tylko nieznacznie lub nawet wcale. Do dobrych pomysłów bym też dodał większą reklamę pisma w internecie np. powrót do strony www.kaczordonald.pl oraz otworzenie przez redakcję strony na Facebooku pisma.

      Usuń
    10. Czego byśmy chcieli ? Powrotu do przeszłości. Czego chciałby wydawca ? $$$. Jakie zmiany mogą wpłynąć na większą sprzedaż ? Patrzymy na dodatek 06 / 2018 i mamy odpowiedź. Smutne ale prawdziwe. Można zaryzykować i zrobić serię np. 6 numerów z dołączonymi figurkami, oczywiście zapowiedzianą wcześniej. Można zrobić np. dodatek naukowy z Diodakiem, który uczyłby np. totalnych podstaw programowania / automatyki. Można próbować wyjść poza samą gazetę lub można położyć się i umrzeć.

      Usuń
  7. Ostatnio zebrałem własne propozycje oraz przeczytane w różnych miejscach w internecie innych osób propozycje zmian w magazynie Kaczor Donald . Zapraszam do lektury : https://issuu.com/kuperkowo/docs/propozycje_zmian_w_najzabawniejszym_pi_mie_na__wie

    OdpowiedzUsuń
  8. Zwróciłbym jeszcze uwagę na to, o czym pisze KDFan - "kiedyś pismo żyło". Wokół czasopism tworzyły się małe społeczności; ktoś czytał "Wally'ego", ktoś "Przyjaciół z Zielonego Lasu", a inni właśnie "Kaczora". Miało się wrażenie, że należy się do jakiejś większej grupy, że "na mieście" są kaczkofani... Uwielbiałem dział z listami, w którym kaczkofani pokazywali swoje kolekcje komiksów, opowiadali o swoich maleńkich kaczorowych klubach (dwu-, trzyosobowych). Tak, wiem, że to może wydawać się śmieszne, ale tworzyło to niesamowity klimat. Natomiast dzisiaj (uwaga! uruchamiam tryb narzekania "kiedyś to było") dzieci nie są skłonne do skupiania się wokół czasopisma, książki, czy filmu. Dzieci są tak przebodźcowane, mają tak wiele atrakcji, że mamy do czynienia ze skakaniem od jednego miejsca do drugiego. Sprzyja temu nawet obecna budowa internetu, która opiera się na "przewijaniu bez końca". Facebook, Youtube są skonstruowane w taki sposób, aby w ogóle się nie zatrzymywać... Internet zapewnia nową atrakcję natychmiast... Co skutkuje brakiem pasji, niemożnością skupienia się na jednym elemencie (np. konkretnym czasopiśmie). Dzieci dzisiaj - jak dorośli - są w ciągłym biegu...

    Spooky

    OdpowiedzUsuń

Publikowanie komentarza

Popularne posty z tego bloga

Egmont wraca do albumów z Mikim od Glenatu!

Kolekcja Dona Rosy 6 "Rozpuszczalnik uniwersalny" - data premiery

"Życie i czasy Sknerusa McKwacza" jednym z najlepiej sprzedających się komiksów Egmontu!