Początki pomarańczowego kota - Garfield 1-2 "Tłusty koci trójpak" - recenzja [Komiksy dla wszystkich]

Garfielda chyba każdy zna, czy to z filmów, czy to z komiksów, czy to nawet z pojedynczych pasków lub memów z internetu. Aż dziwne, że przed ostatnią dekadę w Polsce nie ukazywały się komiksy z pomarańczowym kotem. Jednak w ostatnim czasie się to zmieniło za sprawą nowej edycji od Egmontu - Tłusty koci trójpak. Każdy trójpak zawiera prawie 2 lata pasków z Garfieldem zamieszczonych w oryginalnej kolejności. 
Czas zapoznać się z pierwszymi przygodami Garfielda!
Przez wiele lat paski z Garfieldem ukazywały się w Polsce w różnorodnych publikacjach - w dziennikach (np. Gazecie Wyborczej), czasopismach (np. od wydawnictwa TM-Semic) oraz w osobnych książkach (najczęściej wydawanych przez Egmont). Jednak wszystkie te edycje zawierały losowe paski - niedawno wydane komiksy w USA lub też tematycznie wybrane historyjki. Tłusty koci trójpak może przypominać Fistaszki zebrane, ponieważ tak samo jak zbiorcze wydanie komiksów Charlesa Schulza, trójpaki zawierają ułożone chronologicznie komiksy. Dlaczego to jest tak istotne? O tym więcej wspomnę w dalszej części recenzji.
Czym jest Garfield - chyba nie muszę nikomu przedstawiać, ale dla formalności to zrobię. Serią pasków komiksowych opowiadających o łakomym kocie Garfieldzie oraz o jego właścicielu Jonie. W dwóch pierwszych tomach nowej edycji pojawia się prawie 600 stron pasków z lat 1978-1981. Większość stron zajmują paski codzienne złożone z trzech kadrów, dodatkowo pojawiają się ciut dłuższe niedzielne paski. Dlaczego tomy nazywają się trójpakami? Ponieważ oryginalnie Garfielda najpierw wydawano w 96-stronicowych zbiorach, a potem dopiero w potrójnych edycjach.
Początek lektury pierwszego trójpaka może być dla wielu osób szokiem, ponieważ Garfield z pierwszych historyjek zupełnie nie przypomina znanego nam wszystkim kota. Jest też więcej różnic - Jon bardziej przypomina alter ego Jima Davisa niż w późniejszych historiach, a cały komiks jest utrzymany w znacznie realistycznym stylu. Jednak czy to oznacza, że pierwsze paski są złe? Według mnie nie, już po kilkunastu stronach komiks rozkręca się i choć na początku nie pojawiają się żadne postaci znane z późniejszych historii, to prawie od samego początku komiks niesamowicie śmieszy.
W pewnym momencie czytając Garfielda pomyślałem sobie - Jim Davis wyprzedził o parę dekad internetową manię na śmieszne obrazki z kotami. Tylko że w przeciwieństwie do tego typu obrazków, Garfield jest śmieszny, a przynajmniej takie były pierwsze komiksy z nim. Ciężko żeby każdy pojedynczy gag śmieszył, ale nie raz i nie dwa zdarzało mi się, że śmiałem się do rozpuku. Jim Davis też nie pozwala ani na chwilę nudy i co chwilę żongluję schematami, raz Garfield mierzy się ze swoją wagą, potem dokucza Jonowi i Odiemu, a potem pomarańczowy kot zaczyna wysuwać swoje przemyślenia. Przy takiej ilości ciężko wskazać ulubione gagi, szczególnie że bardziej w Garfieldzie cenię coś innego.
Bardzo lubię, że wielokrotnie paski z Garfieldem układają się w ciągłe historyjki, np. w historię o tym jak Garfield się gubi i próbuje wrócić do domu lub też tematyczne tygodnie typu tydzień poświęcony historii prehistorycznych kotów. Z tego powodu tak przypadły mi do gustu Tłuste kocie trójpaki, ponieważ w końcu polski czytelnik może chronologicznie, od A do Z poznać historie z Garfieldem, a nie tylko ich wyrywki. Czytając pojedyncze paski tego typu często można się zaśmiać, ale dopiero w całości prezentują całą swoją moc. Dla mnie zawsze dłuższe, składające się z kilku pasków historyjki zawsze były jedną z większych zalet serii o pomarańczowym kocie.
Poprzez chronologiczną publikację czytelnik może także zaobserwować rozwój/ewolucję komiksu jakim jest Garfield. Początkowo obserwujemy przygody Jona i bardzo grubego dziwnie wyglądającego Garfielda, a na kolejnych setkach stron pojawiają się nowe postaci, running joke'i, motywy, a przy okazji ewoluuje kreska Jima Davisa i wygląd postaci się zmienia. Szczególnie mi się podoba, że dzięki temu mogę zaobserwować jak stopniowo była rozwijana relacja pomiędzy Liz i Jonem, jednak w przypadku pierwszych tomów większą zaletą jest możliwość poznania pierwszych historyjek z plejadą postaci, które potem odegrały istotną rolę w serii. Pierwszy komiks z Odim? Jest. Pierwszy komiks z Nermalem? Oczywiście.
Jeżeli miałbym wskazać jaka jest największa różnica pomiędzy klasycznymi, a współczesnymi komiksami z Garfieldem - to wskazałbym na rysunki. Obecnie historie z Garfieldem często wyglądają jakby były tworzone przez komputer. Natomiast starsze paski nie wyróżniają się tylko inną, bardziej realistyczną stylistyką, ale też ciut większym bogactwem teł i scenografii. Dodatkowo Garfield na każdym z obrazków nie wygląda identycznie - może dla niektórych to wada, ale zbyt idealne rysunki nigdy mi się podobały.
Nowe wydanie prezentuje komiksy z Garfieldem w tłumaczeniu Piotra W. Cholewy, które jest zwykle dobre, ale nie zabrakło w nim kilku drobnych błędów. Raz w historyjkach pojawiają się dolary, a raz zlokalizowane złote, natomiast Myszka Miki w jednej z historyjek stała się Myszką Mickey. Także czasami wydaje mi się, że pojedyncze paski można byłoby lepiej przełożyć. Samo wydanie prezentuje się doskonale  - twarda oprawa, duży rozmiar, papier kredowy. Pewną wadą pierwszego tomu (poprawioną w drugim) był rozmiar czcionki, który był dość mały i często teksty zapełniały tylko niewielką część dymku. Fajnym elementem każdego tomu są strony z dodatkami, które zwykle są równie zabawne co same komiksy.
Niezależnie czy znacie Garfielda, czy nie, to powinniście przeczytać przynajmniej pierwszy Tłusty koci trójpak. Co by powiedzieć - Garfield to jedna z najpopularniejszych serii komiksowych na świecie, a dobrze zapoznać się z tomem, który pokazuje początki tego fenomenu. 
Mi oba tomy dostarczyły kilku godzin genialnej rozrywki, która przebija na głowę wszelakie współczesne memy czy obrazki z kotami. Jest śmiesznie, jest ciekawie, a czasem niektóre historyjki mogą doprowadzić do dłuższych przemyśleń. Choć najnowsze paski z Garfieldem nie prezentują już tak wysokiej formy, to klasyczne historie śmieszą do łez po 40 latach od pierwotnej publikacji. Sam na pewno zakupię pierwsze kilkanaście tomów najnowszej edycji i was też zachęcam do poznania pierwszych przygód Garfielda.

Ocena tomów: 9,5/10

Dziękujemy wydawnictwu Egmont Polska za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego.

Garfield: Tłusty koci trójpak - 1
Data premiery: 19 września 2018, liczba stron: 288, cena okładkowa: 79,99 zł, format: 20 na 22 cm, oprawa: twarda, scenariusz i rysunki: Jim Davis, tłumaczenie: Piotr W. Cholewa, wydawnictwo: Egmont Polska, ISBN: 978-83-281-3530-7
Przykładowe strony:
Garfield: Tłusty koci trójpak - 2
Data premiery: 21 listopada 2018, liczba stron: 288, cena okładkowa: 79,99 zł, format: 20 na 22 cm, oprawa: twarda, scenariusz i rysunki: Jim Davis, tłumaczenie: Piotr W. Cholewa, wydawnictwo: Egmont Polska, ISBN: 978-83-281-3558-1 Przykładowe strony:
Źródło ilustracji: materiały prasowe - Egmont Poslka

Komentarze

  1. Kurde, idealne wydanie było by w wersji cyfrowej. EGMONCIE, CZEKAMY!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Garfielda akurat da się znaleźć w sieci, co prawda w fanowskim tlumaczeniu ale lepsze to niż nic

      Usuń
    2. Wolałbym pełne, profesjonalne wydanie, tak jak ma to miejsce w niemczech. LTB, każdy numer nowy jest cyfrowy+restaurują stare numery od lat 60. Do tego wychodzą specjalne, tylko cyfrowe LTB. Tylko u nas jak w lesie.

      Usuń
    3. Niemiecki Egmont nie wydaje wydań tylko cyfrowych (poza trzema krótkimi darmowymi tomami niegdyś).

      Usuń
    4. Czerwiec 2017, wydali 2 bodajże(a to nie tak dawno). A jeszcze english edition, do nauki w sam raz. Dlaczego nie zrobisz nic z tego by i w formie cyfrowej sprzedawali u nas? Popyt jest niemały.

      Usuń
    5. Prosiłbym o tytuły tych wydań.
      LTB english-edition to normalne papierowe wydanie dostępne też cyfrowo.

      Usuń
    6. https://inducks.org/issue.php?c=de%2FLTBEOS+1
      + chyba 3 inne eComic
      Na prawdę XXI wiek a my dalej mamy tylko komiksy na kiepskim papierze...

      Usuń
  2. Czemu jak właściciel Garfielda i Odiego (nie pamiętam, jak się nazywał)pyta czy nie jest za zimno na spacer z Odiem to ściana w pokoju jest żółta a podłoga pomarańczowa, a w kolejnym obrazku ściana jest różowa a podłoga niebieska? Fajka właściciela Garfielda i Odiego też zmienia się z brązowej w białą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie pamiętam jak to bywa z przedmiotami (czy zwykle zmieniają kolor czy nie), lecz odnośnie tła.
      Przez wiele lat w Garfieldzie panowała taka stylistyka, że kolory teł zmieniały się pomiędzy kadrami, by komiksy dzięki temu bardziej wyróżniały się na kartach gazet.

      Usuń
  3. Klasyczna rzecz! Dobrze, że żyjemy w czasach dobrobytu dla komiksu nad Wisłą. :-)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Kaczor Donald: Upadek kultowego magazynu? - podcast "Mysie Uszy"

MegaGiga 52 "Legenda o wyspie skarbów" - skład - powtórki i Morskie Opowieści

Promocja na Giganty w Empikach i w sieci Auchan