Kowboj kontra Indianie - Lucky Luke 10 "Uwaga! Niebieskie Stopy!" - recenzja [Komiksy dla wszystkich]

Jeżeli pomyślę o Dzikim Zachodzie to pierwszym skojarzeniem z nim związanym powinni być Indianie. Nic dziwnego, że czerwonoskórzy często przewijają się przez karty albumów o Lucky Luke'u. Tak samo jest w Uwaga! Niebieskie Stopy!, gdzie dzielny kowboj walczy z tubylcami. Czy komiks trzyma poziom? Postaram się odpowiedzieć na to pytanie w recenzji.

W poprzednim roku Egmont zaserwował polskiemu czytelnikowi wiele przełomowych komiksów z serii Lucky Luke. Na początku pojawiły się Szyny na prerii, czyli pierwszy album napisany przez Goscinny'ego, potem Kopalnia złota Dicka Diggera, pierwszy album o dzielnym kowboju, teraz przyszła kolej na Uwaga! Niebieskie Stopy!, ostatni album serii napisany przez Morrisa
Co ciekawe, Uwaga! Niebieskie Stopy! zostały stworzone później od Szyn na prerii. Album nie został napisany przez Goscinny'ego tylko dlatego, że wówczas francuski scenarzysta pracował nad innym komiksem z Indianami - dla amerykańskiej gazety tworzył Umpa-Pa Czerwonoskórego. Jest to strasznie dziwne, ponieważ album momentami przypominał mi Umpa-Pę, lecz nie pierwsze komiksy z nim, lecz stworzone kilka lat później albumy.
Uwaga! Niebieskie Stopy! rozpoczyna się niewinnie, od prostej sprzeczki w barze z meksykańskim szulerem, Cucarachą. Niestety oszust zamierza się zemścić na całym miasteczku Rattlesnake i wizją dostępu do różnych trunków, zachęca wodza Niebieskich Stóp do zaatakowania miasteczka. Na szczęście w pogotowiu jest Lucky Luke, który pomoże powstrzymać ataki Indian.
Podczas czytania albumu przez cały czas się zastanawiałem - czy gdybym nie wiedział, że Goscinny nie jest autorem scenariusza komiksu, to czy zauważyłbym to? Raczej tak. Czym różnią się Niebieskie Stopy od późniejszych albumów? Według mnie pojawiającym się gdzieniegdzie czarnym humorem oraz prostotą i lekkim infantylizmem scenariusza. Czy są to wady? Czarny humor nie, według mnie jest to nawet fajna odmiana, choć tego typu gagi mogą być pewnym szokiem dla młodszych czytelników. Natomiast prostota historii jest pewną wadą, lecz nie tak wielką jak można było się spodziewać. 
Myślałem, że Uwaga! Niebieskie Stopy! będą banalną historią, tworem z początku lat 50., który choć nadal jest śmieszny, to czuć po nim sporą archaiczność. Momentami tak jest, ale Morrisowi udało się wykreować ciekawy konflikt pomiędzy mieszkańcami miasta, a Indianami. Jeżeli liczycie na jakieś ciekawe zwroty akcji, pogłębienie charakterystyk postaci, czy niezwykle interesujący scenariusz, to niestety tego tu nie ma. Jest za to sympatyczna historia o potyczce pomiędzy dwoma stronami, która jest wypełniona różnymi, lepszymi i gorszymi gagami.
Co najbardziej mi się w albumie spodobało? Na pewno gagi związane z Indianami, które nie raz wyglądają jak wprost wyjęte z późniejszych albumów. Fajnie wypadła też część gagów związanych z brakiem jedzenia w mieście. Dużo słabszym elementem jest postać szeryfa, z którym podobne, niezbyt śmieszne gagi są wałkowane przez większość albumu. Zakończenie typu deux ex machina też trudno nazwać mocnym elementem komiksu.
Trochę mnie zawiodły rysunki, które bardziej mi przypadły do gustu w innych albumach z tego okresu. Miałem dziwne odczucia, że album był tworzony przez Morrisa na szybko i raz plansze są bardziej dopracowane, a raz mniej. Także grubość kreski znacząco różni się pomiędzy stronami, choć ciężko powiedzieć, czy tak było oryginalnie, czy to wina słabszych materiałów. Nadal album jest narysował tysiąc razy lepiej niż wiele komiksów z końca kariery Morrisa, które często były bardzo ubogie graficznie.
Do samego tłumaczenia nie mogę się przyczepić, lecz trochę zawiodło mnie liternictwo. Jest kilka miejsc, gdzie napisy na budynkach/tabliczkach są dość dziwnie umiejscowione, czasem prawie stykają linie lub użyto do nich słabej czcionki. Pod względem technicznym komiks prezentuje się tak samo jak inne albumy serii.
10. album serii o Lucky Luke'u, Uwaga! Niebieskie Stopy! jest porządnym komiksem, po którym trochę czuć wiekowość, ale nadal jest przyjemną i nie aż tak banalną rozrywką. Niektórych czytelników może dziwić czarny humor, ale dla mnie to była ciekawa odmiana. Czy warto mieć go w swojej kolekcji? Tak - dla śmiesznych gagów z Indianami.
Ocena albumu: 7/10

Dziękujemy wydawnictwu Egmont Polska za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego.

Lucky Luke 10 - Uwaga! Niebieskie Stopy!
Data premiery: 5 grudnia 2018, liczba stron: 48, cena okładkowa: 24,99 zł, format: A4, oprawa: miękka, scenariusz i rysunki: Morris, tłumaczenie: Maria Mosiewicz, wydawnictwo: Egmont Polska, ISBN: 978-83-281-3538-3
Przykładowe strony:
źródło ilustracji: materiały prasowe - Egmont Polska

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Daisy, Goofy i Brygada RR w "Kaczych Opowieściach" + zwiastun!

Kaczor Donald: Upadek kultowego magazynu? - podcast "Mysie Uszy"

Promocja na Giganty w Empikach i w sieci Auchan