Znakomity komiks w przeciętnym, ale pięknym wydaniu - "Życie i czasy Sknerusa McKwacza" - recenzja

Na nowe wydanie Życia i czasów Sknerusa McKwacza fani musieli czekać długo. W ostatnim czasie pojedyncze egzemplarze poprzednich wydań sprzedawane były nawet powyżej 200 złotych. Nic więc dziwnego, że z okazji 70. urodzin Sknerusa, Egmont Polska wydał nowe wydanie dzieła Rosy. Piękne z zewnątrz, wewnątrz już niekoniecznie. O błędach więcej napisałem w osobnym wpisie.
Zapraszam natomiast do przeczytania recenzji w której omawiam komiks, ale też pokrótce wskazuje błędy. 



W 1942 roku były animator studia Disneya, Carl Barks, zaczął pracować nad komiksami Disneya. Nic nie wskazywało na to, że stworzy on praktycznie od podstaw świat kaczych komiksów. W 1947 roku stworzył swą najbardziej znaną postać, Sknerusa McKwacza, miliardera i wujka Donalda. W ciągu kolejnych lat Barks, jak i inni autorzy rozwijali Kaczogród i wprowadzali nowe postaci, ale wszystko zaczęło się od pewnej kaczki, której popularność, wśród fanów komiksów, przyćmiła nawet popularność Donalda.
Przez kolejne lata wielu twórców tworzyło komiksy Disneya, ale żaden z nich nie tworzył ścisłego uniwersum. Wszyscy, tak samo jak Barks, tworzyli kolejne historie, które rozgrywały się w mniej więcej tym samym świecie i dotyczyły tych samych bohaterów, ale często historie same sobie zaprzeczały i trudno było je nazwać ciągłym uniwersum. Inaczej postąpił Rosa, który był wielkim fanem Barksa i niezwykle skrupulatnie trzymał się chronologii z komiksów Barksa (oczywiście pominął kilka niezgadzających się faktów). W wielu przypadkach wyszło to na złe jego komiksom, które straciły przez to pewną lekkość, czasem było widać, że niektóre nawiązania były na siłę wstawiane, ale do jednej serii nie mam praktycznie żadnych zarzutów. Są to Życie i czasy Sknerusa McKwacza, komiks, który można nazwać biografią Sknerusa.
W najnowszym wydaniu opublikowano 12 rozdziałów podstawowych, 5 rozdziałów dodatkowych oraz komiks specjalny (i fragment jednego komiksu). 12 rozdziałów podstawowych składa się na spójną opowieść życia Sknerusa McKwacza zaczynającą się w 1877 roku, gdy Sknerus jest 10-letnim chłopcem i dostaje dziesięciocentówkę, a kończy się w 1947 podczas pierwszego spotkania Sknerusa z Donaldem, Hyziem, Dyziem i Zyziem. Rozdziały opowiadają o kolejnych przygodach Sknerusa, które doprowadziły go do tego kim teraz jest.. Opowiadają o jego pierwszych porażkach, ale też późniejszych sukcesach oraz o klanie McKwaczów. Sknerus w komiksie przemierzył praktycznie cały świat i można przeczytać o przygodach kaczora zarówno na Mississipi, jak i w Klondike, w Australii czy też na Titanicu. 
Rozdziały dodatkowe to komiksy, które rozgrywają się pomiędzy akcją podstawowych rozdziałów. Można je podzielić na takie, które rozwijają historię zawartą w głównym cyklu (6b, 8b), jak i takie które są po prostu bonusowymi historiami z udziałem Sknerusa(3b, 8c, 10b). Dodatkowo w tomie zawarto komiks Czy to jawa, czy sen oraz będący retrospekcją fragment Ostatniej podróży do Dawson.
Według mnie Życie i czasy Sknerusa McKwacza to doskonały komiks, który jednocześnie jest niezwykle interesującą opowieścią, świetnie pokazuje genezę postaci Sknerusa, jest wybitnie stworzonym hołdem do komiksów Barksa, a także jest przy tym niezwykle śmiesznym, ale momentami wzruszającym komiksem.
Jeżeli miałbym wskazać moje ulubione rozdziały komiksu to na pewno będą to:
- Właściciel Miedzianego Wzgórza za wybitnie fajny pomysł (prawo wierzchu) z masą fajnych gagów oraz za świetnie wykreowaną postacią ojca Kwakerfellera
- Nowy pan na zamku za scenę w zaświatach
- Król Klondike za niesamowicie ciekawy komiks opowiadający o przygodach Sknerusa w Klondike, pełen napięcia i zawierający wiele pamiętnych scen
- Miliarder z Ponurych Wzgórz za zakończenie, a także scenę z puklem włosów Złotki
- Najeźdźca z Kaczogrodu za niezwykle widowiskową walkę z siłami USA oraz śmieszną, ale także wzruszającą, scenę spotkania Sknerusa z Roosveltem
- Dwa serca w Jukonie za pogłębienie relacji pomiędzy Sknerusem i Złotką, a także za zapadające w pamięć zakończenie
- Spryciarz w Panamie za kolejne spotkanie Sknerusa i Roosvelta, tym razem znacznie dłuższe w pełni wykorzystujące potencjał postaci
- Czy to jawa, czy sen za niezwykle ciekawy koncept oraz zakończenie z Sknerusem i Złotką przy którym zawsze ronię łzę.
Trudno mi natomiast wskazać najsłabszy rozdział, jest kilka słabszych, jest kilka pomysłów, które mi nie pasują (np. wstawianie na siłę 12. rozdziału w trakcie trwania Wielkiej niedźwiedzicy), ale trudno wskazać wyraźnie słabszy komiks. Nie będę w tym wypadku liczył Ostatniej podróży do Dawson, który w formie samej retrospekcji jest bełkotem, retrospekcją z której nic nie wynika. Szkoda też, że w wydaniu brakuje Pierwszej dziesięciocentówki, która pojawiła się w dwóch wcześniejszych wydaniach i jest wielokrotnie wspominana w artykułach.
Carl Barks stworzył Sknerusa będącego postacią z krwi i kości. Natomiast Don Rosa stworzył niezwykłą epopeję pokazującą jak Sknerus stał się postacią jaką znamy. Na ponad 400 stronach Rosa przedstawia niezwykłą historię Sknerusa. Jego walkę z przeciwnościami, jego sukcesy i porażki, jego przywiązanie do rodziny (do pewnego momentu). Ale co najważniejsze - każdy kolejny rozdział, każda przygoda, wpływa w jakiś sposób na Sknerusa. A przy tym jest to tak doskonale napisana historia, pełna zarówno smutnych momentów jak wzruszających czy śmiesznych. Historia pokazująca jak własną pracą i uporem można przenosić góry. Ale także historia pokazująca, że przez kilka błędnych decyzji cała rodzina może się od nas odwrócić. Jest to także opowieść o niespełnionej miłości.
W skrócie: jest to historia pełna mądrości, których nie powstydziłaby się żadna poważna książka.
Za jeszcze jedną rzecz lubię Życie i czasy Sknerusa McKwacza - rysunki Rosy. Jednak ja w przeciwieństwie do opinii wielu osób ogólnie nie przepadam za rysunkami Rosy, ale te w ŻiCSM lubię. Jak dla mnie mistrzem kaczych komiksów jest Barks i sposób w jaki rysował on kacze komiksy, z ogromną lekkością, jest nie do podrobienia. Barks miał niesamowite wyczucie w rysowaniu komiksów, które jednocześnie zachwycają prostotą, a jednocześnie niektóre kadry są dziełami sztuki.
W ŻiCSM lubię rysunki Rosy, ponieważ wydaje mi się, że w tym momencie rysownik osiągnął pewną wprawę w rysowaniu kaczek, bohaterowie wyglądają w komiksach bardzo dobrze, można powiedzieć, że Rosa odnalazł już swój własny styl. Rysunki są pełne szczegółów, ale nie widać w tym przesady, która trochę odpycha mnie od późniejszych dzieł Rosy.
Jednak nowe wydanie to nie tylko komiksy, ale też artykuły. Artykuły Rosy są jak zwykle świetne, pełne są ciekawych anegdot związanych z tworzeniem komiksów czy też ciekawostek historycznych.  Ale według mnie najważniejszym elementem, który powinien otworzyć oczy czytelnikom jak i wydawnictwu, są zielone ramki zawierające listę nawiązań do komiksów Barksa. Ponieważ jak wspominałem na początku, Życie i czasy Sknerusa McKwacza to ogromny hołd do komiksów The Good Duck Artist, Carla Barksa. Komiksów, które w dużej części w Polsce nie były wydane, więc polski czytelnik może tylko przeczytać informację o tym, że ten i ten element to nawiązanie do komiksu Barksa, ale samego komiksu już nie przeczyta.
Zaletą wydania jest też tłumaczenie komiksów Jacka Drewnowskiego, ale nic w tym dziwnego, ponieważ te same doskonałe tłumaczenie pojawiło się w edycji z 2010 roku. Komiks jest też znakomicie wydany. Twarda oprawa, tłoczenie na okładce, dobrej jakości papier kredowy.
Przejdźmy jednak do wad. Nowe wydanie Życia i czasów Sknerusa McKwacza to najlepszy przykład na to, że w wydawnictwie Egmont Polska już dawno pośpiech wygrał z jakością edytorską wydania.
Nie licząc elementów zapożyczonych z edycji z 2010 roku tom pod względem merytorycznym prezentuje się fatalnie. Artykuły zostały przetłumaczone z norweskiego przez Marcina Mortkę i nie tylko pełne są błędów (sam znalazłem 25, w tym kilka sporych byków, a nie liczyłem literówek), ale też pod względem językowym są przetłumaczone dziwnie i wygląda to na jakąś kalkę z norweskiego. Niektóre akapity są tak niezrozumiałe, że aby zrozumieć o co w nich chodzi, musiałem zerknąć po amerykańskie wydanie, w którym każdy z tekstów Rosy jest napisany prostym językiem i zrozumiały dla każdego.
Ale to niejedyna wada komiksu. Słaba czcionka użyta w dymkach to błahostka przy słabej rozdzielczości niektórych rozdziałów. Najgorzej pod tym względem prezentuje się rozdział 12., w którym piksele są widocznie nawet bez zbędnego przypatrywania się rysunkom. Niestety przez to niektóre kadry są niewyraźne i traci się trochę z tego powodu przyjemności z lektury. Nie wspominając już o tym, że według mnie kolorowanie jest znacznie gorsze, ale to już subiektywna ocena.
Kolejną wadą są angielskie napisy pozostawione w komiksie. Głównie w rozdziale Król Klondike, w którym czytelnik polskiego wydania, jeżeli chce zrozumieć wszystkie żarty, musi uzbroić się w słownik. Jednak największy babol pojawia się na ostatniej stronie 8. rozdziału, na której Sknerus zamiast krzyczeć Bogaty! Bogaty! Bogaty!, krzyczy to samo, ale po norwesku (Rik! Rik! Rik!)
Jeżeli chcecie więcej przeczytać o błędach występujących w tomie, zapraszam do lektury artykułu im poświęconemu.
Szkoda tych błędów, ponieważ mogło być to naprawdę dobre wydanie.
Miałem nadzieję, że wraz z nowym wydaniem Życia i czasów Sknerusa McKwacza wejdziemy w nową erę. Erę, w której komiksy Disneya będą wydawane w porządnych wydaniach, które zarówno pięknie będą prezentować się na półce jak i będą świetną lekturą. Niestety wydany przez Egmont tom to tylko piękna wydmuszka. Zawierająca bardzo dobry komiks, ale fatalnie wydany. Ja sam osobiście nowe wydanie położę na półce i raczej w najbliższym czasie po niego nie sięgnę. Jeżeli będę chciał przeczytać Życie i Czasy Sknerusa McKwacza to sięgnę po wydanie z 2010, natomiast jeżeli będę chciał przeczytać także artykuły to sięgnę po Don Rosa Library wydawnictwa Fantagraphics. Jednak jeżeli nie macie żadnego z dwóch przeze mnie wymienionych wydań to warto wydać te kilkadziesiąt złotych i kupić nowe wydanie Życia i czasów Sknerusa McKwacza, bo to nadal jest świetny komiks i raczej w najbliższym czasie nie pojawi się w lepszym wydaniu w Polsce.

Ocena komiksu: 9,5/10 
Ocena wydania: 4/10

Dziękujemy wydawnictwu Egmont Polska za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego.

Życie i czasy Sknerusa McKwacza
Data premiery: 7 grudnia 2017, liczba stron: 448, cena okładkowa: 99,99 zł, format: A4, scenariusz: i rysunki: Don Rosa, tłumaczenie: Jacek Drewnowski i Marcin Mortka, wydawnictwo: Egmont Polska, ISBN: 978-83-281-2613-8

Przykładowe strony:
 źródło ilustracji: materiały prasowe - Egmont Polska

Komentarze

  1. Czyli Egmont ma powód, żeby za parę lat wydać nowe wydanie. Może w końcu doczekamy się tomu kompletnego i bez wad.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Komiks jest w top 5 Gildii, więc sprzedaje się co najmniej nieźle, a pewnie bardzo dobrze, więc choćby dlatego Egmont na 99% nie przejmie się wytykanymi mu błędami. Były większe przekręty w tłumaczeniu jak np. w Hugo, ale wtedy Egmont napisał, że tłumaczenie mu się podoba. Generalnie E to już fabryka gdzie robią jak najtaniej żeby jak najwięcej sprzedać. Jak się sprzeda to wydadzą może coś jeszcze z kaczek, ale pewnie w nie lepszej jakości, a jak się nie sprzeda, to nie będą dalej wydawać kaczek.

      Usuń
    2. Pełna zgoda sprzedaje się bo to "Życie i czasy Sknerusa McKwacza", sam kupiłem bo czytałem pierwsze wydanie, drugiego nie mam, a chciałem mieć komiks na swojej półce i pewnie wiele osób tak ma.
      Wodnik ostatnie zdanie Twojej wypowiedzi jest dokładnie tym co sam myślę, jedyna nadzieja, że jeśli coś wydadzą to będzie opracowywane na materiałach angielskich to możliwe wtedy będzie lepiej.
      Chociaż ja nadal polecam zakup wszystkim, bo komiks jest wart tych 60-70 zł w księgarniach internetowych.

      Usuń
  2. "W skrócie: jest to historia pełna mądrości, których nie powstydziłaby się żadna poważna książka."

    To zdanie aż mi przypomniało moją maturę, bo użyłem tego komiksu na polskim; właśnie odnośnie niespełnionej miłości :3

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz