Kacze Opowieści - sezon 2, odcinki 6-10 - recenzja

Della, Kwakerfeller i Lena! To był tydzień pełen interesujących odcinków. Z lekkim opóźnieniem zapraszam na recenzję kolejnych pięciu odcinków drugiego sezonu Kaczych Opowieści, które zostały wyemitowane na Disney XD w poprzednim tygodniu.
Który z nich był najlepszy? Czy ten z debiutem Kwakerfellera? A może najbardziej zachwycił epizod, w którym powróciła Lena? Choć raczej wszystko wskazuje na opowieść o przygodach Delli na Księżycu. Jednak czy któryś był wyraźnie słabszy? Odpowiedzi na pytania znajdziecie w poniższym artykule.

3 czerwca - Co się zdarzyło Delli Kaczce?!
W końcu twórcy odpowiadają na najczęściej zadawane przez fanów pytanie - co matka siostrzeńców, robiła na Księżycu przez 10 lat - poprzez odcinek w pełni poświęcony jej kosmicznym przygodom. Dodatkowo:  księżycowy motyw i niezwykle wzruszająca piosenka.
Jak można podsumować w dwóch słowach odcinek z Dellą w roli głównej? KACZY MARSJANIN. Do pełni szczęścia chyba zabrakło tylko bardziej wystylizowanego loga. Jako że sam uwielbiam Marsjanina, a także wszystkie jego przeróbki, nie dziwcie się, że chyba jest to mój ulubiony epizod całego serialu. Tym bardziej, że twórcy wypełnili go masą genialnych scen oraz świetnych nawiązań.
Zaczynając od nawiązań - oczywiście największym jest wspaniale wkomponowany motyw muzyczny z gry, który sprawdza się nie tylko jako oczko dla fanów, ale także doskonale wyróżnia muzycznie odcinek na tle pozostałych. Jednak to jak zostaje wykorzystany w finale to prawdziwy majstersztyk. Poza tym pojawia się znana z gry Oxy-Guma czy też wielokrotnie przywoływany w serialu obraz z Kaczą Rodziną i siostrzeńcami przed wykluciem.
Trudno jednak znaleźć jakąkolwiek wadę odcinka, ponieważ w każdym aspekcie prezentuje on wysoką formę. Niezwykle mi się podobało jak epizod wyróżnia się pod względem animacji, co widać szczególnie w scenach, w których Della skacze po Księżycu. Udało się w niego wpleść także wiele gagów, choć przez 2/3 na ekranie widzimy jedną kaczkę. Jednak chyba największą zaletą jest to, że w doskonały sposób udało się pokazać relację Delli ze swoimi dziećmi, od których została rozdzielona. Dzięki temu od pierwszej do ostatniej minuty kibicujemy bohaterce, a wszystkie emocje kumulują się w finale.
Julia Kołakowska-Bytner jako Della wypadła całkiem dobrze, szczególnie ciężkie mogły być piosenki, do których nie mogę mieć zastrzeżeń. Aktorów grających mieszkańców planety Księżyc trudno ocenić, ponieważ wystąpili tylko na chwilę.
Ocena: 9,5/10

4 czerwca - Poszukiwacze odnalezionej lampy!
Do rezydencji McKwacza przybywa D'jinn, który żąda starej lampy od dawna należącej do Sknerusa, nie byłby to żaden problem, gdyby Zyzio nie sprzedał jej za parę dolców. Dodatkowo: przygoda wzdłuż i wszerz Kaczogrodu z udziałem wielu bohaterów.
Podobnie jak w przypadku kilku wcześniejszych odcinków serialu, epizod nawiązujący do Poszukiwaczy zaginionej lampy podobał mi się, choć znowu końcówka nie do końca przypadła mi go gustu. Bardzo mi się podobało w jaki sposób została poprowadzona fabuła. Zarówno do linii fabularnej związanej z Siostrzeńcami, jak i tej z Sknerusem i Tasią, udało się wplątać wiele doskonałych scen jak i sporo występów wcześniej wprowadzonych postaci. Praktycznie co chwilę był jakiś świetny gag, a wątki świetnie się między sobą dopełniały, niestety zabrakło ciekawszego pomysłu co zrobić, gdy oba wątki się połączą.
Końcówka odcinka, z Braćmi Be w roli głównej, wypadła słabo i poza zwrotem akcji, praktycznie nic z niej nie zapamiętałem. Jest to prosta bijatyka bez ładu i składu. Nie mogę być natomiast zawiedziony zakończeniem wątku lampy. Szukający jej D'jinn jest ciekawym bohaterem oraz interesującą reinterpretacją bohatera znanego z klasycznego serialu. Ciekawym motywem był końcowy zwrot akcji, ale co z tego, skoro nastąpił po kilku minutach nudnych scen.
Choć w odcinku pojawiło się wiele postaci znanych z 1. sezonu, to udało się ponownie sprowadzić aktorów użyczających im głosu po polsku, co ciekawe, Krzysztof Cybiński jako Mamuśka Be wypadł nadzwyczaj dobrze. Trudno przyczepić się także do dialogów, w polskiej wersji pojawia się m.in. pasiasty rubin w tłumaczeniu znanym m.in. z nowego wydania ŻiCSM.
Ocena: 7,5/10
5 czerwca - Sknerus McKwacz wyjęty spod prawa!
Telewizyjny debiut Kwakerfellera w opowieści Sknerusa sprzed lat o walce o wielką bryłkę złota pomiędzy nim, Złotką i Kwakerfellerem z gościnnym udziałem szeryfa Cabrery. Dodatkowo: gościnny udział  wynalazcy z przyszłości.
Trudno mi powiedzieć czego się spodziewałem po tym odcinku, ale nie do końca mi on podszedł i momentami mnie wynudził. Według mnie największym błędem był sam początkowy pomysł na stworzenie odcinka o historii sprzed lat. Tego typu epizody są dobre jeżeli opowiadają o jakiś ważnych wydarzeniach, a nie jak są po prostu sztampową historią. W tym wypadku, nie licząc występu Kwakerfellera, widz dostaje niezbyt ciekawą historię, która dodatkowo nie ma żadnego wpływu na główną fabułę serialu. Sam debiut Kwakerfellera wyszedł nieźle, choć sam miliarder aż tak wiele w odcinku nie pojawia się.
To co działało w tym odcinku to relacja pomiędzy Sknerusem i Złotką, zupełnie inna niż w komiksach, ale dzięki temu też świeższa i śmieszniejsza. Fajnie wypadł też gościnny występ Diodaka, do którego udało się genialnie wpleść nawiązanie do klasycznego serialu, jak i zaskakujący wątek szeryfa Cabrery, lecz co z tego, jeżeli momentami było po prostu nudno. Sztampowość głównej osi fabularnej tak biła w oczy, że ciężko było śledzić odcinek ze zainteresowaniem.
Polski dubbing wypadł nieźle, choć pewną wadą może być to, że inny aktor grał szeryfa Cabrerę niż Hydranta. Trudno powiedzieć kto zagrał Kwakerfellera, ale nie wypadł w tej roli źle. Pojawiło się też parę nazw znanych m.in. z Życia i czasów Sknerusa McKwacza.
Ocena: 6,5/10

6 czerwca - Obsesja Sknerusa McKwacza!
Ze skarbca Sknerusa McKwacza zniknęło 87 centów, szkocki miliarder nie może puścić tego płazem i doprowadzając się do prawdziwej obsesji próbuje znaleźć włamywacza. Dodatkowo: taniec Granita Forsanta, który na długo zapadnie w pamięć.
Jaki to był dobry odcinek! Chyba nie było i nie będzie odcinka lepszego pod względem mimiki postaci. Sama fabuła też jest doskonała, ale gdyby nie całkowicie przerysowane reakcje bohaterów, nie byłby to tak dobry epizod. Łatwo napisać opowieść o Sknerusie wpadającym w obłęd, lecz trudniej jest pokazać jak miliarder stopniowo wpada w totalne szaleństwo. Tutaj się to udało, najlepiej chyba wypada scena, w której Sknerus wygłasza orędzie w telewizji, lecz to tylko szczyt góry lodowej. Oglądanie Sknerusa będącego na skraju załamania nerwowego jest czystą przyjemnością, co jest zasługą świetnej animacji jak i bardzo dobrego dubbingu.
W przeciwieństwie do wielu innych epizodów twórcom jednak nie zabrakło pomysłów na doskonały finał. Nieoczekiwany, ale jednak idealnie pasujący. Granit Forsant ma tu swoje pięć minut i ciężko nie pokochać tej postaci oglądając ostatnie sceny epizodu. Najwięcej radości sprawiła mi scena, w której w rytmie muzyki wchodzi do sali pogrzebowej, ale cała sekwencja jest pełna doskonałego humoru. Miło też zobaczyć po raz pierwszy od dawna Donalda i panią Dziobek, którzy, choć występują na chwilę, też mają po jednej wpadającej w pamięć scenie.
Polski dubbing wypadł bardzo dobrze, ale czy tylko mnie wkurzało, że parę razy pojawiło się wyrażenie najbogatsza kaczka a nie najbogatszy kaczor? Po tym odcinku też czuć, że Steciuk w roli całkowicie przerysowanego Forsanta był genialnym wyborem.
Ocena: 9/10

7 czerwca - Przyjaźń nienawidzi magii!
Lena żyje, przynajmniej w pewnym stopniu i jako duch towarzyszy Tasii, wszystko toczy się po jej myśli, aż pojawia się nowa koleżanka dziwnie zainteresowana magicznymi rytuałami. Dodatkowo: pani Dziobek jako Agent Kuper.
Nie wiem czy to przez moje wygórowane oczekiwania, czy może tak po prostu jest, ale powrót Leny wypadł według mnie dość średnio. Główny wątek, czyli historia opowiadająca o Tasii i jej nowej przyjaciółce Violi jest dość sztampowa, choć sympatyczna i momentami zabawna. Zabrakło jednak w epizodzie czegoś co by spowodowało, że oglądałbym go z wielką przyjemnością. Być może jakiegoś elementu zaskoczenia lub jakiejś postaci, której przygody oglądałbym z większym zainteresowaniem. W tym wypadku fajnie wypadła pierwsza scena w bibliotece, a potem zaczęło robić się nudnawo. Choć trudno mi wymienić jakikolwiek słabszy moment, to też ze świecą szukać gagu czy sceny, która bardziej zapadła mi w pamięć.
Natomiast fajnym urozmaiceniem były sceny z panią Dziobek i Śmigaczem, trochę bardziej pochylono się na dwoma rzadziej widywanymi postaciami, a sceny z ich udziałem wyszły świetne. Fajnie też połączono ten wątek z gościnnym występem agenta Kupra, który może po części jest zapowiedzią odcinka z  nim w roli głównej
W polskim dubbingu powróciła m.in. Babra Garstka w roli Leny, natomiast Kupra zagrał starszy aktor, prawdopodobnie Paszkowski. Czyżby ktoś zauważył, że Ciołkosz w roli podstarzałego aktora nie jest dobrym wyborem?
Ocena: 6/10

Ranking Kaczych Opowieści - sezon drugi:
1.  Co się zdarzyło Delli Kaczce?! - 9,5/10
2. Obsesja Sknerusa McKwacza! - 9/10
3. Ballada o Bajdusiu Mortadeli! - 9/10
4. Tam, gdzie życzliwość kwitnie! - 8,5/10
5. Poszukiwacze odnalezionej lampy! - 7,5/10
6. Głęboki kuzyn Dziobas! - 7,5/10
7. Ćwierkules w Kaczogrodzie! - 7,5/10
8. Przerażający wieczór gier! - 7/10
9. Sknerus McKwacz wyjęty spod prawa! - 6,5/10
10. Przyjaźń nienawidzi magii! - 6/10

Uwaga! Recenzuję odcinki w kolejności emisji w Polsce. Wg kolejności produkcji (podawanej też w programach) są to odcinki 7., 9., 10., 11. i 8..

Chętnie poznam też wasze opinie o poszczególnych odcinkach Kaczych Opowieści. Zapraszam do komentowania tekstu.
Źródło ilustracji: Disney/materiały własne 

Komentarze

  1. Dziwi mnie tak niska ocena (tylko 9,5) dla What Ever Happened to Della Duck?!

    Bez spojlerów, to po emisji finału pierwszego sezonu, byłem sceptyczny co do wyjaśnienia gdzie jest Della, ale twórcom wyszło to świetnie. W następnych odcinkach jest jeszcze lepiej.

    OdpowiedzUsuń
  2. Osobiście dziwią mnie zachwyty "Co się zdarzyło Delli Kaczce?!" Wg mnie odcinek raczej przeciętny. Dobry, ale nic poza tym.
    Za to "The 87 Cent Solution!" (nie podoba mi się polski tytuł) to perełka tej serii i odcinek najwyższych lotów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kim jesteś i dlaczego czytasz mi w myślach? Otóż pierwszy odcinek z Dellą zabolał mnie i to bardzo. Po pierwsze nie ma on sensu (szykują się spoilery więc przestać czytać jeśli nie widzieliście odcinka). Po drugie nie podoba mi się Della z charakteru. I po trzecie i być może najważniejsze ten odcinek nie jest śmieszny. Okej na przykładach.

      Jest scena gdzie Della próbuje wyskoczyć z rozbiegu by dostać się na Ziemię. Nie dość że nuci ona melodię z gry co jest irytujące... a to miała być to puenta dowcipu to jeszcze czyni ją kompletną idiotką. Scena jest zbyt długa na slapstick. Co więcej miał być to gag że mieliśmy się zaśmiać z tego że jest tak bardzo przekonana swoich zdolności że może przesuwać góry... tylko że motyw odcinka to jej tragedia samotności i braku zdolności które mogłyby pomóc osiągnąć cel. Odcinek zaczyna się od ponurej sceny... a potem ten sam odcinek próbuje się z tego śmiać mimo że mieliśmy wcześniej płakać z tego samego powodu. Coś tu nie tak nie?

      Jest także finał odcinka gdzie Della śpiewa kołysankę w melodii "moon theme" jako że podobno śpiewała tak swoim niewyklutym dzieciom. Łał to najgorszy fanservice jaki widziałem w tym roku. Fani lubią tą melodię ponieważ ma ona ten delikatny unoszący początek potem idzie ona szybciej by pokazać ekscytującą akcję w kosmosie. Całość się zapętla (wiadomo midi) i mamy magiczną podróż i przygodę. Łzy naprawdę nie pasują. Ale nie byłoby to takie bolesne gdyby serial nie wykorzystywał tej melodii zbyt często. To od razu tworzy w moim umyśle obraz że Della nie jest dobrą matką. I dochodzimy tym samym do fabularnej części gdzie kosmiczna bestia UNICESTWIA KWASEM pokarm dla swojego potomstwa... łoł okropnych matek ciąg dalszy.

      Więc podsumujmy (także rzeczy których nie wymieniłem):
      -Della nie jest w stanie odkryć miejscowej metropolii przez 10 lat
      -Księżycoludy nie są w stanie odkryć podstawowych informacji na temat ich drapieżników przez całą historię ich cywilizacji
      -A kreatura księżycowa nie umie nakarmić swojego potomstwa...
      Jest źle.

      Usuń
  3. "Jako że sam uwielbiam Marsjanina, a także wszystkie jego przeróbki" - a są jakieś jego przeróbki?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. przeróbka - w tym wypadku chodzi o dzieło nawiązujące swą formą do książki/filmu "Marsjanin"
      Kojarzę na pewno jeden z odcinków "Agentów TARCZY", pewnie najlepszy całego serialu, pewnie da się znaleźć więcej.

      Usuń
  4. Sknerus McKwacz wyjęty spod prawa! -może i jest dośc sztampowy, ale moim zdaniam ta sztampowość wyszła całkiem nieźle -o ile pewne motywy westernowe (szalony wynalazca /z przyszłości na Dzikim Zachodzie, napady na pociągi, "dywersja") widzileiśmy juz gdzie indziej, to rzecz w tym ze te dosć zgrane motywy po prostu działają, i fajnie sie je ogląda. Bardzo ciekawie wyszła relacja między Złotką a Sknerusem, prezentujaca zupelnie inne, świeższe i dośc ciekawe podejście niż w klasycznych komiksach. Ale mimo wszystko udało się wplesc nawiązanie do oryginalnej profesji Zlotki z pełną dwuznaczności piosenką. Zakończenie, z Zyziem jest dość przewrotne, i ciekawe jak się ten wątek roziwnie w przyszłości...

    Kwakerfeller jest OK, tylko przeniesienie go do przeszłości... ma swoej dobre i złe strony... Można zrobić z nim ciekawe historie własnie w konwencji retrospekcji, choć obawiam sie że może być tak że twórcy potaktuja postac jako "odfjakowana" i do niego nie wrócą. Ale kto wie, nic nie stoi na przeszkodzie żeby wrócić. Z drugiej strony Kwakerfeller z przeszłości -stawia pytanie czy w ogóle jeszcze żyje, a ciekawa byłaby czysto biznesowa rywalizacja z nim w teraźniejszości, na sprzedaż pinezek czy czegokolwiek (wbrew pozorom w komiksach Kwakerfeller jest w biznesie równorzędnym rywalem Sknerusa i nie zawsze przegrywa).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może też być tak, że sam John Kwakerfeller nie żyje w teraźniejszości, ale jakiś jego potomek tak i to on będzie biznesowym rywalem Sknerusa. Bo sam John musiał by mieć co najmniej ze 110 lat. Tak przynajmniej wynika z moich obliczeń.

      Usuń
  5. Ogólnie twórcy nowych "Kaczych Opowieści" mają dośc oryginalne podejscie do klasycznych motywów i postaci, przepracowując je wedle wlasnego uznania. Na dobre lub złe, z jednej strony takie przepracowania moga zaszokowac purystów, z drugiej stwarzają ciekawe nowe możliwości interakcji poszczególnych charakterów. Wliczjac do tego mieszana dziecięco-dorosłą publiczność z różnym poczuciem humoru -ciężko jest każdego zadowolić. "Kacze opowieści" mają olbrzymi potencjal, który, moim zdaniem nie zawsze jest w pełni wykorzystywany. Przykładowo kosmiczna burza która strąciła rakietę Delli -nikt do tego wątku nie wraca, a wyjąsnienie że ona porwała ta rakiete tylko po to by sobie ot tak z braku cierpliwości polatać, mnie nie satysfakcjonuje (to po co ona zostawiła list Sknerusowi?)

    "Poszukiwacze odnalezionej lampy! " to ciekawe i dosć przewrotne (typowe w dzisiejszych czasach) przepracowanie klasycznego motywu z lampą Aladyna, tylko że moim zdaniem nawiazań do wcześniejszych odcinków jest zbyt wiele, i są one zbyt wtórne i slapstickowe (co może rajcowaś male dzieciaki, ale mniej dorosłych). Bogowie greccy sie dośc zsafandałuowali (odwrotna euhemeryzacja) i upodobnili do śmiertelników, Selene, bogini Księżyca, nie masz pojęcia co się w twym boskim dominium dzieje? A szkoda bo jakoś wypadałoby żeby dla formalności ją w akcję na Ksiezycu wplątać.

    Przyjaźń nienawidzi magii! -watek Leny w krainie cieni i jej ewentualna magiczna pomoc stamtąd swej przyjaciólce Tasii mógłby być wspaniały. Ale moim zdaniem twórcy postanowili ją przywołac z powrotem do świata materialnego zbyt szybko, rujnując wszelkie ciekawe mozliwości. Ogólnie mam wrażenie że twórcy niektóre interesujace motywy kończą zbyt szybko. Tak też i będzie by nie spojlerowac coś, co wszyscy i tak już wiedzą, z wątkiem Delli na Księżycu. I to chyba głównie dlatego, że w Ameryce akuat przypadąl Dzień Matki, to trochę moim zdaniem malostkowość. I kiepska rzecz że Kacze Opowieści, poszczeŋólne odcinki, nie są puszczane we wszystkich krajach równolegle, bo to rujnuje dość napięcie -teraz świateczny odcinek który w Polsce puszcza w nastepne Święta, będzie trochę bez sensu. No ale jeśli niektóre watki kończa sie zbyt szybko, to czekamy na nowe, równie pasjonujące oryginalne motywy w kolejnych odcinkach.


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ,,Ogólnie twórcy nowych "Kaczych Opowieści" mają dośc oryginalne podejscie do klasycznych motywów i postaci, przepracowując je wedle wlasnego uznania.''

      Jeśli chodzi o Dziobasa i Kwakerfellera, to wydaje mi się, że skorzystali z tej pierwszej, najbardziej oryginalnej wersji. I tak ten pierwszy jest hobbystą, a drugi - baronem naftowym. Już się boję o Superkwęka...

      Usuń
  6. Pamiętam z dzieciństwa "Kacze Opowieści" :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Kolekcja Dona Rosy od Egmontu!

Kaczogród Carla Barksa 5-6 - analiza zawartości

Ruszyła przedsprzedaż 1. tomu kolekcji Rosy (i "Krainy Lodu")!