Gigant Poleca drożeje w 2016 roku, okładka 191. tomu

Do prenumeratorów od początku tygodnia dochodzą egzemplarze styczniowego Giganta, którego tytuł to Wesołe zimowisko (skład - Kwantomas i Doubleduck).
Z okładki styczniowego tomu wynika, że w 2016 roku Gigant będzie kosztował nie 14,99 zł, lecz 15,99.
Przy okazji chciałbym przypomnieć, że przy zakupie rocznej prenumeraty pojedynczy tom kosztuje jedyne 9,99.

Komentarze

  1. Cóż za "miły" akcent na zakończenie roku! Ameryki nie odkryję: zmiana ta, jak i nowy cykl wydawania "KD", wynikają niestety z rozwoju technologicznego/zmian cywilizacyjnych. Dzieci mają teraz nowe zabawy, które, przynajmniej na pierwszy rzut oka, wydają się bardziej atrakcyjne niż komiksy, i stąd brak zainteresowania historyjkami od Disneya. Jednak, choć może zabrzmi to paradoksalnie, sytuacja ta nie martwi mnie zbytnio. "KD" i "Giganty" i tak od ładnych kilku lat kupowałem sporadycznie, a zmiany jakie zaszły w fabułach komiksów przez ten czas są po prostu straszne. Nie wydaje mi się, aby wpływ na mój odbiór miał wiek i wkraczanie w, ach, dorosłe życie, ale poziom trywialności historyjek jest wprost niepojęty i chyba zauważalny dla każdego, kto obcował z komiksami sprzed jeszcze dekady... OK, wiadomo, że komiksy z Donaldem zawsze były przeznaczone dla młodszych czytelników, jednak pewien poziom "dziecinady" został przekroczony. Dawniej były to komiksy z prostą, a mimo to z wciągającą fabułą, z nawet wyszukanym dowcipem, a teraz... Przepraszam za wyrażenie, ale nowe komiksy są tworzone chyba z myślą o idiotach. Zakończenia można rozgryźć po jednej, dwóch stronach, zawierają banalne morały, a na dodatek wszystko jest podane niesłychanie bezpośrednio(na "monologi" Superkwęka z pierwszej historyjki w ostatnim "Gigancie" nie mam słów). I dlatego też wolałbym, aby "KD" zakończył swój żywot, niż miał dalej upadać w tak nędzny sposób. Koniec końców wydano w Polsce setki, jeśli nie tysiące świetnych historyjek z uniwersum KD, do których można wracać wielokrotnie, i, tak myślę, na nich można się teraz skupić. Poszukiwanie archiwalnych numerów to naprawdę świetna zabawa, czego nie można powiedzieć o lekturze ostatnich numerów czasopisma...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. " "KD" i "Giganty" i tak od ładnych kilku lat kupowałem sporadycznie, a zmiany jakie zaszły w fabułach komiksów przez ten czas są po prostu straszne."
      Ja kupuje "Giganta" regularnie od 9 lat, oczywiście można mieć zastrzeżenia do pojedynczych komiksów, ale poziom infantylizmu jaki pojawiał się w historyjkach duńskich w okolicach 2007-2008 był tak duży, że do dziś nikt go nie pobił.
      "(na "monologi" Superkwęka z pierwszej historyjki w ostatnim "Gigancie" nie mam słów)."
      Monologi zawsze występowały u Superkwęka. Wynika to z tego, że jest on wzorowany na amerykańskich superbohaterach, szczególnie na Spider-Manie, którego cechą są monologi. W tym komiksie uwydatnił to fakt, że przez sporą część komiksu Superkwęk jest sam.
      "I dlatego też wolałbym, aby "KD" zakończył swój żywot, niż miał dalej upadać w tak nędzny sposób. Koniec końców wydano w Polsce setki, jeśli nie tysiące świetnych historyjek z uniwersum KD, do których można wracać wielokrotnie, i, tak myślę, na nich można się teraz skupić"
      No oczywiście. A te setki komiksów Barksa, które nie pojawiły się w Polsce to są gorsze? Nie mówiąc o takich fajnych nowych komiksach jak wydany rok temu komiks "Pociąg z forsą" (KD 2014-25). Dobrych komiksów Disneya jest wiele, na przykład kilka tygodni temu we Włoszech pojawił się komiks Casty'ego w którym Miki przenosi się do 1928 i spotyka siebie z ery filmów czarno-białych. Czytałem komiks "obrazkami" i moją słabą znajomością włoskiego i sądzę, że jest świetny komiks. A to że wiele świetnych komiksów pojawiło się w Polsce to się zgodzę, ale nadal to ułamek tego co stworzono.

      Usuń
    2. Nie mam nic przeciwko monologom w komiksach, chodzi mi o ich poziom. Wiele wypowiedzi, które pojawiły się we wspomnianym komiksie mogły w ogóle nie wystąpić albo zostać inaczej napisane; nie może być tak, że bohater staje się zarazem tłumaczem pewnych wydarzeń na kadrze. Mam tu na myśli takie wypowiedzi, jak chociażby: "Krajobraz pełen dziwnych kontrastów", "Odpowiedź pewnie wiąże się z tą konstrukcją. Wygląda na to, że kiedyś był to statek kosmiczny. Ale planeta w pewnym sensie go obrosło" (ja wiem, że w komiksach realizm jest bardzo umowny, ale pytanie "skąd ta pewność? nasuwa się samo), "Ostatnie nagranie. Ogarnęło mnie przerażenie" (czy to, aby nie powinno wynikać z wyrazu.. dzioba ;)) itd. Historyjka ta bardziej została omówiona, niż opowiedziana...

      Wcale nie kwestionuję atrakcyjności komiksów Barksa; zastanawiam się tylko, czy nie jest to kropla w morzu, czy warto przechodzić przez dziesiątki banałów, by trafić na coś atrakcyjnego.

      Usuń
    3. Akurat ja takiego przesytu komentarzy nie zauważyłem, ale może jest to wina wielu klasycznych Marveli, które w ostatnim czasie przeczytałem.
      Ale co podkreśliłem w mojej recenzji - ten komiks był dla mnie przeciętny scenariuszowo i świetny graficznie. Pod względem scenariusza w tym numerze było co najmniej 5 lepszych komiksów, w tym muszę docenić oba mysze komiksy. Ogólnie w ostatnim półroczu Giganta mysie komiksy są bardzo róne.
      Według mnie Gigant nie jest zły, to że czasem się zdarzą słabsze historie, to się zdarza, ale nadal w tomie jest kilka dobrych lub bardzo dobrych historii.
      Z KD jest większy problem, statystyka 2015 roku (rysownicy).
      1. Maximino (87 str.) 2. Korhonen (82 str.) , 3. Murry (58 stron) 4. Jan Gulbransson (57 str.) 5. Marco Rota (56 str.) 6. Midthun (54 str.) 7. Barks i Miguel Martinez (po 50 stron) 8. Branca (47 str.) 9. Ferraris (36 str. ) 10. Daniel Perez (33 str)
      I mam pytanie - dlaczego redakcja KD zamiast dawać więcej komiksów Roty, Midthuna, Barksa czy Branki (miejsca 5-8), daje sporo komiksów Maximina i Gulbranssona, które ani nie przedstawiają wartości archiwalnych (są to nowe komiksy), ani talentu rysowniczego. Z tych komiksów Maximino to bodajże jeden, albo dwa były dobre, reszta miała drętwe rysunki i słaby scenariusz.
      Ja od zawsze mam nadzieję, że redakcja będzie dobrze wybierała. A zawsze kończy się na tym, że połowa stron zajmują zapychacze. A co by powiedzieć, 13*32, czyli to jest aż 416 stron, jakby się dobrze pomyślało, to by się dało tam opublikować sporo dobrych komiksów.

      Usuń
  2. Z "Gigantem" faktycznie nie jest źle, ale idealnym okresem dla mnie były lata 2000-2001. Sentyment czy nie, do tych tomików powracam z wielką przyjemnością za każdym razem, mimo że każdy kadr znam na pamięć... W nowych "Gigantach" podobają mi się komiksy z Czarnym Piotrusiem (chociaż do takich perełek jak "Mój najlepszy wróg" czy "Co ryba zje, nie utonie" baaardzo daleko) i część komiksów z DD.

    Wydaje mi się, że wybór komiksów do KD jest czysto pragmatyczny. Po prostu redakcja przyjęła strategię, że jak już jakieś dziecko raczy wyrzucić plastik i zajrzeć do czasopisma, to właśnie takich historyjek będzie oczekiwało. Jak widać była to mylna strategia i na "KD" nie ma żadnego pomysłu. Moim zdaniem, powtórzę, to tylko odwlekanie nieuchronnego zgonu, takie przejście na tryb miesięczny

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko że jest pewne światełko w tunelu, które się zwie, nowy serial "Kacze Opowieści" w 2017 roku.
      Totalnie natomiast nie rozumiem dlaczego Egmont nie wysłał jakiekolwiek informacji prasowej o zmianie częstotliwości. Jednak, co by powiedzieć, był to jedyny dwutygodnik w ich portfolio.

      Usuń
  3. Szkoda, że KD to teraz po prostu chińska zabawka z dodaną gazetką mającą kilka komiksów. 15-20 lat temu było lepiej, sporo było historyjek Barksa, a całe numery czytało się wielokrotnie. Szczyt był gdy w 2000 wydano "Życie i czasy Sknerusa McKwacza". Im więcej chińskich plastikowych zabawek, tym gorzej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A kojarzysz numery KD z 2008-2010 gdy redaktorem był Artur Skura? Długi komiks Barksa lub Rosy w każdym podwójnym numerze i w kilku pojedynczych na rok. A poza tym wiele ciekawych historyjek. Szkoda że w pewnym momencie, nie wiem z jakiego powodu, "góra" zakazała publikowania tylu klasyków. Według mnie były to najlepsze lata KD w historii. Były chińskie śmieci, ale środek był świetny.

      Usuń
    2. W tych latach nie kupowałem KD, jedynie kilka numerów Gigant Poleca. Bez sprawdzania w inducks wydaje mi się, że komiksy Barksa i Rosy to i tak przedruki, które pierwszą publikację miały w latach 90. Co do obecności komiksów autorstwa Dona Rosy: wiele tłumaczy http://career-end.donrosa.de/
      Naprawdę smutno to czytać, ale mimo wszystko liczę na to, że w przyszłości wydane zostaną albumy z jego komiksami po polsku.

      Usuń
    3. Jakie przedruki? "Kaczor Donald" w latach 90-tych nie wydawał długich komiksów Barksa i Rosy. Dawał wiele ten-pagerów, to fakt, ale tylko jeden dłuższy komiks się pojawił i to w "Mickey Mousie".
      Dzięki panu Rutke (pomyłka wcześniej) po raz pierwszy w Polsce w dużej ilości wydano długie komiksy Barksa. Łącznie wydano 12 nowych, a od 1990 do 2007 roku pojawiły się zaledwie 3. Ile zostało? ok. 90. Wśród nich takie klasyki jak "The Seven Cities of Cibola","The Golden Fleecing", "Golden Helmet", "Only A Poor Old Man", "Lost In the Andes!" czy "The Old Castle's Secret"
      Wydano także 9 długich i 7 krótkich wcześniej nie publikowanych komiksów Rosy.
      Nie będę już liczył ile krótkich komiksów Barksa się pojawiło, ile klasyków, ile komiksów Roty, Vicara, Murry'ego, Gottfredsona iinnych świetnych twórców. Ale przez te kilka lat, głównie 2008-2010 (tzn klasyfikuje się ten okres poprzez grudzień 2007 ("Wiezień doliny białej śmierci) - luty 2012 ("Powrót do Klondike")), pojawiło się setki świetnych komiksow. A to w ogóle ciekawe, okres rozpoczął komiks, który dopowiada dzieje z komiksu kończącego okres.
      Później, wydano KILKA bardzo dobrych komiksów, ale to i tak kropla w morzu potrzeb i możliwości.

      Usuń
    4. Co do albumów. Ja mam bardziej nadzieję, na albumy typu Barks+Rosa (wydawane często w Niemczech). Ponieważ w pełni się nie doceni komiksów Rosy, zanim się nie pozna najważniejszych komiksów Barksa.

      Usuń
    5. Powrotu do lat 90 czyli tenpagery Barksa co numer jest raczej niemożliwy, bo to nie jest studnia bez dna ale lepiej niż jest teraz mogłoby być. Nie jest jakoś fatalnie ale czasem mam wrażenie że redakcja daje losowe komiksy. Inna sprawa że kiedyś mieli szeroki wybór (bo nie nie wierzę, że tyle Barksa to był przypadek) teraz to raczej publikują to co im Dania serwuje (choć mogli by lepiej wybierać ). Kd publikuje najnowsze duńskie historyjki i odnoszę wrażenie że ich poziom spadł. Jest ich za dużo, stały się masówką, bardziej proste, schematyczne, z mniejszą dbałością o rysunek. Kiedyś były komiksy Vicara ale dlatego że Vicar je na bieżąco tworzył a teraz już nie żyje. Z dobrych twórców współczesnych mamy paru np. Rote (szkoda, że już nie pisze scenariuszów) , Midthuna, Ferioli, Gulbranssona (ja bym go tam bronił ). Z klasyki mamy nawet sporo Murrego i krótkich komiksów Barksa z Diodakiem.

      Usuń
    6. KD w latach 90-tych bronił się dwoma filarami. ten-pager + długi Donald (najczęściej Vicar).
      A pomiędzy? Było jeszcze jeszcze gorzej niż teraz. Komiksy Maximino to przy nich dzieło sztuki. Dlatego wszystko się załamało w drugiej połowie 1999 roku, bo zaprzestaniu publikowania Barksa. Ostatnio sporo takich numerów dostałem i nie były to lepsze numery niż teraz.

      Usuń
    7. Choć z drugiej strony mam wrażenie że wiele nowych historyjek jest sztucznie przedłużanych, spokojnie można by je o parę stron skróci, mało się w nich dzieje, akcja jest bardzo powolna. Takie tenpagery Barksa miały po 10 stron a ile się w nich działo. Z drugiej strony w ks jest za mało długich komiksów takich ponad 12 stronicowych. Zamiast komiksu dajmy na to 15 stronicowego zbyt często mamy 3 komiksy po 5 stron. Brak myślenia perspektywicznego. Powinna być prenumerata kd wraz z gigantem, może komiksy przez internet np. barksy czy vicary z lat 90. Może w ogóle lepiej czasem dać jakiś reprint niż jakiś słaby nowy komiks. Komiksy inne niż disnejowskie są często wydawane po parę razy, klasyka jest co kilka lat wznawiana i nikomu to nie przeszkadza. Kto ma nie musi kupować ale przynajmniej najmłodsi będą dostawali dobre komiksy a nie przeciętnaki. Może powrót do pism typu kzk, kaczogrody (dystrybucja księgarnie i internet). KD jest zapychane bzdurnymi działami typu dział ,,Od czapki" którego poziom jest mierny. Zabiera tylko miejsca komiksom a przecież w kd mogłyby by być artykuły o postaciach,twórcach, drzewo genealogizne Kaczora Donalda, recenzje filmów Disneya, quizy komiksowe, jak narysować sknerusa itp. Prezent albo zlikwidować albo dawać bardziej kartonowy, papierowy, Kaczorowy. Plakaty, gry planszowe, karty i albumy z postaciami z komiksów , seriali i filmów, gadżety szpiegowskie. Po zmianie formuły na miesięcznik powinni jak dla mnie zwiększyć objętość pisma choćby i do 56 stron, naprawdę czytać komiksy której się publikuje i mądrze wybierać (może też komiksy spoza puli choć obawiam się że wiedza redakcji o komiksach może być mała ) , dawać więcej długich komiksów. Może powrót do numerów, ,podwojnych" w sensie dłuższych niż zwykle np 80 stronicowy kd na święta czy w wakacje

      Usuń
    8. "A pomiędzy? Było jeszcze jeszcze gorzej niż teraz. "
      No, nie wiem... Zgadzam się, że nie były to tak dobre komiksy, jak Vicara czy Barksa, ale w przeciwieństwie do wielu dzisiejszych historyjek "coś" w sobie miały. Powiedziałbym, że kilkanaście lat temu komiksy twórców z, powiedzmy, drugiego szeregu, odznaczały się jednak swoistym klimatem, nawet stylem. Mam tutaj na myśli właśnie takich "drugorzędnych" twórców, jak Alferez, Colomer, Angel itd. - po prostu byli dobrzy w tworzeniu "zwykłych" historyjek. Wiadomo było, że autorzy ci nie tworzą wielkiej historii z jakimiś tam ambicjami, ale na pewno ich lektura nie nastręczała nieprzyjemności. I nawet, kiedy zrezygnowano z wspomnianego przez Ciebie Barksa, to "KD" wciąż można było czytać z dużą przyjemnością (lato 1999 w "KD" było.. magiczne ;) ). A teraz bywa z tym różnie... Chociaż nadrabiam teraz zaległości z ostatnich miesięcy i muszę przyznać, że historie zamieszczone w KD 12/2015 i 5/2015 bardzo mi się podobały (z zaznaczeniem, że nie oczekiwałem od nich czegoś szczególnego - umiliły mi czas i chyba taka jest ich główna rola).

      Usuń
    9. Ja akurat ostatnio dostałem spory plik magazynów z wczesnej jesieni 1999 i niestety było bardzo średnio. Choć było kilka ciekawych komiksów, ale czułem się jakbym czytał obecne KD, ale na innym papierze. No i Ferioli polepszył rysunki.
      W ogóle teraz dzięki tobie wpadłem na pomysł zrobienia rankingu "najlepsze komiksy z KD 2015", ale już teraz mogę ci polecić, "Między nami piratami" z 6. numeru, klasyczny Murry pełną gębą, choć jego komiksy bardzo się zestarzały, to nadal jest to dobry komiks, "Dzieje Donalda mleczarza" z 15. numeru, tu udało się Jippesowi i Oostowi nadać historyjce ducha ten-pagerów Barksa. Akurat te 2 historyjki najbardziej utkwiły mi w pamięci, ale w ciągu roku było też sporo fajnych komiksów Rosy, Midthuna, czy klasyków Branki czy Barksa. Ogólnie rok nie był zły, ale zabrakło czegoś takiego jak w 2014, gdzie były dwa świetne długie komiksy, tzn. "Znaczy kapitanie" Barksa oraz "Pociąg z forsą".

      Usuń
    10. Każdy najbardziej lubi komiksy ze swojego dzieciństwa. To normalne. Ja np. lubię bardzo komiksy z kd z lat 2005-2007 tak krytykowanych przez niektórych. Dużo w tych ocenach sentymentu :) Jednak trudno nie odnieść wrażenia że poziom duńskich komiksów jednak trochę spadł. A może po przeczytaniu tych tysięcy komiksów dostrzega się że może 100 tak naprawdę są bardzo dobrych a reszta to średniaki? Jeszcze co do kd to ten rok jak dla mnie nie był wcale gorszy od poprzedniego. Polecam numery 2,15,16. ,,Między nami piratami" był dobry ale coś mi w nim brakowało. Lepszy był dla mnie ,,Co to nie był za ślub "

      Usuń
  4. Pan Rutke chyba. I dobre były były giganty 2007-2009r. w każdym stary komiks włoski np scarpy czy cimino.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz