Błąd na błędzie - o tłumaczeniach "Życia i czasów Sknerusa McKwacza"

Tylko 3 tygodnie pozostały do premiery nowego wydania Życia i czasów Sknerusa McKwacza Dona Rosy. Będzie to trzecie wydanie komiksu Rosy w Polsce, drugie w tłumaczeniu Jacka Drewnowskiego, wieloletniego tłumacza kaczych komiksów. Jednak do dzisiaj żaden serwis komiksowy nie prześwietlił pierwszego polskiego tłumaczenia pochodzącego z 2000 roku, a tłumaczenie to posiada tyle błędów czy też wszelako pojętej "twórczości własnej", że można je porównywać ze słynnym Powrotem mrocznego rycerza. Także wersja z 2010 roku ma kilka niedoróbek. Czas na pierwszy w internecie artykuł o błędach w polskich wydaniach Życia i czasów Sknerusa McKwacza.
Ze względu na to, że porównywanie wersji jest bardzo męczące i czasochłonne (każdy kadr należy czytać kolejno po polsku i po angielsku), a także z powodu gigantycznej ilości błędów na pierwszych stronach, porównanie dotyczy głównie dwóch pierwszych rozdziałów. W rzeczywistości w pierwszym polskim wydaniu sporych błędów może być kilka razy więcej. Pominięte zostały też niewielkie błędy jak np. niepoprawna odmiana (forma McKwaczy, a powinno być McKwaczów) czy też pojedyncze wtrącenia nie mające nic wspólnego z oryginałem.

Porównywane wydania:
Pierwsze polskie wydanie - Kaczor Donald Wydanie Specjalne 2000-01, tłum. ?
Drugie polskie wydanie - Komiksy z Kaczogrodu 2010-01, tłum. Jacek Drewnowski
Oryginał - Don Rosa Library 4 i 5.

Rozdział I, strona 3., kadry 3.-4.
W pierwszym polskim wydaniu błędne przetłumaczono "hound" na "wilkołak". Kompletnie nie pasuje to do rysunków z których widać, że McKwaczów straszył pies. Identyczny błąd pojawia się wielokrotnie w całym tomie.

Rozdział I, strona 3., kadr 5.
W wydaniu z 2000 roku na nagrobku zamiast Sir Rusztyfona McKwacza jest Zgryzik McKwacz. Napis z nagrobka gryzie się z późniejszą retrospekcją wg której Zgryzik żył w XVII wieku.

Rozdział I, strona 5., kadr 1.
Na tym kadrze doskonale widać jedną z cech pierwszego polskiego wydania - często tekst w dymkach nie jest tłumaczeniem, lecz tekstem wymyślonym przez tłumacza. Druga polska wersja jest zgodna z oryginałem.

Rozdział I, strona 5., kadr 6.
Kolejna zmiana tekstu. W oryginale Fergus i Nerwus rozmawiają o tym, że dzieci nie mogą być dumne, że są McKwaczami, natomiast w wersji z 2000 roku o zadziorności Skenrusa. Tekst z pierwszego polskiego wydania lekko nie pasuje do reszty strony.

Rozdział I, strona 5., kadr 10.
Nieprzetłumaczalna na polski gra słowna. W drugim wydaniu udało się zachować humor i sens oryginału, natomiast tekst z pierwszego wydania jest kompletnie nielogiczny w kontekście komiksu (Sknerus dostał całą dziesięciocentówkę).

Rozdział I, strona 7., kadr 1.
Zamiast ciekawej, klimatycznej dygresji o bagnach Modred, w pierwszym polskim wydaniu pojawia się zadziorny tekst Sknerusa.

Rozdział I, strona 8., kadr 3.
Prawdopodobnie tłumacz pierwszego polskiego wydania chciał by powyższy kadr kontrastował z kolejnym (na którym Sknerus sprzedawał torf bogaczom), zmieniając bogaczy na biednych doprowadził do tego, że słowa narratora kompletnie nie zgadzają się z rysunkiem.

 Rozdział I, strona 9., kadr 4.
Błąd w obu polskich wydaniach - zamiast Sir Eremitusa McKwacza na nagrobku jest Sir Rusztyfon.

Rozdział I, strona 11., kadr 3.
W pierwszym tłumaczeniu Sasi zostali zamienieni w Kwaksonów, a także została pominięta historia dotycząca płacenia 30 miedziaków na godzinę, która była nawiązaniem do późniejszego skąpstwa Sknerusa.

Rozdział II, strona 4., kadr 4.
W wersji z 2000 roku Sknerus jest siostrzeńcem Angusa, choć kadr później mówi, że jest synem brata Angusa.

Rozdział II, strona 5., kadr. 8.
Błąd w obu polskich wydaniach - na tabliczce nie powinna się pojawić nazwa Braci Be (która została wymyślona kilka stron później), lecz imię szefa gangu, Brutalnego Benka.

Rozdział II, strona 8., kadr 5.
Oba polskie wydania posiadają swego rodzaju błędy - w tłumaczeniu z 2000 roku zamieniono między sobą teksty postaci, a w drugim z dymków znacząco zmieniono tekst, natomiast w wydaniu z 2010 roku nie obrócono tekstu.

Rozdział II, strona 9., kadr 3. i 4.
Kompletnie nieprzetłumaczalny żart. Wynika on z tego, że pływający na Missisipi często archaizowali liczby i tak znacznik drugi stawał się "mark twain (two)". W pierwszym polskim wydaniu mamy dziwną historię o wielorybie, w drugim udało się wymyślić neutralny tekst.

Rozdział II, strona 10., kadr 1.
W oryginale statek wpłynął, w wersji z 2010 roku też, ale już 10 lat wcześniej opuścił Missisipi.

Rozdział II, strona 10., kadr 8.
W pierwszym polskim tłumaczeniu zamiast kolejnej dygresji dotyczącej wody w Missisipi, Angus wypowiada losowy tekst o pigułkach Newtoniusza.

 Rozdział II, strona 12., kadr 6.
W oryginale i drugiej polskiej wersji studnia jest dobra, a gospodarz ma ją od niedawna. W wersji z 2000 roku w studni nie ma wody, a gospodarz ma farmę od dłuższego czasu.

 Rozdział II, strona 15., kadr 5. i 6.
Na pierwszym kadrze w oryginale Sknerus pyta Angusa czy jest zadowolony, że dostał fortunę na tacy, a Angus odpowiada, że jest to najlepszy niezadowalający moment w życiu. W drugim tłumaczeniu skrócono i spłycono kwestię Angusa, a w pierwszym wydaniu dodatkowo pytanie Sknerusa jest bardziej ogólne.
Natomiast na drugim kadrze w wersji z 2000 roku kocioł stał się kominem.

Rozdział II, strona 19., kadr 8.
W oryginale bełkot Brata Be. W drugiej polskiej wersji wstawiono standardowy tekst pasujący do wielu sytuacji, w pierwszej pojawił się żart z szalikiem.

Rozdział II, strona 20., kadr 1.
W oryginale jeden z Braci Be mówi o jednej z opowieści groszowych oraz wymienia jej tytuł, w drugiej polskiej wersji brak tytułu powieści, natomiast w pierwszej wstawiono zupełnie inny tekst w dymek.

Rozdział II, strona 21., kadr 7.
Kolejne (po scenie z arrasem z I rozdziału) usunięte nawiązanie do późniejszej akcji komiksu w wersji z 2000 roku. Oryginalnie Angus mówi o szopie pełnej błyskotek (nawiązanie do skarbca), a w tłumaczeniu z 2000 roku o gromadzeniu pamiątek.

Rozdział II, strona 24., kadr 4.
W polskiej wersji z 2000 roku brak tekstu o cieście Newtoniusza, zamiast tego Angus stwierdza że kocioł wytrzyma ciśnienie.

Rozdział II, strona 25., kadr 4.
W oryginale Bracia Be mówią, że zdobycie złota było łatwizną (dosłownie: zdobycie złota było niczym tłuszcz skunksa), natomiast wg tekstu z pierwszej polskiej wersji złoto jest nasmarowane tłuszczem skunksa. Oczywiście kolejne wypowiedzi Braci Be nie mają nic wspólnego z oryginałem.

Rozdział III, strona 1., kadr 5.
Nawiązanie do Lost in the Andes. W pierwszej polskiej wersji zamiast kwadratowych jaj są jaja w kostkach. Dość dziwne tłumaczenie.

Rozdział VI, strona 3., kadr 6.
Kolejna gra słowna. W oryginale związana z tym, że "I'm a Boer" (Jestem Burem) brzmi jak "I'm a bore" (Jestem nudziarzem). W tłumaczeniu Drewnowskiego użyto gry słownej Bur - gbur, natomiast w wersji z 2000 roku pojawia się dziwny tekst Sknerusa o tym, że w wszyscy Afrykanie mają czarną skórę.

Rozdział IX, strona 3., kadr 3.
Na kadrze widać wielokrotnie popełniany błąd w pierwszym tłumaczeniu - "billionaire" (10^9) zostało przetłumaczone na bilioner (10^12) zamiast na miliarder (10^9).

Rozdział IX, strona 13., kadr 2.
Większość imion w pierwszym polskim wydaniu ŻICSM została przetłumaczona poprawnie (zgodnie z tłumaczeniem ze wcześniej wydanego drzewa genealogicznego). Jednak Kwakier Kwaczak został w tłumaczeniu z 2000 roku Caseyem Cootem. Co ciekawe, imię jego dziadka, Korneluisza Kwaczaka, zostało przetłumaczone poprawnie.

Rozdział X, strona 3., kadr 4.
Ciąg dalszy złego tłumaczenia postaci w wersji z 2000 roku, tym razem Abraham Kaczor został Dabnejem, a Kaczor Kupermajczak Eiderem. Natomiast w wersji z 2010 roku Anetta Doretta Lizetta Kwaczak stała się Elwirą.
Kadr z 2000 roku zawiera jeszcze jeden błąd, częsty w całym ówcześnie wydanym tomie. W tłumaczeniu praktycznie nie używano słowa "kaczor", lecz praktycznie zawsze "kaczka". Przez to Abraham jest Tatą Kaczką, a Sknerus najbogatszą kaczką na świecie.

Rozdział XII, strona 2., kadr 1.
News on the March (dosłownie Wiadomości marszem) w pierwszym polskim tłumaczeniu stały się Nowinami marca (bo march to po angielsku zarówno marsz jak i marzec). Kompletnie nie zgadza się to z resztą rozdziału. W drugiej polskiej wersji usunięto tło, a wiadomości nazwano Prawdą ekranu.

Rozdział XII, strona 6., kadr 10.
I truskawka na torcie. W wersji z 2000 roku zamieniono dyplom za nagrodą Eisnera w dyplom dla Walta Disneya.

Wnioski:
Pierwsze polskie wydanie Życia i czasów Sknerusa McKwacza jest na tyle słabym tłumaczeniem i dalekim od oryginału, że w niektórych momentach bardziej jest adaptacją niż tłumaczeniem. W tłumaczeniu popełniono wiele błędów wynikających albo z braku wiedzy lingwistycznej lub niezrozumienia tekstu (np. march przetłumaczony na marzec, Sknerus siostrzeńcem), a w wielu miejscach został wstawiony tekst nie mający nic wspólnego z oryginałem. W wielu miejscach usunięto koloryt z dymków (część opowieści Bulaja, historia o bagnach, groszowe opowieści), co znacząco spłaszczyło komiks. Dodatkowo imiona niektórych postaci zostały błędnie przetłumaczone, a każda z wymienionych wyżej gier słownych stała się kompletnie nieśmieszna w polskim wydaniu. Jedno z najgorszych tłumaczeń komiksów jakie znam.
Tłumaczenie z 2010 roku jest sporo lepsze, lecz nie jest pozbawione błędów m.in. związanych z napisami na tabliczkach czy nagrobkach.

Źródło ilustracji: materiały własne, Inducks

Komentarze

  1. "Ciąg dalszy złego tłumaczenia postaci w wersji z 2000 roku. Anetta Doretta Lizetta Kwaczak została Elwirą, jej mąż Abraham został Dabnejem, a ojciec Donalda, Kwaczymon, został Eiderem."
    A ja tu widzę, że to w nowszym wydaniu Doretta stała się Elwirą, z kolei Kwaczymon ma zmienione imię w obu wersjach polskich...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo przepraszam za błąd (nastąpił on po kilku godzinach pisania artykułu gdy kadry i postaci zaczęły się mieszać).
      Babcia Kaczka - źle w 2010 roku.
      Kaczor Abraham - źle w 2000 roku.
      Na rysunki nie jest Kwaczymon, tylko Kupermajczak, który jest źle nazwany w 2000 roku.
      Dziękuję za uwagę.

      Usuń
  2. - ,,Hound" to dokładnie pies służący do polowania czy gonienia kogoś (,,A dog of a breed used for hunting, especially one able to track by scent." ) co mi od razu nasuwa skojarzenie z powieścią Arthura Conana Doyla ,, The Hound of the Baskervilles".
    - Rozdział I, strona 5., kadr 6. : ogólnie się zgadzam, że stare tłumaczenie, może i jest nawet logiczne ale dymek lewy i prawy są ze sobą słabo powiązane. Lepsze jest nowe tłumaczenie, choć zdanie ,,Nasze szanse już minęły" lekko mi się gryzie. Moim zdaniem lepiej by brzmiało : ,,Nasze szanse przepadły" lub ,,Straciliśmy naszą szansę
    - Rozdział I, strona 7., kadr 1. : To co wyróżnia na plus komiksy Dona Rosy to według wielu odwołania do prawdziwych wydarzeń, miejsc czy postaci historycznych i nie przetłumaczenie ich na język polski wydaje mi się błędną decyzją.
    - Rozdział II, strona 5., kadr. 8. : stare tłumaczenie nie tłumaczy w ogóle fragmentu o piratach rzecznych
    - Rozdział II, strona 9., kadr 3. i 4. : Bardzo pomysłowe i żartobliwe nawiązanie do Twaina tak swoją drogą
    - Rozdział II, strona 15., kadr 5. i 6. : Pytanie Sknerusa jest moim zdaniem lepiej przetłumaczone w nowej wersji tłumaczeniowej. Tłumaczenie pytania Sknerusa w starszej wersji jest według mnie trochę zbyt ogólnikowe.
    - Rozdział II, strona 20., kadr 1. : W pierwszej polskiej wersji tłumaczenia również jest brak tytułu powieści
    - Rozdział II, strona 21., kadr 7. : Tymi ,,pamiątkami" z przygód Sknerusa są właśnie monety, które zarobił własną pracą i które potem zdeponował w skarbcu. Nowe tłumaczenie może i jest bardziej dosłowne ale stare wydaje mi się bardziej subtelne i nie przeszkadza mi (nie uważam, żeby było źle przetłumaczone).
    - Rozdział IX, strona 3., kadr 3.: U Usa słowo ,,billion" zawsze oznaczało 10^9 (nasze miliard) i obecnie tak samo jest definiowane w Wielkiej Brytanii. Jednakże do 1974r. w Wielkiej Brytanii słowo ,,billion" oznaczało 10^12 (nasze bilion). Obecne to znaczenie ma charakter archaiczny, ale może Don celowo wprowadził archaizację biorąc pod uwagę, że Sknerus Mckwacz to jednak Szkot.

    Ogólnie nowe tłumaczenie postawiło na większą wierność tekstowi źródłowemu co w przypadku takiego komiksu jakim jest Życie i Czasy Sknerusa Mckwacza wydaje się lepszą decyzją. Większą elastycznością, owszem czasem można się posiłkować, ale raczej w komiksach nastawionych bardziej na humor np. w tenpagerach Barksa. ŻICSM posiada wiele małych smaczków odnośnie nawiązań do komiksów Barksa czy innych komiksów Rosy, aluzji do dalszej części historii czy nawiązania do prawdziwych miejsc, wydarzeń czy postaci historycznych i moim zdaniem takie nawiązania niewątpliwie należy przetłumaczyć z zachowaniem zmian własnych. W starym tłumaczeniu czasem za bardzo usiłowano przetłumaczyć tekst tak, że i może miał sens logiczny w oderwaniu od obrazków czy historii czy nawet których sens jest podobny (czy raczej reakcja postaci na słowa w oryginale i starym tłumaczeniu jest zbliżona) ale w wielu przypadkach nie było to uzasadnione. Choć generalnie przyznaję, że czytałem ŻICSM tylko w starym tłumaczeniu to o ile się zgadzam w większości z tym co napisałeś to generalnie komiks w tym tłumaczeniu czytało mi się nieźle, choć czytałem to nie będąc świadomym tych błędów, co pokazuję, że pod względem języka polskiego nie jest tak fatalnie. Gorzej trochę z wiernym odwzorowaniem myśli postaci.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po namyśle stwierdzam, że tłumaczenie ,,billion" jako miliard w tym przypadku jest lepszym tłumaczeniem. O ile słowo ,,billion" można również archaizując przetłumaczyć jako biliard (10^12) to w tym przypadku to nie pasuje. Na kadrze Sknerus jest młody a bilion (10^12) to mógł co najwyżej posiadać pod koniec swojego życia a nie w młodości. To za duża kwota.

      Usuń
  3. Byłoby miło, gdyby poprawili te błędy w najnowszym wydaniu. Najbardziej mnie razi tekst z Braćmi Be na tabliczce i brak tła na kadrze z "Prawdą ekranu".
    A dyplom z Nagrodą Eisnera zostawiłbym tak, jak jest w oryginale.
    -Kleszcz-

    OdpowiedzUsuń
  4. Czytałam oba tłumaczenia zanim zapoznałam się z oryginałem i szczerze mówiąc... Mam strasznie mieszane uczucia co do obu. Pierwsze czytało mi się jakoś lepiej, język był taki jakiś bardziej płynny, bardziej naturalny (chociaż ewidentne błędy rzeczowe też się zdarzały - ot, choćby ten nieszczęsny "siostrzeniec"). Drugie za to chwilami wydawało mi się miejscami dość sztywne, przezroczyste - nawet nie znając wersji angielskiej miejscami mogłam się domyślić, jak brzmiał oryginalny tekst. Teraz, przeczytawszy oryginał przyznaję, że drugie tłumaczenie jest o niebo lepsze, przynajmniej jeśli chodzi o wierność oryginałowi, ale widać jest chyba trochę prawdy w powiedzeniu, że przekład może być piękny, lecz niewierny, albo wierny, lecz niepiękny. ;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odnośnie wierności oryginałowi - ja nie wymagam by komiks 1:1 był tłumaczeniem oryginału (a chyba z tego założenia wyszedł Drewnowski w 2010 roku), ale ma być tłumaczeniem, a nie własnym tekstem. A w wersji z 2000 kadrów kompletnie niezwiązanych z oryginałem było bardzo dużo, w dwóch pierwszych rozdziałach ok. 25 (z czego ponad połowa została tu zaprezentowana).

      Usuń
  5. Jeden tekst z pierwszego tłumaczenia, który chciałbym, by pozostał w nowej wersji to "Bardzo twarzowy szalik, tata". Jest prześmieszny :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz