Gigant Poleca 209 "Czerwony smok" - skład i polska okładka - Fecchi i Guerrini

Do sprzedaży nie trafił jeszcze wrześniowy Gigant (o którym pisaliśmy m.in. tu), a już znamy okładkę i skład ostatniego tegorocznego tomu, który zostanie wydany 28 listopada. Czas na Czerwonego smoka.

- Okładka - rys. Andrea Freccero
- Der Drachenkämpfer - scen. Andreas Pihl, rys. Massimo Fecchi - 31 stron
- Effetto temporaneo - 1 strona
- Topolino & Eta Beta: fuga dall'infinito - 26 stron
- Zio Paperone e la via del buon vicinato - 28 stron
- Paperinik e il genio immemore - 30 stron
- Nonna Papera e Nonno Bassotto la strana coppia - 29 stron
- Archimede e la sensata invenzione segreta - 13 stron
- Paperino & la luna verde - 30 stron
- Manetta, Rock Sassi e la talpa misteriosa - 26 stron
- Stile da vendere - La vera natura - 1 strona
- Zio Paperone e il regresso mesozoico - 35 stron
Tom w sprzedaży od 28 listopada.

Za jedną rzecz trzeba Czerwonego smoka pochwalić - rewelacyjna okładka. Według mnie jest to jedna z najlepszych okładek Giganta z ostatnich kilku lat.
W środku - zapowiada się na kompletną mizerię. Trudno mi napisać cokolwiek więcej o tomie, ponieważ w środku nie ma choćby jednej historyjki bardziej znanego twórcy lub będącej komiksem numeru we włoskim Topolino. Nie oznacza to, że tom będzie zły, ale zwykle tomy zawierające sporo niewyróżniających historyjek były po prostu średnie.
Zastanawia mnie natomiast dlaczego polska redakcja Giganta wybrała, że w ostatnim tegorocznym tomie będą komiksy z niemieckiego LTB 498 (premiera: środek września), a nie z któregoś z dwóch następnych, rocznicowych tomów: 499., w którym będzie świętowane 50-lecie Lustiges Taschenbuch, czy 500.. Istniały spore szanse, że ze względu na rocznice, w tych tomach byłoby więcej ciekawych komiksów.

źródło ilustracji:egmont.pl

Komentarze

  1. Myślę nawet, że okładka jest jedną z najlepszych w historii całego ""Giganta". Co do treści.. co zepsuli kretyńską i irracjonalną decyzją o ustanowieniu tego komiksu 2 miesięcznikiem odbija się na jakości co i rusz. Bo dla mnie prócz może 4,5 tomów w całej, długiej historii "Gigantów" zawsze w tomie było coś, że całość treści wychodziła na plus. Potem następny numer i było okej. Pomijam już, że cotygodniowy "Kaczor Donald" nie pozwalał się w ciągu reszty miesiąca nudzić. A teraz? Przerwa między numerami jest tak duża, że zdaje się jakby człowiek kwartalnik czytał niezbyt pamiętając pośród życiowych spraw o poprzednim numerze. Poniekąd przez to tak się niejako "ciśnie" na zawartość. Teraz jest zwyczajnie za dużo czasu pomiędzy numerami, co rodzi nowe problemy. Co osiągnęli ci decydenci? Odsunęli robotę od siebie? Chcieli oszczędności tam gdzie nie trzeba? Dobija człowieka w jak wielu dziedzinach życia są ludzie nie tylko bez kwalfikacji, ale wręcz totalnie niekompetentni. A zainteresowani danym towarem/usługą na tym tracą. Miejmy nadzieję, że pójdą w jakość i stare tytuły. A nie pełno jakiegoś g*wna, bo nowe. Pozdrawiam, Tomek.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz