sobota, 2 maja 2015

Uncle Scrooge #1 (IDW) - recenzja

Długo oczekiwana, długo obiecywana recenzja 1. numeru Uncle Scrooge wreszcie pojawiła się na Kaczej Agencji Informacyjnej!
Mam także do was prośbę - piszcie w komentarzach tu lub na Facebooku recenzje jakich wydań komiksów Disneya chcielibyście by pojawiły się w najbliższej przyszłości na KAI.
Zapraszam też do przeczytania innej recenzji tego numeru, przygotowanej przez Ihaboda

Trochę ponad tydzień został wydany pierwszy numer Uncle Scrooge od IDW, jest to pierwszy komiks disnejowski wydany przez tego wydawnictwo. Czy udało się im sprostać zadaniu jakim jest wydanie komiksów Disneya? Dowiecie się o tym w poniższej recenzji.


Pierwszy numer Uncle Scrooge od IDW, a 405. według oryginalnej numeracji, ma 52 strony (wraz z okładką), wśród nich znajdują się 44 strony komiksów. Pozostałe strony są pozostawione na spis treści, artykuł Davida Gersteina, a także na reklamy innych komiksów IDW, więc tak naprawdę można napisać, że w numerze nie ma żadnych reklam, co jest pierwszym plusem, który można dostrzec w numerze.

Pierwszą rzeczą, na którą zwrócę uwagę to jakość wydania, IDW bardzo postarało się pod tym względem, ponieważ i papier w środku, i papier na którym wydrukowana jest okładka, jest świetnej jakości, znacznie lepszej niż w publikacjach Marvela czy DC, a zeszyt kosztuje 3,99$, czyli tyle ile standardowa 32-stronicowa amerykańska zeszytówka. W porównaniu z polskim Kaczorem Donaldem jest to papier o dwie klasy lepszy. Format komiksu to B5, czyli taki sam jak większości innych zeszytówek.

Okładka
Trudno mi w tym wypadku ocenić okładkę, bo standardowa okładka to tylko jedna z kilku wersji okładki. Dla mnie jest najlepsza, ponieważ po pierwsze jako jedyna ściśle nawiązuje do komiksu w środku, a po drugie jest świetnie narysowana. Może ktoś zarzucić Cavazzano, że robot wygląda zupełnie inaczej niż w komiksie, ale może to nawet dobrze, ponieważ i po robocie, i po Sknerusie widać jak zmienił się styl Giorgio Cavazzano, który, jeżeli ktoś nie zauważał, tuszował Gigabeagle: King of the Robot Robbers i miał istotny wpływ na końcowy wygląd komiksu. Ilustracja nie jest zbyt skomplikowana, ale sądzę, że to właśnie swoją prostotą i dynamizmem zachęci wielu czytelników do kupna numeru. W skali od 0-10 oceniam ją na 9/10.

Gigabeagle: King of the Robot Robbers
Sknerus przeszukuje wszystkie gazety, słucha radia, jest zdenerwowany przez cały czas, ale z jakiego powodu? Ponieważ od miesięcy Bracia Be nie zaatakowali jego skarbca. Donald wpada na pomysł, że doskonałym sposobem na odstresowanie Sknerusa będzie wypad do Czarnego Lasu. Podczas biwaku, nocą, Donald się budzi i zauważa wielkiego Brata Be. Sknerus i siostrzeńcy uznają to za nocny kosmar, lecz następnego dnia siostrzeńcy dostrzegają w lesie wielkie ślady. Więc wielki Brat Be istnieje naprawdę, a nie był to tylko wymysł Donalda! Co knują Bracia Be?
Zupełnie nie wiem kto w IDW wpadł na pomysł, żeby właśnie Gigabeagle: King of the Robot Robbers, a nie inny komiks był główną historią w 1. numerze pisma. Ponieważ szczerze mówiąc, nie jest to komiks zły (choć obecnie na Inducks jest 5. najgorszym komiksem Scarpy), ale bardzo dziwny i bardzo zwariowany, jak to przystało na scenariusze Rodolfa Cimino. Komiks można podzielić na dwie części. Pierwsze 12 stron - gdzie mamy normalnie poprowadzoną fabułę, wprowadzenie do akcji, przedstawienie diabolicznego planu Braci Be. Kolejne strony - masa dziwnych pomysłów od stosowania rakiet by uderzenie w głowę było jak najmocniejsze (bo niby to pomaga przy wymyślaniu pomysłów) poprzez pole minowe dookoła skarbca po wysyłanie policjantów by wjechali na nie. W starych włoskich komiksach Disneya nie jest to nic nadzwyczajnego, powiem nawet więcej, jest wiele bardziej zwariowanych komiksów, ale dla amerykańskiego czytelnika nie obeznanego z tym stylem, ten komiks będzie czymś dziwnym, innym niż to co do tej pory było w USA publikowane. Dwa pozostałe komiksy Scarpy, z jego własnym sceniaruszem, które pojawią się w najbliższych miesiącach od IDW (Shellfish Motives i Duckburg 100) to będą świetne komiksy, ponadczasowe jak komiksy Barksa i stylem je przypominające, ale nie ten. Gigabeagle: King of the Robot Robbers to komiks specyficzny, stworzony w latach 60-tych i trochę nie przystosowany do dzisiejszych standardów. Komiks jest dobry, ciekawy, akcja jest dobrze zaplanowana, ale przy końcowych scenach należy przymknąć oko, a czasem może i nawet dwa, na pomysły Cimino. Poza tym od pewnego momentu fabuła jest dość przewidywalna i łatwo domyśleć końcowe rozwiązanie komiksu. Sam oceniam scenariusz na 6,5/10
Nad rysunkami nie będę się aż tak rozwodził, ale tak jak scenariusz, są specyficzne. Trzeba powiedzieć, że Cavazzano był najgorszym inkerem Romano Scarpy, ponieważ to właśnie wtedy rysunki Scarpy były najbardziej dalekie od klasycznych rysunków Barksa, co jest trochę winą Scarpy, bo nie rysował wówczas najlepiej, ale głownie winą Cavazzano, który chciał opracować inny styl, różniący się od innych rysowników. Co ciekawe, teraz, po wielu latach, styl Cavazzano znacząco się zmienił, ale jest znacznie bliższy Barksowi niż w pierwszych latach kariery. Ale za jedną rzecz muszę pochwalić - krajobrazy, tła, gdy czytamy komiks taki jak ten w Gigancie mało zwracamy uwagi na tła, bo są mało widoczne, ale przy większym formacie, jakim jest B5, doskonale widać tła i krajobrazy i szczególnie w scenach leśnych wyglądają dobrze, wprowadzając pewien realizm. Ogólnie w mało którym kadrze nie ma jakiegoś budynku czy drzewka w tle, co nie jest częste w komiksach Disneya. Dlatego też rysunki oceniam trochę wyżej, czyli na 7,5/10
Za kolorowanie było odpowiedzialne Digikore Studios i wykonało bardzo dobrą robotę. Komiks nie wygląda na tak stary jak jest, ale też nie przesadzono z efektami, jak to bywało gdy komiksy Disneya wydawało Boom. Warto też pochwalić, że przy tworzeniu tego numeru udało się zdobyć doskonałe materiały komiksu, tak dobre, że widać każdy włosek na twarzy Braci Be. Jedynym zastrzeżeniem jakie mam to błąd na przedostatniej stronie - policjanci są pokolorowani jak Bracia Be, ale jest to szczegół, który nie zauważyłem, przy pierwszym czytaniu, jednak przez to kolorowaniu mogę dać tylko 9/10.
Tłumaczeniem komiksu zajął się Jonathan Gray i jest ono lepiej przygotowane niż polskie tłumaczenie. W komiksie znajdziemy kilka smaczków jak parodia Red Bulla, logo komiksu nawiązujące do serii z Godzillą wydawaną niegdyś przez Marvela czy nawiązanie do komiksu Barksa The Giant Robot Robbers. Porównując także polskie i angielskie tłumaczenie, zauważyłem także, że w polskim wydaniu nie było nic wspomniane o magnesie trzymającym skarbiec, być może został on dodany w angielskim tłumaczeniu by trochę urealnić sytuację dziejącą się pod koniec komiksu. Ogólnie angielskie tłumaczenie oceniam ciut wyżej niż polskie.
Podsumowując, komiks jak dla mnie zasługuje na 7,5/10, średni scenariusz, dobre rysunki, doskonale kolorowanie. Czyta się go dobrze, ale nie jest to nic wielkiego, co może utkwić w pamięci na dłużej niż kilka dni.

Pure Viewing Satisfaction
Dlaczego Sknerus kupił nowy telewizor, który zużywa więcej prądu? Ponieważ gdy jest wyłączony to więcej oszczędza.
Hmm... Znam wiele 1-stronicówek, które są lepsze od tej. Ta ani nie jest śmieszna, ani świetnie narysowana, jak dla mnie w tym miejscu mogłaby być reklama i niewiele by to zmieniło. Ogólnie oceniam ją na 4/10, bo przynajmniej wizualnie wygląda nieźle.

Stinker, Tailor, Scrooge, and Sly
Podczas gdy Sknerus się kąpię, ktoś się włamuje do skarbca w celu kradzieży jego surduta. Na szczęście, w ostatniej chwili Sknerus wyrywa go. Nocą, po raz kolejny ta sama osoba, próbuje ukraść surdut, znowu jej się nie udaje. Następnego dnia, w celu naprawy Sknerus udaje się do butiku Kaczencji, podczas naprawy okazuje się, że w środku surduta znajdowała się mapa, być może prowadząca do jakiegoś skarbu.
Za scenariusz tego komiksu odpowiada Romano Scarpa, więc jest od znacznie lepszy od scenariusza pierwszego komiksu numeru. Natomiast część dialogów napisał Luca Boshi, jak to się stało? Komiks pierwotnie został narysowany w 1984 roku dla Disney Studio, z niewiadomych powodów, komiks nigdy nie został wydany, w 2007 roku został on odnaleziony przez Luca Boschi'ego, ale bez części dialogów. Dialogi, które zaginęły zostały przez niego dopisane, dlatego figuruje on na Inducks jako współscenarzysta komiksu. Ale kto nie byłby autorem komiksu, spisał się świetnie, bo jest to bardzo dobry przygodowy komiks, o tyle nietypowy, że bez udziału Donalda i siostrzeńców, co nie zdarza się w takich komiksach często. Głównymi postaciami komiksu są Sknerus, Kaczencja i Filon, i nie był to zły pomysł, szczególnie, że Kaczencja, co zdarza się dość rzadko, nie jest denerwująca postacią. Główna oś fabuły jaką jest tajemnica surduta Sknerusa i może nie jest to poziom zagadek z pasków Gottfredsona, ale kolejne strony komiksu czyta się z ciekawością dowiadując się nowych faktów. Fajnym elementem fabuły było to, że przez część komiksu Sknerus nosi sukienkę Minnie, czyli mamy do czynienia z połączeniem świata Kaczogrodzkiego i Myszogrodzkiego, które powinno pojawiać się częściej, lecz niestety 98% komiksów Disneya traktuje te światy jakby były dwoma innymi uniwersami. I plus za fajny smaczek z Kwakunią, Daisy i Kwarellą na ostatnim kadrze. Dlatego scenariusz komiksu oceniam na 9/10.
W przeciwieństwie do pierwszego komiksu w numerze, w tym komiksie rysunki Scarpy są na bardzo wysokim poziomie, z trzech powodów. Po pierwsze, bo pochodzą z początku lat 80-tych, po drugie, bo tuszował je Sandro Del Conte, po trzecie, ponieważ jest to komiks 4-rzędowy, w których zawsze rysunki Scarpy prezentowały się ciut lepiej, bardziej starannie. Rysunki są na tak wysokim poziomie, że gdybym się nie znał, to bym powiedział, że komiks ma kilka lat, bo na tyle wygląda. Trudno w tym komiksie odnaleźć coś co by świadczyło, że komiks jest z lat 80-tych. Mógłbym wymieniać długo co dobrze wyszło w tym komiksie: mimika postaci, sceny dynamiczne, wygląd głównego złego, wygląd głównych postaci, tła. Nie mogę się w tym komiksie do niczego przeczepić, wizualnie komiks wygląda świetnie, uczta dla oczu, więc w pełni zasłużone 10/10.
Jedyną zmianą między oryginalnym kolorowaniem, a tym zastosowanym w tym numerze było przekolorowanie dziobu Filona na ciut jaśniejszy, nie wiem zupełnie po co i nie wygląda to niektórych scenach najlepiej. W tłumaczeniu nie zauważyłem żadnych smaczków, ale komiks przyjemnie się czyta, więc trudno mi coś więcej napisać o nim.
Podsumowując, bardzo dobry scenariusz, świetne rysunki, komiks o poziom lepszy niż główny komiks numeru, więc oceniam go na 9,5/10.

Ocena końcowa
Dwa komiksy Scarpy, w tym jeden tylko dobry, a drugi świetny, a także słaba 1-stronicówka - to bilans pierwszego numeru Uncle Scrooge od IDW. Na pewno dwa pierwsze komiksy mogły być lepsze, ale trochę je rekompensuje ostatni, który i jest ciekawy, i jest ucztą dla oczu. Ogólnie jednak sądzę, że 1. numer Uncle Scrooge od IDW wybronił się i jest lepszy od wielu numerów Uncle Scrooge od Boomu czy nawet Gemstone, ale mogło być jeszcze lepiej i mam nadzieję, że będzie.
Końcowa ocena całego numeru: 8/10 - chętnym polecamy go zakupić na Atom Comics, bo warto.
 
http://www.atomcomics.pl/pl/searchquery/uncle+scrooge/1/phot/5?url=uncle,scrooge


Uncle Scrooge #1
Data premiery: 22 kwietnia 2015, liczba stron: 48, cena: 3,99$
Zawartość:
- Gigabeagle: King of the Robot Robbers - rys. Romano Scarpa - 27 stron - nowe kolorowanie
- Pure Viewing Satisfaction - 1 strona
- Stinker, Tailor, Scrooge, and Sly - scen. i rys. Romano Scarpa - 16 stron

Przykładowe strony:

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz