wtorek, 12 września 2017

Dobre komiksy Disneya #5 - "Kaczory czasu" (GP 207)

Przyszedł czas by w "Dobrych komiksach Disneya" zrecenzować chyba najciekawszy crossover w historii komiksów Disneya. Historię, która łączy ze sobą Doubleducka, Superkwęka i (po części) KAWĘ, i spina wszystkie podserie w jedno uniwersum. 

Kaczory czasu
90 stron
scen. Francesco Artibani, rys. Paolo Mottura
wyd. pol. Gigant Poleca 207: Doubleduck kontra Superkwęk (tłum. Jacek Drewnowski)

Od wielu lat fani pytali - jak to możliwe, że Donald jest jednocześnie agentem KAWY, Agencji (Doubleduck) i jeszcze pracuje jako Superkwęk? Kaczory czasu w logiczny sposób łączą wszystkie pisane przez Włochów serie i odpowiadają na wielokrotnie powtarzane przez fanów pytanie. Zacznę więc od zaprezentowania linii czasowej wynikającej z  komiksu (bez większych spoilerów).
Kilkanaście lat temu - Superkwęk, KAWA
Później, koniec XX wieku - Superkwęk walczący w kosmosie (PKNA)
Obecnie, XXI wiek - Doubleduck
Akurat mi osobiście nigdy nie przeszkadzało, że Donald imał się różnych zajęć, ponieważ o czym pisałem niejednokrotnie, w komiksach Disneya nie ma czegoś takiego jak kanon, a każda seria równie dobrze może dziać się w zupełnie innym uniwersum, Jednak i tak bardzo mi się podobało wytłumaczenie zaprezentowane w Kaczorach czasu, które choć trochę naciągane, jest spójne i logiczne.
Jednak uporządkowanie zagmatwanej historii Donalda nie jest dominującym tematem komiksu, w większości Kaczory czasu opowiadają o pościgu prowadzonym przez Superkwęka i Lylę za złodziejem, T32, który wykradł dane policji czasu. Z tego powodu podróżują w czasie do XXI wieku.  Co ciekawe, złodziej postanowił ukryć dane w apartamencie Abela Konnery'ego, ojca Kay K. Doubleduck i Kay K łapią Lylę i zatrzymują ją w Agencji. W międzyczasie T32 postanowił połączyć siły z Axelem Alpha, członkiem złej Ogranizacji i byłym chłopakiem Kay K (znany z niewydanego w Polsce DoubleDuck Agente Zero). Dwójka łotrów uprowadzaja Lylę i ucieka do kraju w Europie Wschodniej. W międzyczasie Doubleduck tłumaczy sytuację Kay K i razem z  Superkwękiem ruszają na ratunek...
Główny wątek komiksu jest po prostu dobry. Szczerze, trochę się na nim zawiodłem. Pierwsza część komiksu jest rewelacyjna. Czytelnik wraz z Doubleduckiem dowiaduje się kolejno o co chodzi i jak to się stało, że Superkwęk i Doubleduck istnieją jednocześnie. Poza tym Donald musi tłumaczyć się przed Agencją (w tym Kay K) kim jest Superkwęk, nie podając przy tym żadnych informacji, prowadzi to do kilku śmiesznych sytuacji. Niestety od końca pierwszej części, w momencie, gdy antagoniści razem ruszają na ratunek, komiks staje się zwyczajną historią zawierającą ok. 30-stronicową scenę walki z Axelem i T32. W drugiej części historii zabrakło zaskoczeń, humoru i ciekawej historii, która nie ograniczała się do mordobicia. Na szczęście kilkanaście ostatnich stron uratowało cały komiks. Zakończenie i epilog oferują sporo zwrotów akcji, a rozwiązanie głównego wątku jest dość zaskakujące, a przy tym ważne dla całej serii o Doubleducku. A epilog... powiem tylko, że warto znać Paperinik il diabolico vendicatore.
Kaczory czasu nie byłyby tak dobrym komiksem gdyby nie rysunki Paolo Mottury. Włoski rysownik już nie raz (patrz: Moby Dick) popisał się doskonałymi rysunkami z doskonałą grą światłocieniem. Kadr z pierwszym spotkaniem Superkwęka z Doubleducka bez problemu mógłby wisieć u mnie w pokoju jako plakat. Szkoda tylko, że w formacie i na papierze z Giganta trudno docenić szczegółowe rysunki.
Świetnie także spisał się Jacek Drewnowski tłumaczący komiks. Polski czytelnik po raz pierwszy poznał imiona kilku bohaterów z serii PKNA (np. Uno = Primus czy Angus Fangus = Angus Semp), a starsi czytelnicy zauważą szczególnie w drugiej części komiksu kilka smaczków. Pojawia się znana z komiksów Barksa Brutopia, a prezydentem kraju w Europie Wschodniej jest Łuk... tzn. Kaczenka. W polskim wydaniu pojawił się jeden błąd, napis CDN. kończący pierwszą część został zamieszczony o 2 strony za szybko.
Kaczory czasu to pozycja obowiązkowa dla fanów Doubleducka czy niewydawanej w Polsce serii PKNA. Ciekawa historia (minus 30 stron nudnej walki), wiele zwrotów akcji, a także doskonałe rysunki. Dodatkowo widać, że scenarzysta włożył serce w komiks, ponieważ liczba nawiązań do poprzednich komiksów z Doubleduckiem, Superkwękiem czy historii z KAWĄ jest ogromna.  Nie jest to jednak komiks przyjazny dla nowego czytelnika, szczególnie nieobeznanego z poprzednimi komiksami z Doubleduckiem. W takim wypadku warto przed lekturą zapoznać się z naszą infografiką i artykułem o serii na Wikipedii.


źródło ilustracji: materiały własne, materiały prasowe - Egmont, Inducks

2 komentarze:

  1. Gdzie i kiedy komiks sugeruje, że jak Donald wstąpił do Agencji i stał się Doubleduckiem to przestał wcielać się w rolę Superkwęka na Ziemi i przestał brać udział w akcjach KAWY? A to nie jest tak, że jedynie co nie robił od zawsze i potem przestał (i ewentualnie w pewnym okresie zajmował się tylko tym ) to PKNA czyli walka w kosmosie ? Myślę, że wielu polskich czytelników (w tym ja) wiele traci przy lekturze nie znając lub znając w stopniu niewystarczającym serię PKNA, która według mnie miała największy udział w tym komiksie (na równi z Agencją ).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z PKNA dla pełnego zrozumienia komiksu trzeba było wiedzieć kim jest Lyla.

      Odnośnie reszty. Trudno powiedzieć. Wydaje mi się, że komiks sugeruje, że Donald nie pracuje już jako Superkwęk w momencie pracy jako Doubleduck. Natomiast w KAWIE może dalej pracować. Ogólnie KAWĘ należy traktować jako okazjonalną pracę.

      Usuń