PRAWIE DISNEY: Wendy i Marine na obozie i wiele więcej - Sisters 3 "To ona zaczęła!" - recenzja

O serii Sisters pisałem już nie raz, nie dwa. Kolejny album, czyli To ona zaczęła! według mnie ostatecznie udowodnił, że nie jest to zwykła francuska humorystyczna seria. Co mnie tak zachwyciło w trzecim albumie? Zapraszam do przeczytania recenzji.


Każda seria po pewnym czasie zaczyna nużyć, szczególnie tyczy się to takich serii jak Sisters, które składają się z 1-stronicowych gagów. Bo ile można się śmiać z codziennych perypetii dwóch sióstr? Na szczęście William i Cazenove nie zawodzą.
Okładka według mnie jest najlepszą ze dotąd wydanym, świetnym pomysłem było zrezygnowanie z różu, na dodatek rysunek sam w sobie jest dobry, ponieważ przedstawia fajny gag.
Szczerze mówiąc, jak dla mnie album jest ciut mniej zabawny od dwóch pierwszych. Jest wiele bardzo śmiesznych gagów, do których mogę między innymi zaliczyć gag z pluszakami, z laserem superbohaterek (oba z nich są w przykładowych stronach) czy też z pracą domową o zwierzętach, ale jest ich według mnie trochę mniej niż poprzednich albumów. Ale na szczęście, prawie każdy historyjka śmieszy, historie są różnorodne, powracają znane z poprzednich tomów serii motywy, na przykład siostry naśladują superbohaterki czy też Marine wyobraża siebie jako dorosłą, ale co ważne, jest kilka nowych elementów takich jak kilkustronicowy cykl rozgrywający się podczas letniego obozu, a także sporo gagów jest poświęconych letniemu domkowi sióstr. Dzięki temu, że scenarzysta korzysta ze sprawdzonych schematów, ale przy tym nie zapomina o wprowadzaniu nowości, komiksy zawarte w albumie nadal śmieszą, ani na chwilę nie nudzą.
Natomiast elementem dzięki któremu seria weszła na nowy, wyższy poziom są rysunki. Jeżeli już w drugim albumie pojawiały się nieliczne świetnie narysowane plansze, to w tym albumie prawie każda strona jest narysowana z ogromną szczegółowością. Według mnie chudsza kreska spowodowała, że komiksy wygląda jeszcze lepiej, na dodatek w tym albumie praktycznie na każdej stronie można znaleźć jakiś ciekawy smaczek. Na jednej stronie da się znaleźć pluszaka wyglądającego jak Totoro czy Miki, na drugiej plakat z Ruchomego zamku Hauru, a na trzeciej leżącego na łóżku Le Journal de Mickey (dop. red. - oryginalnie w tym magazynie wychodzi seria). Z drugiej strony warto zauważyć ogromne przyłożenie się do realności detali, na przykład na jednym z rynku na podłodze leży zabawkowa kasa sklepowa, dokładnie taka sama jaką sam posiadałem.
Niestety tłumaczenie w jednym momencie mnie zawiodło, na jednej ze stron pojawia się w dymku nazwa Ant-Man, choć podejrzewam, że oryginalnie pojawiło się tam, znacznie bardziej pasujące, Dawno temu w trawie. Ale oprócz tej jednej wpadki, cały album jest bardzo dobrze przetłumaczony, choć wydaje mi się, że na pierwszych stronach zbyt często pojawia się słowo sister.
Trzeci tom Sisters w warstwie fabularnej nie odkrywa niczego nowego, widać że historia powoli się rozwija i to wystarcza aby komiks był nadal świeży i zabawny. Natomiast ogromny postęp nastąpił w rysunkach, są znacznie bardziej szczegółowe, w tle pojawia się wiele smaczków, na które szczególnie fani komiksów (nie tylko Disneya) powinni zwrócić uwagę (A Hobbes taki słodziutki!!!). Jeżeli na początku, szczególnie patrząc na różowe okładki, miałem wątpliwości czy komiks nie jest przypadkowo tylko dla dziewczyn. Teraz jestem pewien, Sisters to dobra rozrywka dla każdego, pigułka humoru, która rozweseli cię na cały dzień.

Łączna ocena albumu: 9,5/10

Dziękujemy wydawnictwu Egmont Polska za przesłanie egzemplarza recenzenckiego.

Sisters 3 - To ona zaczęła!
Data premiery: 17 lutego 2016, liczba stron: 48, cena okładkowa: 24,99 zł, format: A4, scenariusz: Christophe Cazenove i William Maury, rysunki: William Maury, tłumaczenie: Maria Mosiewicz, wydawnictwo: Egmont, ISBN 978-83-281-1027-4
Kupisz m.in. w aros.pl, bonito.pl, sklep.gildia.pl, sklep.egmont.pl

Przykładowe strony:


Komentarze