środa, 13 kwietnia 2016

Kupić czy nie kupić? - oto jest pytanie - Gigant Mamut 23 "Potwór z opery" - recenzja

Ponad miesiąc temu został wydany najnowszy Gigant Mamut zbierający komiksy związane z tematyką teatru. W tomie pojawiły się także 3 komiksy jednego z moich ulubionych rysowników, ale z drugiej strony, pojawiło się sporo reprintów. Czy ostatecznie jest to dobry tom?



Pierwszy z czterech zaplanowanych na ten rok 512-stronicowych tomów zabiera nas w świat teatru. Tom jest po brzegi wypełniony najróżniejszymi komiksami Disneya, szkoda tylko, że w przeciwieństwie do tomów wydawanych ostatnio, kilka z nich jest już znanych polskiemu czytelnikowi. Okładkę komiksu zaprojektował Andrea Freccero, jest ładna, ale nie zachwyciła mnie tak bardzo jak ta stworzona do ostatniego Mamuta, Przebudzenia siły.
Tom otwiera niezbyt długi komiks Chwila chwały Russo i Marabelli, opowiadający o podróży Donalda z meksykańskim aktorem. Pomijając zakończenie jest to dobry komiks, śmieszny gagowiec z w miarę ciekawą akcją. Niestety, ostatnie dwie strony są zupełnie nielogiczne, kompletnie zaburzają ciąg przyczynowo-skutkowy i powątpiewają w sens istnienia tego komiksu, dlatego tylko 5,5/10, głównie za dobry humor i sympatyczne rysunki.
Kolejny komiks, czyli Życie to nie teatr Pelo i Leoniego to zwariowany komiks o tym jak Jones i Donald zdobyli angaż w teatrze. Historyjka jest praktycznie zbiorem zwariowanych sytuacji pomiędzy Jonesem i Donaldem, szkoda tylko, że cierpi na tym scenariusz. W pewnym momencie następuje dziwny przeskok pomiędzy pierwszą próbą, a końcem premiery spektaklu. Rysunki są dla mnie ciut zbyt schematyczne. Mimo kilku błędów, nadal jest to zabawny komiks, szkoda tylko, że bardziej nie postarano się nad scenariuszem, 6/10.
>W tomie są dwa komiksy 1-stronicowe, jeżeli W roli głównej jest śmiesznym i pomysłowym gagiem (8/10), to niestety Primabalerina w żadnym stopniu nie śmieszny (3/10), co ciekawe oba komiksy zostały zrobione w podobnym czasie przez ten sam duet twórców.
Pierwszy z trzech komiksów Scarpy w tym tomie to Aktorzy i złodzieje, jedyny z nich, którego autorem scenariusza nie jest Scarpa, lecz Pavese. Komiks opowiada o szalejącej w Myszogrodzie fali tajemniczych przestępstw, tymczasem, O'Hara zaprasza Mikiego i Goofiego do spektakl do więzienia. Ciekawym pomysłem było wplecenie do komiksu postaci Joe Pipera (w polskim tłumaczeniu przetłumaczonego na Kranik), postaci oryginalnie wywodzącej się z The Plumber's Helper Gottfredsona. Szkoda tylko, że scenariusz trochę zawodzi. Zagadka kryminalna jest oczywista od początku do końca, więc w późniejszej części komiksu, historyjka głównie skupia się na gagach, które niestety są średnie i ściganiu przestępców. Rysunki Scarpy trudno ocenić, ponieważ komiks jest wydrukowany ze słabych materiałów. Przeciętna historyjka, z dość oklepanym pomysłem, z miłym występem gościnnym, 6,5/10.
Kolejny komiks zamieszczony w tomie to Piątek trzynastego Faccinego, który opowiada o Donaldzie chcącym walczyć z klątwą piątku trzynastego za pomocą dziwnych ruchów. Komiks od początku do końca napakowany jest ogromną dawką humoru, poczynając od sceny z "doktorem", po całą akcję z Eugeniuszem Bordo (fajny smaczek tłumaczeniowy), kończąc na ostatniej, znakomitej scenie. Specyficzne rysunki Facciniego dodają dodatkowego uroku do historii i świetnie pasuje do lekkiego szaleństwa komiksu. Nie jest to może wybitny komiks, ale na pewno zasługujący na mocne 8,5/10.
Następna historyjka, czyli Kaczor orkiestra Gettiny i Di Vity, to komiks, który pod pewnymi względami jest podobny, ale jednak jest znacznie gorszy. Dziobas zakłada się z Donaldem, że za rok zagra podczas koncertu na Dzień Kaczogrodu. Niestety, do poprzedniego komiksu wplotła się odrobinka szaleństwa, niestety ten komiks jest zbyt szalony. W pierwszej części jest to zabawny komiks, niestety końcówka, z automatyczną orkiestrą, jest zbyt niemożliwa i nierealna nawet jak na komiksy Disneya. Rysunki w normie. Zabawny komiks, lekko nielogiczny, z lekko zbyt wkurzającym Dziobasem, 5,5/10.
Następny komiks pt. Baron aktorem Macchetto i Asteritiego przenosi nas w klimaty średniowiecznej Francji i opowiada historię barona (Miki), który dołącza do trupy aktorskiej. Choć historia sama w sobie jest ciekawa, Francja pod rządami tyrana jest w ciekawy sposób przedstawiona, kilka dobrych motywów przewija się w komiksie, ale historyjka cierpi na to, że 20 stron przed końcem wszystko zostaje wyjawione i pozostaje nam patrzeć na schematyczne zakończenie. Szkoda, bo pierwsze strony pokazujący zrujnowany zamek barona prezentowały się bardzo dobrze, rozwinięcie akcji było ciekawe, ale niestety druga połowa mocno zawodzi. Rysunki Asteritiego są na wysokim poziomie, choć, co należy przyznać, są specyficzne. Jak dla mnie 7/10.
Zrób kabaret Vitaliano i Cavazzano to lekka i śmieszna historyjka, choć któryś raz czytam opowieść o porwaniu dwóch komików, to dobrze skonstruowany, wypchany gagami scenariusz wraz z potęgującymi humor rysunkami, powoduje że za każdym razem śmieje się przy jego czytaniu. Oprócz głównego wątku zagadki zaginięcia, pojawia się też wątek z Donaldem i Dziobasem, którzy mają zastąpić komików, który również nie zawodzi. Zakończenie komiksu trochę zaskakuje, choć sądzę, że jest ciut zbyt niewiarygodne, ale jak na komiks, którego celem jest śmieszenie, mogę na to przymknąć oko. 8,5/10.
Drugi komiks Scarpy w tym tomie, to mająca 52 lata Awantura o partyturę, w której Gladiusz Kwaczyński znajduje partyturę i sądzi, że jest to kompozycja znanego mistrza. Według mnie główną siłą komiksu jest to, że krytykuje zasady rządzące w świecie sztuki. Liczy się nazwisko, a nie jakość samej sztuki. Niestety ten element przewija się tylko na początku i końcu komiksu, praktycznie połowa komiksu skupia się na przyjeździe śpiewaczki do Kaczogrodu i choć ta część jest śmieszna, ale niestety jest to motyw często pojawiający się nawet w tym tomie. Rysunki Scarpy są dobre, szczególnie podobają mi się w scenie, kiedy Donald próbuje skomponować operę. Choć z pozoru jest to zwykły komediowy komiks z Donaldem jakich wiele, to dzięki sprytnie wplecionej krytyce świata sztuki dość mi się podobał, 8,5/10.
Trudny debiut to dość krótki komiks Mognato i Migheli o agencji reklamowej, w której pracuje Daisy. Sam pomysł jest dość ciekawy, niestety komiks zawodzi, jest mało śmieszny, mało ciekawy, na dodatek zakończenie to ciąg zbiegów okoliczności. Rysunki są średnie, na niektórych kadrach wyglądają zbyt karykaturalnie. Nie jest to może komiks przy którym bardzo się nudziłem, ale nie jest to też dobra historyjka 5/10.
Najdłuższy komiks tomu to Upiór w operze Bencivenniego i Gatto. W nim Minnie i Klarabella postanawiają zorganizować koncert dobroczynny w starej operze. Spodziewałem się dobrej i śmiesznej parodii Upiora w operze, niestety ostatecznie dostałem dość średni komiks. Niestety komiks cierpi na to, że praktycznie wszystko zdradza na początku. Choć scenarzysta próbuje podstawić fałszywą poszlakę, to mimo tego, komiks jest bardzo przewidywalny i prawie nigdzie nie zaskakuje. Często parodiom Disneya towarzyszy ogromna dawka humoru, niestety w tym komiksie nie ma go praktycznie w ogóle. Mdła fabuła w połączeniu z brakiem humoru jak i mdłymi kolorami (rysunki są dobre, choć ciut zbyt statyczne), powoduje że lektura tego komiksu nie była dla mnie przyjemnością. Doceniam fakt wykorzystania wątków z powieści Lerouxa, ale można było to zrobić to znacznie lepiej, 5,5/10.
Śmiechu warte Muzzoliniego i Camboni, to jeden z tych komiksów, które nie muszą mieć wyjątkowo dobrego scenariusza, ale mają śmieszyć. W tym komiksie Kaczencja i Filon zamierzają zrobić konkurencyjny do programu Sknerusa program komediowy. Co dość niezwykłe jak na komiks Disneya, humor słowny znacznie przeważa nad humorem sytuacyjnym. Z tego powodu niezwykle odczuwa się zmianę tłumaczenia, które według mnie w pierwszym polskim wydaniu było lepsze. Rysunki dobre, choć czasem ciut za bardzo kanciate. Zabawny, przyjemny komiks, 8,5/10.
Kaczor w operze Saviniego i Facciotto to krótka historia o wyjściu Donalda i Dziobasa do opery. Niestety nie podobają mi się komiksy, w której głupota Dziobasa jest wyolbrzymiona do granic możliwości i na niej opierają się wszystkie gagi. Jak dla mnie jest kilkunastostronicowy zapychacz, z jednym gagiem wykorzystywanym do granic możliwości, na dodatek rysunki nie są najlepsze, 3,5/10.
Kolejny komiks to Artysta alternatywny LaBana i Andersena, historyjka o organizowanym przez Sknerusa konkursie dla artystów. Jest to bardzo zabawna satyra nowoczesnej sztuki, praktycznie od pierwszej do ostatniej strony komiks naśmiewa się z nowoczesnej sztuki, na dodatek świetnie pokazujące ekspresję rysunki Andersena wzmacniają efekt i świetnie pasują do komiksu. Szkoda tylko, że praktycznie cały komiks to przykłady dziwnej nowoczesnej sztuki, szczególnie pod koniec komiksu było czuć tym przesyt. Jest zabawnie, jest śmiesznie, na pochwałę zasługuje też zakończenie trafione w punkt, ale komiks mnie specjalnie nie zachwycił, 8/10.
Ostatni w tym tomie komiks Scarpy to Za kulisami, jest to także pierwszy komiks w Polsce, w którym pojawiła się Zenobia. Niestety wraz z jej przybyciem zaczynają dziać się dziwne rzeczy. Zagadka kryminalna jest nieźle poprowadzona, kolejne szczegóły, poszlaki zdradzane są na kolejnych stronach, aż dochodzi do punktu kulminacyjnego. Postać Zenobii świetnie się sprawdza w tym komiksie, szczególnie na pierwszych stronach, kiedy dzięki niej pojawia się spora dawka humoru. Rysunki zaprezentowane w nowym kolorowaniu wyglądają świetnie, co też jest zasługą tuszu nałożonego przez Del Conte. Najlepszy mysi komiks tego tomu, 8,5/10.
Sposób na czkawkę Chendiego i Perego to historyjka, która słaba się zestarzała, jest to krótki komiks o czkawce Donalda. Szkoda tylko, że komiks opiera się na jednym, bardzo oklepanym gagu. Ale scenarzysta chciał się wykazać, więc dodał zupełnie nielogiczne, niby-śmieszne zakończenie. Rysunki Perego wyglądają bardzo słabo, szczególnie w połączeniu ze słabo położonymi kolorami. Najgorszy komiks tomu, 3/10.
Młody obiecujący Salvagniniego i Intiniego to już trzeci komiks w tym tomie, w którym w roli głównej jest Dziobas i pierwszy, gdzie nie przesadzono z jego charakterem. W tym komiksie Donald z Dziobasem przygotowują sztukę Hamlet 2. Choć nie jest to pierwszy komiks z tą dwójką kaczorów, czuć w tym komiksie świeżość, mimo dość przewidywalnego zakończenia jest ciekawy, a humor wylewa się z każdej strony. Kilka stron w końcówce, które są poświęcone na pokazanie spektaklu są majstersztykiem Bo jak inaczej można nazwać połączenie wątków z kilku dramatów Hamleta z strojami z westernu. Bardzo zwariowane, ale pasujące do komiksu. Do tego dochodzą dobre rysunki Intiniego i dlatego jest to według mnie najlepszy komiks tego tomu, 9/10.
Ostatni komiks tego tomu to Heros w operze Sardy i Leoniego to jeden z czterech komiksów z Lolą Kwak, tym razem akcja zaczyna się w domu spokojnej starości. Przyjemny komiks akcji z Superkwękiem z jednym dość niespodziewanym zwrotem akcji oraz lekką dawką humoru na sam koniec. Nic niezwykłego, choć muszę przyznać, że rysunki Leoniego, jak zwykle, pasują do komiksów z Superkwękiem, 8/10.
Problemem tego tomu jest między innymi to, że jest za mało długich komiksów, a dwa które są, zawodzą. Trzeba przyznać, że ostatnio wydane tomy, czyli Przebudzenie siły (recenzja) czy Wyprawa do Indii były wyjątkowe dobre, niestety nie udało się utrzymać tej dobrej passy. Tragedii nie ma, ale przez brak dłuższych historyjek bardziej czuję gdybym przeczytał dwa Giganty niż jednego Mamuta. Krótsze historie nie są złe, ale poziom jest ich różny, jest kilka komiksów, które chętnie bym polecił, jak i kilka których przeczytanie to strata czasu. Jeżeli nie macie żadnych zaległości z poprzednimi tomami MegaGiga czy Giganta Mamuta to możecie spokojnie kupić ten tom, bo nie jest zły, ale jeżeli nie macie jednego z ostatnio wydanych lepszych tomów, właściwszą decyzją będzie odpuszczenie tego tomu i nadrobienie zaległości.
A co wy sądzicie o tym tomie? Które komiksy podobały wam się najbardziej, a które najmniej? - piszcie w komentarzach

Łączna ocena tomu: 7/10  

Dziękujemy wydawnictwu Egmont Polska za przesłanie egzemplarza recenzenckiego.

Gigant Mamut 23 - Potwór z opery
Data premiery: 27 listopada 2015, liczba stron: 512, cena okładkowa: 24,99 zł, format: B6, tłumaczenie: Jacek Drewnowski, Joanna Janiszewska-Rain, wydawnictwo: Egmont, ISBN 978-83-281-9939-2
Kupisz m.in. w empik.com, sklep.gildia.pl

źródło ilustracji: materiały prasowe - Egmont Polska
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz