25-lecie "Coś z niczego" Kołodziejczaka i Vicara
W Polsce komiks pojawił się ledwie 2 dni później, przedrukowano go w numerze Kaczora Donalda, który trafił do sprzedaży 30 maja. Niestety w publikacji w żaden sposób nie podkreślono, że za jedną z opowieści opowiada polski scenarzysta. W tym samym tygodniu historia trafiła także do pozostałych skandynawskich tygodników, w kolejnych miesiącach wydano ją w Niemczech i we Francji, a w późniejszym okresie też w Grecji, Holandii, Włoszech czy USA.
Tomasz Kołodziejczak niegdyś opowiedział trochę o procesie produkcji komiksu.
Scenariusz historii najpierw musiał zostać przetłumaczony z polskiego na
angielski, a następnie, przed publikacją w Polsce, przetłumaczono go z
angielskiego na polski. Nie była to jedyna opowieść Disneya napisana przez
redaktora polskiego pisma, kilka lat wcześniej odpowiadał też za scenariusz
komiksu Kaczki w kosmosie, który jednak nie był typową historią,
lecz połączeniem komiksu z zagadkami.
Kilka lat później, w 2004 roku, Vicar miał okazję odwiedzić Polskę i spotkać się z Tomaszem Kołodziejczakiem. Z tej okazji wydano też tom Kaczogrodu poświęcony twórczości chilijskiego rysownika. Wydanie było oparte na skandynawskiej publikacji, ale do polskiej edycji dodatkowo dołożono Coś z niczego, co było naprawdę miłym akcentem. Na kolejny komiks Disneya napisany przez polskiego scenarzystę musieliśmy czekać prawie ćwierć wieku, w poprzednim roku Maciej Kur napisał krótką opowieść o Daisy.
Źródło ilustracji: materiały własne

Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńŻaden absurd, ale norma. Po prostu w tym samym tygodniu historyjka była wydawana w całym regionie. A po prostu w niektórych krajach pisma wychodzą w poniedziałek, w innych we wtorek, w Polsce w środę, a jeszcze gdzie indziej w czwartek. Gdyby wyszła w Polsce tydzień wcześniej, to by cokolwiek się zmieniło?
UsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
UsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
Usuń