Gigant Mamut 46 "Śladami dinozaurów" - dziś premiera - Cavazzano, Casty i Mottura

Dziś do sprzedaży trafi pierwszy w tym roku Gigant Mamut - Śladami dinozaurów. W środku znajdziemy ponad pół tysiąca stron komiksów związanych z prehistorycznymi stworami, niestety w dużej części są to powtórki... z innych Gigantów Mamutów. Kupicie go m.in. na Egmont.pl, a za jego przekład odpowiadał Marcin Furgał.
Wydanie jest kopią najnowszego niemieckiego Lustiges Taschenbuch Spezial i wygląda na to, że w tym roku w ramach Mamuta i MegaGiga będą przedrukowywane kolejne tomy tej serii, co nie nastraja pozytywnie.

Zacznijmy od plusów, ponieważ wiele ich nie ma. Na pewno należy pochwalić redakcję za to, że tom składa się w większości z długich komiksów, co nie zawsze bywało normą. W środku znalazły się cztery wcześniej niewydane po polsku historie, i każda z nich jest na swój sposób ciekawa. Dostaliśmy i dinozaurowy komiks z cyklu Goofy pisze książkę, i kontynuację historii z Giganta sprzed 9 lat, i dłuższą opowieść Andersena z lat 90., i 1-stronicówkę Facciniego.

Natomiast cała reszta to powtórki i, poza trzema wyjątkami, nie są to komiksy, które w Polsce zostały wydane 20 czy 30 lat temu, tylko historie, które całkiem niedawno mogliśmy przeczytać. Aż 182 strony, czyli ponad 1/3 tomu, stanowią komiksy, które zostały wydane w Gigancie Mamucie 20 z 2014 roku, który jeszcze kilka lat temu normalnie był dostępny w sprzedaży. A gdy dodamy do tego komiks z Giganta Mamuta 18, to już wychodzi niemalże połowa tomu.

I rozumiemy, że są też nowi czytelnicy, którzy nie mają starszych tomów, ale jednak zupełnie czym innym są wydania pełne powtórek, ale pochodzących z różnych publikacji, a czym innym wydawanie praktycznego tego samego, z nie tak dużymi zmianami. Już nie mówiąc o tym, że jakość tych powtórek jest różna, bo np. otwierający tom komiks Cavazzano nawiązujący do Zaginionego świata jest świetną historią wartą powtórzenia, ale już wiele innych opowieści prezentuje dużo słabszy poziom.

Warto przy okazji dodać, że w tym tygodniu do sprzedaży trafiło także poprawione wydanie tomu z pierwszymi komiksami o Superkwęku. Natomiast pod koniec miesiąca pojawi się publikacja zbierająca pierwsze historie z cyklu Doubleduck. Nie są to może publikacje dla wszystkich, ale dla fanów kaczego mściciela i agenckich przygód Donalda to pozycje obowiązkowe.

źródło ilustracji: materiały prasowe - Egmont

Komentarze

  1. Jak niedawno? 14-11 lat to niedawno?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest to mniej więcej zakres, w który sięgają kolekcje wielu fanów albo dlatego że już wtedy kupowali giganty albo dlatego, że są dostępne z drugiej ręki w rozsądnych cenach. Nie jest to może "jeszcze są w pakietach w Empiku" niedawno, ale obstawiam, że będzie to zniechęcajace dla dużej liczby osób.

      Usuń
    2. Rafax
      "Niedawno" to pojęcie względne. Na pewno lepszy jest reprint z przed 30 lat niż 10 czy kilkunastu....
      Tym bardziej kiedy reprintuje się przeciętne komiksy...
      A jeśli każdy reprint jest dobry tow. Zasadzie po co wydawać cokolwiek nowego? Przecież można co drugi rok reprintować samo. Zawsze znajdzie się ktoś kto "nie czytał"....

      Usuń
    3. Oczywiście, że to pojęcie względne.
      Ale nie możemy zrównywać powtórki po "Mamucie" sprzed 10 lat z powtórką po "Gigancie" sprzed 33 lat.
      Jeden tom kilka lat temu był dostępny w co drugiej taniej książce, a drugi od kilku lat kosztuje na aukcjach kilkadziesiąt złotych.

      Usuń
    4. Radosław Koch
      Nie możemy też porównać powtórki sprzed 10 lat z powtórką roczną.

      Usuń
  2. Jako wieloletni fan Kaczorów, które zacząłem czytać jako dzieciak na początku lat 2000, lubię od czasu do czasu wracać do swojej kolekcji, dziś już starych, gigantów. Niestety, za każdym razem gdy sięgam po coś nowego, trafiam albo na powtórki, albo na strasznie słabe komiksy, ewidentnie skierowane do dzieci. Jasne, kiedyś też bywało różnie, ale patrząc na fabuły z lat 90 czy początku i połowy lat 2000, były one często zdecydowanie ciekawsze, na tyle, że nawet dziś, jako dorosły, można je czytać z przyjemnością - porównaniu do większości obecnych historii, które są wyraźnie adresowane do najmłodszych. Trochę lipa.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga