czwartek, 19 stycznia 2017

Myszy i kaczki w sądach i więzieniach - MegaGiga 46 "Gagatek zza kratek" - recenzja

Wydane w zeszłym roku w Polsce tomy MegaGiga i Giganta Mamuta niestety nie w pełni zadowoliły fanów. Czy sytuację odmienił wydany pod koniec poprzedniego roku Gagatek zza kratek, w którym pojawiła się solidna porcja komiksu związana z więziennictwem i sądownictwem - postaram się odpowiedzieć na to pytanie w poniższej recenzji.

Na pierwszy rzut oka Gagatek zza kratek wygląda naprawdę nieźle, jest tak dzięki bardzo fajnej okładce z Donaldem, która przypomina najlepsze ilustracje Cavazzano. Jednak już po szybkim przeglądnięciu da się zauważyć wadę, która jest zmorą tegorocznych 512-stronicowych tomów - spora liczba powtórek. Aż 8 z 17 komiksów pojawiło się wcześniej w Polsce, jednakże są to głównie krótkie komiksy, które łącznie zajmują łącznie 191 stron.
Pierwszym komiksem jest znany polskiemu czytelnikowi Pokazowy proces Panaro i Facciniego w którym Sknerus został oskarżony przez Braci Be o stłuczenie pamiątki rodzinnej. Według mnie autorom udało się stworzyć krótką, ale zwięzłą i śmieszną historyjkę w której Bracia Be zamienili się rolami z Sknerusami. Fakt, że rozprawa przed sądem odbywa się w formie reality-show umożliwia zamieszczenie jeszcze większej ilości gagów. Rysunki są dobre, lecz wolę styl Facciniego w nowszych komiksach. 8/10
Kolejna historyjka przenosi czytelnika w zielone tereny Wielkiej Brytanii, Diabelskie sidła Shawów i Andersena to komiks o tym jak Donald zostaje uznany za Toma Borutę i trafia do więzienia. W czasie ucieczki dzieją się dziwne rzeczy, a towarzyszą temu dziwne odgłosy psa. Twórcy komiksu chcieli nawiązać do powieści z Sherlockiem Holmesem Pies Baskerville’ów, niestety według mnie nawiązanie zostało na tyle źle wymyślone, że mogło go nie być. Poza tym przesadzono z układem kadrów na wielu stronach przez to historyjka jest w niektórych miejscach średnio czytelna. Bez tych wad historyjka mogłaby być niezła, ponieważ choć fabuła jest dość oklepana to jest interesująca dla czytelnika. 6/10.
Pierwszy mysi komiks zamieszczony w tomie to Złoty kręcioł Pihla i Maximino. Komiks rozpoczyna się od sceny w której Miki pomaga Piotrusiowi uciec z więzienia, by pomógł mu ukraść złoty kręcioł. Pierwszym rzucającym się w oczy problemem są rysunki, które są niezwykle sztuczne i niezwykłe statyczne, a niektóre postaci (jak O'Hara) wyglądają dziwnie. Niestety fabuła nie jest lepsza, sam pomysł wciągnięcia Piotrusia w odzyskanie kręcioła jest dziwny, ponieważ w czasie akcji niewiele pomaga, a tylko przeszkadza, ponieważ cały czas próbuje przeszkodzić Mikiemu. Do tego dochodzi wątek policji, która w żaden sposób nie może pomóc, a na koniec dziękuję za nielegalną akcję Mikiego. 3/10.
Heros triumfuje dwa razy - komiks ceniony przez fanów z Włoch i Europy Zachodniej, zajmujący 390. miejsce na Inducks, jednakże w Polsce czwarty komiks z Superkwękiem w historii  zebrał mieszane opinie. Dlaczego? Komiks Martiny i De Vity rozpoczyna się wyjazdem Sknerusa, Donalda i Siostrzeńców na łono natury. Jak się szybko okazuje, Sknerus jest w złym humorze od momentu gdy jego rywal, Kwakerfeller zdobył słynnego skarabeusza. Na ratunek przybywa Superkwęk, który kradnie skarabeusza i daje do Sknerusowi. Ostatecznie, dwaj miliarderzy spotykają się przed sądem. Jak widać po opisie fabuły, komiks zupełnie nie pasuje do dzisiejszych standardów. Wynika to z tego, że Superkwęk na początku nie był bohaterem, był mścicielem, robił czasami rzeczy złe, myśląc tylko o własnych korzyściach. Jak dla mnie przez to większość komiksu się broni, a dzięki ciekawej fabule i sporej dawce humoru jest to przyjemna lektura. Ale nawet pamiętając o tym, że Superkwęk był ciut inną postacią, nie rozumiem zakończenia, w którym Superkwęk na oczach całego miasta ponownie kradnie skarabeusza od "niegodnego" Kwakerfellera i ponownie przekazuje go Sknerusowi. Heh... Przymykając oko na niektóre głupoty i patrząc na przyjemne rysunki autorstwa De Vity mogę komiks ocenić na 6/10.
Kolejna historyjka opowiada o jednej z przygód Donalda i Dziobasa służących w CAP (Centralnej Agencji Paranormalnej), tym razem podczas powrotu z misji trafiają na więzienną planetę z której nie da się wydostać. Kosmiczne więzienie Gersteina i Andersena to według mnie jedna z najlepszych historyjek z CAP, ponieważ ma ciekawą fabułę, wiele zwrotów akcji, nie brak w niej dobrych gagów. Zaletą na mnie jest także to, że prawie cały rozgrywa się w kosmosie. Umiejętnie poprowadzono akcję dwutorowo, jednocześnie obserwujemy Donalda, Dziobasa i Snorta, którzy chcą się dostać do centrum dowodzenia jak i resztę, która próbuje otworzyć portal. Na pochwałę zasługują też rysunki Andersena, który w wielu scenach wyjątkowo zrezygnował z grubszej kreski na rzecz zamieszczenia większej ilości szczegółów. Także bardzo mi się podobał wygląd wszelakiej maści kosmitów. 8,5/10.
W Gdzie byłeś wieczorem? Montiego i Asteritiego Piotruś wyjątkowo nie szuka alibi zgodnie z którym nie dokonał przestępstwa, lecz chce by sądzono, że dokonał jakiegoś padu i mimo wielu prób nie udaje mu się to. Choć historyjka jest oparta na oklepanym schemacie to prowadzi on do wielu dobrych gagów, ciekawym pomysłem jest także skrywanie przez połowę komiksu powodu dlaczego Piotruś tak dziwnie się zachowuje. Rysunki Asteritiego są naprawdę niezłe, a Egmont przygotował nowe kolorowanie komiksu. 8/10.
W Pięciu milionach Martiny i Cavazzano Donald zostaje po raz kolejny zwolniony przez Sknerusa. Tym razem Donald nie zamierza działać bezczynnie, lecz pójść do związków zawodowych, zorganizować protest, a na koniec pozwać Sknerusa do sądu. Nie spodziewałem się po tym komiksie wiele, a dostałem jeden z najlepszych komiksów, które przeczytałem w ostatnim czasie. Martina nie tylko świetnie sparodiował pracę sądu, ale też protesty, związki zawodowe i nawet telewizję. A tak naprawdę tylko przeniesiono i lekko podkoloryzowano mechanizmy działające w naszym świecie do Kaczogrodu. Jak dla mnie najśmieszniejszą sceną jest protest (uczestniczący w nim Donald i Dziobas mają częściowo zasłonięte twarze i noszą transparenty takie jak Dręczyciel klasy robotniczej czy Wyzysk kaczora przez kaczora). Reszta komiksu jest jedynie odrobinę mniej śmieszna, ale również zachwyca gagami czy śmiesznymi sytuacjami typu Lizoos i Kwakerfeller na ławie przysięgłych. Komiks też świetnie wygląda, co jest zasługą ponadczasowych rysunków Cavazzano. 9,5/10.
Heros zrehabilitowany Setsu, Pavesio, Cesara, Perego i Dotty opowiada o Superkwęku broniącym Sknerusa, który jest oskarżony przez Kwakerfllera o kradzież. Mimo że nad komiksem pracowało aż 5 osób nie udało się stworzyć dobrej historyjki. Fabuła jest niezwykle prosta, a na dodatek pierwsza połowa komiksu jest nudna i nic nie wnosi do zakończenia, które choć jest ciekawe, szczególnie podobała mi się w nim scena w której Superkwęk przepytuje samego siebie, to jest niezwykle przewidywalne. Ogromną wadą komiksu są rysunki, które są momentami na tyle niedopracowane, że brakuje na nich maski Superkwęka. 5,5/10.
Disnejowska parodia Zbrodni i kary? To nie mogło się udać i nie do końca się udało. Zbrodnia i kara Scali opowiada o kradzieży przez Czarnego Piotrusia pieniędzy Babci Kaczki. Komiks rozgrywa się dwutorowo, z jednej strony widzimy Mikiego prowadzącego śledztwo, a z drugiej Czarnego Piotrusia, który cały czas ma wyrzuty sumienia odnośnie kradzieży. Niestety jest to według mnie zbyt przeciągnięta historyjka. Rozumiem, że chciano pokazać dylematy Piotrusia, lecz zaowocowało to rozwodnieniem fabuły, co może znudzić co poniektórych czytelników w środkowej części komiksu. Oprócz tego historyjka nie posiada zbytnio wad , ponieważ jest ciekawa, pojawia się w niej wiele gościnnych występów (np. Braci Be), ciekawie w niej poprowadzono wątek śledztwa i ma dość nietypowe zakończenie. Komiks także jest dobrze narysowany. 8/10.
Czysty przypadek Halasa i Miguela to opowieść w której Sknerus myślami powraca do czasów gdy był poszukiwaczem diamentów, ponieważ cały czas ma wyrzuty sumienia, z powodu zniszczenia kopalni Brillanta. W komiksie w ciekawy sposób zaprezentowano podświadomość (sumienie) Sknerusa, które jest przedstawione jako sąd w którym zasiadają postacie historyczne. Oprócz tego historyjka w żaden sposób się nie wyróżnia. Jest to kolejna opowieść z czasów gdy Sknerus poszukiwał cenne minerały. Rysunki Miguela są przyjemne dla oka. 7/10.
Uciekinierzy Marconiego i Uggetti opowiadają o ucieczce Czarnego Piotrusia i współwięźnia z więzienia położonego na wyspie. Krótka historyjka, średnia pod każdym względem, 5,5/10.
Dziobas adwokatem? Dzięki dyplomowi uczelni z Pitu-Pitu dostaje tymczasową legitymację adwokacką i próbuje znaleźć osobę, którą będzie mógł bronić. Kaczki Temidy Salvagniniego i Forcelloniego to kolejna z historyjek, która pokazuje jak szaloną osobą jest Dziobas. Jak dla mnie komiks ma bardzo dobry początek i zakończenie rozgrywające się w sądzie, ponieważ tylko w tych fragmentach historyjki Dziobas może się w pełni wykazać, reszta komiksu to dość sztampowa historyjka opowiadająca o wrobieniu kogoś w przestępstwo. Na plus mogę zaliczyć także rysunki, które choć czasem są zbyt kanciate, to są dobre. 8/10.
Na kolejne dwie historyjki na pewno czekała spora liczba czytelników, ponieważ są to dwa zupełnie nowe w Polsce komiksy z serii Goofy pisze książkę (org. I mercoledì di Pippo). W pierwszej z nich - Wielkiej ucieczce autorstwa Salvagniniego i Mazzarello Goofy opowiada historię dwóch policjantów (w tych rolach Miki i Goofy), którzy przebrani za więźniów chcą dowiedzieć się gdzie znajduje się ukradziona biżuteria. Historyjka jest zbudowana na dokładnie takim samym schemacie jak wszystkie inne komiksy z serii, czyli zawiera masę absurdalnego humoru wynikającego z opowiadanej przez Goofiego książki. Wielka ucieczka może służyć jak przykład jak punkt po punkcie zrobić dobry komiks z tej serii, ponieważ jest śmiesznie, jest ciekawie, ale brak gagów, które wywołują salwy śmiechu. 8,5/10
Drugi komiks z tej samej serii to Nie ma bata na adwokata Salvagninego i Camboniego w której Goofy przedstawia historię w której jest adwokatem, a Miki wspólnikiem, znacznie gorszym prawnikiem. Jeżeli w poprzednim komiksie trochę mi zabrakło absurdalnego humoru wysokich lotów to tutaj go nie brak. Każda scena w sądzie jest niezwykle śmieszna, Goofy jako prawnik wypada znakomicie, nie gorzej Miki jako osoba, która nie potrafi wysłowić w pełni jednego zdania. A końcowy gag z palestrą - wyśmienity. Rysunki także na bardzo wysokim poziomie. 9,5/10.
Na sam koniec redakcja przygotowała długi komiks z Superkwękiem - Więźniowie i strażnicy Pezzina i Colomera to historyjka opowiadająca o dziwnej fali zbrodni w Kaczogrodzie. Tym dziwniejszej, że wszyscy znani złodzieje są za kratkami. Miałem spore obawy co do komiksu, ponieważ jest bardzo słabo zarysowany przez co w żaden sposób nie zachęca czytelnika. Wbrew pozorom historyjka jest ciekawa od początku do końca, choć ma bardzo prostą fabułą. Jednakże podobało mi się w niej, że śledztwo jest prowadzone dość powoli przez to czytelnik sam może zastanowić się nad rozwiązaniem zagadki. 7,5/10.
W tomie zamieszczono też dwa gagi, Zabawa na plaży Valentiniego i Guli z Braćmi Be i Ku wolności Pandiniego i Migheliego, które są średnio zabawne. 5/10.
Choć Gagatkowi zza kratek sporo brakuje do poziomu tomów wydanych rok czy kilka lat temu, to według mnie jest to dobry tom MegaGiga. Jest kilka słabych komiksów, ale większość tomu prezentuje solidny poziom. Na szczęście w tomie da się także znaleźć perełki, czyli znakomite komiksy, szkoda że są tylko dwie - Nie ma bata na adwokata (o Goofym jako adwokacie) i Pięć milionów (niezwykle trafna satyra m.in. sądownictwa). Według mnie tom warto znać, szczególnie jeżeli znajdziecie go na jakiejś wyprzedaży.
Łączna ocena tomu: 7,5/10  

Dziękujemy wydawnictwu Egmont Polska za przesłanie egzemplarza recenzenckiego.

MegaGiga 46 - Gagatek zza kratek
Data premiery: 25 listopada 2016, liczba stron: 512, cena okładkowa: 24,99 zł, format: B6, tłumaczenie: Jacek Drewnowski, Aleksandra Bałucka-Grimaldi, wydawnictwo: Egmont, ISBN 978-83-281-9938-5
Kupisz m.in. w empik.com

źródło ilustracji: materiały własne

2 komentarze:

  1. "był mścicielem, robił czasami rzeczy złe, myśląc tylko o własnych korzyściach"

    Daaa. Wyraźnie pamiętam dokładnie taki tekst w którymś z komiksów z Giganta, w którym Donald wykorzystał swoje alter ego, by wynagrodzić krzywdy jakie Sknerus mu wyrządził.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. https://coa.inducks.org/story.php?c=I+TL++875-AP chodzi o ten komiks?

      Usuń