sobota, 12 listopada 2016

Fantastyczne przygody młodego trubadura - "Hugo" wydanie zbiorcze [KOMIKSY DLA WSZYSTKICH]

W poprzednim miesiącu wydawnictwo Egmont wydało zbiorcze wydanie Hugo Bernarda Dumonda, klasycznej już serii fantastyczno-humorystycznej o młodym trubadurze i jego grupce przyjaciół. Postaram się w mojej recenzji sprawdzić, czy Hugo jest komiksem, który nadal śmieszy po ponad 30 latach od premiery oraz czy może on zainteresować nowe pokolenia czytelników.

Jeżeli miałbym wskazać zagraniczny komiks (nie licząc Thorgala), które jest w Polsce równie lub nawet bardziej popularny niż w kraju oryginalnej publikacji to chyba bym wymienił Hugo. Serię, która w krajach francuskojęzycznych była jedną z wielu humorystycznych komiksów, a w Polsce dzięki publikacji przez Orbitę zyskała miano kultowej. Dlaczego tak się stało? Seria trafiła do sprzedaży w idealnym momencie, tuż po przemianach ustrojowych, była czymś nowym, był to prawdopodobnie pierwszy frankofoński komiks humorystyczny wydany w Polsce. Dopiero później w Polsce pojawiły się takie serie jak Asteriks, Lucky Luke czy Smerfy. Sprawdźmy jak po tylu latach oraz po zapoznaniu się z innymi, bardziej znanymi seriami prezentuje się Hugo.
Komiks opowiada o młodym trubadurze o imieniu Hugo, który podróżuje po kraju przypominającym średniowieczną Francję wraz z niedźwiedziem Biskoto, latającym wcieleniem losu Narcyzem, a często pomaga mu wróżka Śliweczka. Tom zgodnie z ceną nadrukowaną na okładce kosztuje 99,99 zł, a na jego zawartość składa się 5 albumów serii Hugo, czyli łącznie 230 stron komiksu. Komiks jest świetnie wydany, papier kredowy jest najwyższej jakości, nawet wyklejka łącząca środek komiksu z twardą oprawą jest świetnie zaprojektowana i ładnie wygląda.
Zaklęcie w fasolę przedstawia historię w której Hugo pomaga królowi Rigolto, którego syn został zaklęty w fasolę. Hugo z tego powodu wyrusza do Oringlo, ogrodzieja. Na trasie swej wędrówki spotyka postaci, które będą towarzyszyć mu w następnych albumach.
Pierwszy album wyróżnia się na tle rozpoczęć innych serii, ponieważ prawie od razu przechodzimy do właściwej fabuły. Wydaje mi się, że komiks nie był zaplanowany od początku do końca, ponieważ pierwsza połowa komiksu (podzielona oryginalnie na krótkie rozdziały) otwiera i szybko zamyka masę wątków, a druga jest trochę przydługa i opowiada o walce pomiędzy dwoma plemionami warzyw. W porównaniu z pozostałymi albumami rysunki są znacznie słabsze, szczególnie Hugo i Śliweczka wyglądają bardziej karykaturalnie niż zwykle. Mimo tych wad komiks mi się podobał, już od pierwszych stron zachwyca swoją inwencją, szczególnie doceniam pomysł ze strażnikiem-klatką, z gadającym balonem czy wężem-rycerzem. Fabuła jest ciekawa, a humoru jest sporo na każdej stronie. 7/10.
Krasnal z Corneloup rozgrywa się w czasie budowy katedry, będąc przy terenie budowy Hugo spotyka tajemniczego człowieka, który ponoć został okradziony z czasu. Dlatego też Hugo udaje się po pomoc do czarodziejki Gargolii, która  ponoć włada czasem.
Drugi album podobał mi się najbardziej ze wszystkich, ponieważ wydaje mi się, że jest w największym stopniu osadzony w realiach średniowiecznych, a przy tym ma najciekawszą historię, w której napięcie rośnie z każdą chwilą, a dopiero na sam koniec poznajemy tożsamość wroga. Dzięki temu komiks jest interesujący od pierwszej do ostatniej strony. Nadal komiks zachwyca swą kreatywnością, cała akcja dziejąca się u czarodziejki jest świetnie wymyślona. Rysunki są już na wysokim poziomie, choć nie raz, jak na kadrze przedstawiającym latającą katedrę, twórczość Bédu zachwyca. 9/10
W Boskiej jabłoni Hugo spotyka Tibo, brimboleta, który mówi że Śliweczka została uwięziona. Hugo wraz z przyjaciółmi rusza na ratunek, przy okazji natrafia na dwóch skłóconych braci, którzy walczą między sobą o jabłko z boskiej jabłoni.
Trzeci komiks można podzielić na trzy części - uwolnienie Śliweczki, poszukiwanie jabłoni i ostateczna walka pomiędzy braćmi. Jeżeli początek i koniec mi się bardzo podobał, to środek był tylko średni. Było to po prostu poszukiwanie jabłoni na które składały się potyczki z kolejnymi wrogami. Zabrakło mi w tym fragmencie trochę inwencji i świeżości, choć warto docenić pojawienie się ciekawej rasy brimboletów. Najlepszym pomysłem całego komiksu jest końcowy gag z szachami, który, szczerze powiedziawszy, zaskoczył mnie przy pierwszej lekturze. 8/10.
Zamek mew to opowieść w której w roli głównej występuje pewna tajemnicza dziewczynka o imieniu Luciola, która ma magiczne umiejętności, jak okazuje jest córką Zolfa, czarodzieja, który władał Zamkiem Mew. Chrapkę na niego ma pewna zła czarownica.
Czwarty album wyróżnia się na tle pozostałych, ponieważ po raz pierwszy akcja nie skupia się tylko na Hugo. Nadal odgrywa on ważną rolę, ale na wielu stronach albumu w ogóle nie występuje. Praktycznie przez cały album widzimy akcję z dwóch perspektyw - Hugo i Lucioli, dzięki temu fabuła jest znacznie ciekawsza, bo obserwujemy wydarzenia z dwóch stron. Scena walki z balonbąkami jest chyba najciekawszą i najbardziej dopracowaną sceną w serii, co rusz bohaterowie są w niebezpieczeństwie, a wydarzenia następują kadr po kadrze. Jest to także pierwszy album który oryginalnie nie był publikowany w kilku rozdziałach, lecz w 2-stronicowych odcinkach, dzięki temu czuć, że Bédu się nie ograniczał i akcja jest ciągła. 9/10.
W Błękitnej perle Hugo wraz z przyjaciółmi ruszają na ratunek Orcepalowi, magowi, któremu ukradzioną błękitną perłę, przez to musi się podporządkowywać do rozkazów Paralda, który magię chce wykorzystać do złych celów.
Na ostatnim komiksie serii trochę się zawiodłem. Niby nadal mamy tych samych bohaterów, podobną przygodę, ale nie wszystko w komiksie gra. Rysunki są według mnie bardziej sztuczne, być może wynika to z kolorowania, które w poprzednich komiksach było naprawdę dobre, a w tym na wielu stronach dominuje biel i jasne kolory. Jak Bédu w każdym z poprzednich albumów zachwycał nas kreatywnością to w tym albumie ograniczyło się to do smoka-strażnika, który nie wygląda najlepiej, ponieważ na większości kadrów jest białym smokiem na jasnym tle. Historia według mnie była dość schematyczna - Hugo przybywa na ratunek, nagle pojawia się Śliweczka i przechodzimy do zakończenie. Kolejnym minusem jest długi, bo ponad 15-stronicowy wstęp, choć nie jest bardzo źle, ponieważ jest w nim sporo gagów (jak Biskoto przebrany za rycerza). Nie mogę stwierdzić, że album mi się nie podobał. Jego lektura była nawet przyjemna, ale jest on wyraźnie słabszy od poprzednich albumów, 6,5/10
Na wielu forach komiksowych pojawiły się komentarze, że zbiorcze wydanie Hugo to najgorzej przetłumaczony na polski komiks. Ja się z tym nie zgadzam, choć nie porównywałem tłumaczenia z oryginałem, ale z głosów, które słyszałem zrozumiałem, że większość tomu jest przetłumaczona dość wiernie. Największą (i chyba jedyną) bolączką tłumaczenia jest zastosowanie przez tłumaczkę wielu "wierzbięcizmów" (nawiązań do obecnej rzeczywistości). Większość z nich zbytnio nie przeszkadza, ale jest jeden, który zasługuje na tytuł najgorszego tłumaczenia pojedynczego kadru - Nie jestem wróżką Maciejką ani wróżbitą Maciejem! .
Hugo na tle innych komiksów humorystycznych znanych na polskim rynku wyróżnia się baśniową atmosferą. Czytelnik czytając Hugo może poznać wiele niezwykłych stworzeń, przeczytać niezwykłe przygody bohaterów, zobaczyć nieprawdopodobne krajobrazy i poznać świat, w którym wszystko jest możliwe. Hugo jest jedynym komiksem humorystycznym jaki znam, który tak świetnie korzysta z bogactwa gatunku fantasy. Jednak trudno mi nazwać serię o Hugo genialnym komiksem, z pięciu wydanych albumów spodobały mi się jedynie trzy. Środkowe albumy serii są bardzo dobre, ponieważ każdy z nich jest inny, a nie jest standardowym komiksem fantasy z sporą dawką humoru. Pozostałe dwabyły dość schematyczne, choć nadal zabawne i fajnie się je czytało, ale jednak były o co najmniej poziom gorsze. Wydanie zbiorcze Hugo powinno dostarczyć każdemu kilku godzin dobrej rozrywki, choć komiks ma ponad 30 lat powinien spodobać się zarówno dzieciom jak i dorosłym. Szkoda, że Egmont nie wydał komiksu w osobnych albumach w miękkiej oprawie, ponieważ wówczas byłaby szansa, że nowe pokolenie czytelników pozna Hugo.
Łączna ocena tomu: 8/10

Dziękujemy wydawnictwu Egmont Polska za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego.

Hugo - wydanie zbiorcze
Data premiery: 5 października 2016, liczba stron: 248, cena okładkowa: 99,99 zł, format: A4, scenariusz i rysunki: Bernard Dumont, tłumaczenie: Agnieszka Labisko i Jacek Drewnowski, wydawnictwo: Egmont Polska, ISBN 978-83-281-1815-7
Kupisz m.in. w aros.pl, bonito.pl, sklep.gildia.pl, sklep.egmont.pl

Przykładowe strony:
Źródło ilustracji: materiały prasowe - Egmont Polska

3 komentarze:

  1. Tomasz Kołodziejczak powiedział kiedyś, że Hugo będzie wydanych w pojedynczych albumach, bo żaden normalny rodzic nie kupi dziecku komiksu za sto złotych. Najwyraźniej potem zmienił zdanie...

    -Kleszcz-

    Ps. Biskoto przebrany za rycerza mnie rozwalił!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, gdyby Egmont pomyślał i zrezygnował z numeracji stron to mógłby tych samych plansz drukarskich użyć do integarala jak i osobnego wydania. Nie sądzę, że "Hugo" w pojedynczych albumach był hitem sprzedaży, ale na pewno nie jeden dzieciak sięgnąłby po niego podczas wizyty w Empiku.

      Usuń
  2. Chciałbym wydanie zbiorcze "Kliftona". Scenariusze do pierwszych albumów pisał de Groot (pisał "Lucky Luke'a"). "Ali Beber" też może być fajny.
    Echhh... Straszna szkoda, że Bedu musiał zakończyć "Hugo". Słyszałem, że przyczyną nie było złe przyjęcie serii, tylko jakieś nieporozumienie między autorem a wydawcą (czy jakoś tak).

    -Kleszcz-

    OdpowiedzUsuń