Grillowanie, dinozaury i Wielka Stopa - Gigant Poleca 195 "Wielkie grillowanie" - recenzja

Kwietniowy Gigant miał być pod pewnymi względami tomem przełomowym, po raz pierwszy od dawna pojawił się w nim długi, bo ponad 50-stronicowy komiks, także po raz pierwszy od dawna były aż dwa duńskie komiksy. Zmiany zmianami, ale czy spowodowało to poprawę jakości tomu?


Lato się zbliża, co pokazuje okładka Wielkiego grillowania. Okładka, która jest po prostu słaba. Kiedyś okładki zapowiadały komiks będący w środku, teraz są słabo narysowanymi ilustracjami, które ani nic nie przekazują, ani nie śmieszą. Jedyna zaleta tej okładki to rzucający się w oczy czerwony kolor, może ktoś dzięki niemu zauważy komiks na półce w kiosku?
Pierwszy komiks tomu po części nawiązuje do okładki, ponieważ opowiada on o grillowaniu, Wielkie grillowanie McGrealów i Fecchi'ego to historyjka o poszukiwaniu przez Donalda i Jonesa mistrza sztuki grillowania żyjącego w górach. Jak dla mnie jest to średni komiks, ale z kilkoma fajnymi gagami, niezłą fabułą, ciekawym zakończeniem i miłymi dla oka rysunkami. Dobrym pomysłem było skondensowanie komiksu do 20 stron, ponieważ obawiam się, że gdyby komiks miał standardowe 30 stron, historyjka byłaby sztucznie wydłużona. 6/10
Głównym tematem kolejnego komiksu są dinozaury, pierwszy długi komiks od kilku miesięcy -  Podmyszogród Sisti i Sciarrione opowiada o Mikim który próbuje rozwikłać tajemnicę dziwnych zdarzeń w budowanym podziemnym mieście. Niestety, choć pierwsze strony historyjki budują genialny klimat, szare kolory, Myszogród w deszczu, jest to doskonały wstęp do trochę bardziej poważnej historyjki z mysim detektywem. Niestety, pozory mylą i po kilkunastu stronach historyjka zmienia się w bardzo infantylną historyjkę, okazuje się, że dinozaury istnieją, a dalszy ciąg komiksu to oklepane motywy, słabe postaci, nudne dialogi i zwroty akcji, które można się domyśleć 20 stron wcześniej. Na pocieszenie mogę stwierdzić, że komiks jest bardzo ładnie narysowany, wygląd wszystkich postaci (dinozaurów, zgili) pasuje do całego wykreowanego świata. Pomysł z podziemnym miejscem też jest ciekawy. Według mnie twórcy mieli dobry pomysł, ale na 30-stronicowy komiks, bo jak dla mnie druga połowa komiksu jest po prostu nudna. 5,5/10
W Cieniu Wielkiej Stopy Mikele i Andersena Sknerus wraz z siostrzeńcami wyrusza na biwak, w czasie jego trwania znajdują dziwne tropy. Największym błędem tego komiksu jest brak logiki w fabule, siostrzeńcy znajdują dziwne ślady, więc zastawiają pułapkę, kilka stron później Sknerus zauważa, że są to ślady Wielkiej Stopy, więc przenoszą się do wyższych gór. Wynika z tego, że scena z pułapką była niepotrzebna, ponieważ od razu można było stwierdzić kogo są to ślady. Także końcówka ze sceną ratunku Sknerusa jest bardzo słaba, wygląda jakby była dodana tylko po to by sztucznie wydłużyć komiks. Rysunki nie są złe, choć Wielka Stopa wygląda naprawdę dziwnie. 4/10
Może czwarta historyjka tomu w końcu będzie dobra? Horror z narratorem Gagnora i Mazzarello opowiada o potyczce z Superkwęka z narratorem. Z pozoru jest to kolejny komiks o potyczce Superkwęka z wrogiem, ale dwa motywy szczególnie mi się spodobały: powtórzona trzy razy scena początkową (za każdym razem trochę inna) i sprowadzenie Superkwęków z różnych wymiarów (w tym Superfisia i Megadziobasa). Jak dla mnie jest to przyjemny i lekki komiks, który mimo płytkiej fabuły, dość mi się spodobał, do tego dochodzą jeszcze rysunki świetnie oddające akcję, 8/10.
Po batonie na stadionie Ambrosio i Molinari, czyli kaczor Donald kontra automat z batonikami. Choć komiks opiera się głównie na jednym gagu, to dzięki włączeniu w akcję wielu bohaterów, każda kolejna strona jest w pewnym stopniu inna i cały komiks jest niezwykle zabawny, choć Dziobas pojawia się tylko na kilku stronach, to czuć jego wpływ na cały komiks. Jedynie mam zastrzeżenie do przedostatniej strony, zupełnie nie rozumiem rozmowy z kibicem. Rysunki Moliniari są jak zwykle ładne, Donald jest na nich niezwykle ekspresywny, co świetnie podkreśla gagi występujące w komiksie, 7,5/10.
Kolejna historyjka opowiada o Diodaku, który zgodnie z zaleceniem lekarza musi udać się na urlop, więc postanawia wypocząć u Babci Kaczki. Wakacje geniusza Sardy i Milano są niczym się wyróżniającym komiksem, kolejnym w którym Diodak wypoczywa u Babci Kaczki co czyni komiks przewidywalnym i powtarzalnym. Mimo tego dla mnie jest to przyjemny komiks, choć wykorzystuje motyw Diodaka naprawiającego wszystko, to jako lekki przerywnik, zapychacz się sprawdza. Przyjemne rysunki. 6,5/10.
Sknerus zasypiający podczas prowadzenia interesów? Takie rzeczy tylko w Mocy prastarych kamieni Panaro i Gervasio. Choć po komiksie tych twórców spodziewałem się czegoś lepszego to historyjka o walce z czarnoksiężnikiem z Stonehenge jest dość średnia. Komiks jest niestety bardzo przewidywalny, od razu wiadomo że z pierścionkiem jest coś nie tak. Nie podoba też mi się rozwiązanie deux ex machina w końcówce komiksu. Jednakże dzięki dość sporej ilości humoru, który zawdzięczamy występowi czterech ciekawych postaci, historyjka nie nudzi, jest przewidywalna, ale jednak coś w sobie ma. Także warto docenić rysunki Gervasio, świetnie oddał wizerunek śpiącego Sknerusa jak i sceny akcji w końcówce komiksu, komiks też sporo zyskuje sporo dzięki często występującemu cieniowaniu. 6,5/10
Przerwany finał Mazzoleni i Asaro, czyli Supergoofy i walka z czasem. Sam pomysł na komiks nie był zły, Supergoofy śpieszący się na transmisje meczu, niestety rzeczywistość jest znacznie gorsza. Komiks jest przewidywalny, mało śmieszny i spokojnie zmieściłby się na 2-3 stronach (albo 1 4-rzędowej). Ładne rysunki. 5/10.
Wróćmy do Kaczogrodu, bo tam rozgrywa się akcja W kontakcie Cirillo i Usaiego. Punktem wyjścia historyjki są rozmowy jakie prowadzą między sobą Donald i Daisy, są one przedstawione w sposób przejaskrawiony, humorystyczny, w pewnym stopniu jest to parodia komedii romantycznych. Reszta komiksu nie zachwyca, jest to prosta fabuła o tym jak przyjaciele obu kaczek reagują na ich rozmowy. Dość szczegółowe, narysowane cienką kreską rysunki. 6,5/10. 
Kolejna historyjka, Można prosić do tańca? Gagnora i Gottardo to prosta fabuła o Kaczencji chodzącej do szkoły tańca. Do gry włączają się Kwakerfeller i Sknerus, co jest powodem do wielu śmiesznych gagów. Trochę mi nie pasuje charakter Sknerusa pokazany w komiksie, bo wydaje mi się, że nie powinno mu aż tak zależeć na Kaczencji, ale nie licząc tego trudno mi znaleźć jakieś mankamenty komiksu. Według mnie najśmieszniejszy komiks tomu, z klasycznie wyglądającymi, ale dobrymi rysunkami. Plus za Lizusa będącego bohaterem drugiego planu. 8/10
Magika z Bereksem, a Bracia Be z Edgarem - takie połączenie spotkacie tylko w Jak pies z krukiem Pesce i Mazzona. Mimo wyjścia od tak ciekawego pomysłu, komiks nie zachwyca. Przez to, że ma zaledwie 20 stron, bardzo niewielka część komiksu skupia się na zmianie zachowań pomocników. Do tego dochodzi zakończenie, które jest jednocześnie bardzo przewidywalne, ale dojście do niego jest średnio logiczne. Na dodatek komiks ma jedne z najgorszych rysunków w tym tomie, statyczne i zawierające wiele pustych połaci. 4,5/10
Według fanów z niemieckiej strony jest to jeden z najgorszych tomów Giganta w historii i się w pełni z tym zgadzam. Choć nie do końca zgadzam się z częścią ich ocen, niektóre komiksy spodobały mi się mniej, niektóre bardziej. Wniosek jest prosty: tom nie jest zły ponieważ są 2-3 bardzo słabe komiksy (co się zdarzało jeszcze kilkanaście lat temu), tom jest zły, ponieważ cały tom jest nijaki, nudny, mało śmieszny. Są zaledwie trzy komiksy o których mogę powiedzieć, że są dobre (Horror z narratorem, Po batonie na stadionie i Można prosić do tańca?), w czterech innych komiksach można jeszcze znaleźć jakieś dobre elementy, niestety reszta tomu jest po prostu słaba. Był to pierwszy w historii tom z którego przeczytaniem się męczyłem. Według mnie redakcja postawiła na zbyt wiele słabych, krótkich komiksów, a wybrany przez nich długi komiks z Mikim okazał się całkowitym niewypałem. Wielkiego grillowania w żadnym stopniu nie mogę polecić, lepiej kupić któryś ze wcześniejszych tegorocznych tomów lub też najnowszego Kaczora Donalda.

A może macie inne zdanie o komiksach zamieszczonych w tym tomie? Piszcie w komentarzach.

Łączna ocena tomu: 6/10  

Dziękujemy wydawnictwu Egmont Polska za przesłanie egzemplarza recenzenckiego.

Gigant Poleca 195 - Wielkie grillowanie
Data premiery: 22 kwietnia 2016, liczba stron: 256, cena okładkowa: 14,99 zł, format: B6, tłumaczenie: Jacek Drewnowski, wydawnictwo: Egmont, ISBN 978-83-281-9928-6

źródło ilustracji: materiały własne

Komentarze

  1. Zgadzam się z opinią, że numer jest słaby. Najbardziej spodobały mnie się te 2 komiksy ,,Horror z narratorem'' oraz ,,Po batonie na stadionie'' (czy istnieje prawo Murphiego mówiące, że jeśli nazywa się Donad to zawsze po wrzuceniu monety do automatu , kupowany produkt się zaklinuje ? :) bo jeśli nie to trzeba dodać :) ).
    Broniłbym trochę komiksu ,,Podmyszogród'' . Rysunki są ładne , wątek z dinozaurami i zgilami akurat mnie się podobał, choć muszę przyznać, że od strony 64 w komiksie prawie nic się nie dzieje i komiks 'jest sztucznie przedłużany.
    Odnośnie jeszcze dwóch komiksów, które trochę były inne niż pozostałe : ,,W kontakcie" (bardzo ładne rysunki i w sumie był OK , trochę niecodzienne zachowanie Daisy i Donalda , bo jakoś raczej się w komiksach kłócą a nie piszą sobie czułe słówka, ale powiew świeżości jak dla mnie jest). Gorzej oceniłbym natomiast komiks ,,Można prosić do tańca''. Osobiście lubię postać Kaczencji ,ale w dawkach a ostatnio w każdym Gigancie jest o niej komiks. Generalnie nie było źle, a nie dałbym 8/10 pkt jak ty bo nie przepadam za komiksami, które sugerują, że Sknerus coś czuje do Kaczencji (jasne, pod skorupą kryje się wrażliwe serce, ale nie w tym się to powinno objawiać ). Rysunki ładne, ale generalnie jak dla mnie nic specjalnego i zachowanie Kwakerfellera takie trochę znikąd.

    Większość pozostałych komiksów nie są złe tylko takie jakoś mało porywające, mało zapadające w pamięć.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz