Kręte losy Starego Trotyla
Stary Trotyl to dość nietypowa postać jak na komiksy Disneya. Jednak czy wiedzieliście, jak bardzo kręte były losy mieszkańca Mrocznego Bagna?
Stary Trotyl, znany oryginalnie jako Hard Haid Moe, to jedna z wielu postaci wymyślonych przez Dicka Kinneya i Ala Hubbarda na potrzeby pierwszych komiksów z Dziobasem. Razem ze swym psem Azorem zadebiutował w komiksie It's Music?, który 4 października 1964 roku, dokładnie 62 lata temu, pojawił się we włoskim magazynie Topolino. To był jednak tylko początek skomplikowanej historii tej postaci, która w Brazylii zyskała ogromną popularność, a w Polsce w pełni zadebiutowała dopiero w 2008 roku.
Przez pierwsze lata Trotyl głównie pojawiał się w komiksach z Dziobasem tworzonych przez Disney Studio. Był to nietypowy projekt, który polegał na tym, że Disney zlecał komiksy, najczęściej zatrudniał do nich amerykańskich twórców, ale powstawały one na potrzeby zagranicznych rynków. Bardzo rzadko te historie były wydawane w USA, przez co Dziobas i inne w nich występujące postaci przez lata nie były za bardzo kojarzone przez amerykańskich czytelników. Kuzyn Donalda jeszcze zaliczył kilka mniejszych i większych występów, a sporą popularność zyskał po premierze nowych Kaczych opowieści, natomiast Stary Trotyl nie mógł liczyć na tyle szczęścia. Przed 2005 rokiem w USA została wydana tylko jedna historia, w której wystąpił.
Jedną z cech wyróżniających komiksy Hubbarda od historii innych rysowników było to, że postaci ludzkie w nich występujące nie miały psich nosów. Wynikało to prawdopodobnie po części z tego, że Hubbard przez lata odpowiadał za różne adaptacje filmów Disneya i komiksy z Chapsem z Zakochanego kundla. Ten styl przeniósł do historii o Dziobasie i przez to Stary Trotyl jest człowiekiem bez psiego nosa, bardziej przypominającym ludzkich bohaterów Asteriksa czy Smerfów. Do tego jeszcze dochodzi fakt, że zamieszkuje Mroczne Bagno odseparowane od Kaczogrodu. Wszystkie te elementy sprawiły, że jest to postać trochę niepasująca do reszty kaczego uniwersum.
Z tego powodu przez wiele lat Stary Trotyl także nie pojawiał się za często w tworzonych w Europie komiksach. W niektórych krajach czytelnicy go kojarzyli, a w niektórych nie, wynikało to z tego, że nie wszędzie historie tworzone przez Disneya były regularnie przedrukowywane. W Skandynawii Egmont bardzo rzadko to robił, przez co na tamtych rynkach także Dziobas przez lata nie był zbyt znany. We Włoszech Stary Trotyl zaliczył cztery występy w komiksach w latach 1977-1994. Mogłoby się wydawać, że praktycznie wszędzie o nim zapomniano i po tym, jak pod koniec lat 70. przestał się pojawiać w komiksach tworzonych przez Disneya, trafił na śmietnik historii. Był jednak jeden kraj, gdzie go pokochano - Brazylia.
W połowie lat 70. Stary Trotyl zaczął się regularnie pojawiać w komiksach tworzonych przez brazylijskie wydawnictwo Abril. Trudno powiedzieć, kto wpadł na taki pomysł, ale trzeba pamiętać, że Brazylia była jednym z rynków, gdzie najczęściej drukowano komiksy tworzone przez Disneya. Dlatego postaci, które w nich się pojawiały, takie jak Dziobas i Stary Trotyl, często zyskały tam dużo większą popularność niż w innych zakątkach globu. Ale w przypadku Trotyla dysproporcja pomiędzy Brazylią a resztą świata była gigantyczna. Poza Brazylią mało kto go kojarzył, w Brazylii w 1987 roku zaczęto wydawać magazyn z nim w roli głównej. Był on wydawany aż do 1994 roku, pojawiło się aż 169 numerów, a sam Trotyl wystąpił w aż ponad 500 brazylijskich komiksach Disneya.
Pod koniec lat 90. Brazylijczycy ze względu na problemy finansowe przestali regularnie tworzyć komiksy o kaczych bohaterach, a te historie, które już zostały stworzone, rzadko wydawano poza Brazylią, przez co Staremu Trotylowi znów groziło zapomnienie. W 2001 roku przypomniał sobie o nim David Gestein, który umieścił jego występ gościnny w komiksie Kukułeczka kuka. Historia także pojawiła się dwukrotnie w Polsce w 2002 roku, najpierw w Komiksowie, potem w Kaczorze Donaldzie. Samego Trotyla w komiksie nie widać, ale pojawia się jego strzelba i Azor. Potem jednak zapadła kilkuletnia cisza.
W 2006 roku o Trotylu przypomniał sobie włoski scenarzysta Fausto Vitaliano, który razem z Giorgio Cavazzano przygotował komiks Całkowite zaćmienie przedstawiający ponownie włoskim czytelnikom postać wykreowaną przez Hubbarda i Kinneya. W kolejnej historii, Dinamite Bla e la cena dei buzzurri, którą narysował Ferraris, do Trotyla dołączyła całkowicie nowa postać, sąsiad Turr. W trzeciej opowieści, Dowolne wybory, którą tym razem znów narysował Cavazzano, powrócił Azor, pies Trotyla. Od tego czasu, a minęły już dwie dekady, cała trójka mniej lub bardziej regularnie pojawia się we włoskich komiksach Disneya, które są przedrukowywane w różnych zakątkach Europy i świata.Dzięki temu w 2008 roku w wydanym w Gigancie Poleca komiksie Taniec z gwizdami Vitaliano i Cavazzano w końcu po raz pierwszy polscy czytelnicy mogli ujrzeć Starego Trotyla w pełnej krasie. To też tam zadebiutowało polskie imię postaci. Azor pierwszy większy występ w Polsce zanotował w Złodziejach brojlerów Faraciego i Cavazzano trzy lata później, a Turr po raz pierwszy pojawił się w Wyrosła rzepka, komiksie wydanym po polsku w 2013 roku. Dwie dekady temu prawdopodobnie na palcach jednej ręki można było policzyć wszystkie osoby w Polsce, które kojarzyły Hard Haid Moe, dziś Starego Trotyla zna pewnie każdy regularny czytelnik Gigantów. Czy to druga lub trzecia młodość tej postaci?
Źródło ilustracji: Disney Publishing Worldwide, materiały własne





Mam tom z komiksami Hubbarda od FANTAGRAPHICS, i tylko on tam ma normalny nos. Reszta ma tradycyjne psie.
OdpowiedzUsuńWszystkie postaci z pierwszego komiksu z Trotylem mają zwykłe ludzkie nosy - i policjant, i widownia.
UsuńW "Haste Makes Waste" wszystkie postaci mają ludzkie nosy - i ludzie w sklepie, i pracownik stacji.
W " The Frontiersmen" wszystkie postaci mają ludzkie nosy - i policjant, i golfista, i cała reszta.
A reszty już mi się nie chce analizować.
Co nie oznacza, że w wielu innych historiach nie pojawiały się postaci bardziej lub mniej psie. Ale prosimy tutaj nie szerzyć dezinformacji.
Co ty bredzisz w jakimś komunistycznym języku? Prosimy nie szerzyć dezinformacji? Serio? "Jedną z cech wyróżniających komiksy Hubbarda od historii innych rysowników było to, że postaci ludzkie w nich występujące nie miały psich nosów" to brzmi jakby zawsze tak rysował. W moim tomie mają nie tylko psie nosy ale i uszy oklapłe nawet część wygląda jakby miała sierść...Jaka to dezinformacja? To, że rysował też inaczej nie znaczy, że zawsze. Jego psie postacie zą bardziwj psie niż u kogoś innego.
Usuń