sobota, 29 października 2016

Tropikalne przygody mysz i kaczek - Gigant Mamut 24 "Ucieczka z wyspy Strachów" - recenzja

Wakacje są już odległym wspomnieniem, w ostatnich tygodniach pogoda jest brzydka, jest zimno i pochmurnie, ale jest to według mnie doskonały czas by powrócić do cieplejszych dni, a o nich opowiadają komiksy z Ucieczki z wyspy Strachów, najnowszego Giganta Mamuta.


Dwudziesty czwarty Gigant Mamut tak samo jak wszystkie poprzednie tomy przedstawia nam ogromną, ponad 500-stronicową dawkę komiksów. Tym razem głównym tematem są wakacje, letnie przygody, czyli temat dość szeroki, ale też często wykorzystywany, ponieważ pasują do niego praktycznie wszystkie komiksy wydawane latem w Gigancie.
Tom rozpoczyna się dość niezwykle, bo od komiksu z 2013 roku, Ciepło, zimno Paniniego i Lucci to historyjka o wakacjach Donalda podczas których musi zamienić się w Superkwęka by powstrzymać łotra, który chce zamrozić wodę wokół wyspy. Jest to dość sztampowy, przewidywalny komiks z Superwkękiem, ale nie oznacza to, że jest zły. Plan wroga jest dość ciekawy, kilka pomysłów było dość ciekawych (np. sposób zniszczenia Superkwęka), przez to komiks jest dość przyjemną rozrywką. Do tego dochodzą dobre rysunki, które nie zawsze do końca mi pasowały, ale mają dość bogate tła. 6/10.
Najdłuższy komiks tomu to znany w Polsce Po drugiej stronie sieci Andersena w którym Donald i Daisy przeżywają przygodę na wyspie profesora Stasina, przy okazji Donald poznaje dziwne stwory. Kiedyś uwielbiałem komiksy Andersena, głównie za specyficzne, bardzo dynamiczne rysunki, niestety im dłużej czytam komiksy Disneya tym bardziej mi się jego rysunki nie podobają. Tak samo jest w tym komiksie, gdzie wiele stron wygląda po prostu brzydko. Fabuła nie jest zła, pomysł z ludem kaczko-nietoperzy ciekawy, wszelkie zwroty, które pojawiają się pod koniec komiksu też, sporo w nim też dobrego humoru, szczególnie przy udziale Donalda, ale przez rysunki trudno mi niektóre sceny obiektywnie ocenić. Według mnie jest to komiks dobry, ale wolałbym, żeby został narysowany przez innego rysownika (lub Andersena w lepszej formie) 7/10.
Kolejny komiks, Złoty żuk Volty i Campioniego to disnejowska parodia jednej z nowel Edgara Poe. Komiks opowiada o poszukiwaniu przez Dugufa i Edgara złotego skarabeusza. Nie znam oryginalnej noweli, ale jako samodzielny komiks historyjka wypada bardzo fajnie, prosta historia, a przy tym ciekawa, z nienarzucającym się morałem i z sporą dawką humoru. Rysunki średnie, dość proste, ale nie przeszkadzają w lekturze komiksu. Jeżeli inne historyjki z serii parodii dzieł Poe są równie dobre, to mam nadzieję, że zostaną wydane w Polsce. 8/10.
Wyspa spełnionego snu Enny i Gula to historyjka w której Kaczencja nabawia się tajemniczej choroby, dzięki której potrafi znajdywać bogactwa. Według mnie komiks jest dziwny, twórcy już od początku co chwilę przypominają - to nie jest tak jak się wam wydaje, przez co zakończenie wcale nie jest zaskakujące, ale także to psuje wcześniejsze gagi. Także według mnie końcowka nie jest do końca logiczna, np. nie wiadomo czy Kaczencja zapłaciła za to czy nie (trudno wywnioskować to z dialogów, które urywają ten wątek). Rysunki na dobrym poziomie. 4,5/10
Czas na decyzje Conciny i Gatto to "komiks z wyborem", w którym czytelnik decyduje jak potoczą się losy bohaterów. Tym razem czytelnik za pomocą swoich wyborów ma zadecydować jak potocza się wakacje Donalda i Siostrzeńców. Według mnie jest to jeden ze słabszych komiksów tego typu, wynika to z tego, że kilka zakończeń jest bardzo słabo napisanych. Zupełnie nie wiem dlaczego autorzy zdecydowali się na wszystkie wątki z niebieską terenówką, które są po prostu słabe. Pozostałe zakończenia nie są złe, ale brakuje mi w nich pewnej nuty zaskoczenia, wszystkie są dość przewidywalne. Warto jednak komiks docenić za rysunki Gatto, które są dość ładne. 6/10
Kolejny komiks opowiada o Donaldzie, Sknerusie i Siostrzeńcach, którzy chcą wyjechać na wakacje, ale jest pewien problem - 313-tka nie mieści wszystkich rzeczy. Na plaży forsa parzy Panaro i Coppoli to dość przewidywalny komiks o kolejnym wynalazku Diodaka, ale przy tym wystarczająco dobrze napisany by dawał chwilę dobrej zabawy. Jest śmiesznie, jest ciekawie, a także rysunki są dobre. 7/10.
Kraina snów Sardy i Ubezio to komiks o Mikim i Indianie Goofsie, którzy znajdują prehistoryczne... studio telewizyjne, zwane w mitologii Królestwem Morfeusza. Interesujący komiks, który ciekawie tłumaczy skąd pochodzą sny, a na dodatek co chwilę zaskakuje czytelnika, a przy tym jest naprawdę logiczny. Nie jest to doskonała historyjka, według mnie można byłoby całą ideę znacznie bardziej rozwinąć, ale warto docenić dość innowacyjny pomysł. Jeżeli mógłbym się czegoś przyczepić to rysunków, które są według mnie zbyt statyczne. 8/10.
Mistrz na fali Pevese i Magdlica to duński remake włoskiego 4-rzędowego komiksu opowiada on o rywalizacji pomiędzy Kwakerfellerem, a Sknerusem na rynku desek surfingowych, każdy z nich chce zatrudnić najlepszego windsurfera. Jest to sympatyczna historyjka, w której są fajnie poprowadzone trzy równoległe wątki - walki Sknerusa z Kwakerfellerem, Śliskiego Kręta (!) sabotującego wyścig i Donalda, który chce zostać windsurferem, dochodzi przez to do wielu śmiesznych sytucji, a akcja cały czas posuwa się do przodu. Niestety efekt trochę psują rysunki, które były dobre w oryginalnej wersji, natomiast w wersji z tego tomu są tylko ich cieniem, 7/10.
Wielka chmura atakuje wyspę i burzy na niej budynki, tak zaczyna się Wyspa na pół podzielona Michelniego i Limido, komiks o budowie przez Sknerusa i Kwakerfellera osiedla na wyspie Zieleni. Jest to jedna z najlepszych historyjek tego tomu, z masą bardzo dobrych gagów, szczególnie podobał mi się ten z radnymi, ale także w dobry sposób wyśmiano bogaczy. Poza tym spodobała mi się genialna postać Dwulitza, a także ciekawą, bardzo skompresowaną fabułę. Interesujące jest to, że zarówno Sknerus jak i Kwakerfeller są przedstawieni w nim w złym świetle. Trochę zawiodłem się na rysunkach, które często były zbyt przekombinowane, a przez to nie do końca czytelne, 8,5/10.
Drugi i ostatni komiks z Superkwękiem w tym tomie to Być celebrytą Pezzina i Periny, czyli komiks w którym Superkwęk chce zostać celebrytą i cieszyć się z leniwego życia, jednak taki los nie jest przeznaczony dla Superkwęka. Zabawny gagowiec prawie pozbawiony fabuły, śmieszny, ale po któreś stronie zaczyna nudzić, ponieważ powtarza podobne gagi w kółko. Ale dzięki śmiesznym gagom, fajnym rysunkom i miłemu dla oka kolorowaniu nie nudzi. 6/10.
W czerwcu w Gigancie został przedrukowany ostatni komiks ze scenariuszem Rodolfo Cimino (Wyspa Srebra), ale wszystko musiało się kiedyś zacząć, Zimne morze to pochodzący z 1961 roku pierwszy komiks ze scenariuszem Cimino, rysunki zrobił Gatto, opowiada on o wakacjach Sknerusa w swoim kurorcie na Kwantanamerze, które zostają przerwane przez... zimne morze. Już w pierwszej historyjce Cimino widać już jego znaki rozpoznawcze - niezwykłe przygody, niewiarygodne pojazdy. Mimo że historyjka ma już ponad 55 lat to nadal przyjemnie się ją czyta, trzeba lekko przymknąć oko na naginanie zjawisk fizycznych, ale poza tym komiks praktycznie się nie zestarzał, nadal jest to zabawna i ciekawa historyjka, choć nie podoba mi się, że Bracia Be odgrywali istotną rolę w komiksie, a następnie nagle znikli. Rysunki są bardzo dobre, według mnie jest to Gatto w najwyższej formie, szkoda tylko, że kolorowanie wygląda tak źle. 8,5/10.
Mistrz plaży Panaro i Gueriniego to krótka historyjka w której Donald chce zostać mistrzem siatkówki plażowej, więc prosi o pomoc Diodaka. Kolejny komiks o wynalazku Diodaka, ale ten mi się zawsze podobał, ponieważ jest krótki, a wszystkie gagi są skoncentrowane na kilku stronach. Specyficzne, ale dobre rysunki. 7,5/10.
Kolejny klasyk, tym razem z 1972 i z nowym kolorowaniem, Zuchwała kradzież to komiks w którym Miki, Minnie i Goofy są na wakacjach w tym samym hotelu co Natalia Sportman, której ginie biżuteria. Ciekawa historia kryminalna w której wszystko wiemy od samego początku, a przez resztę komiksu śledzimy próby zdemaskowania Czarnego Piotrusia. W komiksie jest wiele scen akcji, a historia trzyma w napięciu do samego końca. Nie do końca podoba mi się nowe kolorowanie przez które kreska na wielu rysunkach jest zbyt cienka i traci na tym wygląd wielu stron. 7,5/10.
Bohater z zazdrości Hedmana i Andersena opowiada o Donaldzie który za wszelką cenę nie chce dopuścić do potencjalnego spotkania Daisy z Gogusiem na wakacjach na Isla Tropicana. Historyjka, która jest zabawna od początku do końca, praktycznie jest splotem zbiegów okoliczności. Donald przypadkowo powstrzymuje parę bandytów grasujących na pokładzie. Ciekawym elementem tego komiksu jest to, że Gogusiowi uchodzi wszystko na sucho nie dzięki jego szczęściu, tylko poświęceniu Donalda. Rysunki Andersena w tym komiksie mi się podobały, są naprawdę fajne, dynamika jego kreski jest idealnie dopasowana do akcji komiksu. 8/10.
Pogubieni Saviniego i Esposito, czyli Sknerus i Kwakerfeller sami na bezludnej wyspie. Bardzo fajna historyjka, która pokazuje różnicę pomiędzy dwoma multimilionerami, widać z niej dlaczego Sknerus powinien być numerem jeden, a przy tym przez cały czas trwania komiksu jest ciekawa i ma dość niespodziewane, fajne zakończenie. Bardzo fajne rysunki, podobał mi się nietypowy układ kadrów na niektórych stronach, 8,5/10.
Przedostatnia historyjka, Geniusz na wakacjach Conciny i Dalla Santy opowiada o wakacjach Diodaka, który próbuje na wszelkie sposoby usprawnić wakacje, przez przypadek spotykając bardzo atrakcyjną dziewczynę. Z początku wydaje się, że jest to kolejny schematyczny komiks o wynalazkach Diodaka, ale romantyczna końcówka zaskakuje i dzięki temu komiks jest znacznie ciekawszy, ale według mnie mógłby być znacznie bardziej rozwinięty. Do tego dochodzą bardzo fajne rysunki. 7,5/10.
Ostatni komiks w tym tomie to Poza światem, czyli wielki disnejowski crossover. Miki, Donald, Minnie, Daisy, Sknerus, Pluto oraz Hyzio, Dyzio i Zyzio na wakacjach na wyspie Spokoloko. Bardzo ciekawa historyjka, trzymająca czytelnika w napięciu, z interesującym, zaskakującym zakończeniem. Praktycznie każda z postaci ma swoją rolę do odegrania w komiksie, prowadzi to do wielu ciekawych sytuacji czy gagów. Do tego dochodzi poboczny wątek Braci Be, który świetnie współgra z właściwą akcją. Szkoda, że częściej nie możemy czytać historyjek, w których Daisy wychodzi z Goofym na spacer, ponieważ takie spotkania prowadzą do wielu nietypowych interakcji. Rysunki choć trochę statyczne, są bardzo dobre, każda z postaci, i mysich, i kaczych jest dobrze narysowana, a najbardziej podobała mi się scena burzy oraz przedstawienie przestarzałego hotelu. 8,5/10.
Gdy ujrzałem pierwszy raz zawartość tomu spodziewałem się czegoś dużo, dużo gorszego, a dostałem naprawdę fajny tom. Brakuje w nim jakiejś genialnej historyjki, albo choć bardzo dobrej, lecz mającej 60 lub więcej stron, ale praktycznie wszystkie komiksy znajdujące się w Ucieczce z wyspy Strachów są dobre lub bardzo dobre. Jeżeli chcecie dostać 500 stron fajnej, nieangażującej rozrywki, ten Mamut będzie dobrym wyborem.
 
 Łączna ocena tomu: 8/10  

Dziękujemy wydawnictwu Egmont Polska za przesłanie egzemplarza recenzenckiego.

Gigant Mamut 24 - Ucieczka z wyspy Strachów
Data premiery: 7 sierpnia 2016, liczba stron: 512, cena okładkowa: 24,99 zł, format: B6, tłumaczenie: Jacek Drewnowski, Joanna Janiszewska-Rain, wydawnictwo: Egmont, ISBN 978-83-281-9940-8
Kupisz m.in. w bonito.pl, aros.pl, sklep.gildia.pl, empik.com 
Skład na Inducks 

źródło ilustracji: materiały własne

3 komentarze:

  1. Takie pytanie metodyczne : Czy łączna ocena tomu to średnia ocen wszystkich komiksów czy subiektywna holistyczna ocena całości ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ważona średnia komiksów z całego tomu (wagami jest liczba stron). Zaokrąglana zgodnie z moją decyzją w górę lub w dół. Ten tom głównie ze względu na bardzo solidny koniec (co by powiedzieć początek był trochę niemrawy) ma średnią 7,87, czyli według mnie bez problemu może dostać 8/10.

      Usuń
  2. Taka drobna uwaga odnośnie komiksu "Wyspa spełnionego snu": wiele lat temu był wydany pod innym tytułem w tomie "Instruktor Destruktor" i tam było jednoznacznie powiedziane, że Kaczencja zapłaciła (Szef firmy: Jesteś zadowolona? Kaczencja: Zadowolona i spłukana - wasze usługi kosztowały mnie fortunę")

    OdpowiedzUsuń