Kacza gadka #1 - fenomen "Powrotu do Klondike"

Dokładnie 8 lat temu, 29 lutego 2012 roku, do sprzedaży trafił, jak się miało później okazać, ostatni podwójny numer Kaczora Donalda, w którym został wydany prawdopodobnie najsłynniejszy komiks Disneya w historii - Powrót do Klondike - niezwykła historia o Sknerusie, jego nostalgii do dawnych lat i dawno zapomnianej miłości do Złotki. Po 8 latach od polskiej premiery redakcja Kaczej Agencji Informacyjnej postanowiła podyskutować o historii oraz zastanowić się, dlaczego jest ona tak popularna wśród czytelników.
Radosław Koch: Zacznę z wysokiego C. Od wielu lat w rankingu użytkowników Inducks Powrót do Klondike zajmuje pierwsze miejsce. Według was także jest to najlepszy komiks Disneya, czy jednak macie odmienne zdanie?
Bartłomiej Stanula: Moim zdaniem warto w tego typu rankingach rozróżniać mysie i kacze komiksy, i traktować je osobno. Powrót do Klondike to na pewno jeden z najlepszych długich komiksów Barksa jaki czytałem i najlepszy długi komiks kaczy, choć kilka innych przygodówek Barksa bym ocenił co najmniej równie wysoko. Na pewno wywarł duży wpływ na komiksy Disneya, na twórczość innych twórców. W szczególności bym wymienił tutaj wpływ na historie Dona Rosy.
Michał Jędryka: Kiedy pierwszy raz miałem okazję przeczytać Powrót do Klondike, miałem wobec tego komiksu olbrzymie wymagania. Spełnił on wiele z moich oczekiwań, ale nie wiem czy nazwałbym go najlepszym komiksem Disneya. Mimo wszystko wątek przygodowy w tym komiksie nie jest tak genialnie rozwinięty, jak na przykład w Tajemnicy Atlantydy, który w moim osobistym rankingu cenię nawet bardziej od Powrotu do Klondike.
Krzysztof Leszczewski: Według mnie Barks stworzył jeszcze lepsze dzieła, jak np. Moja snów dolina lub Deszcz pieniędzy. Niemniej uważam, że zasłużenie pierwsze miejsce zdobył, ponieważ jest to zdecydowanie komiks wybitny, w którym są bardzo ciekawie napisane relacje między postaciami, i stanowi część mitologi dotyczącej postaci Sknerusa.
MJ: Zgodzę się z tym, wraz z Only a Poor Old Man są to dla mnie komiksy definiujące postać Sknerusa, bez których Sknerus nie byłby tak wielowymiarową postacią.
RK: No właśnie. Powrót do Klondike według mnie lepiej wybrzmiewa nie jako osobny komiks, lecz  kontynuacja niewydanego w Polsce Only a Poor Old Man. Pierwszy z komiksów zarysowuje kim Sknerus jest obecnie (ale też wspomina o przeszłości), natomiast drugi pokazuje dawną, romantyczną stronę miliardera.
KL: Ja się niestety bez bicia przyznam, że Only a Poor Old Man nie czytałem. Wynika to z tego, że nigdy tej historii nie wydano w Polsce, a zagraniczne wydania kupuję szalenie rzadko.  Ale jeśli to jest taki ważny komiks dotyczący Sknerusa, to się szalenie dziwię, że nikt tego nigdy w Polsce nie wydał.
RK: Więc z Powrotem do Klonidke czy Only a Poor Old Man jest trochę jak z debiutem Spider-Mana. Czy jest to doskonały komiks? Jest. Ale czy jest to najwybitniejsze dzieło z Sknerusem? Ciężko powiedzieć.
MJ: W ogóle mam taką teorię, że Powrót do Klondike, pomimo swojej świetności, jest jednak przeceniany przez czytelników. I moim zdaniem ma na to wpływ jego ogromna rola w stworzeniu Życia i Czasów przez Dona Rosę.
RK: Nie tylko Życia i Czasów, ale praktycznie w większości komiksów Rosy z Sknerusem jest bardziej lub mniej podkreślona jego nostalgia do czasów Klondike.
KL: Czy przeceniony? Jak dla mnie to kwestia gustu. A większość użytkowników Inducks najwyraźniej ma taki gust, że najbardziej im się Powrót do Klondike podoba.
RK: Tylko metodologia rankingu Inducks jest trochę wadliwa. On nie pokazuje najlepszego komiksu, lecz jest pewnym kompromisem pomiędzy oceną i popularnością. Więc z tego wynika, że jest to nie tyle najlepszy komiks, ale najpopularniejszy bardzo dobry komiks.
BS: Wydaje mnie się też, że okres gorączki złota w Klondike i jej udziału w niej Sknerusa jest wątkiem bardzo lubianym przez wielu fanów, stąd też popularność Powrotu do Klondike wśród czytelników. Myślę też, że po i w trakcie publikacji ŻICSM pisanego przez Dona Rosę mogła nastąpić nowa fala popularności komiksów Barksa, do których Don Rosa najbardziej nawiązywał.
RK: Według mnie na jego popularność wśród fanów przełożył się ten sam czynnik, co na popularność w komiksach Rosy. Rosa często stawiał bohaterów w realiach historycznych, natomiast Powrót do Klondike to jeden z niewielu komiksów Barksa, który jasno stawia bohaterów w jakichś historycznych ramach.
MJ: Spory wpływ na popularność miała pewnie również postać kobieca - Złotka - i nawiązywanie do jakiejś relacji Sknerusa z nią, co jeszcze bardziej uczłowiecza postać skąpego kaczora.
RK: Skoro już wspomniałeś o Złotce, to warto przejść do tematu TEJ bójki w salonie. Jak powszechnie wiadomo, w pierwszym wydaniu Powrotu do Klondike została usunięta 4-stronicowa retrospekcja pokazująca relację Sknerusa i Złotki w czasach gorączki złota. I takie czysto teoretyczne pytanie - jakie wrażenie wywarłby na was komiks bez tej retrospekcji?
KL: Powiem wam, że kiedyś i dzisiaj zrobiłem sobie taki eksperyment, że przeczytałem ten komiks specjalnie pomijając scenę bójki i porwania, żeby mniej więcej poczuć, jak cała historia się bez tego wątku zaprezentuje. I powiem coś mocno kontrowersyjnego, ale ma to nawet swój urok, kiedy są niedopowiedzenia, i nie wiadomo, w jakich okolicznościach Złotka narobiła sobie długu.
MJ: Moim zdaniem siłę emocjonalną tego komiksu stanowią ostatnie kadry, które bez podbudowy w postaci tej sceny nie są aż tak wymowne. Komiks mocno traci na braku tych kilku stron.
RK: Czasem lepiej jak jest czegoś mniej niż więcej. Może taki był urok Powrotu do Klondike bez retrospekcji. Wówczas relacja Sknerus-Złotka pozostaje kompletnie niedopowiedziana i czytelnik musiałby wszystko wyobrazić sobie sam. Ale po części zgadzam się z Michałem, jednak sprawa związana z długiem mogłaby być dla czytelnika niezrozumiała. Więc bardzo dobrze, że ostatecznie poznaliśmy pełną wersję, która także pozostawia sporo niedopowiedzeń.
BS: Cała scena i wydarzenie mogły zostać opowiedziane w dialogach, a nie pokazane na kadrach, aczkolwiek ja osobiście wolę wersję pełną, bez wyciętych kadrów.
KL: Tylko się zastanawiam, dlaczego nie usunęli samej sceny porwania, a nie zostawili sceny w saloonie? W pełni rozumiem, że porwanie mogło być czymś za mocnym jak na komiks dla dzieci, ale ciężko sobie wyobrazić, żeby cenzorzy byli aż tak wrażliwi, aby też samą bójkę usunąć.
RK: Wydaje mi się, że ówczesna redakcja nie chciała aż tak kombinować i najłatwiej było usunąć całą retrospekcję. Tym bardziej, że do obu scen mogli mieć poważne zastrzeżenia. Nie rozważałbym jednak, czy było to sensowne czy nie, ponieważ redakcja Westernu rzadko podejmowała logiczne decyzje
KL: Jeszcze innym powodem, dlaczego wycięcie bójki i porwanie jest złe, jest fakt, że jest to nieprzyzwoita ingerencja w zamysł artysty, Ale powiem wam, że trochę zazdroszczę Rosie i innym czytelnikom, którzy najpierw poznali niepełną wersję, pokochali ją, a po kilku latach ujrzeli ważne dla całej historii sceny, których nigdy nie znali, a odpowiadały im na pytania, które ich musiały szalenie nurtować.
MJ: Z obecnego punktu widzenia cenzurowanie takich scen może się wydawać śmieszne, ale w tamtych czasach cenzura była bardzo mocna, komiksy były wtedy w amerykańskiej świadomości źródłem całego zła, i jakikolwiek przejaw czegoś negatywnego w historii dla dzieci mógłby być dla wydawnictwa ciosem.
BS: Czy lata 50. to był okres tworzenia się Comics Code Authority? Choć nie wydaję mnie się, iż akurat komiksy disnejowskie na tym cierpiały w jakikolwiek sposób.
MJ: Zgadza się. Cierpiały jak najbardziej, co widać po cenzurze w Powrocie do Klondike i innych komiksach, jak na przykład Cukierek albo psikus, które pocięto w sposób wręcz niezwykły, zostawiając 2/3 komiksu.
RK: Cukierek albo psikus to akurat ewidentny przykład Comic Code'u, ponieważ kreskówka na której bazował komiks mogła zaczynać się na cmentarzu, ale komiks już nie. Tragikomiczne, ale tak było.
KL: Jak coś wytną czy odrzucą, to pół biedy. Ale jak całe historie giną i nikt ich nigdzie nie mógł ujrzeć, to prawdziwa tragedia.
RK: Wracając do tematu Rosy - czy uważacie, że podjął on dobrą decyzję tworząc Więźnia doliny Białej Śmierci? Przez wiele lat nie chciał tworzyć tego komiksu, ponieważ retrospekcja z Powrotu do Klondike świetnie wypełniała lukę w rozdziałach ŻICSM.
MJ: Moim zdaniem tak, ponieważ:
1) nawiązuje do jednego z najlepszych komiksów Disneya
2) rozwija swoją sagę w znaczący sposób
3) rozwija wątek Złotki, który jest jednym z najciekawszych przykładów relacji między kaczkami w komiksach.
KL: Szczerze mówiąc ja się nie zastanawiałem nad tym, czy to dobrze, że dopowiedział, czy nie. Ja to odbierałem po prostu jako dobry komiks.
BS: Moim zdaniem tak, i zgadzam się z Rosą, który twierdził, iż lepszy jest taki komiks niż kolejna historia o ponownym spotkaniu Złotki rozgrywająca się w teraźniejszości.
RK: Akurat w tym wypadku się z wami zgodzę. Nadal Rosa pozostawia w historii sporo niedopowiedzeń, więc nie miałem uczucia, że naruszył jakąś świętość. Nie porównywałbym jednak w żaden sposób tego komiksu z Powrotem do Klondike, ponieważ są to dwie inne historie.
MJ: Myślę też, że Barks nie miałby nic przeciwko temu, co zrobił Rosa. Zawsze miał pozytywny stosunek do jego prac, więc raczej ucieszyłby się, że ktoś odwołuje się do jednego z jego dzieł i w dodatku rozwija je, nie naruszając pierwotnych zamysłów.
BS: Wspomnieliśmy wcześniej o tym, że Powrót do Klondike uczłowieczył Sknerusa. Natomiast moim zdaniem Więzień Doliny Białej Śmierci bardziej uczłowieczył Złotkę, nadając jej więcej pozytywnych cech charakteru.
KL: Według mnie to on po prostu chciał opowiedzieć, jakie tam przygody mieli Sknerus ze Złotką podczas jej "odsiadki" w Dolinie, a nie próbował wyjaśniać czegoś, czego Barks nie chciał wyjaśniać.
BS: Sam Barks myślę, że nie był zainteresowany dopowiedzeniem czegoś do swojej historyjki, ale nie sądzę by miał coś przeciwko wizji i wykonania tego przez Rosę.
RK: A teraz was zaszokuje. Uwielbiam Powrót do Klondike, ale pod pewnymi względami wolę... Powrót do Klondike ze starych Kaczych Opowieści. Czy oglądaliście ten odcinek?
BS: Tak, choć wcześniej czytałem komiks. To co zostaję bardzo w pamięci po obejrzeniu tego odcinka "starych" KO to na pewno piosenka Złotki na początku odcinka.
MJ: Ja natomiast nie pamiętam tego odcinka, musiałem go oglądać naprawdę dawno.
KL: Oj, ja oryginalne Kacze Opowieści maniakalnie uwielbiałem oglądać, ale niestety kilka odcinków mi umknęło, i niestety ten odcinek jest jednym z nich. Ale jak tylko Disney+ wejdzie do Polski, to sobie odświeżę ten serial od początku do końca.
RK: Mi w sumie trudno porównać komiks z serialem. Historie są podobne pod pewnymi względami, ale w wielu momentach różne. Warto jednak zaznaczyć, że komiks przeczytałem z dekadę temu, natomiast ten odcinek serialu widziałem jak miałem 5-6 lat. I być może fabularnie nie jest to doskonała rzecz, są słabsze sceny, ale jest kilka momentów, szczególnie z retrospekcji Sknerusa, które w połączeniu z niezwykłą muzyką, wypadają niesamowicie.
KL: No dobra, przesłuchałem tę piosenkę przed chwilą na YT. Całkiem spoko.
RK: Ciężko też porównywać obie historie, ponieważ, co by nie mówić dobrego, Powrót do Klondike Barksa to jest prosta historia. Fajna, zabawna, ale prosta. Komiks, który więcej poświęca na walce z niedźwiedziem niż na sceny z Sknerusem i Złotką.
KL: Tak. I w takiej prostocie jest jakaś siła.
BS: Sceny z niedźwiedziem też budowały napięcie i oczekiwanie na poznanie tożsamości staruszki która mieszka w chatce, choć już wcześniej można się było tego domyślać.
RK: Trzeba także przyznać, że Barks, tak samo jak Goscinny, był mistrzem gagów. Więc być może z dzisiejszej perspektywy, czytelnika oczekującego poważnego komiksu, tego typu sceny mogą być słabe, lecz one nie wybijają z lektury historii, ponieważ są ponadczasowymi gagami.
KL: Tak. One nie tylko były zabawne, ale też wprowadzają miłe urozmaicenie i nie przeszkadzają w skupieniu się na całej historii. Dzisiaj triumfami się cieszą filmy Marvela, które mają epicką fabułę, a zarazem mają sporo zabawnych gagów.
RK: W sumie to nic dziwnego. Pomiędzy komiksami Barksa a Kinem Nowej Przygody można zauważyć dużo wspólnych elementów. Jednym z nich jest połączenie przygody z humorem. A czym jest obecne kino superbohaterskie? Kolejnym przetworzeniem Kina Nowej Przygody. Zarówno tego typu filmy jak i komiksy Barksa poruszają poważne tematy, w tym wypadku jest to dramat starego człowieka, który tęskni za starym życiem, ale prezentują to w zabawnej, przyjemnej formie.
KL: W sumie można by to nazwać obyczajówką. Dramat obyczajowy!
BS: Ten element dramatyczny relacji ze Złotką Sknerusa jest moim zdaniem najciekawszy. Sknerus gra rolę osoby gruboskórnej czy ukrywającej pozytywne cechy charakteru w sobie, ale w środku ukrywa się złote serce.
RK: To zachwyciło czytelników. Nie był bezpłciowym Mikim, nie był pechowcem Donaldem imającym się wszystkich zajęć. Lecz był Sknerusem McKwaczem, postacią z historią, postacią z uczuciami, postacią z wadami i zaletami. I wracając do samego początku rozmowy. Może np. Opowieść przedświąteczna czy Tajemnica Atlantydy to lepsze historie, lecz żaden komiks nie stanowił tak ważnej ciegiełki w budowaniu kaczego uniwersum jak Powrót do Klonidke (razem z Only a Poor Old Man)
RK: Kończąc powoli dyskusję - czy według was osoba nie mająca nigdy kontaktu z komiksami Barksa i Rosy powinna zacząć swoją przygodę od lektury Powrotu do Klondike (i innych komiksów Barksa) czy od Życia i czasów Sknerusa McKwacza?
MJ: Myślę że lepszym wyborem jest Powrót do Klondike, który potem zostawia w czytelniku apetyt na poznanie dalszych losów Sknerusa.
KL: Ewidentnie Powrót do Klondike, ponieważ bez znajomości tej historii wątek ŻiCSM z Klondike nie ma odpowiedniego wydźwięku.
RK: Ale czy dziś Powrót do Klondike i inne komiksy Barksa są na tyle przystępne dla czytelników? Czy nie myślicie, że część osób może stwierdzić, że komiksy Barksa się zestarzały?
MJ: Moim zdaniem nie zestarzały się prawie wcale.
RK: Według mnie też nie, ponieważ Powrót do Klondike nadal doskonale się czyta, ale trzeba pamiętać, że jest to prosty, humorystyczny komiks z wątkiem obyczajowym, a nie poważne Życie i czasy Rosy.
KL: Ja tam przeczytałem ŻiCSM zanim poznałem większość komiksów Barksa, w tym Powrót, a nie przeszkadzało mi to w odbieraniu całej historii, bo po prostu jest ona bardzo piękna.
BS: Nie sądzę by komiksy Carla Barksa z powodu swojego wieku były gorzej odbierane przez współczesnych czytelników w tym młodszych. Może z pominięciem jego pierwszych historii z początku lat 40..
KL: Jak dla mnie komiksy Barksa są niczym najlepsze klasyczne europejskie serie humorystyczne. Są to dzieła, które mimo upływu lat się nie zestarzały, a ciągle czyta je się ogromnym zainteresowaniem i są całkiem przyzwoicie narysowane.
RK: Z Barksem to może być trochę jak ze starszymi filmami kolorowymi.  Wyglądają pięknie, ale czuć w nich coś, że jednak nie są napisane dziś, lecz kilkadziesiąt lat temu. Jednak to uczucie jest na tyle niewielkie, że bez problemu można nazwać komiksy Barksa ponadczasowymi dziełami.
KL:  No właśnie. Czuć, że są to dawne komiksy, ale to wcale im nie umniejsza, a dodaje pewnego uroku.
RK: Minęło prawie 70 lat od wydania Powrotu do Klondike. Ogromny okres czasu, większość komiksów mających tyle lat dzisiaj ciężko się czyta, nawet po Tintinach czuć wiekowość oraz archaiczność narracji. Nie mówiąc o wielu książkach czy filmach. Jeżeli komiksy Barksa nie są ponadczasowymi klasykami, to się pytam, co jest? Według mnie nawet za kolejne 70 lat Powrót do Klondike nadal będzie ceniony przez fanów komiksowych historii. Może nawet pojawi się w kanonie literatury dziecięcej.
BS: Na pewno zasługuje i powinien stać w jednym rzędzie wśród klasyków komiksu dziecięcego. Czy także szerzej literatury dziecięcej? Nie wiem.
KL: Ale czy będzie stał w równym rzędzie z klasykami literatury dziecięcej? Jak komiksy zyskają większą rangę w społeczeństwie, to tak.
RK: Ostatnie pytanie - czy pamiętacie jakie emocje towarzyszyły lekturze Kaczora Donalda 2012-09-10, w którym po raz pierwszy wydano Powrót do Klondike?
MJ: Ten numer Kaczora Donalda kojarzy mi się z końcem pewnej ery - był to ostatni długi komiks Barksa wydany, kiedy KD było jeszcze tygodnikiem. I erę ta zakończono w najlepszy możliwy sposób. Polski czytelnik miał w końcu szansę poznać ten klasyczny komiks.
BS: Oprócz komiksu Barksa też miło wspominam bardzo dobry komiks Roty.
RK: Między innymi dlatego można go uznać nie tylko za koniec ery KD-tygodnika, ale koniec złotej ery komiksów Egmontu. W numerze pojawił się jeszcze nie tylko komiks Roty, ale też doskonała historia Ferioliego. Był piękny numer. Nie tylko zawierający Powrót do Klondike, ale piękny numer od A do Z.
BS: Na pewno pamiętam, że wydanie bardzo mi się spodobało i mógł mieć duży wpływ na to, że od numeru 2012/30 powróciłem na stałe do kupowania pisma. Takie zakończenie pewnej ery z wysokiego C.
RK: Smutny koniec ery, ery, która prawdopodobnie nigdy już w takiej formie nie powróci.
Na tym chciałbym skończyć naszą dyskusję. Dziękuję za wzięcie udziału w niej. Mam nadzieję, że uda się wkrótce zorganizować podobną rozmowę na inny temat związany z komiksami Disneya. 
Warto przy okazji dodać, że Powrót do Klondike został przedrukowany w pierwszym tomie Kaczogrodu Carla Barksa, ekskluzywnej kolekcji dzieł mistrza kaczych historii.
Źródła ilustracji: materiały własne, Disney Television Animation, Disney Publishing Worldwide

Komentarze

  1. Bardzo fajny temat i forma!

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo fajny materiał i jego forma -i cieszę się że sie znajdują rozmowcy do takiej dyskusji, a nie jest to dialog pisany sam ze sobą (tzn. opowiadanie pisane w formie dialogu).

    OdpowiedzUsuń
  3. Kim dokładnie są pańscy rozmówcy, Radek?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Współautorami tego bloga.

      Usuń
    2. Chodziło mi o to czym się na nim zajmują.

      Usuń
    3. np. korektą językową i merytoryczną

      Usuń

Publikowanie komentarza

Popularne posty z tego bloga

Fanowski komiks na komiksydisneya.pl - "Kaczor Donald: Super-Wujek"

MegaGiga i Gigant Mamut - quo vadis?

Kaczogród Carla Barksa 9-10 - przegląd zawartości