Jak cenzurowano komiksy Carla Barksa [Czas na Barksa]

Minął już tydzień od oficjalnej premiery pierwszych tomów Kaczogrodu Carla Barksa. Z tego powodu warto poświęcić uwagę tematowi, który szczególnie dotyczy pierwszego tomu kolekcji, czyli cenzurze komiksów Barksa.
Tworzone przez Duckmana historie z Donaldem i Sknerusem czasami były cenzurowane lub całkowicie niedopuszczane do druku. Usuwano najczęściej sceny zbyt brutalne, przerażające lub zawierałące treści potencjalnie szkodliwe dla dzieci. Najczęściej jednak cenzura wynikała z nadgorliwości redaktorów niż realnej potrzeby, ponieważ można byłoby znaleźć przykłady znacznie brutalniejszych komiksów Barksa, które trafiły do druku bez cięć, a zmiany nastąpiły po wielu latach.
Warto przy tym zauważyć, że disnejowskie historyjki wydawał Dell, którego komiksy nigdy nie wychodziły w ramach Comics Code Authority, kodeksu, który przez dziesięciolecia decydował jakie treści w komiksach mogą być, a jakie nie. Wszystkie decyzje podejmowała redakcja Della.

Komiksy na wylocie
Najcięższym wymiarem cenzorskiego bata było odrzucenie całej historyjki. Barksa taka sytuacja spotkała kilka razy, choć w wielu sytuacjach wygląda jakby jedynym powodem do odrzucenia historyjki było występowanie pojedynczej sceny, która mogła budzić wątpliwości. Taki los na szczęście spotkał tylko ten-pagery.
Dwie z nich przetrwały w całości lub w prawie całości i mogły zostać opublikowane po latach. Pierwsza z nich,Kolędnicy, oryginalnie miała trafić do 64. numeru Walt Disney's Comics and Stories z 1946 roku, lecz redakcji nie spodobało się zakończenie historii, w którym Jones wielokrotnie razi prądem Donalda. Z powodu odrzucenia historii Barks musiał na szybko narysować Noworoczne postanowienia, które zastąpiły Kolędników, natomiast sama odrzucona historia doczekała się rozgrywającego latem remake'u pt. Wybryki wycieczkowicza. Oryginalna historia Barksa doczekała się pierwszego wydania w latach 70., niestety w mrokach dziejów zaginęła połowa pierwszej strony, którą w 2000 roku odtworzył Daan Jippes.
Natomiast Kaczor mleczarz to znacznie później stworzona historia, którą Barks stworzył do 215. WDC z 1958 roku. Komiks został odrzucony ze względu na scenę, w której Donald torturuje nieznośnego klienta. W zamian Barks stworzył Echo!!! Echo! Echo... będący remakiem jednej ze starszych historii, natomiast Kaczor mleczarz pojawił się już w 1974 roku w Holandii. Amerykańscy czytelnicy na publikacje historii musieli czekać aż do 1990 roku.
Niestety dwa inne ten-pagery nie miały takiego szczęścia i nie zachowały się w archiwach Barksa. Golden Apples miała trafić do 144. WDC z 1952 roku. Niestety według redakcji Daisy, w historii opartej na micie o jabłkach Hesperyd, była zbyt zazdrosna i agresywna, przez co historia została odrzucona. Zamiast niej wydano Szał konsumpcji, a wiele lat później na podstawie archiwalnych rozmów z Barksem Jippes narysował Złote jabłka, które fabularnie przypominają zaginiony komiks Barksa.
Natomiast do 196. WDC z 1957 roku miał trafić Bobsled Race, który został odrzucony ze względu na ostre potyczki słowne pomiędzy Donaldem a Siostrzeńcami. Do numeru trafiły ostatecznie Szlachetne intencje, a historia o bobslejach zaginęła bezpowrotnie.

Brutalne cięcia
Często jednak nie cięto całych komiksów, lecz wycinano lub zmieniano pojedyncze strony lub kadry. Tego typu sytuacji w karierze Barksa było sporo, z tego powodu pominąłem część zmian dotyczących pojedynczych kadrów.
Jeden raz zdarzyło się, że zamiast wyciętych kadrów pojawiły się rysunki stworzone przez innego twórcę. Stało się tak w The Firebug z 1946 roku. W końcówce komiksu Donald podpala cały swój dom. Oryginalnie historia miała się kończyć sceną, w której Donald ląduje w więzieniu. Redakcja jednak zleciła prawdopodobnie Danowi Noonanowi stworzenie innego zakończenia, w którym Donald budzi się z koszmaru. W 2006 roku oryginalne zakończenie zrekonstruował Daan Jippes.
Często cięcia bywały sporo większe, czego przykładem jest Cukierek albo psikus z 1952 roku, który ostatnio pojawił się w pierwszym Kaczogrodzie Carla Barksa. Z adaptacji hallowenowej kreskówki o Donaldzie i Wiedźmie Hazel wycięto m.in. pierwszą połowę 71. strony (numery stron zgodnie z polskim wydaniem), która choć nawiązywała do kreskówki, to według redakcji pokazanie cmentarza w komiksie dla dzieci było nieodpowiednie. Poza tym usunięto strony 86-94 oraz pojedyncze kadry ze stron 96. i 97. Sceny w nich zawarte wychodziły poza fabułę kreskówki i opowiadały m.in. o ogrze Srogismrodzie. Obecnie historia jest wydawana w pełnej wersji, przy czym jeden kadr, który zaginął (8. z 97. strony) został zrekonstruowany z innych rysunków Barksa. Oryginalnie natomiast wycięte strony Barks musiał zastąpić komiksem z Diodakiem.
Najsłynniejszą ocenzurowaną sceną jest jednak retrospekcja z Powrotu do Klondike z 1953 roku. Drugi komiks o Sknerusie w roli głównej opowiada o powrocie bohatera do miejsca gorączki złota. Z pierwszego wydania komiksu wycięto m.in. 4-stronicową sekwencję (str. 22-25) opowiadającą o porwaniu Złotki przez Sknerusa. Nie można się dziwić, że redakcji nie spodobała się scena w której główny bohater porywa kobietę, a także bije się z poszukiwaczami z salonu gier. Poza tym wycięto kadry 3.-6. z 26. strony i drugą połowę 30. strony. Od lat 80. komiks regularnie pojawia się w pełnej wersji, przy czym usunięte kadry z 26. strony nie zachowały się w archiwach Barksa. W 1981 roku Barks naszkicował brakującą połowę strony, która 8 lat później została pokryta tuszem przez Jippesa i obecnie jest najczęściej publikowana. Brakujące 5 stron w oryginalnym wydaniu wypełniono historią Ryby, ryby wszędzie.
Zmiany spotkały także komiks, który Barks tylko napisał - Be Leery of Lake Eerie z 1972 roku. W ostatnich latach pracy nad komiksami Disneya Barks w swoich historyjkach z Młodymi Skautami często podkreślał jak wielkim zagrożeniem jest zanieczyszczenie środowiska. Wspomniana historyjka oryginalnie miała się kończyć sceną, w której naukowcy stwierdzają, że woda w jeziorze nadal jest bardzo zanieczyszczona. Redakcja jednak nie zgodziła się na takie zakończenie, a komiks we wydanej wersji kończy się happy endem. Co ciekawe, Jippes podczas tworzenia remake'u narysował oba zakończenia, w Polsce czy w USA wydano wersję zgodną z wizją Barksa, natomiast w Holandii pojawiła się wersja z happy endem.
Tańsza poczta i reklamy
Często cięcia nie wynikały jednak z potrzeby usunięcia scen, które mogłyby źle wpłynąć na dzieci, lecz znalezienia miejsca na reklamy lub... zakwalifikowania pisma jako magazynu.
W latach 50. by komiks mógł być zakwalifikowany jako magazyn, który mógł być taniej dostarczany pocztą, musiał zawierać co najmniej dwie historyjki z różnymi bohaterami oraz jedno opowiadanie tekstowe. Z tego powodu Land Beneath the Ground! z 13. numeru Uncle Scrooge z 1956 roku oryginalnie został obcięty o 5 stron by zmieścić dodatkowy komiks i opowiadanie. Tylko połowa z usuniętego materiału przetrwała w archiwach Barksa i od lat 80. pojawia się w przedrukach historyjki z pierwszym występem Terrów i Fermów. Są to pierwsza połowa 4. strony, pierwsza połowa 6., cała 9. strona bez 1. kadru i kadry 1. i 2. z 10. strony.
Następnie Barks zaczął tworzyć drugą historyjkę do 13. Uncle Scrooge, jednak nie wiedział o zasadzie, która mówiła, że w drugiej historii muszą występować zupełnie inni bohaterowie niż w pierwszej. Z tego powodu Barks musiał przerysować Trapped Lightning, w którym musiał zmienić Siostrzeńców na Mordka i Ferdka . Podobny los spotkał Niewielki mur, w którym oryginalnie występował Donald, a ostatecznie pojawia się niski sąsiad Diodaka, Gazik.
W kolejnych latach główną bolączką Barksa były reklamy. Parę razy zdarzyło się, że tuż przed publikacją, często bez jakiejkolwiek informacji, cięto historyjki by zmieścić więcej reklam w numerze. Przez to dwa ten-pagery z WDC, The Madcap Mariner i Prawda dziwniejsza od fikcji, mają nie 10, lecz 9 stron. Natomiast z Mythtic Mystery i Dogcatcher Duck usunięto aż dwie strony. Wycięcie aż 25% z ostatniej wymienionej historyjki spowodowało, że komiks po części nie ma sensu. Niestety żadna z wyciętych stron nie zachowała się do dnia dzisiejszego.
Zupełnie inaczej wygląda sytuacja z How green was my lettuce z 1963 roku, historyjce opowiadającej o walce Sknerusa ze świstakami. Z pierwszej edycji wycięto część kadrów z 2. i 4. strony historyjki oraz całą 3. stronę. W archiwach Barksa zachował się prawie cały usunięty materiał poza 3. i 4. kadrem z 2. strony. Dwa zaginione kadry najpierw odtworzył Don Rosa w 1989 roku, a 18 lat później Daan Jippes.
Przerysowane zmiany
Mijały lata, przychodziły nowe pokolenia, zmieniła się mentalność ludzi. W latach 80. nikt już nie miał problemów z ciut brutalniejszymi czy straszniejszymi scenami, lecz zauważono, że parę starszych komiksów Barksa nie nadaje się obecnie do publikacji w oryginalnej wersji.
Największym problemem było to jak Barks przedstawił w paru swoich komiksach ciemnoskórych tubylców, których wizerunki często były bardzo karykaturalne. Przez to w Voodoo Hoodoo z 1949 roku zmieniono wygląd tytułowego zombie i tubylców głównie poprzez zmniejszenie ich nosów. Nowszy wygląd tych postaci pojawił się także w 11. rozdziałe ŻiCSM Rosy. Zmieniono także w niewielkim stopniu dialogi, usuwając m.in. akcenty ciemnoskórych postaci.
Podobny los spotkał inny afrykański komiks Barksa, Darkest Africa z 1948 roku, w którym także zmieniono wygląd ciemnoskórych tubylców. Tym razem znacząco pomniejszono usta tubylców oraz usunięto jeden kadr z nimi. Zmiany były także wynikiem tego, że oryginalne plansze zaginęły, a historia oryginalnie ukazała się darmowym piśmie dołączanym do zakupów w wybranych sklepach, które było drukowane w bardzo słabej jakości. Z tego powodu zarówno Darkest Africa jak i Znaczy kapitanie zostały całkowicie przerysowane przez Daana Jippesa i poza zmianą wyglądu tubylców da się znaleźć w nich większe lub mniejsze zmiany w tle. W edycji od Fantagraphics udało się w 90% zrekonstruować kreskę Barksa w obu komiksach.
Podobny los spotkał inny komiks Barksa wydany w darmowym piśmie, Donald Duck's Atom Bomb, czyli historyjkę składającą się z 30 1-rzędowych plansz przypominających paski. Dlatego na początku lat 90. Daan Jippes przerysował komiks, w którym zostało zupełnie zmienione zakończenie. Oryginalnie Donald po skonstruowaniu bomby atomowej niszczącej włosy zaczyna zarabiać na płynie na porost włosów, w wersji ocenzurowanej rozdaje płyn za darmo.
Jedną bardzo kontrowersyjną historyjkę Barks narysował pod koniec swojej kariery. Treasure of Marco Polo z 64. Uncle Scrooge z 1965 roku opowiada o wyprawie Sknerusa do Unsteadystanu, kraju w Azji, w którym obecnie toczy się wojna domowa. Już na pierwszy rzut oka widać, że Unsteadystan jest alegorią Wietnamu. Z tego powodu historia przez wiele lat nie była publikowana w większości krajów w Europie, a w USA została dopiero przedrukowana w latach 80. ze zmianami w dialogach. Po zmianach w Unsteadystanie nie toczy się wojna domowa, lecz po prostu zły generał chce przejąć władzę w kraju.
Na szczęście norweska edycja na której jest oparty Kaczogród Carla Barksa zawiera komiksy Barksa w oryginalnych wersjach bez zmian w dialogach czy w rysunkach, w najpełniejszych dostępnych wersjach. 
Zawsze mnie zastanawia, czy gdyby nie nadgorliwość redaktorów, to komiksy Barksa byłyby lepsze czy gorsze? Trzeba także pamiętać, że to po krytycznej reakcji redakcji na Dangerous Disguise (historia pełna naprawdę seksownych kobiet) Barks musiał przestać rysować komiksy z ludźmi bez psich nosów. Mam nadzieję na wasze spostrzeżenia w komentarzach.

Przy tworzeniu artykułu częściowo inspirowałem się tekstem z cbarks.dk.
Źródła ilustracji: Disney Publshing Worldwide/Inducks, materiały własne

Komentarze

  1. Świetny (kolejny zresztą) artykuł. Z uwagi na to, że piszę tu pierwszy raz, choć odwiedzam stronę od dawna, pozdrawiam Twórców i Czytelników. Co do pytania z końca artykułu to moim zdaniem komiksy bez nadgorliwości redaktorów miałyby zawsze więcej sensu. Komiks, jak każde dzieło sztuki, jest przez autora przewidziane w całości. Można na obronę zadać kilka retorycznych pytań jak: czy wycinanie ostatniej zwrotki piosenki jest mniej rażące niż wycinanie kilku stron komiksu; czy zakrywanie przed młodzieżą drastycznych scen z Bitwy pod Grunwaldem jest mniej ingerujące w sztukę niż zmiana scenariusza opowieści w komiksie, która bezpośrednio odnosi się do aktualnej sytuacji politycznej? Z kolei w kwestii zaprzestania rysowania ludzi z ludzkimi nosami to co było jej powodem? Dla mnie łączenie uniwersum kaczek z "ludzkimi" ludźmi jest bardzo ciekawym i udanym pomysłem. Nie znam Dangerous Disguise, dlatego chętnie dowiem się o co poszło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odnośnie "Dangerous Disguise" - https://3.bp.blogspot.com/-BufEsbuPBL4/W0RoNjIYkeI/AAAAAAAAG0Y/4vLtSbb3hks-w6FSeFonwZo7_omxnS5dgCLcBGAs/s1600/barks5b.jpg
      Tak jak napisałem, redakcja zareagowała krytycznie na "Dangerous Disguise", gdzie byli tylko 100% ludzie.

      Usuń
  2. Bardzo obszerny i ciekawy artykuł!

    OdpowiedzUsuń
  3. A mnie ciekawi, co by było, gdyby cenzura była w kaczych komiksach ograniczona do minimum. Nie mówię, żeby krew lała się strumieniami i tak dalej, ale gdyby np. przemoc nie była ukazana tylko jako kotłujące się w kłębie dymu postacie, gdyby poruszano kwestie religijne, itp. Oczywiście to gdybanie, wydawca nie pozwoliłby na publikację ani jednej takiej historii. A mam wrażenie, że wtedy, choćby w jednym eksperymentalnym komiksie, można by wycisnąć z kaczorów nową jakość.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja bym chciał coś takiego jak Człowiek który zabił LL. Taka trochę poważniejsza odsłona.

      Usuń

Prześlij komentarz